Hört! Hört! Hört! Cuda, niewidy, diabelskie sztuczki.
Po pobieznym tylko l
uknieciu na podworko Marysienki wiem, co nastepuje:
- Autorytetem glist moralnych jest ich intuicja (sic! - intuicja autorytetem), uwieziona (niestety? na szczescie?) w szponach Dekalogu, zwlaszcza zapewne przykazania osmego "Nie bedziesz wystawial falszywego swiadectwa..."
- Glisty moralne czytuja (ale nie polecaja!!!) stargo
nazi Heideggera, szanowanego zreszta i promowanego przez niejaka (kompletnie nieuswidomiona, zatem glupiutka i naiwna) Hanne Arendt... (Ale skad niby glisty moralne moglyby o tym wiedziec? - w WIKi pewnie nie pisza).
Oto, co nadaje ton na marysiowemu podworku: glista, nad ktora tylko
niebo gwiazdziste...
Na koniec przestroga wielka, szczera, trwoga spowodowana:
Niechaj upierdliwy cyklista na bacznosci sie ma, bo go Marysienka
wywali,
zanim mu sie niedobrze zrobi, nie mowiac o tym, zeby zdarzyl te przypadlosc wyrazic...
vpr