Dodaj do ulubionych

sławni Łomżyniacy

    • e-moll bystrzynka popiołek 29.03.06, 16:13
      Bystrzynka popiołek

      Bardzo tajemnicza postać, pochodząca prawdopodobnie z Łomży. Niestety historycy
      i badacze dziejów rodów nie umieją poradzić sobie z odszukaniem jej korzeni.
      Sama bystrzynka milczy na temat swojego pochodzenia.

      Jest prawdopodobnym protoplastą wielu postaci występujących w dziełach
      literackich, zrodzonych w tzw. Cyganerii Łomżyńskiej.

      Zasłynęła w wojnie polsko-białostockiej, w czasie sławetnego obiadu wydanego
      przez wodza Białostoczan – Bohdana Bulgota (w czasie okresu względnego spokoju
      w wojnie), na którym pragnął on skompromitować i pognębić jakiegoś Łomżyniaka.
      Wtedy to zaproponował aby dowolna osoba z Łomży zmierzyła się na rękę z jego
      adiutantem słynnym kulturystą Stefanem Rarogiem. Bystrzynka popiołek pokonała
      Raroga nieomal bez wysiłku, udowadniając tym samym wyższość nie tylko kulturową
      ale również sportową Łomży nad Białymstokiem.

      Czyn ten odbił się szerokim echem w Polsce i w świecie i spowodował powstanie
      filmu „Chwat znad Narwii” opowiadającego o sławetnym obiedzie i czynie tej
      dzielnej kobiety.

      Po podpisaniu pokoju z Białymstokiem bystrzynka spowodowała, że rozpisano
      ogólnopolskie referendum w sprawie przeniesienia Pałacu Kultury i Nauki do
      Łomży. Stanął on w Łomży na tzw. muszli przy Kościele Kapucynów. Następne
      referenda ogólnonarodowe dotyczyły m.in. kwestii przeniesienia Żurawia
      Portowego z Gdańska oraz Wawelu wraz ze wzgórzem i smokiem z Krakowa. Obecnie
      trwają roboty przy dociąganiu do Łomży Morza Śródziemnego oraz przy
      opracowywaniu koncepcji przeciągnięcia jednego ze szczytów adyjskich, które
      miasto Łomża otrzymało w darze od Chile.

      Dzięki zabiegom bystrzynki Łomża nie stała się niestety stolicą
      administracyjną, ale jest uznawana za centrum duchowe i kulturalne państwa
      polskiego. Pierwsze kroki zagranicznych dygnitarzy w Polsce kierowane są
      właśnie do Łomży. Do tradycji należy złożenie kwiatów pod monumentem
      upamiętniającym bohaterską bitwę pod Piątnicą w wojnie polsko-białostockiej.

      Biografowie bystrzynki i ludzie którzy się z nią zetknęli podkreślają, że ma
      ona wyłącznie zalety. Jest jedynym człowiekiem na świecie, który jest
      pozbawiony wad. W odtajnionych niedawno archiwach MSW odkryto, że bystrzynka
      popiołek pragnąc uniknąć rozgłosu przybrała w pewnym okresie pseudonim „Jurek
      Owsiak” i po zmianie wyglądu, której dokonała w tajemniczym ośrodku pod Wizną
      rozpoczęła działalność charytatywną.

      Bardzo prawdopodobne jest, w świetle niedawnych odkryć, że działała ona
      wcześniej jako „Matka Teresa z Kalkuty”, a w międzyczasie jako „Księżna Diana”.
      Nawał obowiązków i trudność w pogodzeniu tych dwóch ról zadecydował o
      zakończeniu działalności jako „Księżna Diana”, a następnie jako „Matka Teresa”.

      Obecnie nie jest do końca jasne kim dokładnie jest bystrzynka popiołek. Z dużą
      dozą prawdopodobieństwa, jak podkreśla jej biograf Tadeusz Komarek, można
      przypuszczać, że występuje ona w roli: „Arcybiskup Dziwisz”.

      Bystrzynka popiołek jest kawalerem niezliczonej ilości orderów i odznaczeń.
      Każde miasto świata przyjęło sobie za punkt honoru wyróżnienie bohaterki oraz
      nazwanie jej imieniem ulicy lub placu.
      • maggpie Re: bystrzynka popiołek 29.03.06, 18:07
        ;-)
    • e-moll e-moll 29.03.06, 16:14
      E-moll to pochodząca z Łomży wybitna osobowość artystyczna i znany na całym
      świecie filozof. Jego droga życiowa oraz dorobek artystyczny są przedmiotem
      niekończących się analiz i naśladownictwa przybierającego czasem formę quasi
      rytualnego.

      Łomża nie doceniła go i nie rozpieszczała w dzieciństwie i wczesnej młodości.
      Ten nieprzeciętny talent nie został dostrzeżony ani w przedszkolu, ani w szkole
      podstawowej, ani nawet w szkole średniej.

      Mirosława Buczka, w przenikliwej analizie dokonań e-molla, opublikowanej w
      tygodniku „Kontakty” dostrzegła dwa okresy zmagań twórczych artysty: w
      pierwszym okresie charakteryzuje go w następujący sposób: „ (...) był to
      cieszący się złą sławą lump i menel, włóczący się po ciemnych zakamarkach
      warszawskiej Pragi (...)”. Jego styl pisania określiła wtedy jako „pełen
      ekspresji dresoholizm”, inni krytycy zauważają, że zapoczątkował on nowy nurt w
      polskiej literaturze - „kiczyzm”. Do niedawna w literaturze przedmiotu trwał
      ożywiony spór „kiczystów” z „grafomanastami”, dotyczący kwestii, do którego z
      tych dwóch nurtów bardziej zbliżał się e-moll. Twórca pogodził zwaśnionych
      krytyków po tym jak wygłosił orędzie do narodu, w którym nazwał tamten okres
      swojej twórczości mianem „geniuszyzm” oraz oświadczył, że jego osoba jest
      genezą wszelkiej sztuki powstałej po dniu jego narodzin.

      Drugi okres w karierze e-molla - jak zauważa Buczka – rozpoczął się od
      opublikowania na zaangażowanym forum internetowym „Łomża” – słynnego
      wiersza „Łomża, klub 54”. W tym arcydziele literackiej prostoty i wykwintności
      stylu poeta wyraził swój żarliwy sprzeciw wobec zastanej rzeczywistości. Utwór
      współcześnie odczytywany jest jako metafora wyalienowania nieprzeciętnej
      jednostki – nadczłowieka wobec świata. W pewnych kręgach wiersz ma status
      dzieła „kultowego”, a zbuntowana młodzież kieruje się w życiu filozofią z niego
      wypływającą.

      Utwór początkowo jednak spotkał się z gwałtowną reakcją środowiska, tworzącego
      tzw. „układ łomżyński”. Jednakże w późniejszym okresie, to właśnie spośród tego
      środowiska wywodzili się najznakomitsi naśladowcy i kontynuatorzy dokonań
      twórczych i myśli filozoficznej e-molla (emollizm).

      Jego kolejne wiersze stanowiły odważną dekonstrukcję tekstu aktów prawnych i
      twórcze wtargnięcie w tradycję jurysprudencji, w przestrzeń zarezerwowaną dotąd
      dla legislatorów. Zostało to docenione przez Sejm i Senat i e-mollowi zostało
      powierzone zadanie przerobienia na wiersze całego uchwalonego dotychczas
      dorobku prawnego. Odniosło to ten skutek, iż obecnie każdy Polak zna wszystkie
      przepisy prawa polskiego na pamięć. I rozumie je.

      Obecnie e-moll jest cenionym na całym świecie twórcą wycinanek kurpiowskich i
      figurek Chrystusa frasobliwego. Jego dzieła osiągają w domu aukcyjnym
      Christie`s niebotyczne ceny. Należy do dziesiątki najbogatszych ludzi świata,
      typowanych przez miesięcznik Forbes.

      Badacze podkreślają, że pomimo nieprzeciętnych cech charakteru e-molla i jego
      wybitnym talentom, zawsze pozostał sobą. Tradycyjnie od wielu lat otrzymuje
      tytuł najskromniejszego człowieka świata.

      W każdym mieście Polski i w większości państw świata stoi pomnik e-molla.

      Pomimo obecności na świecie osoby deana84, to właśnie e-moll odbył największą
      ilość stosunków z najpiękniejszymi kobietami świata. Dodatkowo prawie wszystkie
      najpiękniejsze kobiety globu kochają e-molla miłością namiętną, głęboką,
      niekończącą się i najcudowniejszą.

      • maggpie Re: e-moll 29.03.06, 18:07
        ;-)
      • dean84 Re: e-moll 29.03.06, 22:04
        wkoncu e-moll w dawaniu najlepszego siebie ma dlugoletniejsze doswiadczenie niz
        dean, okolo dekady -jak sam zawsze podkreslal
      • maggpie sUpLeMeNt (wersja w ł a ś c i w a!!) 30.03.06, 21:16
        Trzeci okres w karierze literackiej e-molla - jak konstatuje
        Buczka - miał miejsce, gdy wybitny "geniuszysta", znudzony rolą
        wieszcza, duchowego przewodnika narodu, rozchwytywanego amanta i
        kurpiowskimi wycinankami - udał się na archipelag Maskareny, by
        tam zaszyć się w samotni z dala od zgiełku świata
        ćwiczyć się w zaplataniu warkoczyków na brodzie, bzykać z
        pszczółkami, tudzież oddawać się innym równie twórczym zajęciom,
        takim jak plucie z pięciu metrów na tropikalne modliszki czy
        dzielenie włosa na czworo.
        Powstały wtedy takie wiekopomne dzieła jak: "Modliszko jeszcze
        cię trafię", "Modliszka topi się w mojej ślinie", "Modliszko
        wróć", "Powrót modliszki I", "Powrót modliszki II", "Modliszko,
        wiesz ty, czym dla mnie Łomża ma?" zaliczane potem przez samego
        twórcę do postawangardowego nurtu "fetyszyzmu-ślinizmu", który
        płodził, rojąc obficie o boskiej divie w kusych galotkach -
        Mandarynie "Aż-Się-Nauczysz".
        Po dziś dzień trwają zaciekłe spory, co do roli owej tajemniczej
        modliszki w poematach e-molla. Tym razem mistrz uparcie milczy,
        nie chcąc pereł swego nadczłowieczego serca rzucać przed wieprze
        gawiedzi, w Królestwo Podlaskiej, tfu, Sensacji.
        Arleta Kopytko dziennikarka "Jutro też jest dzień" komentowała: "Dziwaczne
        zachowanie wielkiego rodaka budzi niepokój wszystkich myślących ludzi czystego
        serca. Niezapowiedziany powrót na ziemię ojczystą cieszy, choć zaskakuje.
        E-mollu, jesteśmy z tobą!"

        Jedno jest pewne - nigdy już nie był taki, jak dawniej.
        Prasa od Antarktyki po Arktykę donosiła, iż przybrał na wadze,
        przefarbował się na zielono, zgolił brodę, a hodowane dziesięć
        lat warkoczyki rozdał najwierniejszym fanom na relikwie. "Sukces"
        pisał, że zauważalnie posmutniał, często mamrotał pod nosem
        do siebie i zdradzał histeryczne przerażenie na widok ubrań w
        groszki. A łomżynianki zaczęły go onieśmielać do tego stopnia, że
        na widok dowolnego egzemplarza, tego osobliwego gatunku
        wykrzykiwał coś niezrozumiale, brał nogi za pas i zwiewał za
        horyzont tam, gdzie Pieprz Już Nie Rośnie, a jelonki są z
        Białegostoku.
        Powstały wtedy dwa ostatnie, ważne dzieła twórcy pt. "Zemsta
        utopionej modliszki" i "Modliszko, czy mi wybaczysz?". I tym razem mistrz
        zawzięcie odmawia komentarza.
        Krytyka do dziś prześciga się w domysłach, upatrując w
        niezrozumiałym kompleksie filozofa, głębszych inklinacji i
        związków bez związków.
        Od pewnego czasu - jak donosi "Ergonomics Abstracts", kultowy
        miesięcznik altermainstreamowej młodzieży niejedzącej wątróbki -
        chodzą słuchy, że e-moll agituje wśród nadnarwiańskich bobrów i
        odnosi sukcesy. Pod magnetycznym wpływem autora kultowego wiersza
        "Łomża, klub 54", odnalazły one podobno swe prawdziwe powołanie:
        przestały gryźć drewno, budować tamy i zakładać rodziny. Dziś wszystkie ćwiczą z
        mistrzem jogę, czytają Barthes'a, deklamują Rilkiego. Niektóre
        zaczęły nawet pisać limeryki i poematy dygresyjne.
        Martwi to trochę ekologów, choć i oni nie ukrywają, że w pierwszej kolejności są
        zagorzałymi emollistami, w drugiej dopiero obrońcami rybek i rzęsy wodnej.
        Z niecierpliwością czekają na kolejne części przygód tajemniczej modliszki,
        pióra mistrza z nad Narwi.
        • e-moll Re: sUpLeMeNt (wersja w ł a ś c i w a!!) 31.03.06, 11:34
          w ostatnich dniach e-moll wydał oświadczenie dla prasy o następującej treści:

          "W związku z licznymi spekulacjami prasowymi na mój temat informuję, że nie
          jest łatwo dokonać wyboru pomiędzy szczęściem osobistym a dobrem ludzkości.
          Całym swoim życiem i swoimi dokonaniami udowodniłem, iż szczęście rasy ludzkiej
          zawsze mi przyświecało i stanowi dla mnie ostateczny cel. W zwiazku z tym
          ponawiam na błagania niezliczonych fanów swoją działalność literacką.

          Oświadczam, że o ile mi zdrowie dopisze w najbliższych dniach planuję rozpocząć
          pisanie kolejnego dzieła, opowiadającego o mojej wielkiej miłości - modliszce
          Kalesonie, które wstępnie zatytułowałem: "Kalesona - moje życie, moja miłość".

          Upraszam grzecznie wszystkich dziennikarzy i paparazzi o poszanowanie mojego
          miru domowego i prawa do prywatności w tym okresie."

          e-moll


    • maggpie Jerzy Wit Majewski 29.03.06, 19:54
      Był założycielem i aktywnym działaczem kilku towarzystw działających w Łomży na
      przełomie XIX i XX wieku. Przede wszystki należy o nim mówić jako o prekursorze
      Koła Miłośników Muzyki Orkiestralnej, które zarejestrowano w 1895 roku. Jerzy
      Majewski już w latach 1882-1885 opiekował się kółkiem muzycznym. Później swoje
      uzdolnienia artystyczne wykorzystał projektując kurtynę w nowej siedzibie Koła.
      Nie może więc dziwić, że został mu przyznany tytuł członka honorowego.
      Najdłużej, bo 23 lata, Majewski pracował w Kasie Pożyczkowej Przemysłowców
      Łomżyńskich, był członkiem Komitetu i zarządzał w niej rachunkowością. Jako
      działacza Towarzystwa Dobroczynności wybrano go do Rady Gospodarczej
      Towarzystwa, a 1903 roku został jego prezesem. W uznaniu zasług nadano mu tytuł
      honorowego prezesa. Bardzo aktywnie włączył się do zorganizowanej w 1898 roku
      Wystawy Sztuk Pięknych, będąc w komitecie organizacyjnym. Jako jeden z wielu
      pożyczył na wystawę obrazy, również swego autorstwa, i inne przedmioty. Mając
      bogaty księgozbiór, przekazał kilkaset tomów nowo powstałej czytelni Marii
      Stamirowskiej i Czesławy Niziołomskiej. Natomiast w testamencie zapisał na rzecz
      Towarzystwa Dobroczynności nieruchomości (dwa budynki) przy ul. Krzywe Koło. W
      zbiorach Muzeum Północno-Mazowieckiego w Łomży znajduje się jego obraz,
      przedstawiający wnętrze łomżyńskiej fary. Jerzy Wit Majewski zmarł 23 sierpnia
      1909 roku i został pochowany na cmentarzu w Łomży.
      www.lomza.pl/index.php?wiad=168
      • dean84 Re: Jerzy Wit Majewski 29.03.06, 22:02
        e-moll...wlasnie zbieram sie z podlogi...o kuffra wymiotlo mnie az pietro nizej
        jak spadalem z krzesla z wrazenia...znaczy sie wymiatasz:D
        otrzasne sie to cos moze dodam ;)
        • e-moll Re: Jerzy Wit Majewski 30.03.06, 09:54
          to ciesze sie, że sie podobało:-)
    • e-moll Re: sławni Łomżyniacy 30.03.06, 09:53
      jeszcze kilku ważnych postaci tutaj brakuje;-)ale na razie mam w pyte roboty
      wiec nic nie dodam. A na dodatek jestem skacowany i niewyspany bo wczoraj
      świętowałem urodziny;-)

      pozdrawiam wszystkich Wielkich
      • dean84 Re: sławni Łomżyniacy 30.03.06, 13:18
        zatem nejlepszejszego najwszystkiego wielokrotnego solenizantowi:D
        hip hip... :)
        • e-moll Re: sławni Łomżyniacy 31.03.06, 10:35
          dzięki:-)
    • e-moll ela0508 31.03.06, 10:23
      Ela0508

      Łomżynianka, światowej sławy uczony – konstruktor maszyn górniczych i w
      przemyśle metalurgicznym, fizyk, biolog i profesor medycyny na wielu akademiach
      medycznych.

      Z jej licznych dokonań do sporządzenia niniejszej notki biograficznej wybrano
      tylko kilka.

      Jej bohaterem z dzieciństwa był Superman, i z tego właśnie powodu ambicją
      życiową eli508 stało się wyhodowanie mężczyzny, który będzie miał osiągi
      porównywalne z tym popularnym bohaterem komiksów. W wojnie polsko-białostockiej
      wykorzystany został jeden z egzemplarzy uzyskanych przez elę0508, niestety
      podczas śmiałego ataku bombowego na Białystok – rozbił się on o dzwonnicę
      Kościoła Św. Rocha. Bomby śmiechowe, wykorzystane podczas tego ataku,
      powodujące nabranie dystansu do siebie i świata i przeznaczone dla Białostoczan
      były również dziełem eli0508. Niestety ta broń okazała się zupełnie
      nieskuteczna gdyż tzw. zapora buraczana w psychice mieszkańców Białegostoku
      okazała się zbyt mocna nawet po zwielokrotnieniu mocy bomby.

      Po pokoju łapskim rezultaty badań nad uzyskaniem super-mężczyzny zostały
      przekonwertowane na cele niemilitarne. Obecnie w wielu gospodarstwach domowych
      wykorzystywani są supermeni produkcji fabryki należącej do eli0508. Służą do
      mówienia komplementów, do przychodzenia z pracy na czas bez włóczenia się po
      knajpach z kumplami, do przynoszenia kwiatów, do osiągania orgazmów, do
      zmywania naczyń, sprzątania po sobie i do wspólnego planowania dzieci. Mają
      również za zadanie przyznawanie racji we wszelkich kwestiach.

      Popularność i światową sławę przyniosło jej dokonanie szeregu odkryć naukowych
      m. in. leku na raka i AIDS. Obecnie pracuje nad szczepionką zapobiegającą
      skutkom wybuchu jądrowego. Pani Aleksandra Myszka – asystent słynnej uczonej i
      członek zespołu badawczego twierdzi, że lek jest już na etapie testów. Grupa
      ochotników poddawana jest różnym próbom na Atolu Bikini oraz w Korei Północnej.

      Ela0508 uważana jest za najpiękniejszego naukowca-kobietę. Uzyskała tytuł Miss
      Wszechświata 12 razy z rzędu. Jej sesja w Playboyu przeszła do historii jako
      pierwsza całkowicie ubrana sesja fotograficzna w historii tego pisma dla
      mężczyzn. Połowa dyrektorów więzień całego świata podnosi, że pomimo tego, to
      właśnie jej rozkładówka jest najchętniej zawieszana przez więźniów w swoich
      celach. Według drugiej połowy dyrekcji więzień sesja fotograficzna z udziałem
      maggpie jest najbardziej popularna wśród ich podopiecznych (maggpie pozowała do
      zdjęć całkowicie ubrana w kożuchu i czapce uszance).

      Tygodnik „Prawdziwe życie” doniósł niedawno, że po wygłoszeniu przez młodą
      uczoną jednego z otwartych wykładów na Uniwersytecie w Lejdzie, zafascynowany
      elą książę Azorów Hemoroi VII poprosił ją o rękę. Ela nie uległa zlotom młodego
      księcia, ale sprzedała prawa do tej historii Wytwórni Paramount. Rolę eli z
      entuzjazmem przyjęła Scarlet Johanson (niemal wierna kopia urody eli0508),
      księcia zagra natomiast Brad Pitt, który mógłby być bratem bliźniakiem
      odrzuconego księcia.

      Poza swoją działalnością naukową ela0508 w wolnych chwilach pisze wiersze.
      Przez wielu krytyków jest uważana za najpełniej oddającą wielorakość świata.
      Tworzy w kręgu tzw. „blablistów”.

      Ela0508 jest kawalerem niezliczonej ilości orderów i odznaczeń państwowych, w
      tym najbardziej prestiżowego i udzielanego tylko wybranym Medalu za odwagę w
      wojnie z Białymstokiem.

    • e-moll prof. Janusz Tazbir 12.04.06, 16:13
      "17 września 1939 r., realizując pakt Ribbentrop – Mołotow, wojska sowieckie
      zajęły część terytorium Polski. Na tych terenach znalazł się późniejszy wybitny
      historyk i wiceprezes PAN, wówczas dwunastoletni chłopiec, Janusz Tazbir. W
      rocznicę agresji tygodnik „Polityka” opublikował wspomnienia profesora:
      Wjeżdżamy do Łomży o godz. 12.00 dnia 5 października 1939 r. Skończyła się
      nasza podróż. Wszystkich domy stały z wyjątkiem państwa Rutkowskich –
      zanotowałem w diariuszu.
      Jedne domy ocalały, po innych zostały tylko gruzy. Wielkie wrażenie wywoływał
      dom koło katedry, w którym pocisk artyleryjski urwał róg pokoju. Zwisało z
      niego łóżko, cała reszta umeblowania pozostała nietknięta i doskonale widoczna.
      Robiło to wręcz upiorne wrażenie jakiegoś domu dla lalek, kilkupiętrowej
      kamienicy ukazującej jej przekrój bez przedniej ściany. W naszym trzypokojowym
      mieszkaniu przy ul. Polnej na szczęście nie brakowało niczego z umeblowania.
      Dość szybko znaleźliśmy szklarza, który wstawił szyby. Dopiero w styczniu 1940
      r. dokwaterowano nam sowieckiego oficera wraz z młodą żoną i płaczącym po
      nocach niemowlęciem. Ojciec zgłosił się do pracy w Inspektoracie szkolnym,
      rychło przemianowanym na ORNO (Otdieł Rajonnyj Narodnego Obrazowania), ja
      poszedłem do szkoły. I znalazłem się z powrotem w klasie V, bo na tym m.in.
      polegała reforma szkolnictwa „za pierwszych Sowietów”. "


      www.4lomza.pl/index.php?wiad=3601
      pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Tazbir
      czytelnia.onet.pl/3,0,0,51294,katalog.html
    • e-moll Roman Dmowski 12.04.06, 16:32
      polityk międzywojenny, twórca Narodowej Demokracji,

      często bywał w Drozdowie (kilka kilometrów od Łomży) i ostatnie pół roku
      swojego życia tam spędził

      www.drozdowo.pl/dmowski.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Dmowski
    • e-moll Witold Lutosławski 12.04.06, 16:40
      Pochodził z rodziny ziemiańskiej mającej swą posiadłość w Drozdowie, k. Łomży.
      Dzieciństwo i młodość Lutosławskiego upłynęły w Drozdowie, w Moskwie (1915-
      1918) i w Warszawie.

      www.lutoslawski.org.pl/w_zyciorys.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Lutos%C5%82awski
    • e-moll Urke Nachalnik 12.04.06, 16:54
      "Jak w każdej społeczności, również żydowscy przestępcy Warszawy mieli swojego
      bohatera. Był nim złodziej Urke-Nachalnik (właściwie Icek Farbarowicz), który
      swoją wieloletnią działalność przestępczą utrwalił na kartach
      autobiograficznych książek “Życiorys własny przestępcy” i “Żywe grobowce”,
      pisanych podczas odsiadki i po niej, i to po polsku.

      (...)Swą przestępczą działalność prowadził w Wilnie, w głębi Rosji, a w czasie
      I wojny światowej w Niemczech. W 1916 roku został złapany w Berlinie i wtrącony
      do Moabitu, skąd dzięki pomocy prostytutki udało mu się zbiec i przedostać do
      Warszawy. Tu wciągnął go klimat Krochmalnej."


      "W 1910 r. zdał więc egzamin do słynnego jeszywetu, czyli szkoły rabinackiej w
      Łomży. Egzamin poparty 50-rublową łapówką sprawił, że Icek został najmłodszym
      studentem 200-osobowej szkoły. Wydawało się pewne, że zrobi karierę. Jednak w
      Łomży młody, bo zaledwie 13-letni, kandydat na rabina studiuje z zapałem nie
      tylko teologię, ale i uroki... kobiecego ciała! Jego kochanką zostaje znudzona
      29-letnia właścicielka stancji, na której mieszka. Powód jest stary jak świat:
      ma 70-letniego męża... Romans zachwiał poważnie zdrowiem ucznia, musiał wrócić
      do domu na kurację, rodzice zdaje się domyślali, o co chodzi. W 1911 r. wraca
      do szkoły w Łomży, lecz już nie na stancję."

      "Urke-Nachalnik nawiązał liczne kontakty ze złodziejami i prostytutkami. Kradł,
      dokonywał rozbojów, dobrze się bawił. Odbił kobietę szefowi jednego z gangów."

      "W 1919 roku trafił do więzienia na Mokotowie. Tam nauczył się czytać i pisać
      po polsku. Łapczywie pochłaniał książki, fascynował go zwłaszcza Sienkiewicz.
      Tu podjął pierwsze próby literackie. W końcu lat dwudziestych, kiedy odbywał
      swój ostatni wyrok za rozbój, nawiązał kontakt z Melchiorem Wańkowiczem, łowcą
      samorodnych talentów. Gdy w wieku 35 lat na dobre opuścił więzienie, postanowił
      utrzymywać się z pisania. W latach trzydziestych drukował sporo opowiadań w
      różnych gazetach i opublikował dwie powieści sensacyjne. Pisał też w jidysz i
      drukował w prasie żydowskiej wydawanej w USA, co ustabilizowało jego sytuację
      materialną."

      ;-))))

      www.linia.com.pl/indeks.php?d=22&w=297&p=00
      www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=2183
      www.wizna.com/urke1.htm
    • e-moll Ludwik Kondratowicz/ Władysław Syrkomla 12.04.06, 17:02
      "1861
      - Odbył kolejną podróż do stolicy. W czasie powrotu brał udział w
      manifestacjach patriotycznych w Łomży i Suwałkach, za co został aresztowany i
      przebywał dwa miesiące w więzieniu w Wilnie. Ze względu na zły stan zdrowia i
      dzięki wstawiennictwu przyjaciół dalszą karę zamieniono na przymusowy pobyt w
      Borejkowszczyźnie."

      www.spmich.republika.pl/sp.html
      pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Syrokomla
      portalwiedzy.onet.pl/59079,haslo.html
      www.petlaczasu.pl/syrokomla/a7827
    • e-moll gen. Ludwik Mierosławski 12.04.06, 17:25
      "GÉNERAL MIEROSŁAWSKI – EXILÉ POLONAIS.
      W tych kilku słowach zamknięto jakże bogate i urozmaicone życie Polaka (syna
      oficera polskiego), urodzonego w Francji z matki Francuzki, ale wychowanego w
      Polsce, ucznia szkoły pijarów w Łomży i szkoły kadetów w Kaliszu, żołnierza
      powstania listopadowego, potem pisarza i działacza politycznego na emigracji,
      konspiratora i więźnia berlińskiego Moabitu w latach 1846-1848, wodza
      naczelnego powstania 1848 roku w Poznańskiem, uczestnika walk „za wolność waszą
      i naszą” na Sycylii i w Niemczech, wreszcie nieszczęsnego dyktatora powstania
      styczniowego na Kujawach, legendarnego szermierza wolności a właściwie
      historyka powstań polskich i co ważniejsze długoletniego nauczyciela i
      wychowawcy polskiej młodzieży na emigracji, zwłaszcza w słynnej szkole
      batiniolskiej w Paryżu."

      www.recogito.pologne.net/recogito_31/dookola.htm
      pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Mieros%C5%82awski
    • e-moll Stefan Korboński 12.04.06, 17:39
      polski polityk ruchu ludowego, prawnik, publicysta, działacz Polskiego Państwa
      Podziemnego.

      Od 1935 r. był Prezesem Powiatowym Stronnictwa Ludowego w Łomży.

      Po wybuchu powstania warszawskiego w sierpniu 1944 objął stanowisko dyrektora
      Departamentu Spraw Wewnętrznych w Delegaturze Rządu RP na Kraj. Po aresztowaniu
      przez NKWD Jana Stanisława Jankowskiego w marcu 1945 objął funkcję Delegata
      Rządu RP na Kraj i sprawował ją do aresztowania przez NKWD w czerwcu 1945.


      www.dws.xip.pl/PW/pw6p.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Korbo%C5%84ski
      www.1944.pl/index.php?a=site_text&id=12095&se_id=12102
    • maggpie Józef Stompor 12.04.06, 17:55
      Pisarz. Autor takich książek, jak: "Niewierna", "Spod Łomży na Monte Cassino",
      "Narkomanka", "Rozdroża miłości", "Epizody powstańcze" czy "Sekrety medyczne
      polskiego stalinizmu".
      Lekarz z wykształcenia - dużo, w każdym razie, na to wskazuje ;)
      Do notki biograficznej nie dotarłam (jeszcze ;)

      www.biblionetka.pl/ka.asp?id=3465
      www.dtk.lsw.pl/?p=productsMore&iProduct=114
      • e-moll Re: Józef Stompor 13.04.06, 00:59
        też słyszałem, że był lekarzem, ale nie mam na to dowodów;-)
        a czytałaś "Komunę miasta Łomży"? Niestety nie wiem kto jest autorem bo dawno już nie miałem jej w ręku. Książka jest o przedwojennym PPS-ie w Łomży.
        • maggpie Re: Józef Stompor 13.04.06, 01:27
          Nie, nie czytałam. To musi być fascynująca lektura ;)
          (i mówię to zupełnie poważnie. Słyszałam całkiem niedawno o PPS-owskich
          przekrętach, ale powojennych.)

          Teraz jestem na etapie, równie fascynującej "Niewiernej" autorstwa Stompora
          Józefa (ale zdradzam go z Odojweskim, więc póki co, nie szukaj na Długiej, bo
          leży na pewnym łomżyńskim parapecie wśród storczyków i bambusa). Jak skończę,
          dam znać ;) Ale najpierw pan Włodzimierz.
    • maggpie Feliks Bernatowicz 13.04.06, 01:58
      Feliks Aleksander Geisztowt-Bernatowicz urodził się w Kownie maja 1786 r. Matką
      jego była Wiktoria z Baronowiczów, a ojcem Jakub Bernatowicz, rotmistrz byłego
      województwa trockiego.
      Pisarz, autor m.in. "Nierozsądnych ślubów" i "Pojaty".

      Jedna z ulic w Łomży nosi nawet jego imię ;)
      A to najprawdopodobniej dlatego, że -

      [...] W takim stanie brat postanowił odebrać go z lecznicy, i w końcu czerwca
      1836 r. przywiózł do Łomży. Troskliwa opieka bliskiej rodziny pomyślnie wpływała
      na stan zdrowia chorego. Fizycznie mu nic nie dolegało - przybrał na wadze i na
      pierwszy rzut oka nie było można rozpoznać żadnych szczególnych symptomów
      choroby. Były to wszakże tylko pozory - rozwijała się nieubłagalnie i 7 września
      tegoż roku zmarł nagle.

      Pogrzeb Feliksa Bernatowicza w Łomży był niezapomnianym wydarzeniem dla
      mieszkańców miasta. Są dowody na to, że wielu obserwatorów tej smutnej
      uroczystości odnotowało ten fakt w swoich kronikarskich zapiskach, m.in.
      Telesfor Szpadkowski, który w pierwszej części swoich "Zapisków Warszawskich"
      tak opisuje to zdarzenie: "Warszawa (wrzesień 1836) "Feliks Bernatowicz". W r.
      1836 dnia 5 września umarł w Łomży Feliks Bernatowicz przed 50 urodzony laty
      (1786). Znane są piękne jego romanse "Pojata" i "Nałęcz" - dzieła kładące
      Bernatowicza w liczbę najulubieńszych pisarzy naszych. Ojciec jego był
      rotmistrzem trockim, brat jest sędzią kryminalnym w Łomży i podobno od lat
      kilkunastu w niej mieszka. Troki więc i Łomża nie były obojętne dla pisarza -
      pierwszego pamięć uczcił "Pojata", a "Łomża ma być miejscem i napisem nowego,
      najlepszego romansu, będącego w rękopisie. Są jeszcze inne Bernatowicza dzieła,
      lecz tych nieznani.
      www.lomza.friko.pl/ciekawostki/ludzie_bernatowicz.htm
      • maggpie Feliks Bernatowicz - suplement (i errata;) 13.04.06, 08:35
        Suplement po to, żeby lepiej pokazać związek Bernatowicza z Łomżą.
        Errata, bo autor przytoczonej notki jest mniej pedantyczny ode mnie (nagminnie
        grzeszy otwieraniem cudzysł., którego następnie, heh, nie domyka..) i tekstu
        powyższego nie dopracował - tak, że często nie wiadomo o co się rozchodzi ;)
        Tutaj winno pewnie być -

        ***
        Troki więc i Łomża nie były obojętne dla pisarza - pierwszego pamięć uczcił
        "Pojatą", a "Łomża ma być miejscem i napisem nowego, najlepszego romansu,
        będącego w rękopisie. Są jeszcze inne Bernatowicza dzieła, lecz tych nie znamy.
        Byłem na pogrzebie autora, któremu miejscowe gimnazjum w zupełnym jego składzie,
        wszystkie biura i całe miasto, oddało tę smutną ostatnią posługę. Przy
        wyprowadzeniu zwłok zgasłego pisarza, miał mowę R. Andruszkiewicz, wikary naszej
        parafii. Z mowy tej, mimo usilności, niewiele korzystałem, bo czyż korzystać
        można było od tego, który "Fojatę" nazwał "Poniatą", który "Nałęcza" kładł
        między religijne dzieła! Tak to uczonego, tkliwego i wymownego pisarza oceniają
        nieraz ciemni, beztkliwi i jąkający się ludzie. W chwili spuszczenia zwłok u
        trumny płakałem z mymi kolegami i wraz z nimi rwałem tiulowe obicie trumny na
        pamiątkę".

        SuPleMeNt -
        [...] Ma jednak w tym okresie dużo swobody. Wszystko wygląda na to, że praca w
        redakcji była niezbyt absorbująca, skoro pozwala sobie na częste wypady do
        Łomży, gdzie odwiedza swojego brata, sędziego trybunału łomżyńskiego Ignacego
        Bernatowicza. Wyjazdy te nie miały tylko charakteru rodzinnego, Bernatowicz
        pracował w tym czasie nad III tomową powieścią historyczną pt. "Madonna albo
        niemy zakochany". Akcję tego utworu literackiego umieścił w Łomży oraz w jej
        pobliskich okolicach w czasach pierwszych wojen szwedzkich, gdy miasto to,
        tętniące życiem i bujnym rozwitem gospodarczym, odgrywające znaczną rolę w życiu
        kraju, przez pożary i rabunki dokonywane przez nieprzyjaciół zostało zupełnie
        zniszczone. Musiał bywać w Łomży, znając jego pedantyczność i sposób
        przygotowania się do pisania powieści, gościł niejednokrotnie zapewne w
        miejskich archiwach, penetrował zapiski i dokumenty znajdujące się w tutejszych
        kościołach.
        Można postawić tezę, że Bernatowicz, zamieszkały na stałe w Warszawie wszedł w
        nowy tryb życia, który był mu obcy. Stracił przyjaciół z Sieniawy i Puław,
        urwały się kontakty z ludźmi, do których był przywiązany. Jego ówczesne
        położenie można by określić słowami jednego z bohaterów jego powieści, że czuł
        się w Warszawie: "Jako ptak, co drzewo opuszcza, o które topór uderzył, nagle
        uleciała moja wszystka nadzieja."
      • e-moll Re: Feliks Bernatowicz 13.04.06, 14:09
        he, he... jakoś obiła mi się o uszy nazwa tej ulicy;-)
    • maggpie Zygmunt Gloger, czyli obywatel z łomżyńskiego 13.04.06, 08:00
      Gdyby istniał tylko ośmiogodzinny dzień pracy - mawiał Zygmunt Gloger - byłby
      prawdziwą niedolą z powodu swej krótkości. Powiedzenie to wyjątkowo dobrze
      oddaje charakter Zygmunta Glogera oraz tłumaczy, dlaczego biografowie więcej
      mogą powiedzieć o jego pracy niż o życiu osobistym. Kłopoty zaczynają się już
      tradycyjnie w pierwszym zdaniu biografii: przy podawaniu daty i miejsca
      urodzenia uczonego. W różnych dokumentach wymienia się lata 1845, 1846, a nawet
      1847. Najbardziej prawdopodobnie brzmi jednak data 3 XI 1845 r. Jako miejsce
      swego urodzenia Gloger podaje Kamionkę w powiecie łomżyńskim. Kłopot w tym, że
      Kamionek w owym czasie było kilkanaście, a wiele wskazuje też na to, że
      miejscowością ową mogły być również Tybory-Kamianka w powiecie wysokomazowieckim
      ... Rodzice Zygmunta bowiem, nim nabyli w 1859 r. Jeżewo, często zmieniali
      miejsce zamieszkania, kolejno dzierżawiąc różne majątki. [...]

      Żarliwy obrońca i konserwator swojszczyzny, ludoznawca i historyk kultury
      staropolskiej. "Starożytnik" kultury ludowej. Autor m.in. "Encyklopedii
      Staropolskiej".
      Istny człowiek renesansu ;)
      www.lomza.friko.pl/ciekawostki/ludzie_gloger.htm
      • e-moll Re: Zygmunt Gloger, czyli obywatel z łomżyńskiego 13.04.06, 14:07
        Podoba mi się zwłaszcza zdanie: "Gdyby istniał tylko ośmiogodzinny dzień pracy
        byłby prawdziwą niedolą z powodu swej krótkości.":-)))) chyba jednak Gloger nie
        zostanie moim idolem;-)

        no i nie dodajesz jeszcze ciekawostki dotyczacej definicji konia w jego
        Encyklopedii Staropolskiej. Przy haśle "koń" Gloger zapisał "koń jaki jest
        każdy widzi";-)
    • maggpie Mikołaj Moraczewski, korespondent znad Narwi 13.04.06, 08:15
      Społecznik. Samouk. Publicysta. Polityk. Założyciel kółek rolniczych -

      [...]
      W 1905 r. Mikołaj, Michał, Wiktoria Moraczewscy kolportowali ulotki,
      podtrzymywali łączność z organizacją w Łomży. Młodsi synowie Mikołaja - Wacław i
      Mieczysław otrzymali polecenie przerwania zajęć w pobliskiej szkółce. Michał zaś
      ze studentem z Warszawy Grzegorzem (ps. "Zielony") przyczynili się walnie do
      wybuchu strajku rolnego w Bożejewie (23 lipca) i Janczewie, a sam wziął też
      udział w akcji na kasę w Wysokiem Mazowieckiem. Władzom carskim udało się
      aresztować Michała Moraczewskiego i znaleźć przy nim wydawnictwa Polskiej Partii
      Socjalistycznej ("Kurierek Majowy", ulotka "Bracia chłopi"); zatrzymanego
      uwolniono z pomocą przekupionych strażników więziennych, wysyłając za ocean.
      W trakcie i tuż po wydarzeniach lat 1905-1907 Mikołaj Moraczewski zradykalizował
      swe poglądy społeczno-polityczne, nawiązał ścisły kontakt z ludowym "Zaraniem".
      "Korespondent znad Narwi" dowodził, że dusza chłopa polskiego "... ma opiekunów,
      którzy się nią interesują niezbyt z przychylności, ale to więcej dla własnych
      interesów; opieką swoją nas otaczają i życzą nam, żebyśmy byli tem czem byliśmy
      przed laty". A przecież "lud pracuje nad sobą i idzie naprzód pracą i oświatą,
      gromadzi się do kupy, żeby nie zginać i stanąć na równi z oświeconymi narodami,
      więc i wy kochani opiekunowie idźcie z nami, to nie zginiecie, bo my z wami nie
      pójdziemy, a jeśli nie pójdziecie z nami - to wyginiecie wy, a i my się
      nabiedujemy" (1910 r.) Moraczewski nawoływał do obrony szkoły rolniczej w
      Kruszynku, nadal bolał nad ciemnotą wsi ("ciemni jak noc listopadowa") i
      tradycyjnie już grzmiał na drobną szlachtę "do dzikich ludów podobną" (skąd taka
      zawziętość?). Tak mógł pisać już nie pokorny chłop, ale chłop - radykał
      społeczny, zarazem racjonalnie myślący, pragmatyk, założyciel (wraz z
      Kropielnickim i Niewodowa) kilku kółek rolniczych.
      Niemal rok przed wybuchem I wojny światowej ukazała się w "Zaraniu" ostatnia
      korespondencja Moraczewskiego. [...]
      Zasilił Moraczewski i łomżyńską "Wspólną Pracę". W numerze z 2 lipca 1910 r.
      pojawił się jego artykuł - apel. Autor znalazł w ziemi kawałki kafli z
      podobiznami orłów polskich. Pisał: "Brzegi Narwi pod Krzewem są prześliczne. Gdy
      nieraz o zmroku, po pracy, odpoczywam na wzgórzu - przychodzą mi na myśl dawne
      świetne czasy, kiedy Ojczyzna była wolna, piękna i bogata! Każda miejscowość
      historyczna, każda drobnostka wydobyta z matki - ziemi winna stanowić drogie
      sercu naszemu pamiątki, bo przypominają przeszłość i każą myśleć o przyszłości.
      Prawda, los nam nie sprzyja, przynosi coraz nowe cierpienia, nowe próby. Nie
      upadajmy na duchu: cierpienia dają chart i siłę odporną na wszystko co złe,
      zwiększają szeregi bojowników o ideały narodowe, zbliżają chwilę odrodzenia".
      Latem 1915 r. przed wkroczeniem Niemców, Moraczewscy wyjechali do Rosji,
      zostawiając w Krzewie dorobek całego życia. I na wygnaniu Mikołaj Moraczewski
      podjął się obowiązków społecznych, został instruktorem Centralnego Komitetu
      Obywatelskiego, pomagał uchodźcom, jeździł do Moskwy. Zmarł jednak wkrótce, bo
      jesienią 1916 r. w Rosławiu (gub. smoleńska).
      www.lomza.friko.pl/ciekawostki/ludzie_mikolaj.htm
    • e-moll Jan Dobkowski 13.04.06, 12:03
      Jan Dobkowski urodził się w 1942 r. w Łomży. Studiował w Akademii Sztuk
      Pięknych w Warszawie; dyplom w pracowni prof. Jana Cybisa w 1968 r. (Nagroda
      Rektora za najlepszy dyplom w 1968 r.) Stypendysta Fundacji Kościuszkowskiej w
      Nowym Jorku w 1972 r. W 1978 r. laureat Nagrody Krytyków im. C. K. Norwida. W
      1994 r. laureat nagrody im. Jana Cybisa za całokształt twórczości.

      W latach 1967 - 2002 ponad sto trzydzieści wystaw indywidualnych w Polsce i za
      granicą. Mieszka w Warszawie.

      www.artnewmedia.pl/11690.xml
      www.artnewmedia.pl/23745.xml
      arsenal.art.pl/php/strona.php?a1=dokumentacja&a2=1993/199302
      www.kul.lublin.pl/scena/galeria/dobkowski.html
      www.culture.pl/pl/culture/artykuly/wy_wy_dobkowski_orgie_tance_rytualne_wroclaw
      cooltura.korba.pl/ludzie/artykuly/1,28192,2581,art.html
    • maggpie Donata Godlewska 19.04.06, 18:38
      Historyczka, archiwistka, zwana także "Księżną Łomżyńską", bo wieść głosi, iż w
      Łomży żaden kamień nie jest jej obcy ;)
      Autorka m.in. "Dziejów Łomży" i "Łomży w latach 1794-1866".
      Miałam przyjemność ją poznać- kilkakrotnie przychodziła na spotkania do naszego
      liceum. (Bardzo sympatyczna, starsza pani.)

      4lomza.pl/index.php?wiad=132
      lomza.powiat.info/PrintArticle1383.html
      • e-moll Re: Donata Godlewska 21.04.06, 13:48
        a ja też znam panią Danusię:-)
        i byłem u niej nie raz i nie dwa....:-)
        • maggpie Re: Donata Godlewska 21.04.06, 14:46
          e-moll napisał:
          > i byłem u niej nie raz i nie dwa... :-)

          taa? A gdzie mieszka, bo może się przypomnę? ;)
          • e-moll Re: Donata Godlewska 22.04.06, 13:49
            na Wiejskiej 4,
            więcej nie napiszę bo paparazzi nie dadzą jej spokoju;-)
            • maggpie Re: Donata Godlewska 22.04.06, 14:37
              dzięki. To lecę po aparat ;)
    • maggpie Jerzy Swoiński 19.04.06, 19:32
      Zmarłego we wrześniu ubiegłego roku artystę Jerzego Swoińskiego wspominali
      goście Salonu Sztuk dr Anny Jakubowskiej. Swoiński urodził się w Chełmnie, ale
      większość życia spędził w Łomży. Tu pracował i tu tworzył, a część jego prac
      można było podziwiać na ścianach Salonu...
      Jerzy Swoiński studiował na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja
      Kopernika w Toruniu – specjalizacja grafika artystyczna w pracowni prof. Edmunda
      Piotrowicza. Po studiach przyjechał do Łomży, gdzie tworzył, ale nie tylko
      grafiki i obrazy, ale także w 1974 r. oddział Biura Wystaw Artystycznych,
      którego był wieloletnim kierownikiem.
      www.4lomza.pl/index.php?wiad=7366
    • e-moll Re: sławni Łomżyniacy 20.04.06, 14:17
      oooooo!

      www.4lomza.pl/index.php?wiad=3755
      • maggpie Re: sławni Łomżyniacy 20.04.06, 17:26
        a widzisz ;)

        (i właśnie przypomniałam sobie, że koleżanka koleżanki opowiadała, że jej
        koleżanka ma koleżankę, która ma kolegę, który opowiadał o jednym panu z
        Warszawy, który przyznał, że w swoim dłuuugaśnym życiu bez przerwy natykał się
        na ludzi z Łomży, robiących ciekawe rzeczy w różnych zakątkach globu ;))
    • maggpie Trybucy Chodźko 08.05.06, 13:08
      to jedna z tych osób, która widziała potrzebę działania w miejscu zamieszkania.
      Urodził się w 1840 roku na Wileńszczyźnie.
      Był uczestnikiem powstania styczniowego, za co został zesłany do Wiatki. Po
      powrocie z zesłania przybył do Królestwa. Około 1880 roku zamieszkał w Łomży i
      otworzył zakład fotograficzny. Od razu włączył się w nurt życia publicznego.
      Został powołany na członka Gubernialnej Komisji Podatku Przemysłowego, zarządzał
      rachunkowością w Kasie Pożyczkowej Przemysłowców Łomżyńskich, dwukrotnie
      wybierano go na Naczelnika Straży Ogniowej, współpracował z teatrem amatorskim.
      Po wyjeździe do Wilna w 1900 roku, niemal od początku myślał o powrocie do
      Łomży, gdyż, jak pisał, nie przypuszczał, "żeby przy opuszczeniu Łomży żal mi
      czego było. Z chwilą wyjazdu czuję, że szkoda mi ludzi i rzeczy do których
      przywykłem." Powrót do swego - początkowo z konieczności, później z wyboru -
      miasta planował na lato 1908 roku. Niestety, nie zdążył.
      "W dniu 13 sierpnia 1908 r. zgasł w Wilnie po długich i ciężkich cierpieniach
      obywatel miasta Łomży, były właściciel zakładów fotograficznych w Łomży, w
      Wilnie, w Druskiennikach ś.p. Tyburcy Chodźko, pracownik niezmordowany,
      szermierz postępu i pracy u podstaw, obywatel prawy, działacz dla dobra
      społecznego niestrudzony."

      www.lomza.pl/index.php?wiad=152
    • maggpie Franciszek Przecławski 31.05.06, 15:29
      Jako jeden z nielicznych, żyjących w okresie gubernialnym, pozostawił po sobie
      trwałą pamiątkę. Zaprojektował i nadzorował budowę siedziby Kasy Pożyczkowej
      Przemysłowców Łomżyńskich (dzisiejszą siedzibę sądów) przy ul. Dwornej. Również
      on był autorem projektu przystani Towarzystwa Wioślarskiego. W tym drugim
      przypadku było to połączęnie pracy zawodowej z pracą społeczną. Na zebraniu
      założycielskim Towarzystwa został wybrany do Komitetu jako naczelnik przystani.
      Wcześniej uczestniczył w organizowaniu Towarzystwa Kredytowego Miasta Łomży
      zostając prezesem Komitetu Nadzorczego oraz wybrano na członka Rady w
      Towarzystwie Dobroczynności.
      www.lomza.pl/index.php?wiad=161

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka