Dodaj do ulubionych

Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymuszona

16.04.09, 00:11
Warszawa często podawana jest jako przykład miasta, gdzie jeździ się szalonym tempem i strasznie niebezpiecznie.

Czy aby na pewno?

Warszawa na pewno jest jednym z najbardziej zatłoczonych z największych miast w kraju i to przeciążenie infrastruktury wymusiło na użytkownikach dróg współpracę, bez której by się pewnie wymordowali.

Czekanie na podporządkowanej na lukę w strumieniu pojazdów na głównej w godzinach szczytu wymagałoby raczej czekania na ... koniec szczytu - bez rezygnacji z pierwszeństwa część pojazdów w ogóle by nie wjechała na główną drogę.

Współpraca musi być sprawna - nie muszę się zatrzymywać, by Cię wpuścić, wystarczy zwolnić, ale Ty musisz być przygotowany na sygnał - i sprawnie wjechać nie wahając się jak harcerka.

I jeśli obie strony "nadążają", to koszmar drogowy z walki zamienia się we współpracę.

Zobaczcie, jak się to robi w "agresywnej" stolycy...

video.google.pl/videoplay?docid=886160452685906864&hl=pl
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • prof.derduch Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 00:45
      Brawo Mejson.e! Każdego wrednego złośliwca powinno się łapać i puszczać mu ten
      film na siłę! W przypadku pyskowania z jego strony zakaz wjazdu do Warszawy na
      miesiąc.

      A z innej beczki...
      Przyjaciółka mojej córki :-(
      gazetaolsztynska.wm.pl/Wypadek-na-siodemce--Zginela-14-latka,68300
      Plakać się chce :-(
      • tiges_wiz Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 09:08
        przykre to niestety ....

        Mejson .. jeszcze troche, jak Warszawa osiagnie zawal komunikacyjny taki jak
        Wroclaw (znaczy ze co byc nie robil to i tak bedziesz stal w korkach) i bedziesz
        mogl rpbic filmy pt. jak sie czeka 40 minut na wjazd na ulice i dlaczego lepiej
        przesiasc sie na rower.
        • rekrut1 Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 10:22
          Nie jak " Warszawa osiagnie zawal komunikacyjny " a kiedy osią......
          Bo że osiągnie nie ulega wątpliwości. Moim zdaniem przyczyny są dwie.
          Brak podmiejskich tanich parkingów połączonych z dobrymi węzłami
          komunikacyjnymi i drugi powód: zamiast modernizować niewydolny
          system ulic(czytaj motto habudzika)należało by utworzyć odpowiedni
          układ przelotowych ciągów komunikacyjnych, korki były by tylko
          podczas szczytów a nie permanentnie.
          I jeszcze jedno, w innych krajach większe biura czy instytucje mają
          na obrzeżach swoje parkingi z których dowożą pracowników wynajętymi
          autobusami(rano i po pracy)o dziwo im się opłaci!
          W wawie czy Wrocławiu budynki administracyjn, biurowce oblepione są
          samochodami jak g.... muchami. Do wawy podobno wlewa się ponad 500
          tysięcy aut dziennie. To też sposób na usprawnienie ruchu.
          Pozdr.
          Pazdzioch
      • heheheeee Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 18.04.09, 01:00
        > A z innej beczki...
        > Przyjaciółka mojej córki :-(
        > gazetaolsztynska.wm.pl/Wypadek-na-siodemce--Zginela-14-latka,68300
        > Plakać się chce :-(

        nad głupotą ? fakt : policjanci przypuszczają, że schylała się po
        coś w samochodzie)

        Psychotesty przed zrobieniem prawka, dla powożacych, bo kogoś z B
        ciężko nazwać kierowcą, może to poprawiło by sprawę ? Tokarz,
        frezer, byle kto, kto ma obsługiwać maszynę ma badania. Za
        kierownicę wisada byle kto, nawet takie orły, które kręcąc korbką od
        szyby w lewo, kręcą fajerą w prawo. Ale oczywiście- ciężarowym-
        badania, testy, wiedza równa już chyba profesorom, kary rzedu 15tys,
        tachografy, a kiedy poszło o głupie rejstratory czas/prędkość, w
        osobówkach, zrobił się wielki krzyk.Płakać się chce, fakt, że nie ma
        przepisu by takich mądrych (schylała się- zamiast koncentrować się
        na drodze )- automatycznie nie kastrować, by nie powielać złych
        genów. Ale to koleżanka, więc cicho sza..... inne prawa, zasady i
        mentalność. Dzieciaków szkoda , fakt, nie ich wina że mają taką mamę
        • heheheeee Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 18.04.09, 01:12
          A zanim zaczniecie po mnie jechać, jeśli już, niech jadą Ci, którzy
          chociaż raz w życiu zrobili psychotesty do kierowania pojazdami.
          Może się okazać, że refleks, predyspozycje i cała reszta- to tylko
          dobre samopoczucie. A jak jest, widać na drogach, najlepiej w W-
          wie.A im lepsza fura, tym lepsze samopoczucie "miscza" kierownicy.
          Bo jak mu się zdaje- kasa daje mu umiejętności, pewność siebie itp
          itd -bo jak ma kasę= umie i wie wszystko. ) pomijam, że ta "kasa"
          to nieraz jest kieszonkowe, dla naprawdę ludzi z kasą ;)))))))))),
          ale niech tam se mają nuworysze ;)))
    • the_ukrainian Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 10:56
      > I jeśli obie strony "nadążają", to koszmar drogowy z walki
      zamienia się we wspó
      > łpracę.

      No właśnie. Wszyscy powinni nadążać. Jak byłem w Zamościu to się
      załamałem. Jakby po Warszawie zaczęli tak jeździć to by ich chyba
      zlinczowali na tej drodze. Stały dwie pierdoły na podporządkowanej i
      i czekały na możliwość wjazdu. Przy czym ta możliwość to dla nich
      oznacza brak jakiegokolwiek samochodu na horyzoncie. Ja ciężkim
      załadowanym dostawczakiem ominąłem pierdoły i włączyłem się do ruchu
      nie zajeżdżając nikomu drogi a pierdoły dalej stały i czekały na
      wjazd komentując pewnie moją "agresywną" jazdę. Przyjedzie taka
      pierdoła do Warszawy, przejdzie terapię szokową i będzie się żalić
      jak to po tej Warszawie wariaci niebezpiecznie jeżdżą.
      • inguszetia_2006 Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 13:22
        Witam,
        No właśnie nie. Kierowcy są różni. Truizm, ale oddaje całą prawdę.
        Kierowcy dzielą się na wybitnych,doskonałych,dobrych,
        beznadziejnych, średnich itd. Te grupy też się dzielą na ostrożnych,
        z traumą powypadkową, zakapiornych, cwaniakowatych, z głową w
        chmurach, pierdołowatych, "mądrzejszych inaczej" itd. Grupy są
        zróżnicowane i zróżnicowane jest reagowanie na zagrożenie.
        Warszawa uczy reagowania błyskawicznego, ale to nie znaczy,że
        wszyscy zawsze zdążą. Niektórzy już tak mają, że nie zdążą, a
        niektórzy muszą ustawić się pięć metrów od sygnalizatora, bo lubią
        przestrzeń życiową, i ruszają po minucie, bo nie są na wyścigach i
        inni też nie będą;-D
        Pzdr.
        Inguszetia
    • emes-nju Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 15:36
      Caly klopot z "agresywna" stolica w tym, ze nauczylismy sie jezdzic
      na grubosc lakieru. Jezeli w ten sposob probuje wpuscic przed siebie
      kogos spoza Warszawy, to, jezeli nie zostawie 3x wiekszego odstepu
      niz normalnie, robie za warszawskiego chama, ktory nie wpuszcza ;-)
    • jane14 Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 16:02
      ...wskazać na tym filmie manewr z którego by rzeczywiście można by wnieść że w
      Wa-wie zachodzą jakieś pozytywne zmiany. No rozumiem, że na bezrybiu i rak ryba...
      Manewry pokazane na zdjęciu są powszechne w naszym kraju "odkąd pamiętam" i
      tylko po części są wymuszone tłokiem.
      Niektóre z nich są wręcz tylko naturalną konsekwencja przepisów...
      • edek40 Re: Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 19:09
        Powszechne? My naprawde musimy zyc w innych krajach. Gdy na tzw. prowincji zatrzymuje sie, aby wpuscic jakiegos nieboraka, on nie ma pojecia dlaczego to zrobilem, a jedyne co przychodzi mu do glowy to to, ze chce sobie naprawic auto z jego OC.
        • mejson.e Re: Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 19:50
          edek40 napisał:

          > Powszechne? My naprawde musimy zyc w innych krajach. Gdy na tzw. prowincji zatr
          > zymuje sie, aby wpuscic jakiegos nieboraka, on nie ma pojecia dlaczego to zrobi
          > lem, a jedyne co przychodzi mu do glowy to to, ze chce sobie naprawic auto z je
          > go OC.

          No właśnie - na południu niemal nie zdarłem blachy, bo stojąc na podporządkowanej sądziłem że zostawiona luka w nieskończonym sznurze aut na głównej to normalne zaproszenie.

          A tu Mazowsze, tylko inne miasto:


          video.google.pl/videoplay?docid=-8806509544805426667&hl=pl


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • jane14 Re: Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 20:08
            mejson.e napisał:

            > A tu Mazowsze, tylko inne miasto:

            Ale to ilustracja czego ma być ?
            Bo jedyne co zwraca uwagę to to że choć jedziesz w prawo włączasz sie na lewy
            pas. Po czym stajesz bo ci przyblokowali zjazd i blokujesz skręt w lewo jeśli
            dobrze dojrzałem. No to się nie dziwie że i cierpliwości trzeba i blachy można
            zedrzeć...
            • mejson.e Re: Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 20:44
              jane14 napisał:

              > Ale to ilustracja czego ma być ?

              A półtorej minuty oczekiwania na wpuszczenie trzech samochodów.

              > Bo jedyne co zwraca uwagę to to że choć jedziesz w prawo włączasz sie na lewy
              > pas.

              Pasy ruchu na głównej są kierunkowe (choć powycierane) - jeśli chcę pojechać
              prosto na skrzyżowaniu, muszę przeskoczyć na lewy pas.
              Widać od początku, jak skończyłaby się próba zmiany pasa na lewy później...

              > Po czym stajesz bo ci przyblokowali zjazd i blokujesz skręt w lewo jeśli
              > dobrze dojrzałem.

              Zablokowałem. Na pięć sekund.


              > No to się nie dziwie że i cierpliwości trzeba i blachy można
              > zedrzeć...

              A ja się dziwię...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • jane14 Re: Hmm, może mi ktos ... 17.04.09, 07:38
                mejson.e napisał:

                > A półtorej minuty oczekiwania na wpuszczenie trzech samochodów.

                No to rzeczywiście okropne, zwłaszcza ze przecietna zmiana świateł
                tyle trwa.
                Ale skoro chciałes od razu zajać strategiczne miejsce na "swoim"
                pasie no to i tak bardzo krótko.
                Moze nie jestem az tak "dobrze ułożonym" kierowca jak ty (choć
                zapewne paru rzeczy które pokazujesz na swych filmach bym nie
                zrobił), to jednak jestem zdania że wpuszczać nalezy też z głową.
                Głowną drogą ruch jest b. gesty a ty chcesz go zatrzymać na życzenie
                i to na obu pasach. OK. Tylko :
                1) Czemu nie korzystasz z okazji które masz, gdy ruch staje dla
                przepuszczenia pieszych?
                2) Jak ten na lewym ma dojrzeć zza aut jadących prawym co ty
                zamierzasz. Daj mu szanse włacz sie na prawy i lewym kierunkiem
                pokaż że chcesz wjechać na jego pas !
                Bo chcesz byc od razu na lewym pasie? No to musisz poczekać, ale
                pretensje miej do siebie że zmiana pasa wg ciebie jest łatwiejsza tu
                niz kilka metrów dalej...
                Że twój problem jest z gatunku wyimaginowanych, najlepiej świadczy
                dojazd do krzyzówki. Jakby tam było kłopotem włączanie się do ruchu
                to na dojeździe byłby spory korek, a jakoś sie kreci...
        • jane14 Re: Hmm, może mi ktos ... 16.04.09, 19:54
          edek40 napisał:
          >... on nie ma pojecia dlaczego to zrobi
          > lem, a jedyne co przychodzi mu do glowy to to, ze chce sobie naprawic auto z
          jego OC.

          Podkładanie się pod stłuczkę, to akurat podobno był "wynalazek" warszawskich
          taryfiarzy. W każdym razie mnie o tych ich "obyczajach" a i owszem ostrzegano 20
          lat temu. Może dlatego na "prowincji" na twój widok tak reagują. W końcu nie
          taxi ale z Wa-wy.
      • ano.nim Re: Hmm, może mi ktos ... 01.05.09, 18:27
        jane14 napisał:

        > ...wskazać na tym filmie manewr z którego by rzeczywiście można by wnieść że w
        > Wa-wie zachodzą jakieś pozytywne zmiany. No rozumiem, że na bezrybiu i rak ryba
        > ...
        > Manewry pokazane na zdjęciu są powszechne w naszym kraju "odkąd pamiętam" i
        > tylko po części są wymuszone tłokiem.
        > Niektóre z nich są wręcz tylko naturalną konsekwencja przepisów...

        Ten film to raczej dowód na to, że Warszawa nie jest jakimś szczególnie
        drapieżnym miastem, bo ma "powszechne" odruchy.

        A czy jest tego ostatnio więcej niż przed laty?

        Teraz jest po prostu ciaśniej i dlatego współpraca jest tym bardziej cenna.

        Pozdr.
    • wichura Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 16.04.09, 16:38
      Pokonuję rocznie pewnie z 18.000 km po Warszawie i jakoś nie widzę
      problemu agresywnej jazdy; wręcz przeciwnie - problemem są jeżdżący
      ofermowato, bojaźliwie i niepewnie. Gdyby wszyscy ruszali
      dynamicznie zaraz po zapaleniu się żółtego, nauczyli się zmieniać
      pasy (zawsze robi się to "z gazem" a nie na hamulcu) i (wbrew
      przepisom) skręcali w prawo na "domyślnej zielonej strzałce" -
      dałoby się jeździć jeszcze sprawniej.
      Kultury u nas nie brak - nie spotkałem się z sytuacją, by trzeba
      było naprawdę długo czekać na wyjazd z podporządkowanej czy z
      parkingu, jak coś się rozkraczy na jednym pasie, to zaraz tworzy
      się "zamek błyskawiczny" (w korkach często obserwuję paranoiczną
      sytuację, że ruch na pasie zablokowanym idzie szybciej niż na
      przejezdnym).
      • mariner4 Zapominasz o różnym poziomie umiejętności 10.05.09, 10:42
        Ci słabsi też mają prawo jeździć. Są także starsi kierowcy o zmniejszonym
        refleksie i tak dalej. Oni też mają prawo jeździć.
        Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Potem zawodowe losy rzuciły mnie gdzie
        indziej. Często bywam w Warszawie u rodziny. Ze zrozumiałych względów nie mam
        warszawskiej rejestracji. Warszawę znam dobrze, choć w nowych rozwiązaniach
        drogowych czasem się gubię. Za każdym razem dowiaduję się od rozsierdzonych
        Warszawiaków, jaki ze mnie "kmiot". Chamstwo na warszawskich ulicach jest
        ogromne. Kierowca z poza Warszawy ma kłopoty z topografią miasta, nie zawsze
        zdąży zająć właściwy pas ruchu i niemal natychmiast słyszy joby.
        Przykro mi to mówić jako staremu Warszawiakowi, ale chamstwem Warszawskich
        kierowcóe nikt nie przebije.
        M.
    • hanni To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 16.04.09, 20:48
      ...do kamery. Bo nikt poza prowadzacym i filmujacym raczej do wspolpracy sie nie
      kwapi.
      Sorry.
      • mejson.e Re: To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 16.04.09, 22:48
        hanni napisał:

        > ...do kamery. Bo nikt poza prowadzacym i filmujacym raczej do wspolpracy sie ni
        > e
        > kwapi.
        > Sorry.

        Też sorry.
        Masz smutne życie - nie wierzysz w ludzi.

        Prowadzący był tylko - filmował statyw...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • staszek585 Re: To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 16.04.09, 23:08
          Wichura, masz jakieś dziwne przepisy?
          To mi raczej wygląda na zasadę: Uważajcie, bo JA jadę.
        • hanni Re: To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 16.04.09, 23:25
          mejson.e napisał:

          > Też sorry.
          > Masz smutne życie - nie wierzysz w ludzi.

          Mam wierzyc w cos, czego wcale nie widze bo ty usilujesz mi wmowic, ze tak jest
          filmujac samego siebie?
          Przeciez nikt poza toba tam nie "wspolpracowal".


          • jane14 Re: To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 17.04.09, 07:14
            hanni napisał:

            > Przeciez nikt poza toba tam nie "wspolpracowal".

            Presadzasz, wspólpracował. Kierowca jednej ciezarówki przepuscił
            drugiego. A ze wczesniej żadne osobowe nie wpadło na ten pomysł no
            to i nie dziwota, niwiedzieli ze jest kamera...
            • hanni Re: To mi raczej wyglada na wspolprace odgrywana 17.04.09, 10:46
              jane14 napisał:

              > Presadzasz, wspólpracował. Kierowca jednej ciezarówki przepuscił
              > drugiego. A ze wczesniej żadne osobowe nie wpadło na ten pomysł no
              > to i nie dziwota, niwiedzieli ze jest kamera...

              :)
          • mejson.e Nikt nie współpracował? 17.04.09, 07:46
            W drugiej scenie przepuszczono z lewej do prawej czarny samochód, w trzeciej
            wpuszczono śmieciarkę, w czwartej biały tir zanim ja go przepuściłem wjechał z
            bocznej uliczki a w następnej nawet srebrny seat przepuścił kilka samochodów.
            (Nie)Widzisz, co chcesz...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • emes-nju Re: Nikt nie współpracował? 17.04.09, 10:36
              mejson.e napisał:

              > (Nie)Widzisz, co chcesz...

              A czego innego sie spodziewac po kims, kto z uporem maniaka lansuje
              teze, ze Polska to dzicz?

              Przeciez cos takiego jak "wizualne" dowody (bo oczywiscie ma prawo
              nie wierzyc w to, co piszemy), ze nie jest tak tragicznie, nie moze
              zmienic jego widzenia swiata, w ktorym tylko Zachod jest cacy, a
              Polska be. Przeciez gdyby przyjal, ze nie roznimy sie az tak
              tragicznie od zachodnich kierowcow, byc moze musialby przyjac do
              wiadomosci to, ze za tragiczny bilans ofiar na drogach nie
              odpowiadaja wylacznie kierowcy... :-P
              • hanni Re: Nikt nie współpracował? 17.04.09, 10:52
                Masz racje. Jestem zly i tendencyjny i to mimo tak wymownego filmu, gdzie mejson
                przepuszcza wszystkich filmujac siebie samego. I gdzie nawet jedna ciezarowka
                przepuscila inna ciezarowke!

                Moze jest tak dlatego bo jakos nie wychodzi mi z glowy to, ze w Warszawie ginie
                (proporcjonalnie) 12 razy(!) wiecej pieszych na ulicach niz w takim Berlinie.

                No ale przeciez winna temu nie jest wspaniala "wspolpraca" kierowcow tylko....
                drogi, policja i pogoda.
                • inguszetia_2006 Re: Nikt nie współpracował? 17.04.09, 11:31
                  hanni napisał:

                  > Masz racje. Jestem zly i tendencyjny i to mimo tak wymownego
                  filmu, gdzie mejso
                  > n
                  > przepuszcza wszystkich filmujac siebie samego. I gdzie nawet jedna
                  ciezarowka
                  > przepuscila inna ciezarowke!
                  >
                  > Moze jest tak dlatego bo jakos nie wychodzi mi z glowy to, ze w
                  Warszawie ginie
                  > (proporcjonalnie) 12 razy(!) wiecej pieszych na ulicach niz w
                  takim Berlinie.
                  >
                  > No ale przeciez winna temu nie jest wspaniala "wspolpraca"
                  kierowcow tylko....
                  > drogi, policja i pogoda.
                  Witam,
                  Nie przesadzaj.
                  Nikt nie twierdzi, że kierowcy to typy kryształowe.
                  Natomiast jak widzę, że piesi biegną na czerwonym świetle na
                  przystanek, to przychodzi mi tylko jedna myśl do głowy; biegną, bo
                  następny autobus jest za 20 minut. Czyli jednak infrastruktura. Bo
                  by tak nie biegli, gdyby autobusy kursowały częściej.
                  Owszem, mogli wyjść wcześniej z domu, ale wiadomo jak jest. Rano śpi
                  się najlepiej;-D Ja to rozumiem. Sama też walę budzik łapą, a potem
                  krzyczę; ratunku, ratunku;-D
                  Pzdr.
                  Inguszetia
            • hanni Ty wspolpracowales. Miales wlaczona kamere :) 17.04.09, 10:46
              mejson.e napisał:

              > W drugiej scenie przepuszczono z lewej do prawej czarny samochód,

              Po sposobie wlaczania sie do ruchu czarnego samochodu, (ktory zajechal juz lewy
              pas) i hamujacym ostro Mondeo wyglada to raczej na wymuszenie pierwszenstwa
              przez czarny samochod.

              W pierwszej scenie wlaczajac sie do ruchu o malo nie wjechales na zderzak
              samochodowi przed toba i zmieniles pas jeszcze przed nim. Gdybym jechal
              czerwonym samochodem nie bylbym pewien, czy nie chcesz mnie od razu wyprzedzic.

              > w trzeciej wpuszczono śmieciarkę,

              ZADEN z wlokacych sie zolwim tempem kierowcow osobowek nie wpadl na to, zeby
              wpuscic smieciarke.

              > w czwartej biały tir zanim ja go przepuściłem wjechał z
              > bocznej uliczki

              ???? Gdzie ty to widzisz? I nawet co? To, ze w ogole wyjechal to juz cos
              szczegolnego?



              • mejson.e Re: Ty wspolpracowales. Miales wlaczona kamere :) 17.04.09, 12:11
                hanni napisał:


                > W pierwszej scenie wlaczajac sie do ruchu o malo nie wjechales na zderzak
                > samochodowi przed toba i zmieniles pas jeszcze przed nim. Gdybym jechal
                > czerwonym samochodem nie bylbym pewien, czy nie chcesz mnie od razu wyprzedzic.

                Ale gdy zostawiłem mu miejsce to się chyba wystarczająco upewnił?
                Zmieniłem pas, gdy skończyła się linia ciągła, a przyspieszałem sprawnie, bo
                wjeżdżałem na drogę szybkiego ruchu - do tego chyba służy pas rozbiegowy?
                Dodatkowo dałem mu osłonę na tyły, bo widziałeś, z jaką prędkością jechały tam
                samochody na prawym pasie?

                > > w trzeciej wpuszczono śmieciarkę,
                >
                > ZADEN z wlokacych sie zolwim tempem kierowcow osobowek nie wpadl na to, zeby
                > wpuscic smieciarke.

                Ale ciężarowy z żurawiem nie wiedział, że mam włączoną kamerę, nie?

                > > w czwartej biały tir zanim ja go przepuściłem wjechał z
                > > bocznej uliczki
                >
                > ???? Gdzie ty to widzisz? I nawet co? To, ze w ogole wyjechal to juz cos
                > szczegolnego?

                Przy pełznącym na głównej strumieniu pojazdów, to może być coś szczególnego...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • hanni Re: Ty wspolpracowales. Miales wlaczona kamere :) 17.04.09, 19:14
                  mejson.e napisał:

                  > Ale gdy zostawiłem mu miejsce to się chyba wystarczająco upewnił?

                  Facet musial podjac decyzje bardzo szybko. Gdybys tak poganial jakiegos
                  staruszka to pewnie dalby po hamulcach. Za taki odstep dostalbys w D mandat.

                  > Zmieniłem pas, gdy skończyła się linia ciągła, a przyspieszałem
                  > sprawnie, bo wjeżdżałem na drogę szybkiego ruchu - do tego chyba
                  > służy pas rozbiegowy?

                  Przyspieszyles "sprawnie" do zderzaka czerwonego samochodu po to, zeby potem
                  galtownie zwolnic i zdezorientowac kierowce czerwonego samochodu, ktory wlaczal
                  sie tak jak nalezy, tzn. rozpedzajac sie do konca pasa.

                  > Dodatkowo dałem mu osłonę na tyły, bo widziałeś, z jaką prędkością jechały tam
                  samochody na prawym pasie?

                  Dalby sobie rade bez twojej "oslony". Swoim zachowaniem tylko irytowales jego i
                  innych.


                  > Ale ciężarowy z żurawiem nie wiedział, że mam włączoną kamerę, nie?

                  Tylko ktory to juz byl samochod z rzedu? Poza tym smieciarka dosyc zdecydowanie
                  wcisnela sie na droge.



                  > Przy pełznącym na głównej strumieniu pojazdów, to może być coś szczególnego...

                  W Warszawie zapewne.
                  • mejson.e EOT (n/t) 17.04.09, 19:28
                • heheheeee Re: Ty wspolpracowales. Miales wlaczona kamere :) 18.04.09, 00:36
                  > Ale ciężarowy z żurawiem nie wiedział, że mam włączoną kamerę, nie?

                  Bo to był ciężarowy= zawodowiec ( wiem, bywają różni, takie czasy)
                  który jak nie dojedzie, będzie spał w budzie. Ty dojedziesz zawsze,
                  a mimo tego- te zasrane ciężarówki Ci blokują, wyprzedzają się przez
                  10 km, najlepiej sypnąc zakaz wyprzedzania w całej poilsce, będą się
                  wlec za przeładowanym jelonkiem 40/h zeby hrabia w osobówce, mógł
                  poleciec. A bo co, nalezy mu się. Mów co chcesz,ale ścianę naczepy
                  rozwalił mi mądry w W-wie, który wcisnął się 5 metrów przed
                  światłami, bo mu się śpieszy. A twoja "wspólpraca", to że jesli nie
                  wcisnę się na siłe bo już muszę skręcać mimo że sygnalzuję dobre
                  paredziesiąt sekund zamiar wykonania manerwru, a i tak w trakcie
                  jeszcze 5 mądrych wjeżdża mi pod naczepę ( i nie pitol mi o
                  niezdecydowaniu) to specyfika warszawy. Jeździłem w różnych krajach,
                  w D,B,Nl, CH wiadomo co i jak, w gorętszych- też, wiadomo
                  temperament, ale tez nie najgorzej, w polsce w innych miastach-
                  trafisz na chama, oki, ale większej trzody jak w Wawie- nie ma. I
                  nie jest to tylko moje zdanie. Taki live, nie poradzisz
                  • heheheeee Re: Ty wspolpracowales. Miales wlaczona kamere :) 18.04.09, 00:49
                    I dlatego wpuścił śmieciarkę. Nie dlatego, że jak Ci się zdaje- to
                    warszawiak, tylko załozył jak każdy z ciężarówki ( taki TWA , bo
                    duzi) - że bydło z osobówek nie pozwoli śmieciarce włączyć się do
                    ruchu. Duzy wpuści dużego nawet jesli jeden jedzie królową co
                    uwieczniłeś, a drugi np. Starkiem, taka więź, i świadomość że
                    krawacik w swej limuzynie nie pusci byle robola przed siebie. A
                    wrzucić kamerkę i pokazać jaki to jestem dżentelmen też potrafię,
                    tylko dlaczego nie jeździcie tak na codzień ? Nie piję do Ciebie,
                    ale 1 na pareset tys samochodów w wawie, to torchę mało, by zmienić
                    opinię, że warszawskie blachy= ...... wpisz sobie co Ci pasuje . I
                    mówcie co chcecie, ale po warszawce kierowcy z innych miast polski
                    nie mówią ot tak sobie jednym głosem- cwaniactwo i chamstwo
            • htoft Re: Nikt nie współpracował? 17.04.09, 23:35
              Że puściłeś tira, to akurat łaski żadnej nie zrobiłeś
              • mejson.e Robienie Łaski. 17.04.09, 23:39
                htoft napisał:

                > Że puściłeś tira, to akurat łaski żadnej nie zrobiłeś
    • habudzik Re: Jak to się robi w Warszawie. Współpraca wymu 18.04.09, 00:56
      mejson.e napisał:

      > Warszawa często podawana jest jako przykład miasta, gdzie jeździ się szalonym t
      > empem i strasznie niebezpiecznie.


      No bo w porównaniu z innymi miastami Europejskim tak jest i żaden film tego nie
      zmieni . Nawet "wyreżyserowany" .



      > Czy aby na pewno?
      >
      > Warszawa na pewno jest jednym z najbardziej zatłoczonych z największych miast w
      > kraju

      I w sumie jedną z jeszcze najmniej zatłoczonych stolic Europy .



      i to przeciążenie infrastruktury wymusiło na użytkownikach dróg współpra
      > cę, bez której by się pewnie wymordowali.

      Ale tego to już nie zrozumiałem . Jest dobrze czy może mogłoby być dobrze ???
    • naprawdetrzezwy Nie rozumiem. 18.04.09, 18:27
      Mnie w Warszawie wpuszczają.

      (oczywiście nie chamy ze wsi - ci robią wszystko, by przed nich nikt
      nie wjechał. ale ci normalni (bo są) wpuszczają...)
    • edek40 Nowe fakty 14.05.09, 11:12
      Wiadukt na ul. Powazkowskiej w Warszawie powoduje znaczne utrudnienia w ruchu na
      tej ulicy. Tworza sie dlugie korki. Czasem wypadalo mi tedy jezdzic, ale korek
      byl po horyzont. Sprawa byla ewidentna - brak umiejetnosci i zrozumienia zasad
      jazdy "na zamek". Prawy, drozny pas praktycznie stal, lewy, zanikajacy, powoli
      posuwal sie do przodu. Standard. Jadacy lewym pasem bowiem zmieniali pas w
      dowolnym momencie i na calym zablokowanym odcinku, a jadacy prawym kulturalnie
      wpuszczali.

      Od blisko dwoch tygodni jezdze ta droga codziennie. "Zamek" zapina sie idealnie.
      Oba pasy posuwaja sie praktycznie z ta sama predkoscia, a zapiecie nastepuje
      dopiero w ostatniej chwili.

      A powiadaja, ze nadmiar remontow zaszkodzil Warszawie. Nie dosc, ze przybedzie
      drog o nawierzchni jak nalezy, to jeszcze kierowcy zaczynaja wreszcie rozumiec,
      co to jest "zamek blyskawiczny" i to, ze jadacy zanikajacym pasem to nie
      koniecznie jest cwaniak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka