canivoria
01.09.13, 08:51
Nie powinnam pisać o tak najważniejszych sprawach na forum, ale jestem zupełnie z tym sama.
Mój piesek zachorował na niewydolność nerek.
Chcą go uśpić, ponieważ "nie ma szans na poprawę".
Piesek jest świadomy. Leży. Nie może wstać. Siusia raczej pod siebie, czasem staje na łapki, ale trzeba go podtrzymywać. Reaguje. Rozgląda się. Sam nie je i ne pije, karmiony i pojony jest strzykawką. Ale nie cierpi. "Nerki nie bolą". Nie wymiotuje. Jest po prostu bardzo zmęczony. Śpi, albo nas obserwuje. Zachowuje się jak po długim i męczącym spacerze.
Wiem, że nerki nie odzyskają sprawności.
Wiem, że to leczenie tylko podtrzymujące.
Nie wiem co robić. Serce, a nawet rozum, nie pozwalają mi go uśpić. Nie będzie poprawy, a może jednak? Piesek wydaje się być szczęśliwy, że jest z nami. Jak mam mu skrócić życie, skoro on wydaje się szczęśliwy? Umęczony - tak. Ale szczęśliwy. Jak można uśpić w pełni świadomego przyjaciela?
Proszę, pomóżcie mi przekonać rodzinę, albo zrozumieć takie myślenie.
Nie chodzi o to by jak najdłużej podtrzymywać go przy życiu. Wiem, jak człowiek i zwierzę umierają. Jeśli życie jakiejś istoty oznaczałoby tylko cierpienie, albo głównie cierpienie, jestem jak najbardziej za tym aby mogła ona odejść.
Ale w takim wypadku?
Co zrobić?
Ale z drugiej strony nie chcę dopuścić do tego, że piesek w ogóle ZACZNIE cierpieć. Czy taki moment nadejdzie? Gdzie wychwycić ten moment?? Jak można zadecydować o życiu i nieżyciu drugiej istoty? Jak się w tym odnaleźć? Pomóżcie mi, proszę....
Kocham go, po prostu. Czy jest t egoizm, że nie chcę by odszedł Ale czy on chce odejść? Czuję, że uśpi się go, bo teraz wymaga niemalże stałej opieki. A tak Kłopot z głowy, chociaż wiem, ze jest kochany. Przez wszystkich.
Pomóżcie mi