fuga27
29.09.05, 16:17
facet w trakcie załatwiania rozwodu, bez dzieci, ale z bogatą "z domu" żoną;
walczył przez ostatni rok o to małżeństwo, teraz się poddał i rozwodzi się;
mamy dobry kontakt, w ciągu ponad rocznej znajomosci - wymienilismy tysiace
maili, setki smsów, no i były dwa spotkania:( bo jak tłumaczył - wtedy
wierzył, ze uda mu sie uratowac małzenstwo, teraz z kolei musi uważać i być
czystym jak lilia, bo moze ten rozwód być dla niego niekorzystny...(bez
wnikania w szczegóły), a wie, jak nasze spoktania beda się kończyc, bo jest
tylko facetem, którem odpowiadam w całej rozciąglości:))
widujemy się dosyć czesto zawodowo i czasem rozmawiamy o tym, co między
nami...zawsze mi mówi, ze jest trudny i dziwny...wiem,z ę gdyby chciał mnie
spuścić na drzewo - zrobiłby to od razu - jestesmy w takim stopniu zażyłości,
ze na pewno mi by to powiedział...wiem, ze moge być dla niego odskocznią od
nudy...i problemów i ok. Jest iskrzenie, szukanie kontaktu, itp. (sama jestem
po rozwodzie, więc dobrze, ze ktoś taki jest jak on - nie szukam związku,
nowego partnera, ale JEGO tak:))
Zastanawia mnie tylko, czy mam po prostu być z boku, czuję podskórnie, ze to
ten facet...ale...no własnie...