josie69
04.09.09, 14:08
Drogie forumowiczki, zwracam się do was z desperacką prośbą o radę.
Otóż jestem z moim facetem od 3 lat. Bardzo się kochamy, chociaż nie jest to typowy "sielski" związek. Oboje mamy takie charaktery, że jak już się pokłócimy, to ciężko jest komukolwiek ustąpić. Ale pod koniec dnia i tak wiemy, że chcemy ze sobą być na zawsze.
Jedyny problem jest taki, że...
Prawie nigdy nie uprawiamy seksu...
Dziś na przykład minęły dwa tygodnie od ostatniego razu. I tak jest cały czas - kochamy się średnio raz-dwa razy w miesiącu... Gdyby to jeszcze było tak, że tak jest, bo obojgu nam to odpowiada, to by nie było problemu, ale sęk w tym, że ja mam bardzo duży seksualny temperament i potrzeby. Jest wokół mnie sporo facetów, którzy wiem, że dużo by dali, żeby ze mną być i nieraz okazywali mi, że bardzo ich pociągam, a mój facet... Nic...
Za każdym razem jak już się to dzieje, to ja to muszę inicjować. Z resztą próbuję średnio co drugi dzień, ale zawsze słyszę, że jest zmęczony, albo że mu się nie chce, tudzież, że się pokłóciliśmy w ciągu dnia, więc teraz nie jest w nastroju.
Mam wrażenie, że już wogóle go nie pociągam... A jestem myślę fajną babką, zgrabną, dbam o siebie i w łóżku nie myślę tylko o sobie. Moja samoocena niestety przez tą sytuację ma się coraz gorzej i boję się, że kiedyś nie wytrzymam i po prostu go zdradzę, żeby poczuć, że ktoś mnie jeszcze pragnie...
Pomóżcie, bo już nie wiem co robić - próbowałam wszystkiego:
- subtelne uwodzenie w ciągu dnia (na co wogóle nie reaguje)
- seksowną bieliznę
- wogóle nie pokazuję się mu nago (bo gdzieś przeczytałam, że jak się np. śpi nago, to on wtedy przestaje za tym tęsknić)
- próbowałam zachęcać go przez całowanie jego brzucha z intencją zjechania niżej - nawet to go nie nakręcało!
- próbowałam też wogóle nie wspominać o seksie, nie zachęcać go w żaden sposób, nawet nie inicjować pocałunków - to też nie pomogło...
Pomóżcie, bo jestem zrozpaczona
Josie