Odpowiedzialność?

04.03.09, 13:39
Nie ukrywam że do napisania tego wątku zainspirowały mnie dwa
wydarzenia;
-Ta wypowiedź - "Powinien pan przewidzieć, że będzie to przejście -
mówi policjant." oraz artykuł w pewnym tabloidzie.
Oba te zdarzenia sugerują że kierowca powinien posiadać zdolność
jasnowidzenia. Pierwszy temat jest bardziej oczywisty i nie wymaga
komentarza, natomiast drugi skłania do zastanowienia.
Kilka dni temu w wawie wydarzył się wypadek - na oznakowane
przejście dla pieszych wbiegło dwoje dzieci, 11-to latka z
sześcioletnim bratem. Zostali potrąceni przez samochód czego
wynikiem była śmierć chłopca. Kierowca był trzeźwy, nic
nie "wąchał", jechał z dozwolona prędkością. Tak poinformowała
gazeta dzień po wypadku, jedyną jego winą było "nie zachowanie
należytej ostrożności". Dziś ta sama gazeta(pod wpływem łez i
oskarżeń matki)pisze o kierowcy zabójca.
W trzech artykułach na temat tego wypadku pan redaktor nawet nie
zająknął się o odpowiedzialności rodzicielskiej.
Czy niewątpliwa tragedia zwalnia od takowej? Jak matka może dwoje
małych dzieci w tak ruchliwym mieście wysłać samych do......?
Przy wtargnięciu(to z kodeksu)na pasy nawet przy 30-ce są nikłe
szanse na uniknięcie wypadku(czas reakcji hamulców, kierowcy). W
wawie pasy często są co 200 - 300m, czasem są ledwo widoczne,
zasłonięte przez inne pojazdy. Bywa że samo ich pojawienia się jest
zaskoczeniem. I jeszcze jedno pytanie: czy aby na pewno uczymy nasze
dzieci jak powinny się zachowywać na ulicy? Czy uczy ich szkoła? Od
motoryzacji nie uciekniemy, składanie bezpieczeństwa naszych
pociech tylko na ręce kierowcy(nawet najbardziej odpowiedzialny)
jest trochę ryzykowne. No może trochę mnie poniosło ale ta matka
nawet w ułamku procenta nie czuje się współodpowiedzialna za wypadek.
Czy ma w jakimś stopniu rację?
Pozdr.
Pazdzioch
    • emes-nju Zal mi Ciebie... 04.03.09, 13:45
      Ci_Ktorzy_Zawsze_Wszystko_Wiedza_I_Zawsze_Wszystko_Widza zaraz
      rozniosa Cie na strzepy...

      Ale co mi tam! Masz CALKOWITA racje! :-)
    • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 13:46
      Ostatnie pytanie powinno brzmieć:czy mam w jakimś stopniu rację?
      Temat nauki zachowania się w mieście dotyczy nie tylko dzieci ale i
      dorosłych o czym świadczą wypadki jakie się codziennie zdarza w
      wawie.
      Pozdr.
      Pazdzioch
      • trypel Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 13:48
        Jak dziecko wpadnie do rzeki winna jest matka, jak wypadnie z okna też rodzic
        jak wpadnie pod samochód (chocby jadący SUPER prawidłowo) to winny jest kierowca
        bo w przeciwieństwie do rzeki albo okna można go pociągnąć do odpowiedzialności.
        Jakbys miał prywatną rzekę to już mógłbys odpowiadać również za utopienia :)
    • edek40 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 13:49
      Jezdes moim Bogiem!!!

      Dlugo, ale, do diaska, na temat. Ja, choc mieszkam na wsi, moje corki szkole
      stale z zasad bezpieczenstwa na drodze, czesto z reszta poslugujac sie
      negetywnymi przykladami, lapanymi w locie. A to ktos jedzie jak wariat, a to w
      ostatniej chwili wymijam night rower itp. Zasady poruszania sie po drodze
      rowniez czesto poruszam. Obie (4 i 7 lat) maja wyrobiony jeden odruch - gdy
      przechodzimy przez jezdnie, maja szukac zbawczej reki rodzica/opiekuna. Bez
      fotelikow w aucie w ogole nie da sie jechac, bo protestuja.

      Da sie. Nie twierdze, ze nigdy nic im sie nie stanie, ale choc robie wszystko co
      w mojej mocy. A, podkreslam, mieszkam na wsi. Co robia rodzice "miastowych" dzieci?
      • emes-nju Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 13:53
        edek40 napisał:

        > Co robia rodzice "miastowych" dzieci?

        Czytaj Fakt.
        • emes-nju Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 13:54
          emes-nju napisał:

          > edek40 napisał:
          >
          > > Co robia rodzice "miastowych" dzieci?
          >
          > Czytaj Fakt.
          >
          CZYTAJA Fakt! Jak jedna literka moze zmienic tresc wypowiedzi...
          • staszek585 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 14:43
            Rekrut1 masz rację. Za dzieci odpowiadają rodzice. I tak powinno być.
            Moja mała córka twierdzi, że przejście dla pieszych to tylko taki sygnał,
            drobna podpowiedź, że tu można przechodzić.
            Ale trzeba uważać, bo rozjadą Cię równie łatwo jak w dowolnym innym miejscu.
            Jest dosyć młoda, ale dziecko jednak nieźle kombinuje.
            • trypel Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 14:44
              Bo jest własciwie nauczone. Tego sie nie ma z natury :)
              Moja tez wie że samochód moze zabić tak jak zabił jej kota. I to skutuecznie
              zazwyczaj zniechęca ją do wbiegania na, chocby i pasy.
    • jureek Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 15:17
      Zawsze najprzyjemniej się rozmawia o cudzych winach. A do tego jeszcze, gdy
      cudza wina jest oczywista, to już całkiem super jest. Wtedy pełna zgoda i
      porozumienie panuje - żadnych pyskówek, żadnego szukania wytłumaczeń, żadnego
      zwalania na niewybudowane autostrady...
      Friede, Freude, Eierkuchen
      Jura
    • inguszetia_2006 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 16:12
      Witam,
      Moja córka,choć chciałabym by było inaczej, to drogowe warzywo.
      Nie patrzy, gdzie lezie, tylko macha głową w lewo, prawo, lewo...
      Macha głową i nie widzi, czy coś jedzie, bo tylko macha, ale nie
      patrzy.
      Kiedyś poślizgnęła się na lodzie przy krawężniku i jak długa leciała
      pod koła, ale miała kaptur, więc ją złapałam. To apropos rodziców,
      że mogą być przydatni.
      Mimo infantylizmu, moja córka rokuje, bo już się nauczyła hasła;"nie
      ufaj kierowcy jak psu". Codziennie jej to mówię i ona powtarza z
      wdziękiem kapusty;-D Może coś zostanie w głowie. Potem przepraszamy
      wszystkie psy, bo kochamy zwierzęta.
      To już rytuał.
      Co do samego wypadku. Cóż. Pasy w Wawie nie świecą się po zmroku, są
      wytarte, nie ma latarni, a jak są, to świecą podle. I nagle pojawia
      się złowieszczy cień. Dorosłego. Do tego dołóż "dzieci wesoło
      wybiegły ze szkoły" i klops. Mimo wszystko, uważam,że będzie lepiej,
      bo "edukację drogową" wpisano do programu i nawet czasami policja
      się pofatyguje do szkoły na pogadankę. A jak ktoś puszcza na miasto
      jedenastolatkę z sześciolatkiem pod rękę, to znaczy, że nie ma
      wyboru. Póki co,Polska nie jest krajem mlekiem i miodem płynącym i
      nie każdego stać na opiekunkę do dziecka. Problem w tym, by władza
      innym okiem spojrzała na kierowcę i nie przybijała mu łaty mordercy
      pieszych, bo to jest wkurzające i niesprawiedliwe.
      Pzdr.
      Inguszetia



      • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 16:48
        Nie chciał bym zgadywać po co biegły z domu do przychodni gdzie za
        20min.miała dotrzeć za nimi ich matka z trzecim dzieckiem(tak było
        napisane).
        Smutno, bezsensowna śmierć .......
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • inguszetia_2006 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 17:26
          Witam,
          Biegły pewnie do przychodni, żeby zająć kolejkę.
          A matka z trójką dzieci to już w świetle prawa rodzina wielodzietna. I co? Był
          ktoś, kto jej pomagał?
          Mąż pewnie w pracy,a ona sama z trójką dzieci, a trzeba coś pozałatwiać. I
          wychodzi na to, że wsparcie państwa dla rodzin wielodzietnych to bujda na
          resorach. Radź sobie sam. A jak mąż nieobrotny to masz pod górkę. A w końcu za
          mąż wychodzi się z miłości, no nie?;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
        • staszek585 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 17:31
          Są, podobnie jak w życiu, co najmniej dwa zabezpieczenia: pieszy ma uważać i
          sprawdzać, a i kierowca też ma podobnie się zachowywać. W przypadku dzieci mamy
          jeszcze trzecie zabezpieczenie: rodziców.
          A nie zadziałało żadne. I nad tym warto pomyśleć.
          Bez przyczepiania komukolwiek łatek. Czy to dziecko musiało zginąć?
          • trypel Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 17:36
            Dziecku w tej sytuacji jest już absolutnie wszystko jedno bo go nie ma. Została
            matka i kierowca. Jesli winę zrzuci sie na kierowcę to bogu ducha winny człowiek
            może miec do końca zycia przypiętą łatkę mordercy i mieć czkawkę ilekroć matka
            zabitego wspomni o "mordercy".
            Zdrowiej dla pozostałej dwójki bedzie jak sie powie matce prawdę że to ona
            zawiniła i nie dopilnowała.
            • kozak-na-koniu Re: Odpowiedzialność? 06.03.09, 08:37
              Nazwanie kogoś w prasowym artykule mordecą, czy też zabójcą jest
              klasycznym publicznym pomówieniem, za które tak matka, jak
              dziennikarz powinni ponieść odpowiedzialność z tytułu odpowiednich
              przepisów kodeksu wykroczeń lub kodeksu karnego. Co do winy,
              szczególnie w tej sytuacji, przypominam o artykule 4
              PORD: "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
              prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
              ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
              odmiennego ich zachowania." Ten zapis nie jest przypadkowy. We
              wszystkich systemach opartych na prawie rzymskim i Kodeksie
              Napoleona obowiązują dwie fundamentalne zasady: równości podmiotów
              wobec prawa oraz wzajemności. Oznacza to, że obie strony nie tylko
              mają prawo liczyć, ale wręcz ŻĄDAĆ od drugiej strony stosowania się
              do tegoż prawa. Niestety, ale moim zdaniem główną odpowiedzialność
              za wypadek ponoszą rodzice - inaczej, za wypadek spowodowany na
              przykład wsadzeniem przez dziecko palca do kontaktu powinna
              odpowiadać elektrownia...:(
              • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 06.03.09, 15:27
                W tym kraju już dawno zapomniano o odpowiedzialności rodziców za
                swoje pociechy. Zwolniono ich(rodziców)z obowiązków wychowawczych,
                nauczania zasad moralnych czy choćby zasady współżycia w nowoczesnym
                świecie. Za wszystko odpowiedzialni są inni, nauczyciele, kierowcy,
                politycy czy cholera wie kto jeszcze. W myśl tej zasady redaktor
                przytacza słowa matki(która niewątpliwie cierpi)gdyby nie było
                odpowiedzialności zabiła bym tego kierowcę gołymi rękami. Matce się
                nie dziwię za to panu redaktorowi rzekłbym ............
                A dywagacje co mógł a czego nie mógł przewidzieć kierowca można
                skwitować "przykładem": żołnierz wychylił się z okopu i coś mu do
                głowy strzeliło. Panowie, więcej realizmu.
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • kozak-na-koniu Re: Odpowiedzialność? 07.03.09, 18:12
                  Trudno tu wyrokować o winie nie znając dokładnych okoliczności...
                  Znając życie, kierowca zapewne także się przyczynił do wypadku,
                  jednak ja bym to rozpatrywał raczej w kategoriach zaniedbania lub
                  niedopatrzenia. Niestety, coraz częściej spotyka się, powstałe
                  niewątpliwie pod wpływem medialnej papki postawy w stylu: ja jadę
                  zgodnie z przepisami, więc jestem "na prawie" i nic się nie może
                  stać, bo przecież tylko piraci i "wariaci drogowi" zabijają. Zanika
                  ostrożność, nie ma miejsca na minimum krytycyzmu i zwykłej pokory,
                  które dopuszczają działanie "siły wyższej"...:(
                  • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 07.03.09, 18:37
                    Zdawało mi się że o tym piszę." W trzech artykułach na temat tego
                    wypadku pan redaktor nawet nie zająknął się o odpowiedzialności
                    rodzicielskiej."
                    Większość kierowców uczestniczących w wypadku "ze skutkiem
                    śmiertelnym" nawet gdy sąd orzeknie o ich niewinności, długo będzie
                    miało wątpliwości czy wszystkie reakcje były prawidłowe, czy wtedy
                    można było zrobić coś co pozwoliło by uniknąć tragedii?(chyba piszę
                    o sumieniu?). Inni zamiast tego będą szukać dookoła winnych.
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                    • kozak-na-koniu Re: Odpowiedzialność? 07.03.09, 19:12
                      rekrut1 napisał:

                      > Inni zamiast tego będą szukać dookoła winnych.

                      Bo tak jest najłatwiej. Po co próbować cokolwiek zrozumieć, szukać
                      przyczyn i trwałych, zadowalających jak największą ilość
                      zainteresowanych rozwiązań problemów, skoro wystarczy krzyknąć: "to
                      on, zabij Żyda" - i wszyscy zadowoleni i oglądalność rośnie...:(
                      --
                      "Lizawka to takie cuś co każda koza musi codziennie wylizać by
                      zaspokoić wewnętrzną potrzebę na wszelkiego rodzaju sole. Powinna to
                      robić co najmniej godzinę , półtorej na dobe."
                      (habudzik/Poll, 16.01.09, 12:33)
                    • inguszetia_2006 Re: Odpowiedzialność? 07.03.09, 19:14
                      Witam,
                      Nie dziwię się redaktorom. Nie kopie się leżącego. Matka straciło
                      dziecko pod kołami i ma prawo do złości i rozpaczy. Mówienie jej, że
                      jest wyrodna, nie ma sensu. No, chyba że ktoś ma ochotę widzieć tę
                      matkę skaczącą z okna.
                      Pzdr.
                      Inguszetia
    • starypryka Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 18:34
      Odnośnie dzieci:
      Staram się wpajać pewne nawyki. Znaczy przechodzimy przez ulice za rączki,
      foteliki i inne pierdu, pierdu. A dlaczego piszę pierdu, pierdu? Bo dziecko jak
      sama nazwa wskazuje jest dzieckiem i nie zachowuje się racjonalnie. Dzisiaj
      wbiegnie na jezdnię za motylkiem innym razem za piłką. I tyle.
      Dorośli:
      Wiem że 40 lat temu było inaczej na drogach ale ja w wieku 7 lat sam chodziłem i
      wracałem ze szkoły (pierwsza klasa). Z tego co pamiętam to rodzice po dzieci w
      pierwszej klasie przychodzili przez tydzień, max dwa. W tym samym wieku
      chodziłem do sklepu po bułki itp. 11-latka chyba może sama chodzic po chodniku i
      p[rzechodzic przez ulicę na pasach.
      Dorośli za kierownicą:
      Są kretynami jeśli są zaskoczeni wtargnięciem na pasy przez pieszego/dziecko.
      Jeśli nie widzi po 10m z obu stron ulicy to niech zwolni do 10km/h albo się
      zatrzyma.

      Co do pana kierowcy, TIRów i przejścia dla pieszych:
      Przejścia dla pieszych nie rosną w lesie, na łąkach itp. Przeważnie rosną w
      skupiskach ludzkich zwanych przez PoRD "Obszar zabudowany" Jeśli kolo podejmuje
      decyzje o wyprzedzaniu w takim miejscu to musi się liczyć że mu nagle wyrośnie
      przejście dla pieszych.
      • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 21:37
        Mądrze to napisałeś, pewnie ten kierowca myślał podobnie do dnia
        wypadku(podobno po wypadku był w ogromnym szoku).
        Pozdr.
        Pazdzioch
      • staszek585 Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 22:18
        Starypryka.
        Nic dodawać nie trzeba. Jasno i dokładnie.
    • habudzik Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 21:47
      rekrut1 napisał:

      > Nie ukrywam że do napisania tego wątku zainspirowały mnie dwa
      > wydarzenia;
      > -Ta wypowiedź - "Powinien pan przewidzieć, że będzie to przejście -
      > mówi policjant." oraz artykuł w pewnym tabloidzie.
      > Oba te zdarzenia sugerują że kierowca powinien posiadać zdolność
      > jasnowidzenia. Pierwszy temat jest bardziej oczywisty i nie wymaga
      > komentarza,

      Powinien zostać skomentowany . Przejścia dla pieszych są oznakowywane na kilka
      sposobów i od wiedzy kierowcy o tym zależy czy je odpowiednio wcześnie rozpozna
      czy nie . Emciak pisał kiedyś : skąd mam wiedzieć że jest wysepka skoro ktoś
      wcześniej skasował znak na niej . On uważa widocznie że wysepki oznacza się
      tylko strzałką "obejdź w prawo" . Słabo zna jednak przepisy ruchu drogowego .
    • habudzik Re: Odpowiedzialność? 04.03.09, 21:53
      rekrut1 napisał: - na oznakowane
      > przejście dla pieszych wbiegło dwoje dzieci, 11-to latka z
      > sześcioletnim bratem. Zostali potrąceni przez samochód czego
      > wynikiem była śmierć chłopca. Kierowca był trzeźwy, nic
      > nie "wąchał", jechał z dozwolona prędkością.

      I ponieważ takie zachowania dzieci czy przygłupów są nie do wyeliminowania
      kierowcy w innych stolicach innych państw jeżdżą 30km/h a w obliczy przejść dla
      pieszych zachowują dodatkowo jeszcze większą ostrożność . Nie masz dizeci albo
      nie bierzesz w ich wychowaniu nalezytego udziału bo wiedziałbyś że dzieci nie
      myślą jak dorośli . Zapytani w szkole jak się zachować na drodze bezbłędnie
      wyrecytują znane nam zasady ale na drodze zapominają o tym .
    • rapid130 Re: Odpowiedzialność? 10.03.09, 17:35
      rekrut1 napisał:

      > Oba te zdarzenia sugerują że kierowca powinien posiadać zdolność
      > jasnowidzenia.

      Oj, powinien. :P Kumpel miał ostatnio kolizję.
      Jadące przed nim Mondeo zechciało nagle i bez kierunkowskazu
      zatrzymać się i (po chwili zastanowienia) wjechać na chodnik.
      Kumpel zdołał się zatrzymać, nie było miejsca na ominięcie.
      Ledwie zaczął tchnięcie z ulgą...
      DUP!!!
      W tył przyładowała mu pańca, której się nie udało. :X

      I to kumpel (najmłodszy wiekiem z trzech uczestników kolizji)
      usłyszał komentarz policjanta:
      - Mógł pan zachować ostrożność.
      - Jak?! - zdumiał się kumpel.
      Na to pytanie pan policjant nie znalazł odpowiedzi. ;))))

      Kierowca Mondeo został puszczony wolno, bez żadnej kary, chociaż z
      pokorą czekał na wyrok. :P Moim zdaniem także on powinien otrzymać
      mandat.
    • karw123 Re: Odpowiedzialność? 12.03.09, 13:49
      Widziałem materiał źródłowy w TVN Turbo z tym tekstem Policji oraz czytałem ten
      artykuł.

      Sądzę, że łączenie tych dwóch spraw jest bezsensu, bo nie są praktycznie związane.

      W kwestii tego "jasnowidza" to oczywiście Policja ma rację. Fakt, że kierowca,
      nie widział przejścia dodatkowo świadczy na jego niekorzyść. Bo skoro nie
      widział, to dlaczego rozpoczął manewr?

      Jeśli chodzi o wypadek, to jest sprawą całkowicie oczywistą, że matka jest winna
      niedopilnowania dzieci. Moralnie z pewnością będzie to ją męczyć do końca życia.
      Natomiast co do winy kierowcy, to sytuacja wcale nie jest taka oczywista. Nie
      można oczekiwać, że kierowcy będą się poruszać z prędkością 10 km/h w miejscach,
      gdzie piesi są w zasięgu wzroku, ale z drugiej strony jak kierowca zbliża się do
      przejścia to nie powinien się rozglądać, czy nie ma fotoradaru ale powinien
      obserwować, czy nikt nie ma zamiaru na nie wbiec. Obowiązkiem kierowcy jest
      zachowanie szczególniej ostrożności w sąsiedztwie przejść dla pieszych i nie
      sprowadza się to bynajmniej do przestrzegania ograniczeń prędkości.
      • tomek854 Re: Odpowiedzialność? 12.03.09, 14:04
        > W kwestii tego "jasnowidza" to oczywiście Policja ma rację. Fakt, że kierowca,
        > nie widział przejścia dodatkowo świadczy na jego niekorzyść. Bo skoro nie
        > widział, to dlaczego rozpoczął manewr?

        Bo manewr się rozpoczyna w momencie kiedy sie NIE WIDZI żadnego zagrożenia. A
        nie jak się widzi, że nie ma żadnego zagrożenia. Bo to drugie jest niemożliwe.
        • karw123 Re: Odpowiedzialność? 12.03.09, 16:37
          Długo nad tym myślałeś?

          Dla ciebie oczywiście pagórek jest idealnym miejscem do wyprzedzania, przecież
          NIE WIDAĆ żadnego zagrożenia.
          • staszek585 Re: Odpowiedzialność? 12.03.09, 21:22
            Jedyne co się nasuwa to apel o trochę, odrobinę pokory.
            Jak bardzo by niektórzy nie zaklinali dróg to będą na nich przejścia dla
            pieszych. No chyba, że (jak ktoś już proponował) zrobi się oddzielne tunele dla
            każdego z uczestników ruchu.
            Wbrew temu co ktoś już pisał, kierowca żeby bezpiecznie jechać musi widzieć
            drogę i co na niej jest.
            A w dodatku wśród pieszych będą też dzieci.
            Dzieci mają znacznie mniejszą zdolność przewidywania niebezpieczeństw. Naprawdę.
            A kierowca ma umieć bezpiecznie się po drodze poruszać.
            PS: Zwolennikom przepisów polecam lekturę PoRD, konkretnie art. 43.1: Dziecko w
            wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła
            wiek co najmniej 10 lat. Nie dotyczy to strefy zamieszkania.
            Naprawdę mniej agresji - więcej rozsądku!!!
            • karw123 Re: Odpowiedzialność? 13.03.09, 14:25
              Zwróć uwagę jaka jest mentalność. Nie widać, więc można jechać. Jeśli tam akurat
              będzie przejście dla pieszych, albo dziecko, tym gorzej dla przejścia czy
              dziecka, winna i tak jest zła droga, brak autostrad czy matka dziecka.
              • staszek585 Re: Odpowiedzialność? 13.03.09, 21:16
                Już o tym kiedyś pisałem. Dostałem pouczenie od niektórych.
                No bo co to za wymaganie, że kierowca chcąc jechać MUSI widzieć drogę.
                ON ma jechać. ON nie ma patrzeć. ON ma mieć autostradę i żadnych przeszkód. A
                WSZYSCY mają trzymać się z daleka. Bo JEMU się spieszy i w dodatku banany się
                zepsują.
                To rozumowanie naprawdę przeraża. Dlatego piszę o potrzebie pokory,
                wzajemnego szacunku i wyrozumiałości. I o konieczności zauważenia oczywistego
                faktu, że na drodze są różni uczestnicy.
                Cieszę się, że nie jestem sam. Pozdrawiam.
      • tbernard Re: Odpowiedzialność? 12.03.09, 14:20
        Jeśli przy przejściu kierowca faktycznie ma zamiar zachować szczególną
        ostrożność, to nie musi wcale fotoradaru wypatrywać.
        • rekrut1 Re: Odpowiedzialność? 21.03.09, 10:06
          Sorki że pozwalam sobie wrócić do starego tematu ale to co wczoraj
          widziałem..............
          Przejście dla pieszych na szerokiej ulicy z sygnalizacją świetlną.
          Skręcałem w lewo i aż przystanąłem, dla pieszych pali się czerwone
          światło na chodniku starszy Pan(chyba dziadek)usiłuje wciągnąć na
          jezdnie 5-6-nią dziewczynkę. Dzieciak zapiera się nogami(dla
          jasności, nic w tym czasie nie jedzie ulicą aż do sąsiednich
          krzyżówek), obrywa w głowę i dopiero wtedy pozwala przeprowadzić się
          przez jezdnię na czerwonym świetle. Boże jakie te dzieci źle
          wychowane, nawet starszego człowieka nie uszanują.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          PS. Jak to traktować, walka o autorytet(dziadka)czy niweczenie
          zabiegów wychowawczych(rodziców)?
Pełna wersja