Dodaj do ulubionych

Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy

13.11.13, 22:23
Dlaczego Polak nie potrafi? Byłem u siostry na tzw. "zachodzie' i ze zdziwieniem stwierdziłem, że otwiera swoim kluczem drzwi wejściowe do domu wielorodzinnego, wejście do piwnicy, składzik na rowery, strych, ale też własną piwnicę i mieszkanie. Sąsiedzi także jednym kluczem otwierają wszystkie części wspólne, swoją piwnicę i swoje mieszkanie, a do mieszkania siostry i innych mieszkańców nie wejdą. Pracując w tej branży często zastanawiam się dlaczego z takimi oporami te sprawdzone i bezpieczne systemy przedzierają się przez polskie realia.
Mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?
Obserwuj wątek
    • haneczka_wm Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 13.11.13, 22:59
      sezamel.pl napisał(a):
      > Dlaczego Polak nie potrafi?

      No, chyba nie jest jednak tak źle...
      www.master-key.pl/?gclid=CMOqvtrb4roCFQld3godoUcAog
      Ta firma istnieje na polskim rynku od 1991 roku.

      sezamel.pl napisał(a):
      > Byłem u siostry na tzw. "zachodzie' i ze zdziwieniem
      > stwierdziłem, że otwiera swoim kluczem drzwi wejściowe do domu wielorodzinnego,
      > wejście do piwnicy, składzik na rowery, strych, ale też własną piwnicę i mieszkanie.

      Nie rozumiem skąd to zdziwienie. Częściowo tzn. na terenie NW taki klucz potocznie nazywany systemowym istnieje w mojej wspólnocie już od siedmiu lat.

      sezamel.pl napisał(a):
      > Mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?

      Ale, co tutaj jest do tłumaczenia...? To kwestia możliwości ( w tym kosztów), przyzwyczajeń, przekonań i potrzeb.
      • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 13.11.13, 23:11
        To nie chodzi o pokazywanie pozytywnych przykładów jak choćby: sezamel.pl/oferta/spoldzielnie , ale o tzw ogół, gdzie bardzo często padają pytania: a czy tak można, a jak już wyposaży się klatki w taki system, to od mieszkań zazwyczaj wara.
        Przeprowadziłem setki, jeśli nie tysiące takich rozmów w swojej karierze zawodowej i uważam, że postawione pytanie jest zasadne.
        Padło stwierdzenie o kosztach, a to nie jest prawda, bo jeśli wprowadzimy rozwiązanie etapowo, w miarę zużywania się wkładek, to koszty będą niewiele wyższe od stosowania standardowych, wielokluczowych rozwiązań.
        • haneczka_wm Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 14.11.13, 00:00
          sezamel.pl napisał(a):
          > To nie chodzi o pokazywanie pozytywnych przykładów jak choćby:
          > rel="nofollow">sezamel.pl/oferta/spoldzielnie , ale o tzw ogół, gdzie bardzo często padają
          > pytania: a czy tak można, a jak już wyposaży się klatki w taki system, to od mieszkań
          > zazwyczaj wara.

          Nie czepiaj się ogółu. To kwestia wiedzy i informacji. A dalej, tak jak już napisałam, przekonania i własnych potrzeb. Może część z tego ogółu właśnie lubi mieć pęk (pęczek kluczy) na zasadzie: " bo tak i już", " bo tak lubię i tak chcę" itp. ?

          Co do mieszkań... To chyba raczej nie masz wątpliwości, że zdecydowanie chodzi o przekonanie, a w związku z nim poczucie bezpieczeństwa. To jest początek tej drogi.
          A jeśli, szanująca się firma chce mieć klienta to raczej musi iść w przekonującą kampanię informacyjna i reklamową.
          W tej materii raczej wszystko zaczyna się od wiedzy i przekonania drugiej strony, a nie narzekania na ogół. Ludzie są tacy, jacy są - ale to przecież żadne odkrycie. Wystarczy to sobie uświadomić i nie mieć do nich pretensji. Czasem warto nad nimi popracować, o ile jest jakaś nadzieja na efekty, a czasem warto po prostu odpuścić i dać im żyć swoim życiem.

          sezamel.pl napisał(a):
          > Przeprowadziłem setki, jeśli nie tysiące takich rozmów w swojej karierze zawodo
          > wej i uważam, że postawione pytanie jest zasadne.

          Z czyjego punktu widzenia?

          sezamel.pl napisał(a):
          > Padło stwierdzenie o kosztach, a to nie jest prawda,

          Być może. Nie mam precyzyjnej orientacji w tej sprawie.

          sezamel.pl napisał(a):
          > bo jeśli wprowadzimy rozwiązanie etapowo, w miarę zużywania się wkładek, to koszty
          > będą niewiele wyższe
          od stosowania standardowych, wielokluczowych rozwiązań.

          A widzisz... :) Jednak koszty będą niewiele wyższe i to przy zastosowaniu określonego warunku. Ale jednak będą wyższe w najtańszym wariancie tej operacji i w związku z tym, chyba masz odpowiedź na swoje pytanie.
          Dla niektórych ludzi w tym kraju to niewiele wyższe jest na tyle istotne, że wpływa na taką, a nie inną, decyzję. To nie jest kraj ludzi bogatych lub w większości dobrze sytuowanych...
          W bogatszych krajach pewne rozwiązania wynikają z statusu zamożności społeczeństwa.
          A przy tym, na pewno jest to też kwestia mentalności, że można mieć trochę inaczej, powiedzmy: wygodniej - jednocześnie z pewnością całkowitego bezpieczeństwa, jeśli chodzi o własny lokal (mieszkanie). Ale żeby mieć trochę inaczej trzeba najpierw chcieć, a potem móc i do tego mieć jeszcze przekonanie o słuszności podjętej decyzji.
          • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 15.11.13, 22:44
            haneczka_wm napisała:
            > Nie czepiaj się ogółu. To kwestia wiedzy i informacji. A dalej, tak jak już nap
            > isałam, przekonania i własnych potrzeb. Może część z tego ogółu właśnie lubi mi
            > eć pęk (pęczek kluczy) na zasadzie: " bo tak i już", " bo tak lubię i tak chcę
            > " itp. ?
            Nie czepiam się nikogo i przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale dopiero co wróciłem z wojaży. Masz rację, że to kwestia wiedzy i informacji, natomiast nie zgodzę się z teorią lubienia, choć w opór dla zasady wierzę.
            Cieszę się z tej dyskusji, bo mamy możliwość prezentacji rożnych spojrzeń. W dzisiejszych czasach odrzucamy wszelkie próby docierania informacji. Na reklamach idziemy zaparzyć kawę, czy herbatę, e-maile wyrzucamy jako spam, telemarketing nas złości. Skąd więc mamy dowiedzieć się o nowinkach. Ty Haneczko, jak widzę, znasz te rozwiązania od dawna, ale ileż jest takich zarządców, którzy nigdy nie słyszeli, że tak można.
            Podam pewną anegdotę. Pewna reprezentantka małej wspólnoty kupowała w hurtowni co dwa tygodnie kłódkę i 60 kluczy do niej. Po trzeciej takiej próbie skusiła się na nieco droższą i droższe klucze do niej, ale gdy po raz kolejny ktoś ją zniszczył, to już tylko kupiła kłódkę pasującą do kluczy mieszkańców. Wydała kilkadziesiąt złotych, a nie kilkaset.

            haneczka_wm napisała:
            > Co do mieszkań... To chyba raczej nie masz wątpliwości, że zdecydowanie chodzi
            > o przekonanie, a w związku z nim poczucie bezpieczeństwa. To jest początek tej
            > drogi.
            > A jeśli, szanująca się firma chce mieć klienta to raczej musi iść w przekonując
            > ą kampanię informacyjna i reklamową.
            > W tej materii raczej wszystko zaczyna się od wiedzy i przekonania drugiej stron
            > y, a nie narzekania na ogół. Ludzie są tacy, jacy są - ale to przecież żadne od
            > krycie. Wystarczy to sobie uświadomić i nie mieć do nich pretensji. Czasem wart
            > o nad nimi popracować, o ile jest jakaś nadzieja na efekty, a czasem warto po p
            > rostu odpuścić i dać im żyć swoim życiem.

            Podaj mi proszę w którym momencie narzekam na ogół. To, że próbuję znaleźć odpowiedź co ludźmi kieruje, to chyba nic złego. Piszesz o bezpieczeństwie, a tu chyba chodzi o coś innego. Wobec wielu przejawów nieuczciwości, jesteśmy nieufni. Nie wierzymy, że administrator domu, czy osiedla, mając możliwość dorobienia klucza do naszego M, nie wykorzysta tego w nieuczciwych celach.
            Piszesz o docieraniu do klienta i kampaniach reklamowych, jakie powinna szanująca się firma prowadzić. To prawda, ale czy do końca? Po pierwsze - duże firmy nadużywają swoje możliwości finansowania reklam i wciskają nam chłam, a my nadziewamy się na haczyki ich socjotechnicznych praktyk. Po drugie - po co wdrażać nowinki, skoro zaprzyjaźniony Kazio dorobi nam klucze za półdarmo, czy dopiłuje kołki we wkładce i znowu posłuży. Nowinki to kłopoty, przekonywania i wreszcie opory dla oporu i wyrażania swojego odrębnego zdania.

            haneczka_wm napisała:
            > sezamel.pl napisał(a):
            > > Przeprowadziłem setki, jeśli nie tysiące takich rozmów w swojej karierze
            > zawodo
            > > wej i uważam, że postawione pytanie jest zasadne.
            >
            > Z czyjego punktu widzenia?

            Wydaje mi się, że z punku widzenie mieszkańców i dostawców nowych rozwiązań

            haneczka_wm napisała:
            > A widzisz... :) Jednak koszty będą niewiele wyższe i to przy zastosowan
            > iu określonego warunku. Ale jednak będą wyższe w najtańszym wariancie tej opera
            > cji i w związku z tym, chyba masz odpowiedź na swoje pytanie.
            > Dla niektórych ludzi w tym kraju to niewiele wyższe jest na tyle istotne, że wp
            > ływa na taką, a nie inną, decyzję. To nie jest kraj ludzi bogatych lub w większ
            > ości dobrze sytuowanych...
            > W bogatszych krajach pewne rozwiązania wynikają z statusu zamożności społeczeńs
            > twa.
            > A przy tym, na pewno jest to też kwestia mentalności, że można mieć trochę inac
            > zej, powiedzmy: wygodniej - jednocześnie z pewnością całkowitego bezpieczeństwa
            > , jeśli chodzi o własny lokal (mieszkanie). Ale żeby mieć trochę inaczej trzeba
            > najpierw chcieć, a potem móc i do tego mieć jeszcze przekonanie o słuszności p
            > odjętej decyzji.

            Łapiesz mnie za słowa. To, że napisałem iż niewiele droższe, to oznaczało, że raz trzeba wydać może i rzeczywiście ciut drożej, aby nie wydawać w przyszłości. Wiele spółdzielni mieszkaniowych idzie po najlżejszej linii oporu i jak "wysiądzie" wkładka w klatce wieżowca, to kupuje nową, dorabia kilkadziesiąt kluczy, rozdaje, bądź sprzedaje po jednym kluczu mieszkańcom, a Ci idą do punktu dorabiania kluczy i płacą jak za zboże po 8-12 zł za klucze dla pozostałych członków rodziny, za kilkanaście sekund pracy i surowiec, który kosztuje kilkadziesiąt groszy. Nie prościej byłoby kupić samą wkładkę?
            Nie wiem czy wynik takiego działania to wynik biedy, bo wg. mnie jest to przejaw indolencji i arogancji. Pokutuje więc hasło: oszczędzają bogaci, nam się nie opłaci.
            • haneczka_wm Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 17.11.13, 01:04
              sezamel.pl napisał(a):
              > Masz rację, że to kwestia wiedzy i informacji, natomiast nie zgodzę się z teorią lubienia, choć w > opór dla zasady wierzę.

              Dlaczego? Ludzie lubią lub nie różne rzeczy i to bez specjalnego, racjonalnego uzasadnienia, chociażby dlatego, że potrafią być indywidualistami w różnych sprawach.
              Wierzę w opór dla zasady, bo jest to siła własnych przekonań. :) Na wprowadzanie nowinek i udogodnień zawsze potrzeba czasu. To jest właśnie ten czas, który zmienia spojrzenie i mentalność ludzi. Opór często wynika z niewiedzy, albo... z braku przekonania, że rzeczywiście będzie lepiej i warto coś zmienić, a przynajmniej, że warto spróbować to zrobić.

              sezamel.pl napisał(a):
              > W dzisiejszych czasach odrzucamy wszelkie próby docierania informacji. Na reklamach
              > idziemy zaparzyć kawę, czy herbatę, e-maile wyrzucamy jako spam, telemarketing
              > nas złości.

              A nie dostrzegasz w tym wszystkim dużo natręctwa i nachalności oraz bezwzględnej chęci sterowania ludźmi jak stadem baranów, w imię swoich własnych, wymiernych interesów?
              To jedzcie, to pijcie, w tym się kąpcie, w tym pierzcie, tak spędzajcie czas, tak się ubierajcie, łykajcie takie leki, przyjdźcie do tego banku, u nas się ubezpieczcie, tak się kochajcie, tak śpijcie i tak sikajcie... Nie uważasz, że to jest chore?

              Sposób sprzedawania wielu produktów, przez stosowanie takich, a nie innych mechanizmów reklamy i marketingu jest dosyć agresywny i namolny. Myślę, że narusza w wielu przypadkach nasz spokój i prywatność, wchodzi z butami w nasze życie.
              Chociażby sam sposób nadawania reklam w telewizji - zawsze są bardzo głośne, jeśli chodzi o akustykę, w stosunku głośności programu głównego. Nie jest to irytujące? Nie jest to naruszaniem naszego spokoju, narażaniem na efekty, których możemy sobie nie życzyć?
              Nie lubię reklam i wciskania mi na siłę informacji, które mnie akurat w ogóle nie interesują, dlatego też, miedzy innymi, od dłuższego czasu w radiu słucham tylko programu I - tam jest ich stosunkowo mało, więc idzie wytrzymać. W telewizji reklamy wyłączam (całkowicie wyciszam), bo w tym momencie akurat ich sobie nie życzę.

              sezamel.pl napisał(a):
              > Podaj mi proszę w którym momencie narzekam na ogół.

              Aaa... tak sobie chlapnęłam :) , bo odniosłam wrażenie z Twojego postu, że masz pretensje do ogółu o brak zainteresowania kluczami systemowymi, a w związku z tym jakąś trudność z prowadzeniem interesów w tej branży.

              sezamel.pl napisał(a):
              > To, że próbuję znaleźć odpowiedź co ludźmi kieruje, to chyba nic złego.

              Oczywiście, że to nic złego - ale ja przecież nie napisałam, że to jest coś złego z Twojej strony.
              Co do znalezienia samej odpowiedzi...
              Ona chyba nigdy nie będzie jednoznaczna, bo... ludzie są różni, a na sprzedaż produktu ma wpływ niewątpliwie jego cena, a dopiero potem wygoda z nim związana.
              Poza tym, jak już napisałam - informacja to podstawa. Chcąc ludzi przekonać, trzeba udzielić im prostej informacji oraz wyjaśnić przejrzyście sam mechanizm działania i korzyści z niego płynące. Reszta w rękach Niebios i Czasu.

              sezamel.pl napisał(a):
              > po co wdrażać nowinki, skoro zaprzyjaźniony Kazio dorobi nam klucze za półdarmo, czy
              > dopiłuje kołki we wkładce i znowu posłuży. Nowinki to kłopoty, przekonywania i wreszcie
              > opory dla oporu i wyrażania swojego odrębnego zdania.

              Ale... ten Kazio też musi przecież z czegoś żyć, zanim zeżrą go nowinki. :)
              Nowinki zawsze lepiej przyjmuje młodsza generacja (są bardziej elastyczni, praktyczni, odważni, ciekawi świata), reszta z reguły funkcjonuje siłą swoich przyzwyczajeń i oczywiście możliwości finansowych.
              Wszelkie zmiany rozgrywają się w czasie, nawet jeśli są w pełni uzasadnione i naprawdę warte wprowadzenia.
              Na szybkość zmian ma wpływ właściwa informacja i przekonanie, a jak się już większość da przekonać w krótkim czasie to.... mamy rewolucję. :))))
              • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 17.11.13, 10:06
                haneczka_wm napisała:
                > A nie dostrzegasz w tym wszystkim dużo natręctwa i nachalności oraz bezwzględne
                > j chęci sterowania ludźmi jak stadem baranów, w imię swoich własnych, wymiernyc
                > h interesów? ... Nie uważasz, że to jest chore?
                >
                > Sposób sprzedawania wielu produktów, przez stosowanie takich, a nie innych mech
                > anizmów reklamy i marketingu jest dosyć agresywny i namolny. Myślę, że narusza
                > w wielu przypadkach nasz spokój i prywatność, wchodzi z butami w nasze życie.
                > Chociażby sam sposób nadawania reklam w telewizji - zawsze są bardzo głośne, je
                > śli chodzi o akustykę, w stosunku głośności programu głównego. Nie jest to iryt
                > ujące? Nie jest to naruszaniem naszego spokoju, narażaniem na efekty, których m
                > ożemy sobie nie życzyć?
                > Nie lubię reklam i wciskania mi na siłę informacji, które mnie akurat w ogóle n
                > ie interesują, dlatego też, miedzy innymi, od dłuższego czasu w radiu słucham
                > tylko programu I - tam jest ich stosunkowo mało, więc idzie wytrzymać. W telew
                > izji reklamy wyłączam (całkowicie wyciszam), bo w tym momencie akurat ich sobie
                > nie życzę.
                Masz rację i niestety to prawda, choć o wiele groźniejsze są socjotechniki i filozofie sprzedaży, których ogół nie widzi. Chodzi mi o specjalne układanie towarów na pólkach, regały przy kasach itd itp.

                haneczka_wm napisała:
                > Ona chyba nigdy nie będzie jednoznaczna, bo... ludzie są różni, a na sprzedaż p
                > roduktu ma wpływ niewątpliwie jego cena, a dopiero potem wygoda z nim związana.
                >
                > Poza tym, jak już napisałam - informacja to podstawa. Chcąc ludzi przekonać, tr
                > zeba udzielić im prostej informacji oraz wyjaśnić przejrzyście sam mechanizm dz
                > iałania i korzyści z niego płynące. Reszta w rękach Niebios i Czasu.
                ...
                > Wszelkie zmiany rozgrywają się w czasie, nawet jeśli są w pełni uzasadnione i n
                > aprawdę warte wprowadzenia.
                > Na szybkość zmian ma wpływ właściwa informacja i przekonanie, a jak się już wię
                > kszość da przekonać w krótkim czasie to.... mamy rewolucję. :))))

                Haneczko i znowu się zgodzę, ale skąd ludzie będą czerpać informacje. Czy to ma być tak, jak na skrzyżowaniu dróg równorzędnych, na które wjadą jednocześnie cztery samochody? Nikt z nich nie ruszy z miejsca, bo ma samochód z prawej. Jeden musi być mądrzejszy i pokazać drugiemu co ma robić, to i wtedy dopiero wszyscy pojadą.
                Odrzucamy wszelkie formy natrętnej reklamy, ale przy okazji i te, które są mniej nachalne i mogłyby nam przynieść korzyści. Wyłączamy nachalną telewizję, wiele programów radiowych, nie czytamy prasy, tylko oglądamy obrazki, zamykamy się w czterech ścianach, więc coraz mniej rozmawiamy, nie otwieramy domofonu, bo znowu ulotki ktoś przyniósł, bądź będzie nam coś oferował itd itp. To skąd u licha mamy się dowiedzieć o nowinkach?
                Sam mieszkam we wspólnocie i gdy mówiłem o założeniu systemu, to wielu było na nie. Potem, gdy sfinansowaliśmy go z funduszu remontowego, to najwięksi oponenci naraz zaczęli pytać, dlaczego nie ujęto tego, czy innego pomieszczenia wspólnego, bo zobaczyli jakie to wygodne. Ci ludzie gdybym nie był członkiem wspólnoty, nigdy by nie dopuścili do przedstawienia oferty obcego dostawcy, chodzili by nadal z pękami kluczy.
        • j666 Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 19.11.13, 09:52
          Jasne, odpowiedz na proste pytanie:
          Dałem klucze (do klatki i do mieszkania) malarzom, którzy okazali się "złodziejami" i na dodatek kluczy nie oddali?
          Ilu mieszkańców z budynku 200-mieszkaniowego i jakim nakładem powinno teraz wymienić swoje klucze?

          -----
          > Przeprowadziłem setki, jeśli nie tysiące takich rozmów w swojej karierze zawodowej i uważam, że postawione pytanie jest zasadne.
          • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 21.11.13, 22:07
            j666 napisał:

            > Jasne, odpowiedz na proste pytanie:
            > Dałem klucze (do klatki i do mieszkania) malarzom, którzy okazali się "złodziej
            > ami" i na dodatek kluczy nie oddali?
            > Ilu mieszkańców z budynku 200-mieszkaniowego i jakim nakładem powinno teraz wym
            > ienić swoje klucze?

            Technicznie dałoby się to zrobić minimalnymi kosztami poprzez np pogłębienie nacięć na kluczach na obiekcie i zmianie budowy wkładki. Tak jak łatwo złodzieje zadysponowali kluczami, tak równie łatwo podpatrzeć kod wejściowy. Z kartami masz rację, że trudniej złodziejom, ale koszt takiego rozwiązania jest znacznie większy.
            • j666 Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 24.11.13, 12:50
              Koszt kart (czy breloków) dostępu jest ZNACZNIE mniejszy, niż koszt kluczy.

              -----
              > Z kartami masz rację, że trudniej złodziejom, ale koszt takiego rozwiązania jest znacznie większy.
    • pispisia Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 15.11.13, 19:02
      Sprawa prosta jak włos Mongoła - kasa! Zamki patentowe są drogie , dorobienie klucza do takiego zamka jest też b. drogie i jedynie możliwe przy pomocy szyfru , kto miałby nim dysponować - dziesiątki właścicieli we Wspólnocie??? Realia na Zachodzie są inne , ludzie w większości mieszkania wynajmują , a nie kupują tak jak u nas.
      • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 15.11.13, 22:55
        pispisia napisała:

        > Sprawa prosta jak włos Mongoła - kasa! Zamki patentowe są drogie , dorobienie k
        > lucza do takiego zamka jest też b. drogie i jedynie możliwe przy pomocy szyfru
        > , kto miałby nim dysponować - dziesiątki właścicieli we Wspólnocie??? Realia na
        > Zachodzie są inne , ludzie w większości mieszkania wynajmują , a nie kupują ta
        > k jak u nas.

        To tylko Twoje przeświadczenie, bo rynek zdominowany jest przez punkty, które nie popuszczą ceny, bo wolą nic nie robić, niż sprzedać taniej.
        Zapytałem siostry jak to funkcjonuje u niej w bloku. Dostawca systemu wyposaża administratora budynku, bądź firmę wskazaną przez niego do obsługi i serwisowania systemu, w kartę bezpieczeństwa, na podstawie której może po zgłoszeniu awarii, przez lokatora, dorobić dla niego wkładkę, bądź klucz. Ponieważ systemy wykonuje się na wkładkach o lepszych parametrach wytrzymałościowych, to nie psują się, a unikalnych profili kluczy nie da się dorobić w sposób nieautoryzowany. Proste to jest i skuteczne.
        Powiedz mi, czy jest różnica w tym, czy ktoś obrabuje nas w mieszkaniu własnościowym, czy wynajmowanym. Murów i księgi wieczystej nam nie ukradną, a tylko nasz dobytek, gromadzony latami.
    • koziorozka Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 15.11.13, 19:54
      Ludki, o czym ta rozmowa?
      Wątek założyła osoba reklamująca swój towar (nick), więc ten post to ściema reklamowa.
      • haneczka_wm Ludki, o czym ta rozmowa? 15.11.13, 20:16
        koziorozka napisała:
        > Ludki, o czym ta rozmowa?
        > Wątek założyła osoba reklamująca swój towar (nick), więc ten post to ściema reklamowa.

        Ludku, czy swoją uwagą chcesz ograniczyć innym Ludkom możliwość i swobodę rozmowy w ogóle?
        Nie rozumiem...
      • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 15.11.13, 23:00
        koziorozka napisała:

        > Ludki, o czym ta rozmowa?
        > Wątek założyła osoba reklamująca swój towar (nick), więc ten post to ściema rek
        > lamowa.

        Czyżby ściemą reklamową była rozmowa?
        Gdyby tak było, to zrobiłbym zwykłą wrzutkę reklamową, a nie próbował wciągnąć do rozmowy, aby poznać druga stronę medalu.
      • j666 Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 19.11.13, 09:58
        A u nas niczego nie ma na klucze, a wszystko jest na "prunt" ;-)
        Jak pani od sprzątania się obrazi lub nasza własna babcia zgubi kartę/kod, to się wykasowuje dostęp z sytemu i po herbacie.
        Klucze to przeżytek, trzeba iść z postępem ;-)
        • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 21.11.13, 21:59
          j666 napisał:

          > A u nas niczego nie ma na klucze, a wszystko jest na "prunt" ;-)

          I każdy z wiaderkiem "prunta" chodzi na wypadek, że go zabraknie. :)
    • xxxll Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 16.11.13, 07:09
      sezamel.pl napisał(a):

      > Dlaczego Polak nie potrafi?
      > Byłem u siostry na tzw. "zachodzie' i ze zdziwienie
      > m stwierdziłem, że otwiera swoim kluczem drzwi wejściowe do domu
      > wielorodzinnego, wejście do piwnicy, składzik na rowery, strych, ale też
      > własną piwnicę i mieszkanie.
      > Sąsiedzi także jednym kluczem otwierają wszystkie części wspólne, swoją
      > piwnicę i swoje mieszkanie, a do mieszkania siostry i innych mieszkańców nie
      > wejdą
      . Pracując w tej branży często zastanawiam się dlaczego
      > z takimi oporami te sprawdzone i bezpieczne systemy przedzierają się przez polskie realia.
      > Mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?


      Ależ potrafi ....

      Nie trzeba jeździć "na zachód", u nas w Polsce też są osoby myślące praktycznie ...:)

      W mojej tez korzystamy z jednego klucza w obrębie nieruchomości wspólnej .... bo po prostu tak jest wygodniej ....
      Wspólnota ponad 100 lokali; w 18 klatkach schodowych; z dwoma garażami wielostanowiskowymi i komórkami piwnicznymi....
      • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 16.11.13, 09:38
        xxxll napisał:
        > W mojej tez korzystamy z jednego klucza w obrębie nieruchomości wspólnej .... [
        > b]bo po prostu tak jest wygodniej [/b]....
        > Wspólnota ponad 100 lokali; w 18 klatkach schodowych; z dwoma garażami wielosta
        > nowiskowymi i komórkami piwnicznymi....
        >
        To super. Czyli pokazujesz, że warto, a to już coś, bo to jak ziarno, które może wykiełkuje w czyjejś głowie. Znam również pozytywne przykłady realizacji takich rozwiązań, ale to są zaledwie promile ogółu wspólnot mieszkaniowych.

        Ponieważ używasz taki system, to zapytam jeszcze o jedną kwestię.
        Czy klucz, którym otwierasz części wspólne to unikalny, wręcz opatentowany profil klucza, czy ogólnie dostępny i dorabialny?
        Dlaczego pytam, bo jeśli zastosujemy klucz, który wszędzie można dorobić, to owszem uzyskujemy wygodę użytkowania, ale do bezpieczeństwa takiemu systemowi jest daleko. Klucz unikalny daje lepszą kontrolę dorabianych kluczy, czyli brak dostępu do kluczy osób niepowołanych. Mało kto wie jeszcze, że jeśli klucze dorabia wiele punktów, to mają oni maszyny wykonujące nacięcie w różnych tolerancjach. Użytkowanie takich kluczy niszczy wkładki, które musimy częściej wymieniać, a to są niepotrzebnie wydane pieniądze wspólne.

        • xxxll Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 16.11.13, 16:08
          sezamel.pl napisał(a):

          > Czy klucz, którym otwierasz części wspólne to unikalny, wręcz opatentowany
          > profil klucza, czy ogólnie dostępny i dorabialny?


          Tak, dorabiany, ale jezeli ma się kartę kodową . Za pomocą tego klucza mozna wykonać sześć wzorów kluczy o różnym zastosowaniu.

          W szczególnych przypadkach zagubienia klucza ( odtworzenie , płatne przez właściciela lokalu to 50 zł /szt. - tak jest zapisane w uchwale) jest wykonywane w jednym i tym samym punkcie z użyciem karty kodowej.
          Przez osiem lat mięliśmy tylko dwa takie przypadki odtworzenia , dotyczyły one lokali podnajmowanych.
          • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 16.11.13, 19:40
            xxxll napisał:

            > Tak, dorabiany, ale jezeli ma się kartę kodową . Za pomocą tego klucza m
            > ozna wykonać sześć wzorów kluczy o różnym zastosowaniu.
            >
            > W szczególnych przypadkach zagubienia klucza ( odtworzenie , płatne przez właśc
            > iciela lokalu to 50 zł /szt. - tak jest zapisane w uchwale) jest wykonywane w j
            > ednym i tym samym punkcie z użyciem karty kodowej.
            > Przez osiem lat mięliśmy tylko dwa takie przypadki odtworzenia , dotyczyły one
            > lokali podnajmowanych.

            Super i taki przykład godny jest polecenia innym. :)
    • j666 Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 19.11.13, 09:49
      Kryptoreklamować?
      Jak widać na Twoim przykładzie kryptoreklama ma się doskonale.

      A wchodząc w szczegóły: w sytemie Master-Key jest NIEZWYKLE łatwo (dla pryszczatego nastolatka) włamywać się metodą Bump-Key posiadając jakikolwiek klucz z sytemu.
      Dawno temu opisane w internecie.

      -----
      > Dlaczego Polak nie potrafi?
      • sezamel.pl Re: Chodzimy jak Gerwazy Rębajło z pękami kluczy 21.11.13, 22:09
        j666 napisał:

        > Kryptoreklamować?
        > Jak widać na Twoim przykładzie kryptoreklama ma się doskonale.
        >
        > A wchodząc w szczegóły: w sytemie Master-Key jest NIEZWYKLE łatwo (dla pryszcza
        > tego nastolatka) włamywać się metodą Bump-Key posiadając jakikolwiek klucz z sy
        > temu.
        > Dawno temu opisane w internecie.
        >
        > -----
        > > Dlaczego Polak nie potrafi?
        a o zabezpieczeniach antybampingowych waść słyszałeś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka