wolfgang87
30.08.04, 13:53
Całkiem przed chwilą usłyszałem syrenę. Próby przed jutrem...
Parę dni temu sięgnąłem po Różewicza, po jego opowiadania. Jakże inny to
świat. Konspiracja, troska o to, czy spotkamy się z najbliżsyzmi wieczorem,
czy też nie. Każdy napotkany patrol to groźba palpitacji serca. Codziennie w
prasie doniesienia z frontów. Frontów jakże blisko Warszawy.
Młodzi ludzie, 18 lat, 20 lat, może starsi. Biorą udział w podziemnym życiu.
Bawią się w jakieś tajemnicze hasła. Kolportują ulotki, pocztę, rozlepiają
plakaty. Muszą strasznie szybko dojrzewać. A ich matki płaczą co noc wpatrując
się martwo w sufit, czekając czy syn wróci nad ranem, czy też wpadnie i go
rozstrzelają...
Jakże inny to świat w porównaniu do naszego kolorowego, optymistytcznego
kapitalizmu. Gdzie istnieje propaganda sukcesu, szczęscia. Każdy ma prawo dbać
o swoje szczęscie. Nie musimy się zajmować obroną naszych granic, żaden
zaborca, okupant nie wchodzi i nie germanizuje nas. Nic z tych rzeczy. Mamy
pełną stabilizację, możemy kręcić nasze kariery, zarabiać kasę, budować domy,
podróżować. Pięknie jest. Doceńmy to!