gaga-1
27.09.13, 17:35
Witam. Jestem właścicielką mieszkania w którym nie mieszkam. Na razie mieszka w nim moja 102 letnia babcia. Jest to stary budynek w którym trzeba dokonać remonty dachu. Ponieważ WM nie dysponowała odpowiednimi funduszami (gdyż gmina, która jest właścicielem 50% mieszkań i nie zgodziła się na podniesienie funduszu remontowego) trzeba było zaciągnąć kredyt.
Wszystkim zajmował się zarządca.
W sierpniu zostałam wezwana do podpisania uchwały w której było wyszczególnione, że WM podjęła decyzję o zaciągnięciu kredytu i wykonaniu remontu dachu + malowaniu klatki schodowej.
Na moje zapytanie kto wybiera wykonawcę usłyszałam, że oczywiście członkowie wspólnoty i mam się nie martwić, bo gdy wszystko będzie tak daleko to zostaniemy wezwani aby wybrać wśród przedstawionych ofert.
I teraz zaczyna się najciekawsze. Przedwczoraj dzwoni do mnie jedna z lokatorek, że na dachu jest firma i zaczyna remont !!!
Udałam się niezwłocznie do zarządcy i dowiedziałam się, że przecież na tą firmę się zgodziliśmy (jako wspólnota). W dowód tego przedstawiono mi uchwałę, którą niby podpisałam!Tyle tylko, że była to zmieniona uchwała do której dopisano pkt. że wybieramy takiego i takiego wykonawcę. Uchwały są konstruowane w ten sposób, że podpisy są na ostatniej osobnej stronie. Kiedyś parafowałam wszystkie strony uchwał tym razem mnie o to nie poproszono. I może nie byłoby problemu, ale firma, która ma dokonać remontu wymyśliła cenę z nieba! Ponad 2 tys. złotych za remont dachu z papy.
Gdy poprosiłam o umowę z tą firmą i informację kto ją podpisywał dowiedziałam się, że jeszcze nie podpisywano umowy (a firma już się zakotwiczyła na dachu).
Stanęło na tym, że mamy sie spotkać na zebraniu wspólnoty z zarządcą i odwołać niby tamta uchwałę, ale ta uchwała została sfałszowana!!! Czy mam szansę, żeby to udowodnić?
Panie z zarządu martwią sie tylko jak one teraz będą wyglądały w oczach wykonawcy... Może byśmy jeszcze negocjowali z nim cenę???
Moim zdaniem to wszystko to jeden wielki przekręt. Zarządca po trupach chce dać zarobić jakiejś znajomej firmie.
Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Pozostali członkowie wspólnoty to emeryci, którzy nie mają o niczym zielonego pojęcia. Podpisują co im sie podsunie. Ja niestety do tej pory tez nie za bardzo się interesowałam tym zarządzaniem i teraz chyba muszę zapłacić za to.
Nie podpisaliśmy jeszcze żadnego kredytu. Mam go podpisywać w środę. I moim zdaniem w tej sytuacji lepiej nie podpisywać.
Proszę o radę.