Dodaj do ulubionych

wstrzymanie moczu

15.11.11, 07:53
Witam,
piesek schroniskowy (adopcja 13.11.br) owszem, ma apetyt jednak raczej nic nie pije i już drugą dobę nie oddaje moczu. Z wetem jestem umówiona, jeśli stan taki utrzyma się ponad trzy doby.
Typuje stres, lub nerki.
Zna ktoś z państwa podobny przypadek?
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: wstrzymanie moczu 15.11.11, 09:47
      nie czekałabym ponad 3 dób. 24 godziny to maksymalny bezpieczny czas na "niesikanie" (tak przynajmniej twierdzi mój wet). wypadałoby psa cewnikować. a zamiast typowania proponuje zrobić podstawowe badania krwi (morfologia, biochemia) i moczu (ew. rozszerzonego o kreatyninę). dziwne że wet tego nie zaproponował. zazwyczaj dobrze jest psu adoptowanemu ze schroniska zrobić podstawowe badania. rzadko kiedy takie psy są całkowicie zdrowe.
      oczywiście niechęć do picia wody może być prowizoryczna - zmiana jej smaku (skoro pies je, to wykluczyłabym stres i problemy z przewodem pokarmowym). może spróbuj podać mu jakaś inną wodę (przegotowana, z butelki). ew jeśli je gotowane to niech będzie ono dość wodniste (ew. karma rozmoczona). można też spróbować zmienić naczynie do picia wody - psy schroniskowe mają różne nawyki.
      • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 15.11.11, 15:02
        Dziękuję za odpowiedź.
        Rozsądek też mi postępowanie takie podpowiadał, jednak emocje silniejsze. To już nie pierwszy p-ies ze schroniska i zaufałam wetowi schroniskowemu, że silny stres itp. może być przyczyną.
        Jednakże dzisiaj pod wpływem impuslu poprosiłam weta, któremu najbardziej ufam (ograniczenie jednak) o wizytę domową. Stwierdził telefonicznie, że pies nieprodukujący moczu przez trzy doby schodzi z tego świata bezapelacyjnie. Czzekam właśnie na niego.

        Poprzedniemu psu zrobiłam w Klinice Wąsiatycza (number one) w Poznaniu badania. Mocznik 700! Wiek psa udowodniony - 17 lat. Przetrzymano go w klinice tydzień na krop-lówkach, oddano z nieopadniętym mocznikiem i diagnozą, że warto jeszcze powalczyć, że są symptomy, że może się udać. Inny wet powiedział, że tylko ode mnie zależy, jak długo przedłużać będę cierpienie psa.
        Pobyt psa w klinice, lekarstwa, wizyty, uśpienie w domu, puściły mnie w skarpetkach mimo że dochód mój powyżej 8 tys. brutto. Nie sposób natomiast wycenić ciężar cierpienia psa.
        Cholera.
        • blue.berry Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 09:28
          daj znać jak psiak? cewnikowaliście, jakieś badania zostały zrobione? co powiedział wet na wizycie?
          • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 16:27
            witaj:) Miło Cię tu zobaczyć.
            Wet wczoraj nie przyszedł. Późnym wieczorem pojechaliśmy do polecanego gabinetu. To była droga przez mękę.Pominę gigantyczne korki (kto nie z Poznania, ten nie zaznał horroru), ale psina obrzygała cały samochód. Rzygała i rzygała (nie wyrażam się nieładnie. Ozdobne końcówki rynien deszczowych zwane są rzygaczami).
            Diagnopza (niesamowity facet, nie sposób go od progu nie polubić): albo ona ma to w głowie, albo niewydolność nerek. Jeśli to drugie, to pies do piachu. Ja, i nikt inny nie p-omoże. Dializa, przeszczep. Zaraz zadzwonię do zaprzyjhaźnionej kliniki i na miejscu zrobią badania i od ręki wyniki. Ale to na Jagiełły.
            Pytam: to będzie tylko stwierdzenie faktu?
            Odp. tak. Jeśli ma to w głowie, to długa droga przed państwem. Jeśli niewydolność nerek, nie pomogę i niewiele życia ppsinie pozostało.
            Nie dręczyliśmy już ją zajdą. Gdy znalazła się w domu, czmychnęła natychmiast to swego azylu. Nie widujemy jej. Że żyje, poznajemy po pustym talerzu. Nie umiem stwierdzić czy pije, czy też woda rozbełtana z mlekiem odparowuje ten jeden milimetr. (tak zaleci9ł wet, ten dodatek mleka). Rano przyszedł ten, na którego daremnie czekaliśmy wczoraj. Nie przejął się ani odrobinę, nie zalecił żadnego leczenia, nie zalecił badań. "Gdyby to był kot,... ale to suczka, rzadko się zdarza, w dodatku z tak długim stażem w schronisku."
            Teraz pie jest za tapczanem a jakoby go wcale nie było. Ja natomiast łaknę cudu. Chociaż ten jeden raz. Czy tak w swym życiu nagrzeszyłam, że nie zasługuję już na żaden?
            • blue.berry Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 17:12
              trochę dziwnie - nie podjął się cewnikowania psa który od 3 dni nie sika?
              szkoda ze nie pobrał krwi i na badania trzeba jechać gdzie indziej. szczególnie że sunia źle znosi podróż.
              co do niewydolności nerek - jeśl jest to wiele zależy od tego jak zaawansowana. do pewnego momentu spokojnie można leczyć. wiem bo sama mam psa u którego nerki słabiej pracują. no ale tutaj trzeba zrobić krew / mocz / i dodatkowo dobrze też usg nerek. inaczej to wróżenie z fusów. aha - wyniki od ręki (czyli z takiego komputera co to sobie go ostatnio kliniki kupują) nie są w 100% wiarygodne (choć na początek wystarczą).
              i tutaj nie cudu potrzebujesz tylko sensownego weta - bo jak na razie to żaden z nich nie wykazał się choćby minimalnym zaangażowaniem. jak dla mnie.
              ktoś jej choćby temperaturę zmierzył, brzuch obmacał? suska nadal ma apetyt? w nocy śpi czy się pęta po domu?
              • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 19:24
                jeszcze raz Cię przeczytałam i widzę, nie na wszystko odpowiedziała,m.
                Kropka, tak ją mi się nazwało, spi nieustgannie, albo łypie oczami, gdy kroś zajrzy za tapczan.
                Temperatury nie miała. Wet nawet bardzo zaangażowanie wąchał jej wyziewy z pyska. Podobno, przy skrajnym? lub nie? bo już nie pamiętam, schorzeniu nerek, p0ies zieje mocznikiem.

                Jeszcze o Kropce. Szczytem uprzejmości z jej strony jest, gdy odchyli tylną łapę i pozwoli podrapać się w pachwinę.
                • anaiss Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 21:16
                  No, ale sika w końcu czy nie?
                  Zrobiliście badania? Została postawiona jakaś diagnoza?
                  • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 17.11.11, 04:12
                    W końcu...:))),
                    ciągle słyszałam: "to niemożliwe, nie-mo-żli-we ! Pani dobrze sprawdzi, pewnie gdzieś kropelkuje"

                    Gdzieś tak w okolicy trzeciej zaczynał się ruch. Ubierałam się i wyprowadzałam psa. I nic! Kompletnie!! Na porannym jedynie kupka.
                    Tej nocy jednak zastanowiło mnie wybrzuszenie dywanika położonego byle gdzieś położyć, na drodze do pokoju prawie nieużywanego, no, może latem, gdy jest ochota wyjść na balkon, dywanika, którego się prawie nie widzi, bo do widoku się przywykło, czasem się go odkurza i tyle. A tu nagle wybrzuszony. Podniosłam...!!! Pięknie zapachniało wonią tak upragnioną. Podłoga pod dywanikiem cała wilgotna. Dywanik nagle nabrał ciężaru. Gdy pogłaskałam ręką włosie, mokre !!!
                    Sikała w dywanik gdy nikt nie widział :))) Taka delikatnisia :))) I nikt nie wyczuł. Nawet wet.

                    Pragnę Wam drogie koleżanki podziękować za wsparcie duchowe. Od dzisiaj życie moje będzie już uporządkowane a towarzyszący mi ostatnio chaos wyprowadzi się z duszy mojej.
                    • blue.berry Re: wstrzymanie moczu 17.11.11, 10:53
                      no tak właśnie miałam Cie dzisiaj rano spytać czy aby jedna gdzieś sunia nie siusia w ustronnym miejscu a zapach jeszcze nie daje znać o tym gdzie to miejsce jest :)
                      no to dobrze że siki się znalazły. ale nadal słabo że sunia nie pije - staraj sie jej podawać jak najrzadziej wilgotne jedzenie i ew dalej próbuj zasmaczać wodę mlekiem. no i zrób koniecznie podstawowe badania krwi (bo zakładam ze moczu tak czy inaczej nie uda ci się w najbliższym czasie złapać).
                      a sunia pewnie po prostu potrzebuje czasu. jak wiele psów ze schronisk. żeby poznać nowe miejsce, żeby poznać was, żeby zrozumieć ze to jej dom, że jest bezpieczna i nic jej nie grozi.
                      • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 17.11.11, 15:36
                        jest tak, że człowiek żeby nie wiem jakim był gierojem, to czasami potrzebuje słowa otuchy. Dziękuję Ci za nie. Oczywiście. Wszystkie badania zrobię. Po to przecież wzięłam ją, i te poprzednie, nie żeby sobie dołożyć obowiązków, ale żeby ulżyć psiej doli. Dam jej jednak trochę czasu. Dwa, lub trzy dni. Niech odpocznie od ostatnich przeżyć. Na dodatek, w schronisku brak dokumentów o jej sterylizacji, śladu po takowej (sszwa) też nie ma. Nie chcieli mi zatem jej wydać. Koniec w końcu podpisałam zobowiązanie, że jeśli nie znajdą dokumentów, to przywiozę ją by mogli poprzez operację stwierdzić, czy ma usuniętą macicę. Dzwonili dzisiaj już dwa razy. W życiu!!! Podpis, podpisem, jednak i pod karą grzywny nawet w okolice schroniska jej nie zawiozę.
                        A teraz tak bardzo jestem zmęczona, tak bardzo, że najchętniej położyłabym się obok niej za tapczanem. Gdy się wszystko jakoś unormuje, zrobię jej fotkę i umieszczę na tym forum z dedykacją dla Was.
                        Pozdrawiam :)
                        • blue.berry Re: wstrzymanie moczu 17.11.11, 16:56
                          to każ mądralom szukać dalej tych dokumentów - swoja droga poznańskie schronisko to zdaje się niezły syf jest. przywiezienie jej w tym stanie do schronu ponownie może jej zrobić fatalną krzywdę. przecież psu się nie wytłumaczy że to tylko na chwilę. co za głąby. poza tym kwestie sterylizacji można określić za pomocą usg. następnym razem powidz im ze maja myśleć o dobru psa a nie o swoim burdelu w papierach a usg im doślesz jak zrobisz.
                          trzymam kciuki za małą, żeby jak najszybciej doszła do siebie.
                        • anaiss Re: wstrzymanie moczu 18.11.11, 20:56
                          Rozpuściłam wici ws. lekarza w Poznaniu o specjalności nefrologicznej, może warto sprawdzić ten kontakt (chyba, że już znasz...)

                          lek.wet. Jędrzej Płucz
                          Klinika Weterynaryjna dr. Grzegorza Wąsiatycza
                          ul. Księcia Mieszka I 18
                          Poznań

                          www.klinwet.pl/go.php
                          • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 20.11.11, 14:14
                            Dzięki Ci Anaiss za starania. Nie wątpię w kompetencje i zaangażowanie polecanego weta. W tej samej klinice leczona była moja suka, u wspaniałego lekarza, dr.Orłowskiego. Gdybyż ci wspaniali lekarze nie uwikłani byli w dbałość o egzystencję kliniki...

                            Obiecana fotka ciągle nieufnego pieska. Po długim spacerze wysiusiała się w domu i tak jest za każdym razem. Plener traktuje jak promenadę i gdzieżby sobie wstydu narobiła załatwiając tam swoją potrzebę...;)

                            img4.imageshack.us/img4/9611/greczia.jpg
                            • anaiss Re: wstrzymanie moczu 20.11.11, 21:54
                              Musisz z nią pracować, jeśli konieczne, to pod okiem behawiorysty, no i ustalić co tak naprawdę dzieje się z jej zdrowiem. A malutka fajna :)
                        • anaiss Re: wstrzymanie moczu 18.11.11, 21:01
                          Bzdura z tym zobowiązaniem. Jeśli już to należało się zobowiązać, że dostarczysz im zaświadczenie o sterylizacji, jeśli nie była uprzednio wysterylizowana.
                • rezurekcja post factum, ale sie wtrace 20.11.11, 22:05
                  matta.hari napisała:

                  > Kropka, tak ją mi się nazwało, spi nieustgannie, albo łypie oczami, gdy kroś za
                  > jrzy za tapczan.

                  podobno psy schroniskowe przez pierwsze dni odsypiaja stres

                  > Temperatury nie miała. Wet nawet bardzo zaangażowanie wąchał jej wyziewy z pysk
                  > a. Podobno, przy skrajnym? lub nie? bo już nie pamiętam, schorzeniu nerek, p0ies
                  > zieje mocznikiem.

                  TAk. Przy mocznicy, w koncowym stadium.
                  Przerabialismy w zeszlym roku przy kocicy.

                  > Jeszcze o Kropce. Szczytem uprzejmości z jej strony jest, gdy odchyli tylną łape
                  > i pozwoli podrapać się w pachwinę.

                  O, to nie jest źle.

                  Dodam jeszcze, ze kiedys znalazlam starego psa. Byl u mnie przez 24 godziny. NIe sikal na podworku ani razu. ALe w mieszkaniu owszem. W sumie na szczescie, bo umarlabym z nerwow, gdyby nie sikal.
                  A potem znalezli sie jego ludzie i piesek wrocil do domu.
    • matta.hari Re: wstrzymanie moczu 16.11.11, 19:03
      Bo żaden nie wierzy w moje opowieści. Ten wczorajszy to nawet powiedział: ja bym nie wytrzymał, ja bym się wysikał.
      Oboje obmacali psa i moczu w pęcherzu było na lekarstwo.
      Drugi powiedział: chyba że wynalazła sposób na przeżycie z pękniętym pęcherzem. Wtedy rzeczywiście pies nie może sikać bo mocz przedostaje się do trzewi. Operowałem kiedyś kota w skrajnym wyczerpaniu z tą przypadłością i moim zdaniem operacja nie powiodła się, i nie mogłem wyjść ze zdumienia, gdy właściciel przyprowadził mi kiedyś kota mówiąc, to przecież ten, ktorego pan operował.
      Sęk w tym, że pies jest w dobrej kondycji fizycznej. Gorzej z psychiką. Nie potrafię nawet jej nieufności porównać z jakimkolwiek dzikim zwierzęciem. Nigdy pewnie nie chodziła na smyczy, bo rzecz ta jest jej nieznana. Samochody napawają ją przerażeniem. Zachowuje się tak, jakby pierwszy raz je widziała. Schody to dla niej czarna magia. Na spacerze wyszukuje załomy w murze by tam się wtulić i całą sobą mówi: niech świat zapomni o moim istnieniu.
      Dodaje mi otuchy rozmowa z Tobą. Piesek żyje. Ma podobno około 4-r3ch lat z tego dw2 i pół roku spędziła w schronisku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka