maya2006
11.06.08, 12:29
Warto postawić pytanie: czy naprawdę jesteśmy u siebie? Czy możliwy jest
dyskurs odwołujący się do innych symboli niż Matka Boska Częstochowska, Prymas
Tysiąclecia i "nasz polski Papież"? Tu nie chodzi tylko o miłość do ikony
częstochowskiej czy o doktrynę Kościoła katolickiego. Problem dotyczy
możliwości kształtowania polskiej tożsamości bez odwoływania się do symboliki
proponowanej przez tę instytucję.
Po roku 1989 wydaje się to trudne, wręcz niemożliwe. Polaryzacja
światopoglądowa społeczeństwa polskiego, do jakiej doszło w czasach PRL (inna
sprawa, czy była ona rzeczywista, czy wyobrażona), tak dalece zdominowała
wyobraźnię społeczną i religijną, iż wszelkie próby jej podważenia wydają się
jałowe i skazane na niepowodzenie. Albo jesteś z Kościołem katolickim, a tym
samym wyznajesz wartości podeptane przez XX-wieczne totalitaryzmy, albo z nim
walczysz i tym samym dołączasz do odwiecznych wrogów narodu polskiego. Tertium
non datur!
wyborcza.pl/1,76498,5287624,Feminizm_pomagajacy_rozumiec.html
i prosze zwrocic uwage na postac autora