Dodaj do ulubionych

Ceny nieruchomości w QLD

27.10.13, 00:21
Czy zna się ktoś na rynku nieruchości?

Jaka jest tendencja cen, bądź była w ostatnich 5 latach? Jest raczej dużo sprzedających i mniej zaintersowanych zakupem, czy nikt nie chce sprzedawać, bo obecne ceny są niskie i nikt też nie chce kupić, bo dochody (np. z własnej firmy) są niskie i brak środków finansowych na inwestycje w nieruchomości?

Szukałam informacje, ale statystyki i analizy w AU to propaganda rządowa lub ich efekt (nikt nawet nie wie, że od 2008 roku jest globalny kryzys finansowy, a za brak pracy obarcza się w TV imigrantów). Natrafiłam jedynie na artyuł, w którym mowa, że przeszło połowa agentów nieruchomości w ostanich latach pożegnała się z branżą (ale wiem też, że większość z nich pracowała bądź dorabiała na pół etatu/ dorywczo). Więc chyba rynek nieruchomości jest mamrawy. Mam dużo na sprzedaż, ale w Europie, w kraju, gdzie obecnie są b.niskie ceny. Deweloperzy mówią już, że ceny pójdą znów w górę. Ale pewnie bardzo powoli. Jeśli i w Australii jest podobna sytuacja, to nie ma co czekać, bo i w jednym i w drugim kraju ceny będą rosły i na jedno wyjdzie. Tyle, że tu dopłacam, a w AU miałabym profit z wynajmu i spokój (bo agenci zajmują się wszystkim, a na konto wpływa co tydzień kasa). Szkoda tylko, że połowę zdżerają podatki. Ale to już inna sprawa.
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Re: Ceny nieruchomości w QLD 27.10.13, 01:18
      He he, w AU na nieruchomosciach wszyscy sie znaja. Az dziw ze kazdy mowi cos innego. wink
      Nie dostaniesz tutaj prognozy na przyszlosc, rynek zalezy od zbyt wielu czynnikow.

      Kan moze miec cos do powiedzenia na ten temat - Kan, przekazuje Tobie paleczke.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • kan_z_oz Re: Ceny nieruchomości w QLD 27.10.13, 06:23
          11darianna napisał(a):

          > Kan, nie rozchodzi się o to, co będzie, ale o to co było na rynku nieruchomości
          > ami w ostatnich latach i jak jest obecnie. Przyszłość i prognozy podarujmy sobi
          > e, bo będzie niepotrzebny motłoch na poście.

          Kan sie jeszcze nie odezwala. Czynie to dopiero teraz.

          QLD to pare rynkow: Brisbane, Gold Coast, Sunshine Coast, enklawy gornicze jak (Gladstone, Mt Isa) i reszta.
          Brisbane, GC, SC mialy boom w okolicach 2004-2006 - obecnie Brisbane stoi, spadlo jakis czas temu.
          GC, SC - wciaz spada - ceny oglaszane sa do negocjowania w dol i to ostro. Dobry czas kupowac. Osobiscie nie lubie w tych dwoch apartamentow - czyli krzyzowki miedzy wynajmem na stale lub na wakacje.
          Wynajem jest dobry bo chetni nie maja mozliwosci. Nieruchomosci do 10-ciu lat w Au maja do odpisania z podatku kosztu amortyzacji budynku. Do 5 lat, czyli moze byc stare po remoncie, amorytazcje wnetrza. Nazywa sie to depreciation. zamawia sie np; przez takich jak: BMT

          rentalexpresspropertymanagement.com.au/property-management/tax-depreciation
          Staly wynajem kosztuje srednio 7% wynajmu i sa to zazwyczaj dobrzy agenci. Sa tez tacy liczacy 5% - bywaja rozni.

          Enklawy gornicze sa obecnie wypompowane do absurdu - od 2004 wciaz rosly i obecnie stoja bardzo wysoko. Bardzo dobry i wysoki wynajem!! Ryzyko spore wiec moze byc to baaaardzo dluga inwestycja.

          Kan
          • 11darianna Re: Ceny nieruchomości w QLD 27.10.13, 12:20
            Wiem, że uprzednio pisała Luiza, a nie Ty. Zawczasu zawęziłam temat, bo nie rozchodziło mi się o prognozy na przyszłość, lecz o to co było ostatnio i jest.

            Dziękuję bardzo za odpowiedż! Wydrukowałam sobie nawet Twoją wypowiedź.

            Orientujesz się może, czy można dokonywać odpisy amortyzacyjne w obu przypadkach (przez 10 lat koszty zużcia nieruchomości i przez 5 lat koszty remontu wnętrza (jeśli był)) metodą depresyjną (tzn. w pierwszych latach wysoki odpis, w późniejszych coraz mniejsze odpisy), czy dozwolona jest jedynie metoda liniowa (w każdym roku równy odpis)? Jak długo trzeba być właścicielem nieruchomości, aby być zwolnionym od podatku dochodowego (incom tax) po jej zbyciu?

            Kiedy będzie tak daleko, zwrócę się do księgowego. Ale już teraz przeglądając oferty mogę robić sobie obliczenia. (Dla porównania: w kraju, w krórym mieszkam, odpisy amortyzacyjne kosztów zużycia nieruchomości można rozbić na 25 lat i to jedynie metodą liniową (depresyjną zlikwidowali))
            • kan_z_oz Re: Ceny nieruchomości w QLD 28.10.13, 03:23
              Nie bardzo pamietam nazwy tych metod.
              Jesli Ci to pomoze, to amortyzacje budynku zawsze mialam odpisywana w wysokosci 2.5%.
              Elektryczne czy automatyczne urzadzenia takie jak; motor do otwierania garazu, kuchenka, zmywarka, piekarnik, grzanie wody, zaslony okien, wyposazenie lazienki etc w wysokosci 37.5%, wykladziny i AC - 15%.
              Wiec raczej korzystalam z depresyjnej? Szukaj tego co nazywa sie tutaj 'negative gearing'

              Income tax wchodzil w rachube w przypadku sprzedazy przed uplywem 12 miesiecy. Po 12 miesiacach wchodzi w rachube rozliczenie zwane 'capital gain'.
              Rozliczane jest to tak, ze ogolnej kwoty ktora wychodzi Ci jako czysty zysk sprzedazy (odliczajac wszystkie oplaty poczatkowe, koncowe) dolicza sie te kwoty ktore we wczesniejszych latach byly odpisywane od podatku jako amortyzacja.

              Nastepnie ta kwote dzieli sie na pol - powiedzmy, ze masz 100K wlaczajac wczesniejsza amortyzacje. 50K idzie prosto do kieszeni. Nastepne 50K wchodzi do twojego 'income tax' w danym roku finansowym. Od 'capital gains' mozna odliczac z poprzednich lat 'capital losses'. Nie mozna jednak zrobic tzw, 'deffered capital gains into future capital losses'. Mozna tylko odpisac od tych ktore byly w poprzednich latach lub tym samym roku finansowym.

              Australia nie ma 'property tax', praktycznie nie istnieje dla ogromnej wiekszosci 'land tax', a nieruchomosc ktora stanowi Twoj tzw "matrimonial home' jest zwolniona z 'income tax' oraz nie ma 'capital gains tax'.

              Inna popularna metoda inwestycyjna to zakup nieruchomosci jako self-managed super fund. Jako wlasny fundusz emerytalny siedzisz w innych 'tax rates', a 'negative gearing' sie wciaz stosuje. Koszty ksiegowosci tylko takiego funduszu sa wysokie oraz samo zalozenie wymaga otworzenia Pty. Ltd. - inaczej masz 'pain in the back side'.

              Pozdrawiam
              Kan
            • kan_z_oz Re: Ceny nieruchomości w QLD 28.10.13, 03:32
              Nie bardzo pamietam nazwy tych metod.
              Jesli Ci to pomoze, to amortyzacje budynku zawsze mialam odpisywana w wysokosci 2.5%.
              Elektryczne czy automatyczne urzadzenia takie jak; motor do otwierania garazu, kuchenka, zmywarka, piekarnik, grzanie wody, zaslony okien, wyposazenie lazienki etc w wysokosci 37.5%, wykladziny i AC - 15%.
              Wiec raczej korzystalam z depresyjnej? Szukaj tego co nazywa sie tutaj 'negative gearing'

              Income tax wchodzil w rachube w przypadku sprzedazy przed uplywem 12 miesiecy. Po 12 miesiacach wchodzi w rachube rozliczenie zwane 'capital gain'.
              Rozliczane jest to tak, ze ogolnej kwoty ktora wychodzi Ci jako czysty zysk sprzedazy (odliczajac wszystkie oplaty poczatkowe, koncowe) dolicza sie te kwoty ktore we wczesniejszych latach byly odpisywane od podatku jako amortyzacja.

              Nastepnie ta kwote dzieli sie na pol - powiedzmy, ze masz 100K wlaczajac wczesniejsza amortyzacje. 50K idzie prosto do kieszeni. Nastepne 50K wchodzi do twojego 'income tax' w danym roku finansowym. Od 'capital gains' mozna odliczac z poprzednich lat 'capital losses'. Nie mozna jednak zrobic tzw, 'deffered capital gains into future capital losses'. Mozna tylko odpisac od tych ktore byly w poprzednich latach lub tym samym roku finansowym.

              Australia nie ma 'property tax', praktycznie nie istnieje dla ogromnej wiekszosci 'land tax', a nieruchomosc ktora stanowi Twoj tzw "matrimonial home' jest zwolniona z 'income tax' oraz nie ma 'capital gains tax'.

              Inna popularna metoda inwestycyjna to zakup nieruchomosci jako self-managed super fund. Jako wlasny fundusz emerytalny siedzisz w innych 'tax rates', a 'negative gearing' sie wciaz stosuje. Capital gain jest nieco nizszy - chyba 33% jest zwolnione tylko z podatku?.
              Koszty ksiegowosci tylko takiego funduszu sa wysokie oraz samo zalozenie wymaga otworzenia Pty. Ltd. - inaczej masz 'pain in the back side'.

              Pozdrawiam
              Kan
              • 11darianna Kan, dziękuję za informacje! 31.10.13, 01:59
                Porobiłam kalkulacje. Remontu po 10 latach nie opłaca się robić i ciągnąć kolejne 5 lat. Lepiej od razu sprzedać i kupić nowe/ inne. Jednakże nie liczyłam się z tym, że po sprzedaży (po 1 roku od zakupu) połowę trzeba rozliczyć. Możliwe, że po np. 5 lub 10 latach, nie ma w ogóle obowiązku odprowadzenia podatku dochodowego (tak jest w każdym kraju, jedynie okres czasu waha się). Będę rozmawiała z księgową odnośnie innej sprawy, to przy okazji wypytam. Bo to dla inwestora ważna kwestia. Jak już przepadnie amortyzacja (po 10 latach), prawie żaden zysk nie wyskoczy przy tak wysokich podatkach, tzn. wyskoczy, ale w porównaniu z zyskiem w latach, w których odliczane było zużycie budynku, jest o połowę niższy. Jeśli po sprzedaży zajdzie jeszcze konieczność opodatkowania 50%, to z tego zysku wypracowanego przez te 10 lat nic nie zostanie. Raczej niemożliwe, żeby tak było. Nikt nie inwestowałby w nieruchomości. (Z amorytyzacją chyba mocno pokręciłaś, ale nie ważne, księgowość jest skomplikowana.)

                Iza, SC i GC zapomnij. Proponuję, aby wypytać wpierw księgowgeo o wszystkie podatki, całe tło podatkowe, amortyzację i inne niezbędne informacje, w tym, czy lepiej wynajmować prywatnie, czy założyć, np. Pty Ltd. Inaczej nie jesteś w stanie porobić kalkulacji. A bez nich nie da się inwestować. Tzn. można, ale można na takich inwestycjach wyjść jak Zabrocki na mydle. Jak nauczysz się robić kalkulacje, będziesz już wiedziała, w jakich regionach i w jakie nieruchomości inwestować. Te kalkulacje, to nic trudnego.
                • kan_z_oz Re: Kan, dziękuję za informacje! 31.10.13, 03:01
                  Prosze Cie uprzejmie - dla uscislenia. Nigdy nie zajmowalam sie kupnem gotowych domow. Kupowalam ziemie, budowalam (budowlaniec) i wykanczalam poza builderem wnetrza oraz na zewnatrz. W momencie ukonczenia zawsze bylo pomiedzy 40-60K zysku. Roczny wynajem byl tylko aby zalapac sie na 50% capital tax znizke. Po czym szybko sie pozbywalam, aby utrzymac wciaz w stanie prawie nowym.

                  Kan
          • iza42 Re: Ceny nieruchomości w QLD 28.10.13, 10:53
            kan_z_oz napisała:
            >
            > QLD to pare rynkow: Brisbane, Gold Coast, Sunshine Coast, enklawy gornicze jak
            > (Gladstone, Mt Isa) i reszta.
            > Brisbane, GC, SC mialy boom w okolicach 2004-2006 - obecnie Brisbane stoi, spad
            > lo jakis czas temu.
            > GC, SC - wciaz spada - ceny oglaszane sa do negocjowania w dol i to ostro. Dobr
            > y czas kupowac.

            Tak , wyglada na to ze to dobry czas kupowac, jednakze telewizyjni spece of real estate
            nawet teraz stanowczo odradzaja kupowanie tzw investment property w Gold Coast lub Sunshine Coast polecajac zamiast tego miejsca jak Logan lub Toowoomba. Pisze o tym bo
            troche tez mysle o zainwestowaniu w real estate ale nie bardzo wiem czy sie na to zdecydowac , tyle w tym temacie niewiadomych . Moze niska ocena tych badz co badz atrakcyjnych nadmorskich miejscowosci bierze sie z kryzysu lokalnej turystyki lub niewielkich mozliwosci uzyskania pracy w tych miejscach, nie wiem .
            Co o tym myslisz Kan? Warto inwestowac w Gold Coast czy raczej szukac gdzie indziej?
            Brisbane wydaje mi sie za drogie aby tam inwestowac.



            • kan_z_oz Re: Ceny nieruchomości w QLD 28.10.13, 11:21
              Czesc Iza, Nie moge Ci wiele doradzic oprocz tego, ze z pewnoscia nie nalezy sluchac TV. W koncu co to za inwestowanie gdy masowo mowi sie ludziom gdzie powinni? Dobre inwestycje zazwyczaj sa tam gdzie najpierw Ty kupisz a pozniej reszta zacznie...
              Wybierz sie z malzonkiem w pare weekendow, poogladaj, pogadaj z agentami. Sprawdz okolice, dostep do szkol, sklepow, dojazdow do pracy i zobacz czy sie w tym czujesz?

              Jesli Cie to bawi, sprawia przyjemnosc to moze byc dla Ciebie - moze cos sie wykluje? Nic na sile.

              Kan
              • iza42 Re: Ceny nieruchomości w QLD 29.10.13, 13:05
                Dzieki Kan , wiem nie jest to latwe zwlaszcza, ze nie mam zbyt wiele wolnego czasu, nawet w weekendy. Zobaczymy jak bedzie. Problem w tym ,ze mam watpliwosci czy inwestowanie
                w tzw real estate jest w ogole dobrym pomyslem w dzisiejszych czasach. Kiedys to byl
                pewniak - wiadomo bylo, ze ceny nieruchomosci beda z czasem rosly. Teraz tak nie jest .
                Mimo wszystko jednak latwiej by mi bylo inwestowac w real estate niz na gieldzie, bo o tej ostatnie nie mam specjalnego pojecia.
                • starypierdola Rozluznij sie, kobieto :) 29.10.13, 21:35
                  Wyglada ze za duzo zarabiasz i masz z tego powodu problemy; i bole glowy.

                  Zamiast inwestowac / oszczedzac odpusc sobie troche z praca (wiecej dni wolnych) i wykorzystaj zaoszczedzony czas na WYDAWANIE pieniedzy. W koncu zyjesz w AUSTRALII.

                  Ciekawostka: wiekszosc lekarzy w krajach bardziej rozwinietych niz AU ??(!!!) pracuje po trzy - cztery dni w tygodniu i wykorzystuje pozostale dni na wydawanie zarobkow. Zwykly zdrowy rozsadek.

                  Pamietaj: "Przyjdzie kometa, machnie ogonem, i swiat diabli wezma". A jak nie kometa to jakis nastepny kryzys finansowy czy ekonomiczny czy gospodarczy czy polityczny, czy .....

                  Doradca strapionych SP
                  • iza42 Re: Rozluznij sie, kobieto :) 29.10.13, 22:27
                    starypierdola napisał:

                    > Wyglada ze za duzo zarabiasz i masz z tego powodu problemy; i bole glowy.
                    >
                    > Zamiast inwestowac / oszczedzac odpusc sobie troche z praca (wiecej dni wolnych
                    > ) i wykorzystaj zaoszczedzony czas na WYDAWANIE pieniedzy. W koncu zyjesz w AUS
                    > TRALII.
                    Wlasnie chce zainwestowac po to aby miec spokoj i dostatek na emeryturze smile
                    > Ciekawostka: wiekszosc lekarzy w krajach bardziej rozwinietych niz AU ??(!!!) p
                    > racuje po trzy - cztery dni w tygodniu i wykorzystuje pozostale dni na wydawani
                    > e zarobkow.
                    Tez tak bym chciala ale nie bardzo sobie moge pozwolic, po prostu za pozno w swoim zyciu przyjechalam do Australii. Ale nie zabijam sie praca, pracuje 5 dni w tyg, weekendy i swieta mam wolne wiec nie jest tak zle, korzystam z dobrodziejstw tutejszego klimatu itd . Tak nawiasem mowiac moi koledzy z praktyki haruja 6 dni w tyg, tez imigranci jak ja.
                    Dzieki za rady smile

                    • kan_z_oz Re: Rozluznij sie, kobieto :) 30.10.13, 04:02
                      iza42 napisała:
                      Wlasnie chce zainwestowac po to aby miec spokoj i dostatek na emeryturze smile

                      Tez tak bym chciala ale nie bardzo sobie moge pozwolic, po prostu za pozno w swoim zyciu przyjechalam do Australii. Ale nie zabijam sie praca, pracuje 5 dni w tyg, weekendy i swieta mam wolne wiec nie jest tak zle, korzystam z dobrodziejstw tutejszego klimatu itd . Tak nawiasem mowiac moi koledzy z praktyki haruj a 6 dni w tyg, tez imigranci jak ja.

                      Moge tylko wpisac moje obserwacje - luzno wiec traktuj - nie sa to ani rady ani krytyka.
                      Zazwyczaj tak to bywa, ze jak niewiele sie robi to malo sie dzieje. I w zyciu osobistym i finansach, i wszystkich innych dziedzinach zycia. Jak cos zaczynasz, to natychmiastowo sie okazuje, ze w napietej sytuacji gdzie wlasnie zainwestowalas prawie wszystkie oszczednosci plus uaktywnilas pozyczke w banku, ktos wlasnie np; rozpieprzyl Ci samochod w drobny mak. Samochod jest oczywiscie ubezpieczony, no ale poniewaz byl akurat wstawiony do sprzedazy u dealera to Twoje ubezpieczenie nie pokryje, dealera tez nie bo akurat nie byl ukradziony tylko rozbity w czasie jazdy probnej.
                      To tak odnosnie wpisu - inwestuje aby miec spokoj... Wiem, ze mial byc na emeryturze, ale w przypadku gdy uruchamiasz cala taka lawine, to inwestujesz aby ZAROBIC $$$. Badasz wiec inwestycje i precyzujesz jak szybko masz zarobic. Proste kupno i czekanie na wzrost moze zwrocic za 10 lat, za 20, 30. Masz tyle czasu?

                      Przygotowujesz sie wiec, ze jazda jakas bedzie, bo tak dziala prawo Murphego - nic sie nie dzieje jak sie nic nie robi i wszystko naraz jak czlek palcem jednym ruszy...wedlug zreszta jakiegos nieprawdopodobnego scenariusza i oblednego.

                      Emerytura czyli siedzenie w domu i nierobienie jest wiec przeklenstwem najwiekszym jakie czlowieka moze dotknac, ktorego nie nalezy zyczyc sobie ani nikomu. Emerytem mozna wiec byc w kazdym momencie zycia, gdy np; w tym kraju ma sie kat wlasny, brak dlugow i mozliwosc dorywczej pracy, part-time, kontraktu raz na jakis czas, jakiegos rodzaju samo-zatrudnienia - bez wzgledu czy ofcjalnie czy na lewo dorabiajac. Wtedy jest relatywny spokoj i zadowolenie, ze czlowiek nie pozbyl sie calkowicie zdrowia i sil zasilajac kierat jakis. I jak mu zaczyna brakowac $$ to moze zarobic.

                      Cala reszta 'emeryta i spokoju' to jakis mit, ktory ja znam jako schorowana, neurotyczna wersje opentancow w sumie zamozn ychtrzesacych sie nad kazdy $ wydanym, coby im do konca starczylo. Kij wie kiedy ten koniec, bo czesto ledwie sie ludzie ruszaja. Ci bogatsi wiec pakuje wszystkie oszczednosci u lokalnych lekarzy alternatywnych wychodzac z kazdej wizyty o lzejsi, probujacych kupic nieco zdrowia za wszelka cene do tego niezle wygladajacego konta.

                      Gdzies w tym jest jakas metoda, z cala pewnoscia nie tam gdzie widac wyraznie, ze inni solidnie sie przejechali.

                      Kan
                      • iza42 Re: Rozluznij sie, kobieto :) 30.10.13, 10:54
                        kan_z_oz napisała:

                        > To tak odnosnie wpisu - inwestuje aby miec spokoj... Wiem, ze mial byc na emery
                        > turze, ale w przypadku gdy uruchamiasz cala taka lawine, to inwestujesz aby ZAR
                        > OBIC $$$. Badasz wiec inwestycje i precyzujesz jak szybko masz zarobic. Proste
                        > kupno i czekanie na wzrost moze zwrocic za 10 lat, za 20, 30. Masz tyle czasu?

                        No tak, ale powiedzmy, ze mam troche pieniedzy, wystarczajaca ilosc na depozyt kupna nieruchomosci, wiec moge kupic jakas tzw rental property, ktorej utrzymanie nie bedzie mnie
                        znowu az tak wiele kosztowac bo bede miala jakis zysk z wynajmu , zakladajac ze znajde najemcow. Czesc bede mogla sobie odpisac od podatku . Co do tzw capital gains tutaj jest problem, bo tutaj mozna zarobic w szybkim czasie albo stracic i tak naprawde nie wiadomo co sie w tej kwestii wydarzy , zalezy od rynku. Ale w najgorszym wypadku przeciez bede mogla sprzedac jezeli ta inwestycja mi sie nie bedzie oplacac. W przeciwnym wypadku co mi zostaje? Term deposit? Superannuation ma pulapy, dosc niskie w obecnej chwili .

                        > Emerytura czyli siedzenie w domu i nierobienie jest wiec przeklenstwem najwieks
                        > zym jakie czlowieka moze dotknac, ktorego nie nalezy zyczyc sobie ani nikomu. E
                        > merytem mozna wiec byc w kazdym momencie zycia, gdy np; w tym kraju ma sie kat
                        > wlasny, brak dlugow i mozliwosc dorywczej pracy, part-time, kontraktu raz na ja
                        > kis czas, jakiegos rodzaju samo-zatrudnienia - bez wzgledu czy ofcjalnie czy na
                        > lewo dorabiajac.
                        O tym ja doskonale wiem i wcale nie mam zamiaru spoczywac na laurach siedziec w domu i trzasc sie o kazdy wydany grosz, nie wyobrazam sobie tego. Ale jednak chcialabym sie zabezpieczyc w przypadku kiedy nie bede mogla pracowac - przeciez choroby chodza po ludziach. Poza tym znam inne niz praca sposoby na ciekawe spedzania czasu jezeli ma sie czas i srodki ku temu. Tak wiec nuda na tzw emeryturze mi raczej nie grozi smile


                        • starypierdola Niezupelnie. 30.10.13, 22:05
                          WIelu ludzi ktorych zmasn przeklinaja moment w ktorym zdecydowali sie kupic nieruchomosc i ja komus wydzierzawic. GLowny powod to utrapeinia z dzierzawcami: nieregularne placenie czynszu, sciaganie go, przerobki / uszkodzenia nieruchomosci, itd. itp. Do tego trzeba miec kij i twardy charakter ktorego nie oczekuje i lekarza.

                          No chyba ze trafi Ci sie wyjatkowo przyjemny dizerzawca. Ale gdzie takiego znajdziesz. BArdziej prawdopodobne ze trafi Ci sie jakis Aborygen ktorego za Boga nie dasz rady wyeksmitowac i ktory zniszczy Ci chalupe do cna.

                          Mozesz dzierzawic przez jakas agencje nieruchomosci i wtedy oni zajmuja sie kontaktami z dzierzawcami ale tez z tym roznie bywa. No i bedzie Cie to kosztowac gdzies 30% czynszu.

                          Wiec ponownie proponuje: rozprez sie.

                          Doradca strapionych i skonfundowanych \SP
                          • 11darianna Kan, dziękuję za informacje! 31.10.13, 02:01
                            Porobiłam kalkulacje. Remontu po 10 latach nie opłaca się robić i ciągnąć kolejne 5 lat. Lepiej od razu sprzedać i kupić nowe/ inne. Jednakże nie liczyłam się z tym, że po sprzedaży (po 1 roku od zakupu) połowę trzeba rozliczyć. Możliwe, że po np. 5 lub 10 latach, nie ma w ogóle obowiązku odprowadzenia podatku dochodowego (tak jest w każdym kraju, jedynie okres czasu waha się). Będę rozmawiała z księgową odnośnie innej sprawy, to przy okazji wypytam. Bo to dla inwestora ważna kwestia. Jak już przepadnie amortyzacja (po 10 latach), prawie żaden zysk nie wyskoczy przy tak wysokich podatkach, tzn. wyskoczy, ale w porównaniu z zyskiem w latach, w których odliczane było zużycie budynku, jest o połowę niższy. Jeśli po sprzedaży zajdzie jeszcze konieczność opodatkowania 50%, to z tego zysku wypracowanego przez te 10 lat nic nie zostanie. Raczej niemożliwe, żeby tak było. Nikt nie inwestowałby w nieruchomości. (Z amorytyzacją chyba mocno pokręciłaś, ale nie ważne, księgowość jest skomplikowana.)

                            Iza, SC i GC zapomnij. Proponuję, aby wypytać wpierw księgowgeo o wszystkie podatki, całe tło podatkowe, amortyzację i inne niezbędne informacje, w tym, czy lepiej wynajmować prywatnie, czy założyć, np. Pty Ltd. Inaczej nie jesteś w stanie porobić kalkulacji. A bez nich nie da się inwestować. Tzn. można, ale można na takich inwestycjach wyjść jak Zabrocki na mydle. Jak nauczysz się robić kalkulacje, będziesz już wiedziała, w jakich regionach i w jakie nieruchomości inwestować. Te kalkulacje, to nic trudnego.
                            • 11darianna Przy okazji 31.10.13, 02:18
                              Istnieje możliwość ubezpieczenia na wypadek, jeśli najemca nie płaci czynszu. Nie wiem jednak, jak wysokie jest takie ubezpieczenie w AU. Warto, a raczej jest niezbędne założenie takiego ubezpieczenia, jeśli zaciągnęło się krydyt na inwestycje w rent properties.
                            • kan_z_oz Re: Kan, dziękuję za informacje! 31.10.13, 02:48
                              Najlepiej sprawdz. Amortyzacja budynku przy 2.5% wychodzi na dluzej niz 10 lat. Wnetrza sa w wiekszosci 5 lat i czesc 7 i do 10-ciu. Praktycznie to po 10-ciu nie spotkalam sie aby ktos zamawial depreciation schedule. Nie moge Ci wiec powiedzic czy amortyzacja budynku po 10-ciu latach jest wciaz odpisywana.
                              "Capital gain" tax po 5-ciu jest z cala pewnoscia dopisywyny - sama zaplacilam jakis czas temu. W sytuacji gdy zmienia sie rzad na labor caly ten system zaczyna sie chwiac, bo opozycja jest od lat aby go w cholere obalic. Na poczatku 2000 bylo, ze amortyzacja byla anulowana po 5-ciu latach. Nie wiem co sie dzieje po 10-ciu. Byloby logiczne aby ja anulowac.

                              Czesc inwestorow w AU rozwiazuje ta kwestie kupujac nowe inwestycje tylko w jednym imieniu (tylko zona), utrzymujac dwa domy jako (rezydencje stalego zamieszkania, jedna ma meza, drugie na zone)

                              Ogolnie ksiegowosc AU jest 'pojebana', bo oprocz tego co istnieje dla mas jest cala masa takich wyjatkow dla 'szukajacych'

                              Kan
                            • iza42 Re: Kan, dziękuję za informacje! 01.11.13, 11:15
                              11darianna napisał(a):

                              > Iza, SC i GC zapomnij. Proponuję, aby wypytać wpierw księgowgeo o wszystkie pod
                              > atki, całe tło podatkowe, amortyzację i inne niezbędne informacje, w tym, czy l
                              > epiej wynajmować prywatnie, czy założyć, np. Pty Ltd. Inaczej nie jesteś w stan
                              > ie porobić kalkulacji. A bez nich nie da się inwestować. Tzn. można, ale można
                              > na takich inwestycjach wyjść jak Zabrocki na mydle. Jak nauczysz się robić kalk
                              > ulacje, będziesz już wiedziała, w jakich regionach i w jakie nieruchomości inwe
                              > stować. Te kalkulacje, to nic trudnego.
                              Moj ksiegowy poleca mi kupno jakiejs nieruchomosci do wynajecia na przedmiesciach Brisbane, bez depozytu,ze splacaniem tylko odsetkow, podobno tak mozna na czas jakis i wynajecia agenta do zajmowania sie taka nieruchomoscia. Mnie sie specjalnie taki uklad nie podoba, nie bardzo wiem jak w takim ukladzie moze sie to oplacac. Poza tym rozgladalam sie troche po dzielnicach, ktore mi proponowal, trudno tam znalezc jakies nowe domy bo wszystko jest stare i do tego drogie, wiec chyba sie nie zdecyduje .
                          • narfi Re: Niezupelnie. 31.10.13, 10:27
                            SP, no ja wiem, ze czlowieka moze zycie sponiewierac, ale zeby sprzedac swoj nick kretynowi
                            tylko dlatego, ze na rent raz nie starczylo, no nie wiemsad
                            Czy sa jakies odszkodowania za zeszmacenie nicka od lat utozsamianego ze zdrowym rozsadkiem, wszechstronna wiedza, poczuciem humoru i dystansem do samego siebie?
                            Oryginalny SP z pewnoscia by wiedzial, ze agent pobiera okolo 7% a nie 30% . Wiedzialby tez z pewnoscia, ze dzierzawca to nie to samo co tenant (lokator).Wiedzialby rowniez, ze od lat w AU obowiazuja residential tenancy regulations , ktore umozliwiaja w miare bezbolesne pozbycie sie lokatora lamiacego tenancy agreement (w zamierzchlych czasach rzeczywiscie bylo to dosc trudne).
                            Oczywiscie, niewatpliwie, jest mozliwe, ze udostepniles swojego nicka swojej latorosli lub partnerowi(niepotrzebne skreslic). W takim przypadku musze Cie uswiadomic, ze operacja wprawdzie sie udala, ale pacjent niestety zmarl sad
                                • starypierdola Z czego to wnosisz, Skarbie? 04.11.13, 05:47
                                  Przez jakis czas mieszkalem w Perth. Piekne miejsce: South Perth, na wzgorzu, z widokiem na miasto na drugim brzegu Swan. Wyprowadzilem sie stamtad w zwiazku ze zmiana pracy i przez trzy lata ten dom wynajmowalem, przez agencje (jako ze mieszkalem daleko i nie mialem glowy do dogladania tego interesu).

                                  Piekne miejsce, cztery domy dalej mieszkal (moze jeszcze mieszka?) Ken Beazly (jesli wiesz kto to taki).

                                  Agentowi placilem bodajze 10%, ale okazalo sie ze to tylko za szuflowanie paierow i wypisywanie mi rachunkow. Co chwile mialem dodatkowe wydatki: a to cieknacy kran, a to zapchana toaleta, a to jakies "domiary" (zakladali podzemne przewody elektryczne, rozne rury...), a to cos cieknacego, a to jakies problemy elektryczne, a to problemy z alarmen i zwiazane z tym oplaty (policaj przyjezdzala tylko do pierwszego alarmu, za nastepne przyjazdy trzeba bylo placic), a to HVAC, itd itp.

                                  Agent do kazdej pierdoly wolal fachowca. Hydraulika do uszczelki w kranie, elektryka do polaczenia jakichs tam drutow, itd. Sprobuj zawolac hydraulika do wymiany uszczelki w kranie i zobacz jaki dostaniesz rachunek sad

                                  W sumie moj "return on investment" byl niecale 0.5% (point-five) minus podatek. W tym czasie bank placil cos 4% na rachunkach oszczednosciowych.

                                  W koncu sprzedalem ten dom za tyle co zan zaplacilem jakies szesc lat wczesniej.

                                  Wielu moich znajomych mialo podobne sytuacje. Jedemu wprowadzila sie rodzina z kalekim dzieckiem. Poprzerabiali mu kupe rzeczy na zewnatrz i wewnatrz, bez jego pozwolenia, uzasadniajac to potrzebami niesprawnego dziecka. Zjelo mu to DWA LATA zeby sie ich pozbyc, minus powazne wydatki na prawnikow, minus powazny koszt doprowadzenia domu do stanu uzywalnosci. WIec oszczedz czasu i nie pisz mi ze sa takie prawa ktore pozwalaja lokatorow wywalic na bruk bez problemow. Tego to nawet nie ma w PL.

                                  Z innego wpisu na tym watku widze ze Kan tez nie zostala milionerem ani nawet nie zarobila dobrze na nieruchomosciach, mimo ze jej wiedza o tychze i mozliwosci (czas) sa zdecydowanie wieksze od moich. Czy to jest moze dla Ciebie jakis 'hint"?

                                  I ty mi piszesz ze ja pisze od rzeczy? Czy Ty probowalas kiedys wynajac komus jakas nieruchomosc? Co Ty wiesz o wynajmowaniu nieruchomosci? Zakladam ze przeczytalas w gazecie ze ktos sie na tym strasznie dorobil?

                                  Byly wlasciciel nieruchomosci
                                  SP
                                  • kan_z_oz Re: Z czego to wnosisz, Skarbie? 05.11.13, 08:51
                                    SP troche wiecej obiektywnosci - please...Naprawde nie spotkales w AU nikogo wiecej kto w miare dobrze wyszedl na nieruchomosciach???

                                    Lokatora nie wywala sie na bruk tylko daje mu wypowiedzenie. Bez powodu jest na 2 miesiace przed i koniec. Jesli sprzedasz nieruchomosc to lokator ma tylko 4 tygodnie. Nie wiem wiec skad 'znajomemu' wziely sie 2 lata.

                                    Mialam w blizniaku rodzine w 3-ka malych dzieci, gdzie od poczatku bylo wiadomo, ze zamieszkali, ze beda zniszczenia. I byly przewidywalne; malowanie wszystkich pomieszczen, nowe dywany, zaslony, zmywarka i kuchenka oraz gruntowne sprzatanie.
                                    Sprzatanie agent pokryl z bondu - bo laski nie robili zostawiajac brudne.

                                    Reszta odeszla z kosztow sprzedazy - cena odpowiednio obnizona, bo ludzie wiedzieli, ze trzeba maly remont. Do tego dalismy im 'rent free week' na przeprowadzke bo wkladasz to w perspektywe - rodzina z dzieciakami do przeprowadzki w okresie gdzie zblizaly sie swieta BN to wystarczajaca kupa roboty i extra kosztow.

                                    Dom na wynajem nie funkcjonuje jak ten wlasny. Uszczelek sie nie wymienia, tylko kupuje nowy kran, bo wychodzi taniej niz co pol roczne zmiany uszczelek (uszczelka 0.20, handyman 80, hydraulik 120+).
                                    Toaleta przepycha lokator na koszt wlasny jesli wepchnal tam to czego nie powinien - hydraulik wyjmuje i zdaje raport agentowi. Jesli masz rury zapchane bo Ci krzaki zapuscily korzenie, to nie trzymasz dzungli w domu pod wynajem. Wiec Twoj problem i dbasz o to wysylajac facia do koszenia krzakow co jakis czas ale regularnie.
                                    Domiary zwiazane z ulepszeniem twojej dzialki jak podlaczenie wody lub elektrycznosci - no zesz, przeciez to jest na Twoja korzysc?

                                    Krotko wiec mowiac - jesli ktos nie lubi i nie chce, nie powinien sie pchac. Tak na serio to nie mialam nigdy zadnych problemow z lokatorami. Kluczem jest to, ze jak dajesz nieruchomosc pod wynajem to musi byc w absolutnie perfekcyjnym stanie. Wszystko dziala, jest odmalowane, czyste i proste w obsludze.

                                    SP, nieruchomosci to praca. Nie wiem co masz na mysli; sie milionow nie dorobila? Zarabialam lepiej niz pracujac na calym etacie w szkole, robiac 1/4 tego? Co wiecej chcesz?
                                    Mnie wystarczalo bo jakos mam malo ambicji. Ale mam kumpli ktorzy poszli w budowe blokow i sie dorobili troche lepiej niz milion - chcesz namiary??? haha

                                    Kan


                                    • starypierdola Albo mnie nie zrozumialas, albo ... 06.11.13, 02:02
                                      ... troche sie zapedzilas.

                                      Ja nie kwestionuje Twoich doswiadczen. Po prostu prezentuje moje; mozesz w nie wierzyc, albo jesli wolisz, nie wierzyc.

                                      Stale jednak uwazam, na podstawie tego co piszesz, ze sie na real estate ani nie dorobilas ani nie zostalas milionerka. I to mimo dosc doglebnej znajomosci tematu. A szkoda, bo ci zycze smile.

                                      Nie neguje tez faktu ze niektorzy z Twoich znajomych sie dorobili, ale jestem tez pewien ze wielu nic na tym nie zyskalo albo zyzskalo niewiele (mowiac oglednie).

                                      Piszesz ze zarabialas tyle ile potrzebowalas. Tego tez nie neguje bo wiem ze ZAWSZE piszesz prawde; podobnie jak broker zarabia na sprzedazy/kupowaniu akcji, real estate agent zarabia na sprzedawaniu, kupowaniu i wynajmie domow/mieszkan/lokali. A Ty, jak rozumie, bylas real estate agent.

                                      Problem jaki z tym mam ( w Towim wpisie adresowanym do lekarza) to to ze lekarz zarabia na leczeniu ludzi duzo wiecej niz potrzebuje na zycie;, na tym sie zna. Dorobic sie na real estate bylo by mu/jej trudno; po prostu sie na tym sie nie zna, nie ma dosc czasu i czesto po prostu nie chce sobie zawracac glowy roznymi duperelami zwiazanymi z real estate.

                                      Zalozyl bym sie o $1000 ze to samo dotyczylo by Ciebie jesli bylabys lekarzem. Ale jak by to udowodnic? Ponadto na tym Forum przegrywajacy nie nawykli do placenia przegranych zakladow (stale czekam na $100 za wygrany zaklad o Julce).

                                      No to tyle. Troche sie wysililem piszac ta tyrade bo Cie lubie i nie chcial bym zebys mnie nie rozumiala. No bo jak jednak pojawisz sie kiedys w Kal, po zbankrutowaniu na ....

                                      Powodzenia w nowym zawodzie budowniczego/developera (?)
                                      SP

                                      • kan_z_oz Re: Albo mnie nie zrozumialas, albo ... 06.11.13, 13:29
                                        starypierdola napisał:

                                        > Problem jaki z tym mam ( w Towim wpisie adresowanym do lekarza) to to ze lekarz
                                        > zarabia na leczeniu ludzi duzo wiecej niz potrzebuje na zycie;, na tym sie zna
                                        > . Dorobic sie na real estate bylo by mu/jej trudno; po prostu sie na tym sie
                                        > nie zna, nie ma dosc czasu i czesto po prostu nie chce sobie zawracac glowy ro
                                        > znymi duperelami zwiazanymi z real estate.

                                        Iza nie ma problemu. Wypowiedziala sie w temacie nieruchomosci i ten zakonczyla juz jakis czas temu. Nie wiem wiec skad sie bierze problem?

                                        Odezwalam sie bo wywolales mnie do tablicy; patrzcie na Kan bo ta zarobila/nie zarobila.

                                        Czasy gdy kazdy kto mial tylko puls to zarabial na nieruchomosciach w AU sie skonczyly. Byl wiec czas gdy zarobienie tych milionow bylo tylko kwestia powtarzania tego samego az do znudzenia lub podpiecia sie pod jakies powazniejsze inwestowanie. Zadnej wiekszej filozofii w tym nie widzialam.

                                        No chyba nie zadajesz pytania co do cholery Kan robi z $$$??? hahaha
                                        Nie martw sie jestem w stanie przetworzyc kazda kwote - all for greater good.

                                        Kan



                        • kan_z_oz Re: Rozluznij sie, kobieto :) 31.10.13, 02:30
                          iza42 napisała:
                          > No tak, ale powiedzmy, ze mam troche pieniedzy, wystarczajaca ilosc na depozyt
                          > kupna nieruchomosci, wiec moge kupic jakas tzw rental property, ktorej utrzyman
                          > ie nie bedzie mnie
                          > znowu az tak wiele kosztowac bo bede miala jakis zysk z wynajmu , zakladajac z
                          > e znajde najemcow. Czesc bede mogla sobie odpisac od podatku . Co do tzw capit
                          > al gains tutaj jest problem, bo tutaj mozna zarobic w szybkim czasie albo strac
                          > ic i tak naprawde nie wiadomo co sie w tej kwestii wydarzy , zalezy od rynku.
                          > Ale w najgorszym wypadku przeciez bede mogla sprzedac jezeli ta inwestycja mi s
                          > ie nie bedzie oplacac. W przeciwnym wypadku co mi zostaje? Term deposit? Supera
                          > nnuation ma pulapy, dosc niskie w obecnej chwili .

                          Zrob wiec obilczenia, czy Ci sie podobaja? np;
                          Toowoobma - przemysl rolniczy, konstrukcja, sprzedaz. Duze miasto, sporo ludzi , szkol i malo sie dzieje od 1900 roku. Byc moze w okolicy bylyby jakies zloza? gaz? ktory dalby okolicy nieco rozpedu? Sa jakies zamiary aby szukac albo ktos cos znalazl?
                          W przeciwnym wypadku to masz wyliczenie;

                          W miare nowy dom - 1 2 letni, kosztuje 450K z amortyzacja okolo 5000-6000/rok, zmniejszajaca sie. Wynajem - dobry 450/tydzien, dobry wynajmujacy jaki zazwyczaj jest w nowym budynku i czynszem bedacym po wyzszej stronie w okolicy gdzie moze byc 250/tydzien.

                          Zalozmy, ze masz pozyczke 300K. Koszty; council (1200), oplaty wodociagowe(1200), agent(1640), ubezpieczenie(600), drobne naprawy, pest-contol(700), oplaty bankowe(200-400) - roczne oplaty za 'bank professional package', oprocentowanie pozyczki (4.5% 13500).

                          Zalozmy, ze wychodzi na plus okolo 5000K - co jest bardzo dobrze i to mozesz odpisac jako amortyzacje. Czyli masz w kieszeni pomiedzy 5-6 tysiecy.

                          Majac 150K depozytu w tym cwieczeniu mniej wiecej mozesz tyle samo z banku, wlasnie na procent. Zero stresu, co najwazniejsze, gotowe do zainwestowania czy podjecia w kazdej chwili.

                          Pytanie jest wiec glowne - co Ci to cwiczenie daje? Albo liczysz na wzrost z czasem wynajmu - kazde 20/tydzien daje Ci dodatkowe 1040/rok. Albo liczysz na wzrost cen nieruchomosci na rynku - najlepiej obydwa. Kupujac inwestujesz dodatkowe 15K w stamp duty i sprzedajac tracisz nastepne 15K na agenta. Kupujac wiec masz w plecy 30K w przypadku gdybys zmienila zdanie po 16 miesiacach na ten przyklad.

                          Nie mowie aby nie inwestowac...alez tak...tylko w co i gdzie? oraz jakie sa plany odnosnie nieruchomosci?

                          To samo cwiczenie robi duzo wiecej sensu, gdy na ten przyklad planujesz na emeryture do tego domu w Toowoombie sie przeprowadzic. Wtedy ta amortyzacja nigdy nie jest zwracana i nie dotyczy Cie az tak bardzo czy wzroslo malo czy duzo.

                          Moze inna wersja tez inwestowania, jak np; kupno wiekszej dajacej lepsze mozliwosci wzrostu nieruchomosci ktora bedzie rezydencja zamieszkiwana - zamian domu? nie mowie wiekszej w sensie budynku, ale moze wieksza dzialka, lepsza lokalizacja jak widok, mozliwosc trzymania zwierzat, mozliwosc ulepszenia domu - remont?

                          Fundusz emerytalny pozwala obecnie na transfery do 25k/rok/osobe, moze ta wersje nalezy bardziej co roku eksplorowac tez? 2014/2015 ma wrocic 35k/rok dla 50+, co przy rzadzie liberalow jest bardziej prawdopodobne niz poprzednio. Sprawdz z ksiegowym zreszta...bo to sie ciagle zmienia.

                          Kan
                          • evee1 Re: Rozluznij sie, kobieto :) 01.11.13, 05:35
                            > Orientujesz się może, czy można dokonywać odpisy amortyzacyjne w obu przypadkach (przez 10 lat koszty
                            > zużcia nieruchomości i przez 5 lat koszty remontu wnętrza (jeśli był)) metodą depresyjną
                            > (tzn. w pierwszych latach wysoki odpis, w późniejszych coraz mniejsze odpisy), czy dozwolona
                            > jest jedynie metoda liniowa (w każdym roku równy odpis)?
                            Obie metody sa dozwolone i nazywaja sie, odpowiednio "diminishing value" and "prime cost".

                            > Jak długo trzeba być właścicielem nieruchomości, aby być zwolnionym od podatku dochodowego (incom tax) po jej zbyciu?
                            Juz Kan pisala, ze jest tzw Capital Gains Tax, ktory ktorego podstawe stanowi 100% wzrostu wartosci do 5 lat po sprzedazy, a jezeli nieruchomosc mialo sie przez dluzej niz 5 lat, to spada on do 50%. Wysokosc samego taxu zalezy od Twojej sytuacji i jaki byl Twoj dochod/straty w dany roku. Dlatego na przyklad oplaca sie sprzedawac w roku finansowym, w ktorym ma sie maly dochod. Dobrze jak taka property zapisana jest na osobe nizej zarabiajaca.

                            > Remontu po 10 latach nie opłaca się robić i ciągnąć kolejne 5 lat. Lepiej od razu sprzedać i kupić nowe/ inne.
                            To zalezy na czym remont ma polegac wink. Jezeli na przyklad wymieniasz sprzet AGD, dywany, wyposazenie kuchni, to jak najbardziej od tych rzeczy (i wielu innych) mozesz od nowa zaczac naliczac amortyzacje. Jezeli property jest w dobrej lokalizacji, to szkoda sie jej pozbywac, bo po pierwsze musisz odprowadzi mase pieniedzy w taxie, a poza tym przy zakupie nowej musisz zaplacic podatek stamp duty (no chyba, ze kupujesz z planu). Z tym, ze ten podatek zalezy od stanu. Ja mieszkam w Victorii, ale wydaje mi sie, ze nie wszystkie stany go maja.


                            > Możliwe, że po np. 5 lub 10 latach, nie ma w ogóle obowiązku odprowadzenia podatku dochodowego (tak jest w każdym kraju, jedynie okres czasu waha się).
                            Jak najbardziej jest. Cokolwiek co zarabiasz z wynajmu liczone jest jako Twoj dochod i od niego placisz podatek.

                            > Amortyzacja budynku przy 2.5% wychodzi na dluzej niz 10 lat.
                            Poniewaz jest to 2.5% to budynek amortyzuje sie w 40 lat.

                            > Na poczatku 2000 bylo, ze amortyzacja byla anulowana po 5-ciu latach. Nie wiem co sie dzieje po 10-ciu.
                            > Byloby logiczne aby ja anulowac.
                            A o co chodzi z tym anulowaniem amortyzacji? Ja mam unit kupiony w 1999 roku i nadal go amortyzuje.
                            • kan_z_oz Re: Rozluznij sie, kobieto :) 01.11.13, 10:30
                              A o co chodzi z tym anulowaniem amortyzacji? Ja mam unit kupiony w 1999 roku i nadal go amortyzuje.

                              Chodzi o to, ze gdybys go zamierzala sprzedac, to ta amortyzacja odpisywyna od podatku przez te wszystkie zostaje z powrotem dopisana do CGT. Pamietam dosyc blado ale okolo 2002 nie trzeba bylo jej dopisywac gdy nieruchomosc byla w posiadaniu 5 lat lub dluzej.
                              Pytanie wiec bylo czy w przypadku posiadaniu np; unitu jak u Ciebie dlugoterminowego bedzie trzeba zwracac ta odpisywana amorytazje czy nie. I jesli nie, to ile go trzeba trzymac?

                              Capital Gain Tax wedlug ATO:
                              Individuals and small businesses can generally discount a capital gain by 50% if they hold the asset for more than one year. In certain circumstances a capital gain on a CGT event can be deferred, or ‘rolled over’, until another CGT event happens. There are a number of other CGT concessions specifically for small business.

                              12 miesiecy stoi jak byk.

                              Ciekawa tez jest reszta z CGT i mozliwoscia jego 'deferred' oraz te koncesje dla malego biznesu...boze...co rok jakies nowe klocki czyli...'loopholes'.

                              Kan
                          • iza42 Re: Rozluznij sie, kobieto :) 01.11.13, 11:07
                            Dzieki Kan, troche mi to uzmyslowilo, ze ta cala sprawa moze nie byc warta zachodu i czasu bo wlasnie czasu mi najbardziej mi w tym wszystkim brakuje , duze szanse sa na to, ze taka inwestycja nie bedzie sie specjalnie oplacac. W przeszlosci mialam kilka nieruchomosci, kilka z nich wynajmowalam z roznym rezultatem ( klopoty z najemcami zdarzaly sie czesto ) ale ceny nieruchomosci rosly i w wiekszosci przypadkow mozna bylo liczyc na zysk ze sprzedarzy. Teraz zrobilo sie zupelnie inaczej. Coz, nie bede sie spieszyc, rozejrze sie, moze znajde jakas nisze.
                            • kan_z_oz Re: Rozluznij sie, kobieto :) 02.11.13, 07:39
                              Haha, daj znac jak znajdziesz.
                              Podobnie uwazam ale kazdy majac swoje wlasne okolicznosci podejmuje rozne decyzje.

                              Osobiscie to po latach roznych pierepalow mam na dzien dzisiejszy doscyc szarpania sie. Pierepaly jak np; rok finansowy w ktorym spoznilam sie ze sprzedaza ze wzgledu na wolny rynek i zalapalam sie "Vendors Tax". W innym roku dopadla nas astronomiczna kwota do zaplacenia za chwilowa podwyzke na "Land Tax".
                              Ostatni projekt jaki mialam wyszedl praktycznie na minusie, bo okazalo sie, ze w miedzyczasie zmieniono strefe przecipozarowa z 1 na dwojke - co podnioslo znacznie koszty budowy oraz wprowadzono "Developers Tax" na projekt ktory poprzednio mial tylko nieco wyzsze koszty aplikacji, to przetrzymalo mi plany w council o rok i zysk poszedl sie bzykac...po doliczeniu wszystkich ww. Cud wogole, ze mi pozwolono wybudowac...haha

                              Nie mowie aby nie robic tylko robic z glowa. Sa powazne zakusy od lat aby obalic 'depreciation' oraz 'negative gearing' i nie tylko juz obecnie przez Labor. Koszty ww w skali narodowego budzetu siegaja obecnie okolo 7 bilionow. Jest to wiecej niz caly system swiadczen socjalnych w tym kraju.
                              "Baby boomers' czyli maszyna glownie napedzajaca caly ten system bedac obecnie w przedziale wiekowym 50-70 jest glownie w potrzebie pozbycia sie nieruchomosci i zakupu malych. Powodzenia wiec aby zapedzic obecne pokolenie 'Ninja' do pracy ciezkiej.

                              Kan

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka