Dodaj do ulubionych

łysienie po kastracji?

16.03.06, 14:37
Mam siedmioletniego ratlerka miniaturkę.
Pod koniec roku był jakiś taki spokojny, niby nic nadzwyczajnego, bo apetyt
miał, bawić się chciał jak się go pozaczepiało, ale sam z siebie to by tylko
spał no i jadł. Poszłam zrobić mu badania, lekarz stwierdził, że to najwyższa
pora na kastrację (fafik jest/był wnętrem).
Baxiu zniósł to po męsku, bez komplikacji.
Nie minął tydzień jak zaczął kuleć, lekarz zdiagnozował reumatyczne bóle
stawów, pies miał RTG - które niczego nie wykazało.
Po komplikacjach z doborem leków, bo niektórych nie tolerował, stanęło na
półsterydach raz na tydz. w pupeńkę. Bóle zostały zastąpione przez chory
apetyt, no ale po takich lekach to podobno normalne, więc po kuracji (3 tyg.)
mój fafik zmienił się w parówkę na 4 nóżkach.
Niby mu przeszło i było wszystko normalnie(poza walką z nadwagą) ale minęło
może 2 tyg. jak stwierdziłam, że on łysieje.
Lekarz powiedział, że czasem tak się zdarza po kastracji- sprawa hormonalna i
zalecił taki olejek wzmacniający strukturę włosa(Efa Oile). Olejek cudu nie
sprawił, a fafik nadal łysieje (brzuszek jest prawie łysy -no ale nigdy
specjalnie owłosiony nie był, plecki wzdłuż kręgosłupa są mocno
przerzedzone),wystarczy go troszkę podrapać i podłoga pełna jest
jego "wzmocnionych strukturalnie" kłaczków.
Mnie nurtuje pytanie czy to możliwe, że to sprawa po kastracji?
Obserwuj wątek
    • gagik.geworgian Re: łysienie po kastracji? 16.03.06, 16:19
      Witam.
      Rzeczywiście łysienie może wsytępować na tle zaburzeń hormonalnych np po
      kastracji, ale występuje także u niekastrowanych psów np z nowotworem jądra.
      Z czasem takie łysienie może się znmiejszyć. Mozna spróbować wzmocnić włosy
      podając przez okres przynajmniej ok. 3 misięcy preparaty z witaminami A i E
      oraz cynkiem, aminokwasami siarkowymi i wielonienasyconymi kwasami tłuszczowymi.
      Problem z nadwagą również może pojawic się po kastracji i odhcudzenie psa i
      utrzymanie przez niego odpowiedniej wagi jest bardzo ważne, szcególnie jeśli
      psiak ma problemy ze stawami. Otyłość może bowiem nasilać zmiany chorobowe,
      gdyż stawy są zbytnio obciążone.
      Pozdrawiam serecznie - Gagik
    • rezurekcja apetyt kastrata 16.03.06, 16:27
      justyna9966 napisała:

      > mój fafik zmienił się w parówkę na 4 nóżkach.

      Kastraty dostaja konskiego apetytu...((((
      Przerabiam teraz w domu ten problem. Ja swojego "zatykam" jablkami. Mozna do
      jedzenia dodawac otrąb, tak byl odchudzany, z dobrym skutkiem, nasz NOP
      pies-senior.
      NOP - NieOdzalowanejPamieci
      • justyna9966 Re: apetyt kastrata 16.03.06, 16:54
        Bardzo dziękuję za radę z jabłkami i otrębami, spróbuję, choć mogą być
        problemy, bo mój zwierz ma swoje upodobania(jak buny dydy francuskie
        podniebienie). Póki co, to z owoców zmęczy banana i truskawki :). A co do
        otrębów, kaszek itp, to on chętnie tym tylko pluje :(. Wymyśliłam mu suchą
        karmę light + mleko + twarożek od czasu do czasu, no i z nabiałem w sumie nie
        ma kłopotów, a karmę z obrazą zjada jak jest maxymalnie głodny ;>. Efekty są
        póki co mało widoczne - tylko mordka mu zeszczuplała, no ale czekam na
        cieplejsze dni żeby zapewnić mu więcej ruchu - bo jak jest zimno, to on jest
        obrażony na spacery :(.
        • rezurekcja Re: apetyt kastrata 17.03.06, 10:38
          Ja swojemu jablka daje miedzy posilkami, zeby sie odczepil i nie penetrowal kuchni.
          Otreby mozna domieszac do karmy.
          Nie zwiekszac ilosci pozywienia.
          Dzienną ilosc jedzenia warto rozlozyc na kilka mniejszych posilkow- jesli
          tylko jest mozliowsc karmienia kilka razy dziennie. Moj je teraz trzy razy
          dziennie, bo obiadokolacje podzielilam na dwie czesci, druga zjada po powrocie
          z wieczornego spaceru. I cozywisce ze dwa jalbka na zapchanie. Dostaje tez
          kilka gryzakow typu sciegna, ogony czy uszy, nie dosc, ze sie czyms zajmie, to
          jeszce i moze przekąsic.
          Ja swojemu psu gotuje danie jednogarnkowe, podroby lub kurczaka z warzywami z
          wloszczyzny lub gotowych mieszanek na zupy i ryz albo kasze gryczana. Dziele
          na porcje i zamrazam.
          Karme sucha trzymam jako zapas na sytuacje awaryjne.
          Bardzo pilnuje, zeby mu nie dawac wiecej, niz przed kastracja.

          Moj sie na spacery nie obrazil, wydaje sie, ze jest mrozoodporny. Ja mam
          owczarka poniemieckiego. Ale Twoj piesek jest innej kondycji, nie dosc ze
          krotkie futerko to ilapki krotsze, blizej do zimnego sniegu, nic dziwnego, ze
          nie chce spacerowac.

          Bananow sama nie jem i psu tez nie dam. NIestetym,za duzo chemii, one sa przed
          wyyslka na eksport przez tydzien moczone w chemikaliach. Pare razy jedzac
          banana mialam wrazenie, ze czuje smak acetonu. Potem sie okazalo, ze one sa
          mocno konserwowane.
          Mozesz probowac dawac swoejmu psu rozne owoce lub warzywa. Moze sie okaze, ze
          cos polubi.
          Moj ostatnio zaczal jesc oliwki...
          • bisbal Re: apetyt kastrata 17.03.06, 15:47
            Hmmm, sama kupuję warzywa z ekologicznych upraw, jednak jeżeli uważasz, że
            przez wyeliminowanie babnanów nie ma w Twojej diecie chemikaliów... zauważ
            jakiej grubości jest skórka banana, a jakiej skórka jabłka, które też jest
            spryskiwane, a warzywa z nieekologicznych upraw mają masę metali ciężkich itp.
            A jak pełna chemikaliów jest woda... By żyć w 100% zdrowo musielibyśmy
            przenieść się do dziewiczych lasów Amazonii. Ostatnio czytałam, że
            przeprowadzono badania wśród Polek i znaleziono średnio 70 szkodliwych
            substancji w ich krwi.
            • bisbal Re: apetyt kastrata 17.03.06, 15:48
              babnanów* = bananów :))
            • rezurekcja banany 17.03.06, 16:28
              bisbal napisała:

              > Hmmm, sama kupuję warzywa z ekologicznych upraw, jednak jeżeli uważasz, że
              > przez wyeliminowanie babnanów nie ma w Twojej diecie chemikaliów

              Tego nie napisalam.
              I nie uwazam tak.
              Ja tylko nie chce znow poczuc tego koszmarnego smaku acetonu w ustach.
              Dlatego nie jem bananow.

              > By żyć w 100% zdrowo musielibyśmy
              > przenieść się do dziewiczych lasów Amazonii.

              Zapomnialas o opadach promieniotworczych i innych swinstwach przywianych przez
              wiatr.

              > Ostatnio czytałam, że
              > przeprowadzono badania wśród Polek i znaleziono średnio 70 szkodliwych
              > substancji w ich krwi.

              Zeby zdrowo jesc, nalezaloby nic nie jesc. Albo byc bretarianinem, ktory
              odzywia sie energia bosko-kosmiczna czy czyms podobnym.

              O calej chemii w jedzeniu wole nie myslec, no umarlabym z glodu.
          • justyna9966 Re: apetyt kastrata 18.03.06, 19:01
            Ech, też miałam owczarka i oba się razem wychowywały
            (możesz sobie wyobrazić komentarze przechodniów, których spotykaliśmy).
            Jak jeszcze duży żył, to mały owszem zajadał wszelkie gryzaki zwędzone dużemu,
            które były już przez dużego pomemłane (widzisz, on jest cały malutki, ząbki
            tyż;)) ale teraz, to on się bawi gryzakami.
            No i spory szkopuł w tym, że on właśnie taki mały jest. Bo i owszem dostaje
            małe porcyjki 2-3 razy dziennie, ale ciężko wyczuć ile będzie odpowiednie dla
            niego, no i do tego by miał wszystkie mikroelementy.
            A jest skubany cwany, jak mu zrobię gulasz, to on go chętnie wyskubie z mięska
            i tyle. Wygląda jak kombajn: żarełko wchodzi przodem a kaszka wylatuje bokiem.
            No da się go nabrać jeśli kaszy nie widać, znaczy się, jest jej bardzo mało
            wzgl. reszty. Dlatego zdecydowałam się na suchą karmę, żeby miał wszystko czego
            potrzebuje.
            Co do testowania, co on lubi.. jak pisałam poprzednio, mój fafik z natury ma
            francuskie podniebienie, a czym się to objawia: jak nie ma na coś ochoty, to
            kropka, mimo, że wcześniej to jadł. No więc gotowanie też musi być urozmaicone,
            bo on nie lubi monotonnego jedzenia (sucha karma się nie psuje).
            Myślę, że jak zrobi się cieplej, to znowu będzie jadł "kaszkę", bo
            ewentualne "nadkarmienie" wyrówna długi spacerek :).
          • justyna9966 Re: apetyt kastrata 18.03.06, 19:07
            aaa zapomniałam dodać, że kiedy jest głodny - bo przecież mogłabym mu po prostu
            dawać raz dziennie malutko i tyle, ale kiedy on jest głodny, to wszyscy o tym
            wiedzą a jest tak upierdliwy, że nikt o tym nie zapomni.
            Jest mały ale potrafi być tak męczący... siada poza zasięgiem i po prosu ryczy.
            Nic nie idzie przy nim robić (tv y y, książka y y, skupić się nie idzie)
            Albo puszcza ultradźwięki, system z zamykaniem go w innym pokoju, nie działa -
            ryczy głośniej.
            Dlatego dostaje małe porcyjki :) żeby się/mnie nie denerwował.
            • rezurekcja Re: apetyt kastrata 20.03.06, 13:33
              justyna9966 napisała:

              > Jest mały ale potrafi być tak męczący... siada poza zasięgiem i po prosu ryczy.

              O! to faktycznie trudna sytuacja.
              Mojego wychowalo zycie, byl psem bezpanskim, jadl, co mogl znalezc, do tej
              pory niczym nie pogardzi.
              ALe madre ludzie mowia, ze na niejadki i francuskie podniebienia jest jeden
              sposob, nieco brutalny: pies dostaje posilek, ma ca. 15 minut zeby zjesc. Nie
              zje - zabieramny miske i nastepny posilek zgodnie z rozkladem.

              tu detaliczne porady
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=36845841&v=2&s=0
              Wybieranie pysznych kaskow z kaszy znam z widzenia, niektore nasze psy obecnie
              juz NieOdzalowanejPamieci tak potrafily wybrzydzac.

              I faktycznie w takiej sytuacji sucha karma wydaje sie byc najlepszym
              rozwiazaniem. Albo miksowanie gotowanego, ale nie jest korzystne, zeby pies
              jadl tylko papke.

              Powodzenia.
              • justyna9966 Re: apetyt kastrata 20.03.06, 22:15
                Dziękuję za "detaliczne porady",
                ale hmm, no ja kłopotu z tym, że on nie zacznie jeść w 5 sek, to nie mam :)
                Kłopot w tym, że on wyskubuje kąski, ale jest nadzieja :D
                Wymyśliłam sobie nowy patent, w końcu też mogę być cwana, nie?
                No więc nie daję mu jeść do momentu kiedy jest mocno głodny i nie daje spokoju-
                skacze i się oblizuje, no i zaczyna ryczeć, przeciągam ile się da, potem daję
                mu gulasz, a że jest serio głodny, rąbie wszystko za wyjątkiem marchewki :)
                • rezurekcja Re: apetyt kastrata 21.03.06, 09:56
                  ustyna9966 napisała:

                  > No więc nie daję mu jeść do momentu kiedy jest mocno głodny i nie daje spokoju-
                  >
                  > skacze i się oblizuje, no i zaczyna ryczeć, przeciągam ile się da, potem daję
                  > mu gulasz, a że jest serio głodny, rąbie wszystko za wyjątkiem marchewki :)

                  SLusznie.
                  Madre ludzie mowia tez, ze wybrzydza pies, ktory nie jest naprawde glodny.
                  Dlatego piesek przeglodzony - ale tak porzadnie - to nawet i marchewke
                  (gotowana w wywarze miesnym) zje.
                  Jesli mozesz, to posluchaj wypowiedzi dr Doroty Suminskiej, ostatnio radzila
                  opiekunom "niejadka", ale powtorka tej audycji bedzie w godzinie bardzo
                  nieludzkiej (3 rano..., Tok Fm zmienil ramowke niestety...)

                  10:00-12:00 - Wierzę w zwierzę - współautor audycji - dr weterynarii Dorota
                  Sumińska (powtórka w nocy z piątku na sobotę o godz. 03:00)

                  Co do ryczenia: mielismy psice, ktora "spiewala". Byla rozpuszczona jak
                  dziadowski bicz, wszytko jej bylo wolno, tez niejadek. Zeby dostac cos z
                  panskiego stolu wydawala z siebie dzwieki przypomnajace spiew, zmiękczyla tym
                  nawet mojego ojca, nieprzejednanego, jesli chodzi o dokarmianie zwierzat
                  podczas ludzkich posilkow. Teraz moj tato szykuje kanapki dla siebie i kąski dla
                  zwierzat (1 pies + 4 koty).
                  Wiki juz nie ma.
                  • justyna9966 Re: apetyt kastrata 21.03.06, 12:53
                    Dziękuję za namiar audycji -fakt trudne godziny :)

                    Jak zapewne się zorientowałaś ten mój gagatek, to też nieprzyzwoicie
                    rozpuszczony fafik.
                    Jak go dostaliśmy był ciupki (miał jakieś 7 tyg), no a w domu było już moje
                    bydlątko (ok 40-45kg żywej wagi), które było bardzo karne, ułożone, no i
                    dojrzałe akurat - 3 latka.
                    Owczarek zaakceptował kurdupla bardzo łatwo - miłość jego życia - kundelek, też
                    był niedużego wzrostu.
                    No i zaczęło się wychowywanie nietoperka. Łatwo nie było, bo jak coś zbroił to
                    duży przepraszał, jak czegoś chciał, to podpuszczał dużego żeby i duży tego
                    chciał - wiesz, siła grupy, no więc możesz sobie wyobrazić co się działo, kiedy
                    mały zadecydował, że to dobra pora na spacer... Mój duży mądry pies zgłupiał,
                    oczywiście nie do przesady, ale ilekroć chciało się ustawić małego chował się
                    za dużym.
                    Bez tragedii, co najwyżej było wesoło, bo mimo wszystko mój pies trzymał rezon
                    i nie przeginał, a mały wbrew pozorom słuchał się dużego (czasem miałam
                    wrażenie, że bardziej jego jak nas :)).
                    No ale, że taki mały, łamał wszelkie normy, nawet kupił moją mamę, która z
                    założenia psa widzi na swoim legowisku, nie ma mowy o żadnej kanapie, nie przy
                    stole - no chyba, że gdzieś na uboczu położonego i niemarudnego, pies je co mu
                    się daje...
                    Co zrobił mały z moją mamą:
                    pies z nią śpi...
                    pies czasem nawet siedzi jej na kolanach podczas posiłków!
                    pies je rarytasy, (jak duży żył to wyjadał kąski ze swojej miski i z jego, a co)

                    Mój pies wpadł pod autobus, więc myślę, że wiem jak Ci brak Twojej ulubienicy,
                    no ale od tego momentu maluszek się ciut pogubił.
                    On zawsze był odważny i butny, bo jak narozrabiał, to mój pies go bronił i jak
                    co zbierał wciry, no a teraz..
                    Buta mu została ale przypłacił, to raz pogryzieniem więc już spuścił z tonu,
                    oczywiście po stracie dużego wszelkie czułości rozkładane na dwa skupiły się na
                    nim, więc chyba bardziej rozpuszczonego psa nie znajdziesz w okolicy :)

                    Ale mając taką gromadkę to też musi być wesoło :)
                    • rezurekcja zwierzyniec 21.03.06, 13:07
                      justyna9966 napisała:

                      > Dziękuję za namiar audycji -fakt trudne godziny :)

                      Powtorka jest o nieludzkiej, a akurat teraz bedzie powtarzana audycja z
                      porada dla niejadka.
                      Premiera jesta w niedziele o 10.
                      Generalnie chodzi o to, zeby niejadka porzadnie przeglodzic. Albo je albo nie
                      je, zabieramy miske. I zadnych przekasek miedzy posilkami.

                      > Jak zapewne się zorientowałaś ten mój gagatek, to też nieprzyzwoicie
                      > rozpuszczony fafik.

                      Malego latwiej rozpiescic.

                      > , ale ilekroć chciało się ustawić małego chował się za dużym.

                      dobre:)))

                      > Bez tragedii, co najwyżej było wesoło, bo mimo wszystko mój pies trzymał rezon
                      > i nie przeginał, a mały wbrew pozorom słuchał się dużego (czasem miałam
                      > wrażenie, że bardziej jego jak nas :)).

                      u nas Wika byla kierownikiwm stada. Potem byl najmlodszy pies, chart
                      jeleniogorski Kajtus, ten, coi teraz jest sam, a na koncu najwiekszy i
                      najstarszy w gronie owczarek wroclawski, tez juz NOP.

                      > pies z nią śpi...

                      tato zabiera ktoregos z kocurow, bo sie tluka w jednym pomieszczeniu, trzeba
                      je rozdzielac.

                      > pies czasem nawet siedzi jej na kolanach podczas posiłków!

                      Wika miala swoje krzeslo...

                      > Ale mając taką gromadkę to też musi być wesoło :)

                      Trzeba tylko uwazac, zeby sie kocury nie zatlukly na smierc i zeby samochod
                      ich nie potracil. Kocice sie omijaja z duma i godnoscia osobista.
                      • justyna9966 Re: zwierzyniec 21.03.06, 23:14
                        Wiesz, niby logicznie, że jak wybrzydza niech nie je, ale uwierz mi, to jest
                        małe ale jak czegoś mocno chce, to mnie wykańcza,
                        najlepiej, że o ile ja staram się być stanowcza, to jak uwiesi się mojej mamy,
                        to zazwyczaj, jeśli nie zabiorę go w porę, mama go podkarmi :(
                        Czy wsponinałam, że on ryczy? to nie blef, skubany robi to efekciarsko
                        - nawet mu łezki lecą (a ratlerki mają lekko wyłupiaste oczki więc wrażenie
                        jest pokrewne spojrzeniu Kota w Shreku).

                        Mały z dużym mógł robić prawie wszystko, on był bardzo cierpliwy (przeszedł
                        chrzest bojowy z moją siostrzenicą, która chciała mieć kucyka albo wnikliwie
                        badała czy aby mu coś nie odpadnie jak się go potarmosi..)
                        i mogło się odnieść wrażenie, że to mały rządzi, do momentu gdy z lekka
                        przesadził i moje bydełko burknęło :) momencik i mały wiedział gdzie jego
                        miejsce :)

                        własne krzesło (dobre :))..
                        Bax króluje w samochodzie, absolutnie wszyscy wiedzą, że siedzenie pasażera (z
                        przodu) należy do niego :)
                        mniej się wtedy wierci i marudzi (choć do cichych pasażerów to on nie należy..
                        niestety)

                        Z tym uważaniem na samochody, to brzmi znajomo - fafik nie dosyć, że jest mały,
                        to jeszcze czarny i z natury ruchliwy więc go prawie nie widać, dostał szelki
                        odblaskowe tak na wszelki wypadek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka