emes-nju
23.07.09, 11:53
Dzis w nocy wrocilem z wycieczki Warszawa-Brodnica-Warszawa (ok. 360
km).
O wertepach na "trzycyfrowej" drodze nie bede pisal - dawno temu
ktos z wladz centralnych nienawidzil chyba tego miasta wiec caly
ruch jadacy z/do centrum Polski (rowniez cale kolumny TIRow) musi
przepychac sie po wyboistej drozynce o szerokosci 6-7 m i tak juz
zostalo.
Mnie wzruszylo arcydzielo drogownictfa, jakim jest 10-tka na odcinku
ok. 20 km od Plonska. W strone Brodnicy, jeszcze za dnia, jechalem
jakimis zadupiami, bo tak wyprowadzil mnie GPS. Nie narzekam, bo to
z cala pewnoscia przyczyna wysokiej sredniej (ok. 70 km/h) - zero
ruchu, malo terenow zabudowanych. Jak juz maszynka wyprowadzila mnie
na 10-tke, to wjechalem w rejon UKONCZONYCH remontow z chaotycznie
porozrzucanymi ograniczeniami od 70-tki (obowiazujacej np. na
odcinku ok 7 m - dalej bylo 50 km/h), po 40-tke. Oczywiscie NIKT na
rownej i szerokiej drodze nie jechal w nocy (w nocy raczej nie
prowadzi sie robot drogowych?) 40-tka, bo jakis czas temu kladziono
asfalt i malowano droge.
A teraz do rzeczy. Gdybym przejechal sie 10-tka w dzien, to za zadne
skarby nie pojechalbym nia noca...
Wysepki, a przed wszytkim slalomy wsrod blyskaczy wszelkiej masci.
Konia z rzedem temu, kto NA PIERWSZY RZUT OKA wie jak przejechac
taki slalom widzac tylko pomaranczowe blyskacze i nie widzac spoza
nich jezdni, a swietnie sprawdzajacych sie jako "przewodnicy"
slupkow kilometrowych ze swiatelkami odblaskowymi oczywiscie brak.
Dopoki nie padalo, szlo jechac. Jak zaczelo padac, na jakis czas
podczepilem sie pod szalonego TIRa i gleboko wierzac, ze on lepiej
widzi (bo wyzej siedzi), robilem to, co on. Gdybym jechal sam, nie
osiagnal bym zadnej sredniej - stanalbym chyba i dlubal w nosie,
czekajac az ruch zmniejszy sie na tyle, ze wsrod dziesiatkow
oslepiajacyh swiatel, zacznie byc cos widac :-P
Oczywiscie, dla bezpieczenstwa (!), oprocz mrugajacych jak wsciekle
wysepek (jak mrugnie w kacik oka z odleglosci 1,5, przez dluzsza
chwile nic sie nie widzi - bez watpienia przysluza sie to
bezpieczenstwu na przejsciu, ktorego wysepka "strzeze" :-P ),
nasr... jakichs slupkow w osi jezdni (w jednym miejscu polozono
nawet belke). W zalozeniu mialy byc widoczne, ale chyba wiecej niz
raz ktos o nie zahaczyl, bo odblaskowe elementy byly w strzepach.
Zreszta kto zauwazy odblaskowe elementy prawie na wysokosci jezdni
(nawet jak sa w calosci, to sa niemilosiernie usyfione!) jezeli
stoja one DOKLADNIE przed jaskrawo mrugajacym oswietleniem wysepki.
Przyznam sie, ze jak wyprzedzalem TIRa, to prawie wkitowalem sie w
te slupki. Wszystko przez standardowa technike jazdy TIRow - zamiast
wyprzedzic TIRa, musialem wyprzedzac TIRy, o czym nieco za pozno sie
przekonalem (jak zaczalem wyprzedzac, to miejsce na powrot jeszcze
bylo - potem jadacy przed tym, ktorego zaczalem wyprzedzac,
zahamowal; nie wiem czy zlosliwie). I nie bardzo moglem gwaltownie
(na widok pierwszych w tej podrozy slupkow) zrezygnowac, bo za mna
(byc moze daloby sie pomiedzy nas wcisnac kartke papieru) jechal
jakis opanowany wscieklizna wlasciciel Volvo XC90 (na calej drodze
wariatow bylo trzech - wszyscy w wielkich SUVach). Udalo sie -
gdybym nie mial jednak pod maska silnika, to nie udaloby mi sie na
bardzo krotkim odcinku przyspieszyc z predkosci bliskiej
przepisowej, do predkosci bliskiej szalenstwa. Wtedy ominalbym
wysepke po lewej, bo chyba wole tylko zlamac przepisy, niz zlamac
przepisy i sie rozbic :-P
Wiem - moglem nie wyprzedzac; jakby pojawila sie furmanka, tez :-P
Ale, popelniajac karygodny blad i nie widzac zagrozenia,
rozpoczalem manewr. A droga okazala sie droga, ktora nie dosc, ze
niewiele pokazuje w powodzi mrugajacych swiatelek (widac tylko
swiatelka), to jeszcze i nie wybacza.
Oryginalna idea. Mam wrazenie, ze LEPIEJ dla bezpieczenstwa byloby
gdyby na wszystkich drogach zabroniono (mechanicznie) wyprzedzania,
niz rozrzucac je chaotycznie. Teraz wystarczy chwila CZYJEJS
nieuwagi, ktora zlikwiduje rachityczne oznakowanie i ktos nawet
calkiem uwazny, moze sie/kogos zabic.
Ciekawe czy fahowjec, ktory takie rzeczy projektuje, musi potem po
tym jezdzic SAM - np. w nocy, w czasie opadow (rowniez mokrego
sniegu).
Ja nie chce takich drog... Glownie dlatego, ze zdarzalo mi sie
jezdzic po drogach bezpiecznych i czytelnych na pierwszy rzut oka
(nawet w Polsce). Przede wszystkim nie oslepiajacych kierowcy w
miejscach, w ktorych cala uwage powinien on zwracac na "miekkich"...