Dodaj do ulubionych

DZISIAJ w "RZ"

10.05.05, 06:53
DZISIAJ w „RZ”

Upadek instytucji absolutorium

Odbyły się już doroczne sesje absolutoryjne w gminach, powiatach i
województwach. Absolutorium jest instytucją prawa budżetowego. Otrzymuje je
lub nie od rady organ wykonawczy (wójt, burmistrz, zarząd) po ocenie
sprawozdania z wykonania budżetu. Na początku odrodzonego samorządu
terytorialnego odgrywało rolę miecza Damoklesa wiszącego nad zarządem,
burmistrzem. Dyscyplinowało władzę. Brak absolutorium oznaczał dymisję. W
wyniku licznych nowelizacji ustawy ustrojowej, pod naciskiem wpływowego lobby
burmistrzowskiego w Sejmie, następuje systematyczna i szkodliwa deprecjacja
tej instytucji. Dzisiaj nieudzielenie absolutorium nie powoduje odwołania.
Rozpoczyna procedurę, która trwa długo i wcale nie musi zakończyć się
dymisją. Oznacza to, że niegospodarny wójt lub burmistrz nie musi się bać
sesji absolutoryjnej. Wspólnoty samorządowe jako pracodawcy z niepokojem
patrzą na niezrozumiałą, a niebezpieczną z punktu widzenia ich interesów
ewolucję. W obecnym stanie prawnym, przy bezsankcyjnych przepisach o
odpowiedzialności organów wykonawczych za mienie komunalne, degradacja
instytucji absolutorium powoduje nierówność wobec prawa. Daje komfort
urzędnikom. Władza jest wykonywana bez odpowiedzialności. Wśród mieszkańców
taki stan rodzi rozgoryczenie i obniża zaufanie do państwa. Zwykła
sprawiedliwość wymaga, aby Sejm zmienił tę sytuację i przywrócił właściwą
rangę instytucji absolutorium. Dla dobra wspólnego.


Nie każdy dokument do wglądu

Członkowie nie mogą żądać od władz swojej spółdzielni udostępnienia
dokumentów, powołując się na przepisy o dostępie do informacji publicznej
Spółdzielcy niezadowoleni z wysokości opłat lub rozliczenia ciepła chcą
zwykle sprawdzić, czy podwyżka lub niedopłata jest zasadna. Idą więc do
spółdzielni i żądają dokumentów finansowych. - Najczęściej powołują się wtedy
na ustawę o dostępie do informacji publicznej - mówi Kamila Dołowska z Biura
Rzecznika Praw Obywatelskich. Panuje bowiem przekonanie, że daje ona im
dostęp do każdej informacji, a tego przepisy spółdzielcze nie gwarantują. W
tym poglądzie utwierdzały ich wojewódzkie sądy administracyjne. Kiedy władze
spółdzielni odmawiały członkom udostępnienia niektórych dokumentów, te
orzekały, że robią to bezprawnie, bo ustawę stosuje się do spółdzielni
mieszkaniowych. Spółdzielnie, ich zdaniem, wykonują zadania publiczne oraz
dysponują publicznym majątkiem. Uzasadniano to tym, że budują one oraz
zarządzają mieszkaniami nie tylko dla zysku, ale także w celu "zaspokajania
potrzeb mieszkaniowych społeczeństwa". A to należy już do zadań publicznych,
o których mówi konstytucja. Korzystają także z pomocy państwa i samorządów.
Między innymi chodzi o pozyskiwanie terenów komunalnych oraz skarbu państwa
pod budownictwo czy o zaciąganie nisko oprocentowanych kredytów ze środków
budżetowych, którymi dysponuje Krajowy Fundusz Mieszkaniowy.
Takie poglądy to już jednak przeszłość - Uchwała siedmiu sędziów
Naczelny Sąd Administracyjny podjął uchwałę w składzie siedmiu sędziów (sygn.
akt I OPS 1/05). Jasno z niej wynika, że tej ustawy niestosuje się do
spółdzielni. W swojej opinii NSA zdecydowanie różni się od sądów
wojewódzkich. Obowiązek udzielenia informacji publicznej - twierdzi w
uzasadnieniu - ciąży na władzach publicznych oraz podmiotach, które wykonują
zadania publiczne. "Władzą publiczną" spółdzielnia z całą pewnością nie jest.
I nie trzeba - zdaniem sądu - tego specjalnie uzasadniać, bo jest to
oczywiste.
Obserwuj wątek
    • babczyk Re: DZISIAJ w "RZ" 10.05.05, 18:40
      Więcej pod
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050510/prawo/prawo_a_1.html?k=on;t=2005051020050510

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka