Cwaniacy i ormowcy

07.12.08, 16:50
Sytuacja na drodze jakich wiele w kraju... dwa pasy ruchu w jednym
kierunku z czego jeden kończy się. I pojawia się cwaniak... pędzi
kończącym się pasem do samego końca i wciska się na drugi
niezważając na to, że paru jadących prawym pasem gwałtownie hamuje,
a później rzuca wiązanki etc.
Ale i drugi przypadek - ormowca, który społecznie czuwa nad
porządkiem w korku. Na kilkadziesiąt czy kilkaset metrów przed
zwężeniem (nierzadko parę kilometrów) wjeżdża na pas który kiedyś
tam się skończy i jedzie żółwim tempem z premedytacją blokując
wszystko za sobą.
Cwaniacy potrzebują ormowców by uzasadniać sens swojego istnienia, a
ormowcy cwaniaków. W moim przekonaniu (cwaniactwo pozostawiam bez
komentarza - na pohybel!!!) ormowcy chyba żyją w błogiej
nieświadomości, bo kiedyś jak zablokują nieoznakowany miśkowóz, to
zostaną zbieraczami punktów w policyjnym programie lojalnościowym i
obdarowani blankietem z mandatem kredytowanym. Ostatnio jeden z
ormowców którego spotkałem tak się przejął swoją misją, że
skutecznie blokował karetkę jadącą na sygnale z chorym do szpitala.

I chyba jeszcze jeden przejaw cwaniactwa ... choć czasami mam
wrażenie, że wynika to z niewiedzy. Chyba nie ma takiego
skrzyżowania z kierowanym skrętem w lewo przy pomocy sygnalizatora S-
3, na którym wielu nie omieszka zawrócić, bo tak im wygodniej.
Wszak § 72.3. rozporządzenia Ministra SWiA w sprawie znaków i
sygnałów drogowych wyraźnie mówi, że dopuszczalne jest skręcanie w
lewo ze skrajnego lewego pasa ruchu oraz zawracanie, chyba że jest
to zabronione znakiem B-23 lub ruch jest kierowany sygnalizatorem S-
3. Czyli nie trzeba zakazu zawracania, by jeśli jest strzałka w lewo
zawracanie było zakazane!!! Komu to przeszkadza? Wszystkim tym,
którzy chcą skręcić w lewo na skrzyżowaniu bezkolizyjnym (tam są S-
3) i muszą gwałtownie hamować, bo jakiemuś .... zachciało się
zawrócić i ma wszystkich w głębokim poważaniu.
    • tiges_wiz Re: Cwaniacy i ormowcy 07.12.08, 16:54
      a wystarcz dojezdzac do zwezenia na dwoch pasach i sie wpuszczac i nie byloby
      miejsca ani na cwaniakow, ani na ormowcow ...
      • artand Re: Cwaniacy i ormowcy 07.12.08, 19:27
        Zwykle dojeżdzam do końca, zatrzymuję się i włączam kierunkowskaz...
        nigdy nie czekam dłużej niż 2-3 samochody tj. kiedy dostaję widoczny
        sygnał, że ma wjeżdzać. Nigdy się nie wpycham i nie cwaniakuję, w
        końcu nie ja mam pierwszeństwo.
        • rekrut1 Re: Cwaniacy i ormowcy 07.12.08, 19:50
          "Zwykle dojeżdzam do końca, zatrzymuję się i włączam
          kierunkowskaz..."
          Moim zdaniem popełniasz błąd. Migacz należy włączać wcześniej,
          dopasować swoją prędkość do prędkości jadących lewym (lub prawym)
          pasem i w momencie(najczęściej widać)gdy robią Ci lukę włączać się
          zdecydowanie do ruchu. Naprawdę 80-90% kierowców (nie mówię o
          cwaniakowaniu w korkach)stosuje zasadę suwaka. Twoje rozwiązanie
          wytrąca z płynnej jazdy innych (tych grzecznych). Pamiętać trzeba
          jedynie o zostawieniu sobie kilka metrów na wyhamowanie(czasem
          trafia się niekumaty), jak to w życiu.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • fa-fik Re: Cwaniacy i ormowcy 07.12.08, 20:05
            Jeżeli autor wątku tak sie zachowuje to powinien mieć świadomość że
            to wcale nie upłynnia ruchu. Zasada zamka nie poega na tym że
            czekamy aż ktoś sie zlituje a wjeżdzamy płynnie między samochody na
            pasie obok.
        • edek40 Re: Cwaniacy i ormowcy 08.12.08, 16:48
          Wyrazy wspolczucia ;)

          W zasadzie, jesli korek jedzie, ignoruje takich, ktorzy nie potrafia sie
          "zapiac" na zamek i musza sie zatrzymac. Nie ignoruje ich tylko wtedy, gdy
          sygnalizuja chec zmiany pasa (bo niby skad mam wiedziec, czy ktos na zanikajacym
          pasie nie ma zamiaru sie zatrzymac), a chamstwo ich nie wpuszcza.

          Gdy zanika pas wszyscy powinni jechac do samego konca. W tej chwili mamy taka
          sytuacje, ze ci jakoby kulturalni, zjezdzaja wczesnie, a co, jak ich nazywasz,
          cwaniacy, jada do konca i sie wlaczaja. Efektem jest to, ze pas ktoremu pas nie
          zanika jedzie duzo wolniej niz ten obok. Gdyby wszyscy wlaczali sie rowno, oba
          pasy jechalyby z ta sama predkoscia. Sa kraje, gdzie to dziala i nikt nie nazywa
          cwaniakami tych, ktorzy jada dokonca i plynnie zmieniaja pas.
      • cisowskibartek Re: Cwaniacy i ormowcy 12.12.08, 00:07
        To jest słuszna ta koncepcja, tylko dlaczego stosowana jest tak rzadko:)
        Cwaniacy znajdą się zawsze! Dla mnie nr 1 pod tym względem, to wjazd z
        Wisłostrady na most Grota. Kultura stoi w korku sięgającym często Centrum
        Olimpijskiego, a wieś wbija się na chama praktycznie w ostatniej chwili,
        kilometr dalej, tuż przy barierkach odgradzających dwie jezdnie (poza tym na
        ciągłej linii). Onegdaj clip kręciłem komórką, ale odpuściłem... Najlepsze, że
        kiedyś stojąc w tym korku słuchałem AntyRadia i tam znany dziennikarz
        motoryzacyjny z jakąś miła panią (z nazwiska podobną zupełnie do nikogo),
        przekonywali słuchaczy, jak to miło jest przepuścić kogoś stojąc w korku.
        Pomyślałem, przyjedź Dziadek na Wisłostradę i wpuść parę Wieśniaków, to będziesz
        stał do ....<wiadomo jakiej>... śmierci.
    • wichura Re: Cwaniacy i ormowcy 07.12.08, 20:56
      Wg mnie kończącym się pasem należy dojeżdżać właśnie do jego końca i
      tam się "mieszać" (na zasadzie zamka błyskawicznego) z drugim pasem -
      jeśli jest korek. W mniejszym natężeniu należy to robić płynniej,
      zawczasu obserwując sytuację na drodze. Oczywiście nie reguluje tego
      przepis, tylko logika.
    • emes-nju S-3 08.12.08, 16:26
      Piszesz, ze zawracajacy na s-3, to cwaniacy...

      Czasami tak. A najczesciej jest tak, ze DEZorganizator ruchu bez
      pomyslunku zakazuje zawracania (zanim zalozono S-3 mozna bylo
      zawracac mimo, ze bylo to zdecydowanie bardziej niebezpieczne) i
      ludzie jakos sobie radza - w Warszawie zawracac mozna w coraz
      mniejszej liczbie miejsc, a czesto jest tak, ze zawrocenie jest
      jedyna mozliwoscia dojechania do drogi "wpinajacej sie" tylko w
      jedna nitke dwujezdniowki.
      • niknejm Re: S-3 10.12.08, 16:14
        Na S-3 wolno zawracać tylko wtedy, gdy na jezdni nie ma oznakowania
        poziomego (strzałki wskazujące lewoskręt). Wiem, że to pokrętne, ale
        tak jest. Ponieważ strzałki te są w 99% przypadków, jest w zasadzie
        regułą że na S-3 nie wolno zawracać. Czego z kolei nie wie (a
        czasami nie chce wiedzieć) 95% kierowców. Ponieważ S-3 na jednym
        skrzyżowaniu może regulować ruch w kilku kierunkach, zawracanie może
        być też bardzo niebezpieczne, gdy zawracający (przeświadczony o tym,
        że ma zielone) pakuje się w 'strugę' pojazdów dla której też
        obowiązuje zielone. Często widuję sytuacje typu 'o włos' w takich
        przypadkach.
        Zgadzam się że KD nie jest zbyt precyzyjnie napisany. Stąd uważam,
        że powinna być jasna reguła - jak nie ma strzałki 'łączonej' (w lewo
        i 'do tyłu') -> nie wolno zawracać. I już.

        Pzdr
        Niknejm
        • nazimno Re: S-3 10.12.08, 16:25
          "Genialnosc" tej regulacji nie uwzglednia w ogole faktu, ze moze
          przyjsc sroga zima i znakow poziomych i tak nikt bez
          specjalnych predyspozycji rozdzkarskich nie stwierdzi.

          ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

          """
          Zgadzam się że KD nie jest zbyt precyzyjnie napisany.
          """

          Szanowny Pan jest i poprawny politycznie i nauczyl sie uzywac
          wlasciwych eufemizmow.

        • artand Re: S-3 14.12.08, 14:42
          Szanowni Państwo... trzeba podejść zerojedynkowo! Jest S3 = nie ma
          zawracania!!! S3 jest tylko dla skrzyżowań bezkolizyjnych, więc nie
          ma prawa kierować ruchem na innych. Dywagacje typu "jeśli są znaki
          poziome" pozostawiam bez komentarza, a autorom polecam myślenie. Dla
          przykładu - już wkrótce na każdym skrzyżowaniu i nie tylko będą
          często niewidoczne, bo jak zwykle zima zaskoczy drogowców. I co
          wtedy???

          I taka mała dygresja na koniec... w załączniku do rozporządzenia
          jest S3 strzałka w lewo, a już gdzieniegdzie widziałem wynalazek
          p.t. w lewo i zawracanie ... na podstawie którego artykułu ustawy i
          rozporządzenia coś takiego umieszcza się na drogach???
          • niknejm Re: S-3 15.12.08, 10:45
            artand napisał:

            > Szanowni Państwo... trzeba podejść zerojedynkowo! Jest S3 = nie ma
            > zawracania!!!

            Myślę, że tutaj wszyscy są zgodni. Z tym uzupełnieniem, że może być
            S-3 ze strzałką w lewo i do zawracania. Wtedy zawracać wolno.

            > Dywagacje typu "jeśli są znaki
            > poziome" pozostawiam bez komentarza, a autorom polecam myślenie.

            Rozumiem, że naszemu szanownemu Sejmowi i Ministerstwu
            Infrastruktury?
            To ich dzieło. Taki jest stan prawny niestety.

            Pzdr
            Niknejm
            • nazimno Co do parlamentarzystow. 15.12.08, 11:05
              Czy sadzisz, ze parlamentarzysta po "konsumpcji" w sejmowej
              kantynie i gdzies tak okolo polnocy lub pozniej, jest w stanie
              nacisnac wlasciwy przycisk potrzebny do glosowania nad
              tak zredagowanymi tekstami ustaw?

              Nie mowie juz o merytorcznej ich zawartosci. Nie mowie juz o
              zrozumieniu o co chodzi, a o wskazaniu luk i niekonsekwencji tez nie
              wspominam, bo marzeniami sie nie zajmuje.

              Stwierdzenie:
              "To ich dzieło. Taki jest stan prawny niestety."

              jest prawdziwe.
      • jaki71 Re: S-3 10.12.08, 16:24
        emes-nju napisał:

        > Piszesz, ze zawracajacy na s-3, to cwaniacy...
        >
        > Czasami tak. A najczesciej jest tak, ze DEZorganizator ruchu bez
        > pomyslunku zakazuje zawracania (zanim zalozono S-3 mozna bylo
        > zawracac mimo, ze bylo to zdecydowanie bardziej niebezpieczne) i
        > ludzie jakos sobie radza

        W Krakowie jest takie jedno skrzyżowanie gdzie nawrotka za S-3 oszczędza około
        500m jazdy. Tylko jest małe ale. Normalnie na tym pasie bez "nawracaczy"
        przejeżdża od 7 do 10 samochodów a z "nawracaczem" on i max dwóch, którzy
        zmieścili się za sygnalizatorem. Nawracacz sobie poradził a reszta?
        • rekrut1 Re: S-3 12.12.08, 09:55
          Jest pewien błąd w Waszym rozumowaniu. Zgoda że KD jest
          nieprecyzyjny, że panowie z ZDM mają poczucie humoru ale do tego
          wszystkiego trzeba koniecznie dodać "czynnik ludzki". "Służbowo" z
          reguły jeżdżę sam, w pozostałym czasie często z żoną."Zobacz jak On
          się niegrzecznie wpycha!" - spoko zdążymy, uspokajam żonę.
          W podobnej sytuacji "służbowej" myślę czasem - jak ja bym ci tak
          przywalił to byś się nauczył grzeczności(na szczęście myśl o stracie
          kilku godzin studzi moje zapędy).
          To właśnie ten "czynnik ludzki", inaczej odbieramy świat na
          spokojnie a inaczej w stresie.
          Pozdr. - (zwłaszcza zestresowanych):))))
          Pazdzioch
Inne wątki na temat:
Pełna wersja