Dodaj do ulubionych

KU PRZESTRODZE

19.10.05, 15:22
Historia dla cwaniaków i ku przestrodze wynajmujących:

Wygladajacy schludnie mężczyzna, nazwijmy go Z. lat ok 35, wynajmuje od
prywatnego właścicela mieszkanko w Warszawie. Nieduże, ok 50 m2.
Właścicielowi,
nazwijmy go G., mówi, że jest osobą samotną, przyjechał z ......(Poznania,
Krakowa, Lublina, można wpisać dowolnie inne polskie miasto), pracuje
jako „manager” w dużej międzynarodowej firmie i zainteresowany jest wynajmem
na
2-3 lata, płaci z góry za 3 pierwsze miesiące. Właściciel jest bardzo
zadowolony, spisują umowę, najemca grzeczny, żegnają się szczęśliwi z
dokonanej
transakcji. Na konto G wpływają pieniadze. Sielanka. Mijają trzy miesiące.
Wszystko "cacy". Mija miesiąc czwarty, potem piąty. Ku zaskoczeniu
właściciela
mieszkania na jego koncie nie ma wpłat od najemcy z 4 i 5 miesiąc. Dzwoni
więc
do Z. I ... i się zaczyna. Z. mówi, że nie zapłacił i płacić nie zamierza, że
wyprowadzić się też nie ma zamiaru, bo jest obecnie bezrobotny a jego żona
jest
w ciąży i że bardzo mu przykro, a mieszka się mu w tym mieszkaniu bardzo
dobrze
i pieniędzy obecnie na wynajęcie nowego nie ma i co wałścicel na to? Pan G. w
szoku, ale przecież jest właścicelem mieszkania i to on będzie decydował, kto
u
niego w jego własności będzie mieszkał. Pisze pismo do pana Z. wypowiadajace
mu
najem, wręcza mu osobiście i rząda od Z. natychmiastowego wyprowadzenia się z
mieszkania. Niestety Z. co prawda wypowiedzenie przyjmuje (nie podpisuje na
kopi, że przyjął) ale oświadcza, że nie ma dokąd się wyprowadzić, a na bruk,
pod most nie zamierza. Zdenerwowany G., oczywiście udaje się na policję.
Przedstawia akt własności mieszkania i domaga się asysty policji przy
usunięciu
niepłacącego lokatora z mieszkania. I tu następne zaskoczenie. Policja po
zbadaniu sprawy informuje G., że brak jest podstaw do wszczęcia postepowania
i
przeprowadzenia interwencji oraz, że nie może pomóc panu G. Jednocześnie
informuje i przestrzega G. przed działaniami na własną rękę. Wszelkie
naruszenie własności Z. jak np. włamanie się do mieszkania zajmowanego przez
Z.
i wystawienie rzeczy Z. na ulicę, czy straszenie Z. rozwiązaniami siłowymi
będzie złamaniem prawa. W takiej sytuacji policja na wniosek Z. będzie
zmuszona
do interwencji i skieruje sprawę przeciwko G. do prokuratury. G. jest
zdezorientowany. Nie wie co robić. Na policji radzą udać się do sądu i
wystąpić
o eksmisję niepłacącego. G. udaje się do zaprzyjaźnionego adwokata...i może
trudno uwierzyć ale mija już drugi rok jak sprawa się „ciągnie” w sądzie a
końca nie widać, Z. mieszka w mieszkaniu G. nie płaci jak nie płacił. Pracy
nie
znalazł (dorabia nieoficjalnie na czarno). Przy okazji wyszło, że panu Z. i
jego (już) rodzinie, jako bezrobotnemu przysługuje (czytaj: należy się)
mieszkanie socjalne, na które ciagle czeka (w nawiazaniu do artukułu o
mieszkaniach komunalnych i socjalnych dostarcznych przez gminy) a właściciel
nie może sie pozbyć lokatora bez zapewnienia mu przez gminę lokum.

Wnioski pozostawiam czytajacym.




• Re: KU PRZESTRODZE IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: piotr 17.10.05, 13:31 + odpowiedz


I taka jest niestety smutna prawda o szacunku polskiego prawa dla właściciela.
Prawo które pozwala na coś takiego uchwalił polski Sejm przy poparciu mediów
jeżdżących po "kamienicznikach" i samorządzie jak "po łysych kobyłach".
Całkiem niedawno Gazeta Wyborcza grzmiała przeciw tworzeniem tzw. centrów
biedy, slumsów. Jednakże brak pomieszczeń tymczasowych, wprowadzonych zresztą
bez konsultacji z kimkolwiek /opinia publiczna, samorządy, itp./, bardzo
ułatwia takim ludziom jak opisany przez kakisa pan G. granie na nosie
właścicielom lokali.
Do tej sytuacji dodałbym jeszcze coś o czym kakis nie wspomniał, a mianowicie
to, że sytuacja w której pan G. nie płaci za mieszkanie nie zwalnia
właściciela
od wnoszenia za nie opłat /eksploatacyjne, czyli komorne, śmieci, winda,
itp./.
Jeśli właściciel tego nie robi, czyli de facto nie utrzymuje pana G., urośnie
mu zadłużenie, które będzie od niego, tj. właściciela, ściągane przez
komornika /po uzyskaniu przez Wspólnotę Mieszkaniową, dewelopera,
Spółdzielnię,itd. wyroku sądu/. Właściciel może oczywiście założyć sprawę w
sądzie o zapłatę przeciw niepłacącemu panu G. i oczywiście ją wygra, ale
komornik nic nie ściągnie od pana G. /oficjalnie bezrobotny, pracuje na
czarno,
żaden sprzęt domowy nie jest oczywiście jego tylko konkubiny/. Właścicielowi
wobec tego przyjdzie dodatkowo zapłacić za koszty sądowe i komornicze i...
dalej płacić za pana G. w międzyczasie czytając w gazetach o "nieludzkich
gettach biedy", których za żadną cenę nie należy tworzyć w XXI wieku.
Wszystko to wydaje się być czarnym, ale jednak dowcipem.
NIESTETY to prawda.
A podobno Polska to kraj wilczego XIX wiecznego kapitalizmu?!




• Re: KU PRZESTRODZE IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: piotr 17.10.05, 13:34 + odpowiedz


Chyba mi się panowie G. i Z. pomylili, ale mam nadzieję że niezależnie od
imion
każdy zrozumie kto właściciel a kto "lokator" :)
Pozdrawiam



• Re: KU PRZESTRODZE
Przeczytaj komentowany artykuł »
current2 17.10.05, 14:56 + odpowiedz


Coś podobnego! Nie słyszałam, że są takie problemy! Właśnie wyremontowałam
mieszkanie po babci i chciałam je wynająć, żeby sobie trochę dorobić -
sprzedawać nie chcę, bo przyda się dla córki, jak dorośnie. Jak to jest
możliwe, że jak lokator nie płaci, to nie można go wyrzucić?? Jakim prawem?
To
jest jakiś horror co tu opisujecie. Czy można się jakoś przed tym
zabezpieczyć?
No nie wiem, jakiś papier podpisany, weksel, sama nie wiem. Cholera, chciałam
od jesieni wynająć to moje mieszkanie, a teraz boję się kłopotów.. Poradźcie
coś! Pozdrawiam



• Re: KU PRZESTRODZE
Przeczytaj komentowany artykuł »
tapeta 17.10.05, 15:08 + odpowiedz


znam osobiście człowieka który od 3 lat próbuje wykwaterować takiego lokatora
nawet bez żony w ciąży. Gość mieszka w wybudowanym na wynajem mieszkaniu na
tarchominie, wymienił sobie zamki i ani myśli się wyprowadzić. Na próby
dostania
się do mieszkania dzwoni na policję - że włamanie, w sądzie powiedział że ma
konkubinę i dziecko i sąd od dłuższego czsu ustala czy to prawda a nawet
zobowiązał skarżącego żeby to zrobił.



• Re: KU PRZESTRODZE
Przeczytaj komentowany artykuł »
current2 17.10.05, 15:23 + odpowiedz


jak to jest możliwe? Jak lokator nie płaci, albo właściciel nie chce już
wynajmować mieszkania, to nie może po prostu wypowiedzieć najmu, i lokator
musi
się wyprowadzić?? Za 2-3 lata moja córka będzie szła na swoje, chciałam, żeby
mieszkanie nie stało puste, tylko zarabiało, a tu może się okazać, że lokator
odmówi wyprowadzenia się, i co ja wtedy zrobię? Co to jest za kraj???!!!



• Re: KU PRZESTRODZE IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: piotr 18.10.05, 11:26 + odpowiedz


To są efekty ustawy o ochronie praw lokatorów.
Jeśli masz nieuczciwego najemcę to nie możesz go po prostu wyrzucić kiedy
przestaje Ci płacić. Wtedy musisz iść do sądu i założyć sprawę o
eksmisję /oczywiście Ty płacisz koszty sądowe/. Po ok. 2 latach dostajesz
wyrok
eksmisyjny i idziesz do komornika. W wyroku może być zapisane prawo do
zapewnienienia lokalu socjalnego /lokale niepełnowartościowe=np. bez WC/ dla
Twojego nieuczciwego najemcy /sąd ma taki obowiązek zgodnie z ww. ustawą
jeśli
Twój drogi najemca jest np. bezrobotny, ma niepełnoletnie dzieci, itp./.
Jeśli
sam nie możesz zapewnić takiego lokalu to obowiązek jego zapewnienia spada na
samorząd /np. Urząd m.st. Warszawy/. Niestety urzędy /nie ty
Obserwuj wątek
    • to_jest_mysl Re: KU PRZESTRODZE 19.10.05, 16:17
      Ale wszechwiedzący serafin na pewno coś poradzi.

      A tak powaznie, to smutne, bardzo smutne ...
      Własciciel odpowiednią umową powinien zabezpieczyć sie przynajmniej przed
      pokrywaniem kosztów mediów za takiego oszusta.
      • mrozik.jarek Re: KU PRZESTRODZE 19.10.05, 23:28
        to_jest_mysl napisała:

        > Ale wszechwiedzący serafin na pewno coś poradzi.
        >
        > A tak powaznie, to smutne, bardzo smutne ...

        ...smutkiem krowa z oka strzyka
        bo ja raz do roku prowadzą do byka...
    • miro_mx Re: KU PRZESTRODZE 19.10.05, 16:29
      To typowy przykład oszczędnościowy właściciela!!!
      Interes stulecia okazał się interesem całego życia.
      Jeśli ktoś nie wie jaką podpisać Umowę, to niech da zarobić parę groszy
      Mecenasowi.

      Pozdrawiam
      Miro
      • leo51 Re: KU PRZESTRODZE 19.10.05, 16:55
        To wszystko prawda. Nie pomoże żadna umowa i mecenas.

        Ja widzę tylko takie ewentualności:

        1. zgłosić naruszenie miru domowego do Prokuratora, wskazując art. 193 kk
        "„Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo
        ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie
        opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
        wolności do roku”.

        Dobrem podlegającym ochronie prawnej jest swoboda niezakłóconego korzystania z
        domu (mieszkania). Zachowanie sprawcy polegać może na wdarciu się do cudzego
        domu lub nieopuszczeniu go, wbrew żądaniu osoby uprawnionej.

        Wdarcie się, to wejście przy użyciu przemocy (np. odepchnięcie gospodarza,
        sforsowanie zabezpieczeń) albo przynajmniej wbrew protestom osoby uprawnionej
        lub wbrew jej woli (zob. L. Gardocki, Prawo karne, Warszawa 1998, s.241).

        Przestępstwo to popełnić może także osoba, która w mieszkaniu znalazła się
        legalnie, a następnie stała się osobą niepożądaną i mimo żądania osoby
        uprawnionej mieszkania nie opuszcza. Ponadto, jak już wyżej wspomniano, mir
        domowy podlega ochronie przewidzianej w przepisach prawa cywilnego (zob. art. 23
        i 24 Kodeksu cywilnego).

        2. nie dopuścić (zastrzec w ZE) do zawarcia przez takiego "najemcę" umowy o
        dostawę energii elektrycznej i już przed wynajmem mieć taka umowę podpisaną na
        siebie.
        W razie potrzeby odciąć prąd (zdjąć licznik).
        • mieszkanie.i.wspolnota a jednak umowa 19.10.05, 17:54
          leo51 napisał:
          > Nie pomoże żadna umowa i mecenas.

          Jak to: nie pomoże umowa ?
          Jeżeli ja, właściciel, zapiszę w umowie (a najemca podpisze), że w określonych
          sytuacjach mogę wejść siłą do mieszkania i wyrzucić stamtąd niesumiennego
          lokatora - to chyba będę mógł to zrobić?
          Jeżeli ktoś zna przepis, z którego by wynikało, że TAKICH umów zawierać nie
          wolno - to niech zacytuje.
          • mrozik.jarek Re: a jednak umowa 19.10.05, 22:04
            mieszkanie.i.wspolnota napisał:

            > leo51 napisał:
            > > Nie pomoże żadna umowa i mecenas.
            >
            > Jak to: nie pomoże umowa ?
            > Jeżeli ja, właściciel, zapiszę w umowie (a najemca podpisze), że w
            określonych
            > sytuacjach mogę wejść siłą do mieszkania i wyrzucić stamtąd niesumiennego
            > lokatora - to chyba będę mógł to zrobić?
            > Jeżeli ktoś zna przepis, z którego by wynikało, że TAKICH umów zawierać nie
            > wolno - to niech zacytuje.
            >
            Dziekuję za wypowiedź Panie Witoldzie.
            Kopiuję ja do swojego archiwum.
            Pozdrawiam
            Mrozik
          • leo51 Żadna umowa nie pomoże przy złej woli najemcy 19.10.05, 22:18
            "Jak to: nie pomoże umowa ?
            Jeżeli ja, właściciel, zapiszę w umowie (a najemca podpisze), że w określonych
            sytuacjach mogę wejść siłą do mieszkania i wyrzucić stamtąd niesumiennego
            lokatora - to chyba będę mógł to zrobić?
            Jeżeli ktoś zna przepis, z którego by wynikało, że TAKICH umów zawierać nie
            wolno - to niech zacytuje."

            Jeżeli najemca wejdzie w posiadanie Waszego lokalu i działa w złej wierze to
            współczuję Wam.

            Kilka słów wyjaśnienia, jak chroniony jest w Polsce posiadacz rzeczy - w tym
            przypadku osoba, która bezprawnie zajmuje Wasz lokal.

            Nie radzę próbować samowolnie (samodzielnie) odzyskać swoją własność.
            Posiadacz ( również w złej wierze) jest bardziej chroniony niż właściciel rzeczy
            (lokalu).

            Takie są fakty, takie jest prawo.

            1. Co to jest posiadanie?

            Posiadanie nie jest prawem, lecz jedynie stanem faktycznym. Polega ono na
            władaniu rzeczą. Do przyjęcia posiadania nie jest wymagane efektywne korzystanie
            z przedmiotu, wystarczy, że określona osoba może z rzeczy korzystać.

            Posiadanie może być wyrazem wykonywania prawa (np. własności), ale też może w
            ogóle nie być związane z jakimkolwiek prawem do władania rzeczą. Posiadaczem
            może być więc właściciel, dzierżawca, użytkownik. Również złodziej,
            "przywłaszczający" sobie cudzą rzecz, choć jego posiadanie nie jest zgodne z prawem.

            Posiadanie jako zjawisko prawne podlega stosownej ochronie.

            2. Naruszenie posiadania

            Prawo przyznaje ochronę w przypadku samowolnego naruszenia posiadania. Nie ma
            znaczenia fakt, że posiadacz jest w danym przypadku w złej wierze , ani też, że
            posiadanie jest niezgodne z prawem (art. 342 k.c.). Tak szeroka ochrona
            uzasadniona jest niedopuszczalnością samowoli - nikt nie może bowiem sam
            wymierzać sobie sprawiedliwości.

            Do władania lokalem, jako odrębną nieruchomością, stosuje się przepisy o
            ochronie posesoryjnej. Tak jest również w przypadku, gdy lokal jest przedmiotem
            posiadania zależnego, będąc częścią składową budynku (np. właściciel wynajmuje
            mieszkanie studentom).
            Należy dodać, że tzw. władztwo prekaryjne nie jest objęte ochroną posesoryjną.
            Podsumowując, ochrona przysługuje posiadaczowi nawet wtedy, gdy właściciel
            samowolnie zabiera mu swoją rzecz.

            3. Ochrona posiadania

            Istnieją trzy sposoby ochrony posiadania:
            a) obrona konieczna,
            b) dozwolona samopomoc,
            c) ochrona sądowa .

            Ad. a)

            Według art. 343 § 1 k.c. posiadacz może zastosować obronę konieczną, żeby
            odeprzeć samowolne naruszenie posiadania. Oznacza to, iż posiadacz może w razie
            potrzeby "zaatakować" osobę dokonującą naruszenia i zastosować względem niej
            niezbędne środki, nawet jeżeli dobro chronione przez posiadacza przedstawia
            mniejszą wartość w porównaniu z poświęcanym dobrem napastnika, np. złodziej
            próbujący ukraść na ulicy torebkę zostaje porażony paralizatorem.

            Istotą obrony koniecznej jest jedność czasu i miejsca, tzn. jest dopuszczalna,
            jeżeli "przyłapiemy sprawcę na gorącym uczynku". Jakkolwiek dobro ratowane może
            mieć mniejszą wartość, to stosowane środki winny pozostawać w odpowiedniej
            proporcji do celu, jaki za ich pomocą posiadacz pragnie osiągnąć. Zastosowanie
            środków niewspółmiernych lub niekoniecznych może spowodować przekroczenie granic
            obrony koniecznej.

            Ad. b)

            Paragraf drugi artykułu 343 k.c. konstytuuje kolejny rodzaj ochrony naruszonego
            posiadania. Według wspomnianej regulacji posiadacz nieruchomości może
            niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem
            stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób.

            Jest to wyjątek od generalnego zakazu samopomocy w prawie polskim. Omawiane
            działanie posiadacza jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy od dokonania naruszenia
            (nie od dowiedzenia się o naruszeniu) upłynął krótki okres czasu.

            W przypadku, gdy przedmiotem posiadania jest nieruchomość, zakazane jest
            uciekanie się do przemocy. Przykładowo, jeżeli sąsiad "zajął" część naszej
            działki, nie wolno usunąć go z niej siłą, wolno natomiast usunąć postawione
            przez niego ogrodzenie albo złożone materiały na naszej nieruchomości.

            Ad. c)

            Posiadacz może wytoczyć przed sądem powództwo o przywrócenie naruszonego
            posiadania lub o nakazanie zaprzestania naruszeń, w zależności od tego, czy
            naruszenie polega na pozbawieniu posiadania, czy tylko na ograniczeniu
            możliwości korzystania z rzeczy.

            Można domagać się wydania rzeczy, ale tylko w stanie, w jakim się ona w danym
            momencie znajduje. Roszczenie posesoryjne nie obejmuje bowiem roszczenia o
            naprawienie szkody.
            Powództwo o przywrócenie posiadania i zaniechanie naruszeń musi być wytoczone
            przed upływem roku od dnia, kiedy naruszenie nastąpiło. W przeciwnym wypadku sąd
            oddali powództwo.


            4. Postępowanie w sprawach o naruszenie posiadania

            Postępowanie przed sądem w sprawach o naruszenie posiadania regulują artykuły
            478 i 479 k.p.c. Cechą tego postępowania jest szybkość; w skali kraju
            postępowanie posesoryjne trwa średnio półtora roku. Sąd nie bada dobrej wiary
            posiadacza, ani czy posiadanie jest zgodne z prawem - ustala tylko stan
            posiadania przed samowolnym naruszeniem oraz sam fakt naruszenia.
            Sądem właściwym dla spraw o naruszenie posiadania nieruchomości jest zawsze sąd
            rejonowy miejsca jej położenia.

            Należy pamiętać, iż wyrok w sprawie o ochronę posiadania ma charakter
            tymczasowy, tzn. nie przesądza kwestii, czy powodowi przysługuje prawo do
            władania rzeczą. Celem tego postępowania nie jest rozstrzygnięcie czy posiadanie
            jest legalne. Istotą sądowej ochrony posiadania jest bowiem zapobieganie
            szerzeniu się samowoli. Stąd też uprawniony do władania rzeczą może dochodzić od
            posiadacza jej wydania dopiero w innym postępowaniu.

            Ustawa o ochronie praw lokatorów potwierdza jedynie przytoczone wyżej rozważania.
        • miro_mx Re: KU PRZESTRODZE 19.10.05, 18:09
          Nie wiem Leo czy takie rozwiązanie wypali, bo jeśli zawarł umowę NAJMU - to
          moim zdaniem się wkopał pod ustawę o ochronie lokatorów – co mecenas to mecenas!
          Słyszałem o takim rozwiązaniu, że wypowiada się umowę bo właściciel zamierza
          zamieszkać w swoim lokalu i prosi o opuszczenie go w podanym terminie.
          Pozd.
          Miro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka