ja.nusz
18.04.11, 14:54
Wiem, że było tu już o niej, ale w sobotę wpadło mi to "dzieło" w ręce i poświęciłem na to wieczór i kawałek niedzielnego przedpołudnia.
Po przeczytaniu pytam się: jak można takie bzdury publikować i jeszcze oczekiwać, że ktoś w nie uwierzy?
Wg mojego ostrożnego szacunku min. 90% opisanych przez Polańską przypadków jest kompletnie wyssana z palca. Smiem wręcz podejrzewać, że J.P. wogóle nie istnieje - a jeżeli istnieje, to jej Ghostwriter stworzył z niej zupełnie inną (kompletnie niewiarygodną) postać.
Całość jest naszpikowana tak nieprawdopodobnymi historiami, że włos się jeży na głowie i kurz elektryzuje się pod tapczanem.
Ten chomik znaleziony po tygodniach świadczyłby w pierwszej kolejności o tym, jak pani Polańska sumiennie dba czystość domostwa swoich pracodawców.
Ale ona wg siebie samej jest namądrzejsza, najczystsza, najbardziej oblatana (we wszystkich możliwych tematach - od motoryzacji po stosunki międzynarodowe).
W tym miejscu wkleję recenzję mojego imiennika - już na czytanie tego gówna straciłem zbyt wiele czasu:
tinyurl.com/3hbe6al