Dodaj do ulubionych

Jechać w dzień powszedni?

10.07.09, 20:35
Forumowicze, doradźcie. Zawsze staram się jeździć w dalekie trasy w weekendy,
żeby uniknąć tirów, zziajanych przedstawicieli handlowych i różnych innych
królów szos. Planowaliśmy wyjazd na wakacje (załadowanym samochodem, z małym
dzieckiem) w mijający właśnie weekend, ale nic z tego nie wyszło, dopiero od
środy będziemy wolni. Jak myślicie, odżałować parę dni wakacji i poczekać z
podróżą do kolejnego weekendu czy nie wygłupiać się i jechać w tygodniu? Trasa
mało atrakcyjna, najpierw na Wwę, potem na Podlasie - sporo zdeterminowanych
litewsko-łotewskich czy innych tirów gotowych na wszystko... Z góry
przepraszam wszystkich, komu ten problem wyda się głupawy, ale ja naprawdę się
łamię, szczególnie przewożenie malucha mnie stresuje. I samochód też raczej
blaszanka. Napiszcie, jak uważacie, może przesadzam i w tygodniu na drogach
nie jest tak źle?
Dzięks.
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Jechać w dzień powszedni? 10.07.09, 20:43
      zdecydowanie w nocy i lepiej w dzien powszedni .. mniejszy ruch jest niz z weekend
      • madame.chauchat Re: Jechać w dzień powszedni? 10.07.09, 20:46
        Dzięki, noc odpada, nie cierpię jeździć w nocy!
        • tiges_wiz Re: Jechać w dzień powszedni? 10.07.09, 20:52
          ja mam dwojke dzieci la 4 i 6 i innej opcji nie ma ...
          lepiej jak spia, zamiast sie nudzic i co chwile wolac aby sie zatrzymac ;)
          • madame.chauchat Re: Jechać w dzień powszedni? 10.07.09, 21:20
            Ale ja w nocy też śpię... A przynajmniej chce mi się. No i mój trzylatek jakoś
            wcale nie marudzi w dziennej podróży.
            Podziwiam jeżdżących w nocy, to nie dla mnie, ja jestem chronicznie niedospana,
            a do tego w nocy nic nie widzę!
            • kozak-na-koniu Re: Jechać w dzień powszedni? 11.07.09, 11:44
              Ja wolę jeździć w nocy i jest to czysty pragmatyzm, żaden powód do
              podziwu. Po prostu: mniejszy ruch, chłodniej... Co do dnia tygodnia
              natomiast, zawsze jest "coś za coś": w dzień powszedni na drogach
              jest więcej zawodowców, w week-endy za to więcej amatorów. Nie wiem
              co bywa gorsze... Najlepiej jest jeździć bocznymi mniej
              uczęszczanymi trasami, bo mniejszy i spokojniejszy ruch, mniej
              radarów i patroli, często ładniejsze okolice...
              • maruda.r Re: Jechać w dzień powszedni? 11.07.09, 21:00
                kozak-na-koniu napisał:

                > Ja wolę jeździć w nocy i jest to czysty pragmatyzm, żaden powód do
                > podziwu. Po prostu: mniejszy ruch, chłodniej...

                *****************************

                Warto też zaplanować sobie tak trasę, by większą aglomerację przejechać między
                22, a 6. Szczególnie, gdy jej się zbyt dobrze nie zna.

      • wichura Re: Jechać w dzień powszedni? 10.07.09, 21:00
        Tiges_wiz, nie rozpowszechniaj takich informacji na forum :) niech
        wszyscy jeżdżą w upalny dzień, po zatłoczonych drogach, z czającą
        się po krzakach i w nieoznakowanych radiowozach policją. Nocne trasy
        zostawmy dla siebie :)
        • kozak-na-koniu Re: Jechać w dzień powszedni? 11.07.09, 11:46
          Uppps... Ja też o tym nie pomyślałem...:)
    • mejson.e Bokiem i nad ranem 11.07.09, 10:43
      Najlepsza pora wyjazdu to 2-3 nad ranem - widno robi sie jeszcze na początku trasy a jest po nocnemu pusto i chłodno.
      Do 6-7 rano można przejechać bardzo długi fragment trasy.
      Ruch zaczyna się ok. 6:00.
      Dzieci śpią przez większość trasy.

      Drugi czynnik uspokajający to wybranie odpowiedniej trasy - na tyle bocznej, by nie chciało tam się jeździć tirom i repom a na tyle równej i nieskomplikowanej, by nie wytrzęsło wszystkich i nie zgubić się na rozjazdach.

      Podaj trasę, może coś doradzimy...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Bokiem
      • madame.chauchat Re: Bokiem i nad ranem 11.07.09, 20:58
        Trasa Bydgoszcz - Drohiczyn/Siemiatycze.

        Trzecia nad ranem byłaby OK, ale nie widzę tego, jak wyciągam śpiącego malucha z
        łóżeczka i zanoszę na parking i wpinam porządnie do fotelika, a on się nie budzi
        i nie robi awantury. Poza tym jak już się zbudzi, to będzie chciał śniadanko i
        gdzie ja mu ukochaną kaszkę przygotuję? O tej porze tylko nieliczne stacje
        benzynowe by się nadały, a im dalej na wschód, tym ich mniej. Poza tym sama
        lubię rano umyć się i coś zjeść...
        Wiem, marudzę, ale zmęczona jestem ostatnio strasznie.
        • mejson.e Re: Bokiem i nad ranem 11.07.09, 23:17
          madame.chauchat napisała:

          > Trasa Bydgoszcz - Drohiczyn/Siemiatycze.
          >
          > Trzecia nad ranem byłaby OK, ale nie widzę tego, jak wyciągam śpiącego malucha
          > z
          > łóżeczka i zanoszę na parking i wpinam porządnie do fotelika, a on się nie budz
          > i
          > i nie robi awantury. Poza tym jak już się zbudzi, to będzie chciał śniadanko i
          > gdzie ja mu ukochaną kaszkę przygotuję? O tej porze tylko nieliczne stacje
          > benzynowe by się nadały, a im dalej na wschód, tym ich mniej. Poza tym sama
          > lubię rano umyć się i coś zjeść...
          > Wiem, marudzę, ale zmęczona jestem ostatnio strasznie.

          Nie obawiaj się.
          Moim zaspanym dzieciom mówiłem tylko "Co, nie jedziecie?".
          I wyskakiwały z łóżek, piły kakao, wskakiwały do samochodu i ... po dziesięciu
          minutach spały.
          Nawet i pięć godzin - do pierwszej przerwy.

          A kaszkę zrobisz na postoju prosząc o wrzątek w restauracji (np. w Mac Donaldzie).
          Ale dopiero rano...

          Trasę Ci podpowiem, jak przejdę do innego komputera.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Ćma ;-)
        • mejson.e Re: Bokiem i nad ranem 12.07.09, 00:20
          madame.chauchat napisała:

          > Trasa Bydgoszcz - Drohiczyn/Siemiatycze.

          W pierwszym poście napisałaś, że najpierw na Warszawę?

          Jeśli już musisz do stolicy i będzie to już rano po 6:00, to wyjedź z niej na
          Rembertów, droga 637 na Sulejówek, Stanisławów, Węgrów.

          Jeśli natomiast nie musisz jechać przez Warszawę, to jedź przez Nowy Dwór,
          Wyszków, Węgrów.

          W obu przypadkach jedź przez Włocławek, Płock, bo na drodze nr 10 przez Sierpc
          jest mnóstwo robót drogowych i ruch wahadłowy.


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Ćma ;-)
          • madame.chauchat Re: Bokiem i nad ranem 12.07.09, 15:04
            Dziękuję ci bardzo. Napisałam "na Warszawę", bo dla mnie to orientacyjny
            kierunek, z geografii dwóję zawsze miałam. Warszawę chcemy objechać jak najbardziej.
            Jeszcze raz dzięki.
        • sokolasty Re: Bokiem i nad ranem 13.07.09, 08:41
          Poza tym jak już się zbudzi, to będzie chciał śniadanko i
          gdzie ja mu ukochaną kaszkę przygotuję?


          Banał. W pojedynczych woreczkach poporcjowane składniki suche (mleko lub/i
          kasza), w termosie gorąca woda.

          ad rem:
          Po nieznanych trasach mi się najlepiej jedzie w dzień, bo można jechać szybko
          nie znając trasy. Pamiętam, jak kiedyś jechałem z Wawy przez Wrocław (pierwszy
          raz) dalej na zachód (od Wrocławia już rutyna). Odcinek nieznany: 70- 90 kmh, bo
          nie znam zakrętów, nie wiem jak są ostre itp. Odcinek znany - 120-140 kmh - bo
          znałem na trasie każdy zakręt i każdą dziurę.

          Najrozsądniej chyba faktycznie jest wystartować godzinę - dwie przed świtem.
        • edek40 Re: Bokiem i nad ranem 13.07.09, 11:42
          > Trzecia nad ranem byłaby OK, ale nie widzę tego, jak wyciągam śpiącego malucha
          > z > łóżeczka i zanoszę na parking i wpinam porządnie do fotelika, a on się nie budzi
          > i nie robi awantury.

          Nie cierpie jezdzic w nocy. Rowniez polecam poczatek wyprawy na okolice switu. Z praktyki wiem, ze nawet obudzone dziecko, ktore nie pojada w nocy, nie bedzie chcialo wcinac. Malec powinien zasnac i dac spokoj choc do 6-7 rano. Warto rozwazyc zasloniecie okien, aby slonce nie draznilo malych noskow :)

          W te niedziele wlasnie tak ruszam z Warszawy na morze. Mam nadzieje dociagnac do autostrady jeszcze "na spiocha" :)

          Tobie proponuje ominiecie Warszawy od polnocy. Przed Zakroczymiem zjedz na Nowy Dwor Mazowiecki, znajdz skret w lewo na szose 631, ktora omija Warszawe. Gdy w koncu zahaczysz o Warszawe i wyjedziesz na dwujezdniowke szukaj skretu na szose 637, ktora w Wegrowie zmieni sie na 62 i doprowadzi Cie prosciutko do Drohiczyna i Siemiatycz. Jedyne miejsce, gdzie mozesz utknac to odcinek miedzy Markami, a ta dwujezdniowka. To moze zajac nawet godzine. Jednak to w godzinach pracy i tak krocej niz przepychanie sie przez nieznana, rozkopana i nie najlepiej oznakowana Warszawe.
        • arekmiz Re: Bokiem i nad ranem 17.07.09, 13:40
          > Trzecia nad ranem byłaby OK, ale nie widzę tego, jak wyciągam
          śpiącego malucha

          Początek lat 80-tych (może i sam stan wojenny). Maluch = Fiat 126 p,
          z bagażnikiem na dachu a na nim duża waliza, mała torba, kanister z
          10 l etyliny 94 zółtej (bo kartki) i wózek spacerówka mojej siostry.
          W środku rodzice, ja (9 lat) i siostra (2 lata). Trasa z Wawy nad
          morze (nie pamiętam dokąd, bo w sumie zjeździliśmy całe wybrzeże).

          > łóżeczka i zanoszę na parking i wpinam porządnie do fotelika, a on
          się nie budz i nie robi awantury. Poza tym jak już się zbudzi, to
          będzie chciał śniadanko i

          Wtedy dzieci nie jeździły w fotelikach. :-) Izawsze w taką trasę
          właśnie wyjeżdżaliśmy o 3 rano. Bardzo to lubiłem....

          > gdzie ja mu ukochaną kaszkę przygotuję? O tej porze tylko
          nieliczne stacje benzynowe by się nadały, a im dalej na wschód, tym
          ich mniej.

          I to najpiękniejszy motyw. Gzieś w okolicach Piły (chyba do
          Kołobrzegu jechaliśmy, przez Piłę i Wałcz) postój na małym leśnym
          parkingu (bez żadnej nowoczesnej ''infrastruktury'') śniadanko.
          Gazowa butla, mały palnik, garnuszek i mleczko. Moja siostra musiała
          zjeść kaszkę. :-)))))

          > Poza tym sama
          > lubię rano umyć się i coś zjeść...
          > Wiem, marudzę, ale zmęczona jestem ostatnio strasznie.

          To były piękne czasy i ''to se ne vrati''. Ludzie stali się zbyt
          wygodni..... :-)
    • inguszetia_2006 Re: Jechać w dzień powszedni? 12.07.09, 09:28
      Witam,
      Apropos dzieci. Wymyśliłam, że wyjadę nad morze(Wawa-Dębki)o 3 nad
      ranem, bo już jest jasno. I wyjechałam. Dzieć miał 4 lata. Obudziła
      się córa o 3 i nawet na sekundę nie zmrużyła oczu, bo jest jasno i
      można się już bawić. Na miejsce zajechałam o 15;-D To była
      najkoszmarniejsza podroż, jaką pamiętam. Zatrzymywanie się co
      godzinę, jęczenie, a to siusiu, a to pobawić, a to tyłek ją boli, a
      to głodna, a to pić i siku, a to niedobrze, a to tak, a to siak.
      Miałam kryzys pod Gdańskiem i chciałam zawracać,bo "już nie dojadę,
      bo zaraz mnie szlag trafi", bo to, bo tamto. Wydawało mi się, że
      jadę 100 godzin i celu nie widać. Miałam ochotę dać córce jakieś
      środki nasenne. Ględziła, gadała, marudziła etc. Koszmar.
      Różnie więc może być z tym spaniem w samochodzie. Czasami dziecko
      nie zasypia i podróż staje się gehenną, a rodzic też ma noc
      nieprzespaną, więc jest nieco bardziej wrażliwy;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • madame.chauchat Re: Jechać w dzień powszedni? 12.07.09, 15:07
        Aż mnie ciarki przeszły. Faktycznie koszmar. Z dzieciakami trudno coś przewidzieć...
        • mejson.e Koszmar 12.07.09, 15:58
          madame.chauchat napisała:

          > Aż mnie ciarki przeszły. Faktycznie koszmar. Z dzieciakami trudno coś przewidzi
          > eć...

          To może jednak wyruszyć jeszcze przed świtem, po ciemku?
          Łatwiej je ukołysać...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Ćma ;-)
      • mejson.e Re: Jechać w dzień powszedni? 12.07.09, 16:02
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Apropos dzieci. Wymyśliłam, że wyjadę nad morze(Wawa-Dębki)o 3 nad
        > ranem, bo już jest jasno. I wyjechałam. Dzieć miał 4 lata. Obudziła
        > się córa o 3 i nawet na sekundę nie zmrużyła oczu, bo jest jasno i
        > można się już bawić. Na miejsce zajechałam o 15;-D

        Właśnie z tych powodów dłuższe trasy zaczynałem przed świtem.
        Z Warszawy nad morze w dzień jechałem z nimi tylko JEDEN (pierwszy) raz...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Ćma ;-)
    • iberia.pl ja unikam jazdy w piątki i niedziele 12.07.09, 13:51
      i jakos zyje.Dotyczy owczywiscie wyjazdow urlopowych na drugi koniec
      Polski.
      • mejson.e Re: ja unikam jazdy w piątki i niedziele 12.07.09, 14:17
        Niedziela nad ranem to najspokojniejszy okres na drodze...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Ćma ;-)
        • emes-nju Re: ja unikam jazdy w piątki i niedziele 13.07.09, 11:51
          mejson.e napisał:

          > Niedziela nad ranem to najspokojniejszy okres na drodze...

          Nooo...

          W zimie (ale nie lezal snieg) na trasie Terespol-Warszawa udalo mi
          sie rano (start ok. 7.00) jechac tak spokojnie, ze wyszlo niewiele
          mniej niz 4 godzinki...

          Tak naprawde, to byla to masakra. Wymieszanie ruchu spieszacych sie
          (nie wariatow - takich, co chca jechac szybciej niz ---> ) i tych,
          co maja niedaleko i jada srodkiem 30-40 km/h, to mieszanka
          wybuchowa.
    • emes-nju Re: Jechać w dzień powszedni? 13.07.09, 11:58
      madame.chauchat napisała:

      > Forumowicze, doradźcie. Zawsze staram się jeździć w dalekie trasy
      > w weekendy, żeby uniknąć tirów, zziajanych przedstawicieli
      > handlowych i różnych innych królów szos.

      Wedlug mnie wieksze znaczenie ma wybor trasy niz terminu.

      Nalezy unikac szlakow "biznesowych", zeby minimalizowac ryzyko
      spotkania REPow i innych "szybkich i wscieklych".

      A TIRami bym sie za bardzo nie przejmowal. Na nieco bardziej
      lokalnych drogach (czyli nie na glownych szlakach tranzytowych) jest
      ich malo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka