Dodaj do ulubionych

lewoskret i pierwszenstwo

13.12.03, 10:38
bardzo sie rozpoaczkowal watek "Kto winny?" w Auto-Moto. Kieruje pytanie do
tutejszych fachowcow, bo tu spokojniej i rzeczowiej.
Rzecz idzie o "nabywanie" pierwszenstwa w momencie lewoskretu z
podporzadkowanej na glowna.
W sytuacji drogi jednojezdniowej wlasciwie ciezko sie spierac i sprawa jest
oczywista, ze o takim nabywaniu mowy nie ma.
Natomiast moze pojawiac sie problem przy 2jezdniowce. Moim zdaniem - tu tez
nie nabywa sie owego pierwszenstwa, ale chce posluchac innych.

ile skrzyzowan
staruch5 12.12.2003 16:46 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Mowmy o skrzyzowaniu,a nie o skrzyzowaniach.

Na samym poczatku watku chcialem zadac pyatanie ,czy skrzyzowanie 2 drog
dwujezdniowych to 1, czy 4 skrzyzowania. I od odpowiedzi na to pytanie zalezy
reszta rozumowania. Jezeli 1, to rozumowanie Odina jest bledne, jezeli 4, to
nie.
Mysle, ze ta sprawa juz dawno jest rozwiazana, ale nie mam do niej linku.
Oto definicje skrzyzowania, drogi i jezdni.


"skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich
połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie
przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia,
połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą
dojazd
do obiektu znajdującego się przy drodze;

"droga" - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika,
drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów
szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub
postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

"jezdnia" - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

Teraz jest problem (dla mnie) jezyka polskiego. W definicji drogi
slowo „jezdni” moze oznaczac i liczbe pojedyncza, i liczbe mnoga.
Skrzyzowanie, to przeciecie drog. W mysl tych definicji nie jest
jednoznaczne,
czy droga ma jezdnie (l.poj.), czy jezdnie (l.mn.). Skadinad wiem, ze
istnieje
pojecie drogi 2jezdniowej. Wiec mysle, ze droga skladac sie moze zarowno z
jednej, jak i 2 jezdni. Wowczas mamy do czynienia z JEDNYM (a nie z czterema)
skrzyzowaniem.
Prosze o komentarze znawcow kodeksu!Pzdr.

guest_of_honour 12.12.2003 20:17 odpowiedz na list odpowiedz cytując


w l.poj. piszemy jezdniĘ, a l.mn. jezdniE.
wracając do tematu:
Droga 2jezdniowa to droga na której jezdnie (jedna dla jednego kierunku ruchu
druga dla drugiego) są oddzielone od siebie np. pasem zieleni. Dla
zobrazowania:
na mapie pokazana jako jedna nitka, a w rzeczywistości mamy osobne jezdnie w
obszarze jednej drogi.

staruch5 13.12.2003 10:27 odpowiedz na list odpowiedz cytując


mnie chodzilo o fragment definicji kodeksowej drogi!
"droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni..."

i tu jest ta dwuznacznosc (jezyka poleksiego), ktora staralem sie wyjasnic
piszac o drodze 2jezdniowej. Nie musiales mi tlumaczyc - ja dobrze wiem, co
to
jest droga dwujezdniowa.

Ja jestem przekonany, ze skrzyzowanie z droga dwujezdniowa to JEDNO
skrzyzowanie i skrecajac w lewo (z podporzadkowanej) nie nabywa sie praw
pierwszenstwa, ale Odin - i pewnie nie on jeden - uwaza inaczej.

A w przypadku Gosi to i tak nie ma zadnego znaczenia, bo tam nie bylo mowy o
2jezdniowce.Pzdr.


PS. nieszczesliwie w definicji skrzyzowania jest:""skrzyżowanie" - przecięcie
się w jednym poziomie dróg mających jezdnię,..." z czego mozna wnioskowac,
ze nie ma drog majacych wiecej niz jedna jezdnie albo, ze... ktos tu sie
pomylil!
Obserwuj wątek
    • Gość: tac Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.03, 22:58
      W naszym kodeksie drogowym "skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie
      dróg mających jezdnię... czyli moim zdaniem co przecięcie jezdni to
      skrzyżowanie.
      Tak jak dzielą sygnalizatory ruch na bardziej rozbudowanych skrzyżowaniach.
      Przy braku sygnalizacji mam nadzieję, że krzyżowania drogi dwujezdniowej z
      przeciwległymi drogami podporządkowanymi nie występują. W Krakowie tego typu
      skrzyżowania omijające ten problem to "agrafki". Wtedy aby pojechać w lewo lub
      na wprost najpierw trzeba skręcić w prawo a potem zawrócić. Po skręcie w prawo
      jest się już na drodze z pierwszeństwem.
      A gdy jest takie skrzyżowanie(traktowany jako zespół skrzyżowań) i wyjeżdzam z
      drogi podporządkowanej w lewo to :
      - ustępuję pierwszeństwa tym z głównej gdziekolwiek jadą (z lewej prosto, w
      lewo, zawracają), wjeżdżam na środek ( skrzyżowanie 2) i ustępuję (z prawej
      jadącym prosto, w lewo, w prawo, zawracającym), skręcam w lewo ( skrzyżowanie
      3) i w tym miejscu mam pierwszeństwo jako będący na drodze z pierwszeństwem.
      Wg Dz.Ust.nr 170 w sprawie znaków i sygnałów drogowych zbliżając się do
      skrzyżowania nr 3 drogą oznakowaną jako droga z pierwszeństwem mam
      pierwszeństwo przed zbliżającymi się do skrzyżowania nr 3 drogą oznakowaną jako
      droga podporządkowana.
      Potwierdzeniem takiej interpretacji jest jeszcze określenie znaku A-7 "ustąp
      pierwszeństwa", że znajdując się w obrębie skrzyżowania dotyczy tylko
      nalbliższej jezdni, przed którą został umieszczony.
      Podejrzewam problemy po wybudowaniu na drogach urządzeń drogowych ( wysepki,
      azyle dla pieszych itp.).
      Urządzenia te rozdzieliły dotychczasową drogę jednojezdniową na dwujezdniową a
      skrzyżowanie jest małe i do tej pory jeździło się inaczej a teraz trzeba będzie
      inaczej z powodu wysepki?!
      Przykro mi ...Może nie mam racji?
      pozdr
      • staruch5 Re: lewoskret i pierwszenstwo 15.12.03, 09:08
        No to mamy problem...
        • staruch5 no to mamy problem 15.12.03, 09:09
          No to mamy problem....

          Po pierwsze dziwna ta definicja skrzyzowania.
          skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie
          dróg mających jezdnię.
          Wyglada to na blad. To tak, jakby powiedziec: „pluton zolnierzy majacych
          karabin.”
          No i nie wiem, bo drugi pomysl jest taki, ze to nie blad, tylko SWIADOME
          wpisanie i wtedy mogloby piszacemu kodeks chodzic wlasnie o to, ze skrzyzowanie
          to przeciecie jezdni, a nie drog!
          Czli skrzyzowanie 2 drog dwujezdniowych to 4 skrzyzowania! I wtedy mamy do
          czynienia z obym nabywaniem pierwszenstwa.
          Tu wlasnie nie musi chodzic tylko o drogi dwujezdniowe. Ale wlasnie – jak
          napisales – wysepki i azyle dla piezsych, ktore moga wprowadzac zameiszanie:
          ile w koncu mamy tu skrzyzowan.

          Rzeczywoiscie w miescie trudno znalezc skrzyzowanie 2jezdniowek bez
          sygnalizacji (ale ona czasem nie dziala, np. w nocy).

          Prawde mowiac liczylem na to, ze jednoznacznie przetniesz moje wywody i latwo
          udowodnisz, ze skrzyzowanie jakichkolwiek drog to JEDNO skrzyzowanie. Niesttey,
          nie...

          No to mamy problem...

          Dziekuje Ci za odpowiedz i pozdrawiam.

          • kelo Re: no to mamy problem 15.12.03, 09:25
            staruch5 napisał:
            > Po pierwsze dziwna ta definicja skrzyzowania.
            > skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie
            > dróg mających jezdnię.
            > Wyglada to na blad. To tak, jakby powiedziec: „pluton zolnierzy majacych
            > karabin.”
            -------------------------------
            Nie ma tutaj żadnego błedu językowego. Jest to zdanie skrócone w ewolucji
            języka i powinno brzmieć w całości "przecięcie się w jednym poziomie dróg, Z
            KTÓRYCH KAŻDA MA jezdnię." Czyli "pluton żołnierzy, Z KTÓRYCH KAŻDY MA
            karabin"
            A skąd się znalazło, że tylko jezdni? Bo gdyby napisano "dróg" to miałbyś
            kilkanaście powodów więcej żeby zakwestionować definicję skrzyżowania. Ot
            choćby dlaczego skrzyżowanie, skoro nie ma na nim pobocza a ono wchodzi w
            skład drogi. I czy skrzyzowanie z poboczem, a bez wydzielonego torowiska to
            jeszcze rondo czy jedynie jezdnia okrężna ronda z wysepką jako azylem dla
            oczekujących potwierdzenia śmiałych tez.
            • staruch5 Re: no to mamy problem 15.12.03, 09:42
              mialem napisac, ze najprosciej byloby zdefiniowac skrzyzoanie jako przeciecie
              jezdni, ale wtedy wlasnie pojawia sie problem poboczy etc. (tak jak Ty piszesz).

              Logicznie patrzac na to sformulowanie definicji skrzyzowania, to skrzyzowaniem
              nie jest przeciecie drog, z ktorych jedna ma wiecej niz jedna jezdnie...
              Upieram sie, ze to zle.
              • kelo Re: no to mamy problem 15.12.03, 10:35
                staruch5 napisał:
                > Logicznie patrzac na to sformulowanie definicji skrzyzowania, to
                skrzyzowaniem
                > nie jest przeciecie drog, z ktorych jedna ma wiecej niz jedna jezdnie...
                > Upieram sie, ze to zle.
                ---------------------------------
                jest napisane "ma jezdnię" , bo to jest warunek .Gdyby jej nie miało nie
                byłoby skrzyżowaniem. Warunek szkrzyżowania jest jeden - ma mieć jezdnię.
                Choćby jedną. I znajdź sobie przyjacielu inne zajęcie, bo to co robisz zaczyna
                być dla ciebie obsesją. Stad już krok do uzależnienia. Najpierw zaczniesz
                oczekiwać niecierpliwie na posty, a potem sam sobie na nie będziesz
                odpowiadał.
                • staruch5 Re: no to mamy problem 15.12.03, 11:10
                  kelo napisal
                  znajdź sobie przyjacielu inne zajęcie, bo to co robisz zaczyna
                  > być dla ciebie obsesją

                  Mozes tak sadzic, Twoje prawo. Gdyby to bylo prywatne forum, a Ty jego adminem,
                  to moglbys tak twierdzic.
                  jak Ci sie nie podoba czyjs post, to go ignoruj.
                  Zycze Ci tez innych milych zajec.
                  • kelo Re: no to mamy problem 15.12.03, 11:39
                    Drogi kolego, na to forum zaglądają zapewne dziesiątki młodych
                    niedoświadczonych kolegów. Zaglądają tu również po to , by się przekonać, że
                    to co robią robią dobrze lub odwrotnie. Zaglądają tu również by zweryfikować
                    swoją wiedzę o Kodeksie Drogowym. I dopóki znajdujesz luki w tymże, to
                    wszystko jest w porządku ale jeśli zaczynasz udowadniać swoje tezy oparte nie
                    na brzmieniu zapisu kodeksu, a na własnej jego interpretacji to zaczyna się
                    robić niebezpiecznie. Czy weźmiesz odpowiedzialność za to co napisałeś, jeżeli
                    któryś z młodych kierowców da Ci posłuch i zacznie wyprzedzać na autostradzie
                    z prawej (zostaniesz jego pełnomocnikiem w sądzie?), będzie starał się jechać
                    za wszelką cenę równo z pojazdem obok, żeby nie "wyprzedzać do tyłu", czy też
                    przestanie przestrzegać zasad obowiązujących na skrzyżowaniu bo mają kilka
                    jezdni czy też etc, etc. Masz rację co do jednego to nie jest moje forum.
                    Przestaje ono mieć cokolwiek wspólnego z ogólnie pojętym bezpieczeństwem w
                    ruchu drogowym a zbliża się do forum; jak kiedyś napisałem, "filozofii
                    drogownictwa". To tyle panie kolego.
              • bwv1004 Re: no to mamy problem 15.12.03, 10:38
                staruch5 napisał:

                > mialem napisac, ze najprosciej byloby zdefiniowac skrzyzoanie jako
                przeciecie
                > jezdni,

                Może byłoby najprościej, ale zmieniłoby definicję.

                Jeśli przecięcie jezdni, to "skrzyżowanie" 2 dróg dwujezdniowych byłoby w
                rozumieniu kodeksu czterema skrzyżowaniami.

                Natomiast w definicji jest przecięcie DRÓG. Więc przecięcie 2 dróg mających
                jezdnie, niezależnie* od liczby jezdni przypadających na każdą z tych dróg,
                jest jednym skrzyżowaniem.

                * jeśli każda droga ma przynajmniej jedną jezdnię.
    • Gość: TO JA Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.honeywell.com 15.12.03, 22:54
      Ha ha, dopadlem Cie tutaj. Gosia ma prawo jazdy od pieciu lat czyli moze
      teoretycznie miec powiedzmy 21 lat, tak jak moja corka. Obojetnie co mowilaby
      moja corka, racje mialoby dwoch policjantow a nie ona, bo tak juz niestety
      jest. W Gosi opowiesci caly czas cos mi nie pasowalo, najpierw stwierdzilem ze
      musiala sie nie patrzec jak jechala do przodu i to potwierdzila. Ale mnie dalej
      cos nie pasowalo, ten kat prosty w chwili zderzenia. Na skrzyzowaniu typu znak
      plus byloby to niemozliwe z braku miejsca na zakret tego faceta po luku. Czyli
      dwie jezdnie, skrzyzowanie typu H, jezdnie rozdzielone czyms, jak nie pasem
      zieleni to namalowanymi wysepkami. Nie ma innej mozliwosci chyba ze tego faceta
      samochod ma kierowane kola tylne. Pozostaje kwestia interpretacji czy te waskie
      H to H czy zwykly plus, i po prostu policjanci maja inne zdanie niz Gosia. Na H
      gosciu mialby pierwszenstwo nad Gosia po wykonaniu swojego skretu, tak jak
      uwazali policjanci. Zeby to lepiej zrozumiec wyobraz sobie ze z lewej strony
      nadjezdza glowna droga Zuk. Skrecajacy facet wykonal swoj skret i co, ma sie
      zatrzymac zeby puscic Gosie? Czy Gosia ma puscic Zuka ale nie puszczac faceta?
      Czym wieksza szerokosc H tym bardziej to oczywiste, a czym mniejsza tym
      bardziej wprowadzajace w blad. Pozdrawiam
      • Gość: wredny Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 02:00
        Gość portalu: TO JA napisał(a)

        > ..Ale mnie dalej
        > cos nie pasowalo, ten kat prosty w chwili zderzenia. Na skrzyzowaniu typu
        > znak plus byloby to niemozliwe z braku miejsca na zakret tego faceta po luku.

        | | |
        | | |
        __|A_|__| __ __
        _ _ _ _ _ _
        __ __ -->__ __
        | | B|
        | | |
        | | |
        Tobie nic chyba nigdy nie pasuje.
        Skoro A konczy skret w okolicy strzalki to moze byc ustawiony pod katem prostym
        ( albo prawie - Gosia chyba nie mierzyla tego katomierzem?)do B.
        Prawie zawsze tak jest,tym bardziej ze droga na ktorej znajdowaly sie te dwa
        samochody byla po skosie do tej z pierwszenstwem (byl rysunek )co jeszcze
        ulatwia osiagniecie te Twoje " 90 stopni ".

        > Czyli
        > dwie jezdnie, skrzyzowanie typu H, jezdnie rozdzielone czyms, jak nie pasem
        > zieleni to namalowanymi wysepkami. Nie ma innej mozliwosci.

        Wlasnie ze nie bylo to " H " a jezdnie nie byly rozdzielone - wystarczy
        PRZECZYTAC posty Gosi a nie bredzic bez zwiazku z rzeczywistoscia.
        Chyba Gosia wie lepiej niz Ty a upierajac sie przy swoim zarzucasz jej
        klamstwo.
        Jestes po prostu "cienki Bolek" i tyle.
        • Gość: wredny Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 02:02
          sorry za rysunek - nameczylem sie i nie wyszedl mi
        • Gość: wredny Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 02:05
          Pojazd B powinien byc pod strzalka
      • Gość: tac Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 11:48
        Jaka teoria i jaka praktyka wykonywania lewoskrętu na drodze dwujezdniowej w
        innych krajach ???
        Co z wysepkami dla pieszych ??
        Kiedy można uznać, że jestesmy na drodze z pierwszeństwem ?
        pozdr
        • staruch5 Re: lewoskret i pierwszenstwo 16.12.03, 13:15
          to nas nie posunie do przodu w naszym problemie, drogi tacu.
          W Danii, gdzie przebywam sa skrzyzowania w miescie wdujezdniowek (zawsze sa
          swiatla), wiec trudno powiedziec. W sytaucji "swiatlowej" nikt nie nabywa
          pierwszenstwa.
          We Francji i w Niemczech - juz nie pamietam. Ale nigdy nie mialem jakichs
          klopotow tamze w ruchu (w obu krajach spedzielm po 2 lata uzywajac samochodu).
          Pzdr.
        • Gość: TO JA Re: lewoskret i pierwszenstwo IP: *.honeywell.com 16.12.03, 16:52
          Kalifornia, USA. Teoria ta sama ale praktyka latwiejsza. Wszedzie swiatla i
          strzalki do skretu, a dla pieszych nawet takie cwierkajace dzwonki mowiace jak
          duzo czasu do zmiany swiatel. Najwieksza roznica jest jednak w dyscyplinie
          kierowcow. Jak sie zepsuje sygnalizacja swietlna to wszystkie swiatla mrugaja
          na czerwono. Oznacza to ze skrzyzowanie zamienilo sie na takie ze wszyscy maja
          znak STOP. Jak zadne swiatla nie dzialaja to tez ta sama zasada. To sie zdarza
          rzadko, ale przyjemnie jest wtedy popatrzec na to co sie dzieje. Dwa samochody
          w ta, dwa samochody w druga, dwa samochody skrecaja, dwa samochody w ta, dwa
          samochody w druga , itd, itd, itd, jak musztra na placu manezowym albo proba
          baletu. Nikt sie nie pcha i nikomu nic sie nie popieprzy z jego kolejnoscia.
          Moznaby pomyslec ze swiatla sa wlasciwie niepotrzebne. Teraz wyobrazmy sobie
          takie skrzyzowanie w Polsce. Jeden gigantyczny korek i nikt nie jedzie do
          nikad. Pozdrowienia
          • kelo Re: lewoskret i pierwszenstwo 16.12.03, 17:45

            Gość portalu: TO JA napisał(a):
            Teraz wyobrazmy sobie
            > takie skrzyzowanie w Polsce. Jeden gigantyczny korek i nikt nie jedzie do
            > nikad. Pozdrowienia

            Bo w tym czasie co niektórzy będą się zastanawiać nad "wytylaniem", dzielić
            skrzyżowanie na wirtualne, dzielone wysepką z jezdnią okrężną plus cztery pasy
            ruchu, które nie są jezdnią, bo jakby były to nie będzie to skrzyżowanie tylko
            schronisko dla zwierząt gdzie nabywa się pierwszeństwa w wyścigu do miski. Ot
            tyle.
            • staruch5 Re: lewoskret i pierwszenstwo 17.12.03, 08:43
              dlugo sie zastanawialem czy warto odpowiadac.
              Do tej pory nie wiedzialemz kim mam do czynienia. teraz juz wiem...
              Polecam szybka konsultacje na forum "Zdrowie".
              • kelo Re: lewoskret i pierwszenstwo 17.12.03, 09:13
                >Do tej pory nie wiedzialemz kim mam do czynienia. teraz juz wiem<
                -------------------------------
                Moje gratulacje, Ty zaś jesteś dla mnie nadal nie odgadniony, niczym definicja
                jezdni okrężnej ronda.
    • mariusz_d1 Re: lewoskret i pierwszenstwo 16.12.03, 14:03
      Ludzie o czym wy dyskutujecie. W przypadku Gosi czy jakimkolwiek innym
      podobnym - kierowca skręcajacy w lewo na skrzyżowaniu ma obowiązek przepuscić
      jadacego prosto - koniec i kropka. JAKAKOLWIEK PRÓBA WJECHANIA PRZEZ NIEGO NA
      TO SKRZYZOWANIE JEST WYMUSZENIEM PIERWSZEŃSTWA.
      Na temat zaś interpretacji przez panów policjantów przepisów drogowych - to co
      powiecie na to, że pan policjant stwierdził iz wjechałem na chodnik bo
      przejechałem przez krawężnik, starszył mnie nawet sądem grodzkim jak nie
      chciałem przyjąć mandatu. Od tamtej pory minęły prawie 2 lata i jakoś nie
      doczekałem sie wezwania do sądu.
    • mariusz_d1 Re: lewoskret i pierwszenstwo 16.12.03, 14:18
      Ludzie o czym wy dyskutujecie. W przypadku Gosi czy jakimkolwiek innym

      podobnym - kierowca skręcajacy w lewo na skrzyżowaniu ma obowiązek

      przepuscić jadacego prosto - koniec i kropka. JAKAKOLWIEK PRÓBA WJECHANIA

      PRZEZ NIEGO NA TO SKRZYZOWANIE JEST WYMUSZENIEM PIERWSZEŃSTWA.
      Na temat zaś interpretacji przez panów policjantów przepisów drogowych - to

      co powiecie na to, że pan policjant stwierdził iz wjechałem na chodnik bo

      przejechałem przez krawężnik, starszył mnie nawet sądem grodzkim jak nie

      chciałem przyjąć mandatu. Od tamtej pory minęły prawie 2 lata i jakoś nie

      doczekałem sie wezwania do sądu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka