IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 14:23
Dowiedziałam się ze mo facet bierze narkotyki. Przyznał się ze siedzi w tym
od dawna, ze od 3 miesiecy jest cały czas na prochach, ze brał już wszystko,
ze wydaje na to kupe kasy. Kocham go i nie wiem co robić. Pomózcie!!!
Obserwuj wątek
    • ireen Re: narkotyki 09.01.04, 14:46
      wyslac na terapie, jak najszybciej.
      no chyba ze on nie chce, ze nie widzi w tym nic zlego - to juz jest problem...
      pozdrowka
    • Gość: koralgol Re: narkotyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 15:03
      powiedział ze na razie nie potrafi tego zmienić, ze inaczej nie potrafi, ze
      juz nie radzi sobie inaczej ze swoimi problemami, ze się strasznie pogubił:(
      • ireen Re: narkotyki 09.01.04, 16:25
        No to nie jest jeszcze tak zle...
        Musisz go wspierac, pomagac mu jak tylko mozesz, moze przekonasz go do wizyty u
        jakiegos specjalisty, to by mu na pewno pomoglo...
        Przekonuj go, ze nie tedy droga, ze tak tylko coraz bardziej bedzie sie platal
        i bedzie coraz gorzej. Narkotyki nie sa rozwiazaniem zadnego problemu, tylko je
        poglebiaja. Zreszta sama o tym wiesz, powtarzaj mu to, powiedz, ze kazdy
        problem sie da rozwiazac ale nie w ten sposob. Jak to nie podziala, mozesz
        postawic sprawe jasno: Ty (=terapia) albo dragi. Mam nadzieje, ze nie bedziesz
        musiala. Pisz co i jak
        pozdrawiam i trzymaj sie cieplo
        ireen
    • Gość: koralgor Re: narkotyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 18:42
      Wielkie dzięki za radę i słowa otuchy, bo wiem że nie będzie łatwo. Ale
      spróbuję, bo uważam że nie na tym polega bycie razem, że jeżeli jedno ma
      kłopoty to drugie się pakuje i zmyka czym prędzej.Będę o niego walczyć, a
      jeżeli mi się nie uda, to przynajmniej będę mogła odejść z czystym sumieniem.
      Muszę wierzyć, że się uda. Trzymaj za mnie kciuki:).pozdrawiam
      • Gość: gy Re: narkotyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:47
        jak moglas nie zauważyć tego przez 3 miesiące ???? przecież to widac z
        kilometra...
    • envi Re: narkotyki 10.01.04, 02:25
      jak jestes z wawy to najblizsza poradnia monaru jest na hozej.a najlepiejdaj spokoj,bo i ty w to pwadniesz.
    • Gość: Agata Re: narkotyki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.01.04, 07:41
      Mój chłopak miał ze mną ten sam problem co ty ze swoim chłopakiem. Nie
      rozpisuje sie tu jaka byłam uzależniona itd. byłam.
      On postawił sprawe jasno albo on albo dragi bo on patrzyć jak ja się niszcze
      nie będzie. Od 1,5 roku nic nie wzięłam i żyjemy nadal w szczęśliwym związku.
      Musisz tylko być pewna jego miłości do ciebie i odwrotnie bo bez tego nic nie
      zrobisz. Będziesz dla niego kolejną panna co mu tylko zrzędzi i faze psuje.
      Powodzenia
    • Gość: kohol Re: narkotyki IP: *.crowley.pl 12.01.04, 11:29
      A co on bierze?
    • Gość: Sis Re: narkotyki IP: *.viknet.pl / *.viknet.pl 12.01.04, 11:50
      byłam w podobnej sytuacji.ale nam nie udało sie tego przetrwac.pomagałam mu jak
      mogłam i przez pewnien czas było dobrze.jezdziłam z nim nawet na spotkania do
      monaru.ale po pewnym czasie znowu było to samo.wydaje mi sie ze jezeli on sam
      tego nie bedzie chciał to TY tym bardziej nic nie zdziałasz.bo jak człowiek
      jest uzalezniony to nie kontroluje swojego zachowania.moze dalej Cie okłamywac
      i mowic ze nic nie bierze.przynajmniej u nas tak było.wcale nie jest
      powiedziane ze z wami bedzie tak samo.staraj sie mu pomoc,rozmawiaj i zobaczysz
      co z tego wyniknie.moza akurat wam sie uda:)
      zycze powodzenia i trzymam kciuki!!!:)
    • Gość: koralgor Re: narkotyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 19:08
      co bierze? ja się na tym kompletnie nie znam, ale powiedział mi w chwili
      słabości że brał i wąchał już wszystko co ludzie wymyślili. On twierdzi ze nie
      potrafi na razie z tym skończyć i nie chce, ja że nie potrafie tego
      zaakceptować. nie możemy się dogadać, żadne z nas nie chce ustąpić. Można
      powiedzieć że negocjujemy warunki rozstania. Mieszkamy razem już ponad 2 lata
      i nie jest łatwo ostatecznie podjąć taką decyzję, ale wydaje mi się że nie ma
      innej możliwości. ja nie będę o niego walczyć skoro on tego nie chce i nie
      potrzebuje.Tak twierdzi. ale widzę że jemu też nie jest łatwo odejść.sama nie
      wiem. Cokolwiek się stanie, mam wrażenie że i tak będzie do dupy.
      • Gość: j Re: narkotyki IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.04, 22:43
        mój chłopak pali codziennie nawet po kilka razy dziennie trawke.tłumaczyłam mu
        milion razy że powinien chociaż ograniczyć jednak on na to ze przyjdzie czas i
        przestanie co mam zrobić on już taK OD 3 LAT ZACHOWNIE JEGO JAK JEST UPALONY
        NIE JEST W STOSUNKU DO MNIE INNE ALE BOJE SIE O JEGO STAN ZDROWIA I
        UMYSŁU .POMÓRZCIE PLEASE
    • Gość: klara Re: narkotyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 09:10
      Powiedz mu ,że bardzo go kochasz i nie chciałabyś go stracić przez
      prochy.Jeżeli kocha Cię tak mocno jak Ty jego to zrozumie,że musi z tym
      skończyć ,bo w przeciwnym razie wasz związek nie przetrwa.Uświadom Mu,że
      pomożesz mu z tym walczyć i zawsze będziesz przy nim.
      P.S chyba nie chcesz budować związku z kimś kto wciąż bierze PROZHY
    • Gość: koralgol Re: narkotyki IP: *.proxy.astra-net.com 17.05.04, 20:17
      Po tym jak powiedział mi że ćpa, wszystko poleciało na łep na szyje. Wracał z
      pracy 3/7 rano, a jak miał wolny dzień to też jechał do pracy i cała noc go nie
      było. I tak każdego dnia. Znikał i i dawał znaku życia. Ale najgorsze było
      to ,że jak czasami wracał to był taki czepliwy, agresywny ,że zaczełam się
      dosłownie bac o siebie. Ale przegioł pewnego dnia jak oznajmił, że że wyjeżdża
      na dwa dni, ale nie może mi powiedzieć gdzie i z kim.A drugiego dnia wieczorem
      napisał sms-a, że wraca jutro, prosto do pracy. To był dla mnie cios, bo ja po
      tych dwóch dniach jak głupia czekałam na niego, a on napisał że nie
      wraca.Spakowałam się i wyprowadziłam. Jeszcze potem się spotkaliśmy,
      przepraszał, mówił, że przesadził, że wcale tyle nie cpał jak twierdził
      wcześniej. Tylko że ja dowiedziałam się od koleżanki barmanki ze on przychodził
      do pubu w którym pracowała z inną laską. Czy mogłam gorzej trafić:)?
      • Gość: Bella Re: narkotyki IP: 62.148.95.* 18.05.04, 14:30
        hmm, no rzeczywiscie ciezko trafic gorzej niz Ty.. ale zastanawia mnie jedno,
        jak to sie stalo, ze mieszkalas z tym facetem dwa lata i zorientowalas sie
        dopiero taki niedawno?? czy on od samego poczAtku sie tak zachowywal?z calego
        serduszka Ci wspolczuje.. ja przez 2 miesiace zadawalam sie pol roku temu z
        chlopakiem, ktory twierdzil,ze kiedys bral,i to ostro.. nie wiem, jak to u
        niego bylo naprawde z tym,ale on byl tak wypalony psychicznie, reagowal w
        dziwny sposob niekiedy.. a poza tym non stop- do dzis tez-bral morfine, nie
        wytrzymalam nerwowo, ucieklam, zresztA nei czulam w sobie TEGO CZEGOS zwanego
        milosciA do szalenstwa, by o niego walczyc..

    • Gość: koralgol Re: narkotyki IP: *.proxy.astra-net.com 18.05.04, 14:54
      nie, nie zachowywał się tak od samego początku. Na początku był kochajacym,
      słodkim misiem. On pracuje w gastronomii, w restauracji, i tu miał duże pole do
      popisu: bo goście długo siedzieli, bo wesele sie przedłuzyło itp. Ale jak nawet
      zdażyło mu sie wrócic później to przepraszał, obiecywał, że to się nie
      powtórzy... do następnego razu:).Ale po tej rozmowie, jak mi sie przyznał ze
      bierze prochy, to tak jak pisałam wszystko sie posypało. Nie wracał późno,
      tylko nad ranem,i nic nie mówił, po prostu nic.A teraz? Prawie w ogóle sie nie
      odzywa, czasami coś napisze, ale rzadko bardzo. A mówił że tak bardzo mnie
      kocha i że zrobi wszystko żeby mnie odzyskać. No cóż, chyba zmienił zdanie.
      Tylko dlaczego tak nagle odpuścił? Tego nie mogę pojąć. Czyżby nastąpił u
      niego "Zanik uczuć wyższych"? To podobno typowe dla narkomanów.Ale tak naprawde
      to ja cały czas strasznie się o niego boje, boje się tego czym ta "przygoda " z
      narkotykami może się skończyć. Nasz wspólny kolega już nie żyje. Zginął w
      wypadku. Był naćpany. Na razie nie robię nic, bo im bardziej szukałam z nim
      kontaktu to on bardziej mnie zlewał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka