Dodaj do ulubionych

Pozdrowienia z Kołobrzegu

09.06.08, 22:36
Bora wyjechala na wakacje, pierwszy raz nad morze. Pierwszy spacer
do wydm, przebiegal normalnie. Na wydmach wyczula wode, runela z
gory jak wsciekla kula, bryznela do wody. Dopiero po chwili
poszukala nas wzrokiem. Rano biega z nami wzdluz brzegu, po poludniu
ma godzinne wyjscie nad morze i wieczorem znow. Pachnie woda morska,
sierstke ma czysciutka, wyprana. Baltyk jest zadziwiajaco
przejrzysty, choc lodowaty.
www.garnek.pl/dedebe2/archiwum
Obserwuj wątek
    • inessta Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 11.06.08, 20:39
      A jak rozwiązaliście sprawę transportu?? Ja mam do Kołobrzegu jakieś 8 godzin
      jazdy i zastanawiam się jak mój Cezariusz zniesie taką długą podróż? Co do
      powitania morza, to podejrzewam, że powita go tak jak Bora. Wpadnie z dzikim
      pędem i zacznie pływać. Ciekawe jak będzie nurkował, bo w jeziorkach idzie mu
      całkiem dobrze.
      • krechu Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 10:34
        Ja już nie raz jeździłem z psem na trasach. Mam auto typu hatchback czyli z całą
        klapą otwieraną i pies podróżuje w bagażniku. Jeżeli jadę sam zakładam dodatkowo
        siatkę żeby nie przechodził na tylnie fotele, chociaż raczej tego nie robi. Na
        trasach trzeba ładnie obłożyć ścianki bagażnika choć pies dość szybko się uczy
        jak przyjmować stabilną pozycję. Co ok 2h przerwa na sikanie i rozprostowanie
        kości. Jak jadę z żoną mam taki specjalny bidon z wbudowaną miską z którego co
        jakiś czas dostaje wody. Auto bez klimy i podróżuję z 10-cio miesięcznym
        dzieckiem więc okien też się nie da otworzyć całkiem. Parę takich przygód już
        pies przeżył i jak dotąd bez problemu. Warto mu jeszcze jakąś kość albo zabawkę
        do bagażnika wrzucić. W nowszych samochodach jest jeszcze takie "okienko" w
        tylniej kanapie więc teoretycznie można w sedanach też psa wozić - chociaż to
        dla psa jest dużo mniej ciekawe.

        Pozdrawiam
        Krechu
        • ddb2 Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 11:00
          Trasa Wawa - Kolobrzeg z psem, przez tragicznie od lat rozkopany
          Torun i Bydgoszcz, trwala prawie 7 godzin. Nigdy nie wozilam psa w
          bagazniku, ze wzgledu na bezpieczenstwo zwierzecia. W przypadku
          uderzenia w tyl, pies ginie.
          Bora jezdzi na tylnym siedzeniu, na specjalnej macie ( juz moj drugi
          pies z niej korzysta i to czesto, wiec jest naprawde solidna,
          kupiona przed wielu laty w nowopowstajacej wtedy sieci Kakadu ). Nie
          brudzi wiec siedzen - jest czarna, a samochod w srodku jasny, nie
          spada w czasie hamowania za przednie siedzenia,bo mata to
          uniemozliwia, a dodatkowo ma specjalne szelki podrozne, ktore sa
          wpinane w zapiecie pasa i te szelki z kolei zabezpieczaja ja w
          czasie ew. stluczki, przed wypadnieciem przez przednia szybe, a po
          drodze przed uszkodzeniem osob siedzacych z przodu.
          Mielismy 2 krotkie postoje po drodze. Micha i butelka z zimna woda,
          zabezpieczona w torbie termoizolacyjnej, jest zawsze pod reka, ale
          Bora prawie w ogole nie pije. W czasie pierwszego postoju zrobila
          kupe, w czasie drugiego - wytarzala sie w zdechlej rybie i musialam
          ja wykapac w pobliskim stawie (recznik tez zawsze jezdzi). Jedzenia
          w czasie drogi nie dostaje - dalam jej jajko na twardo, ktorego jest
          wielka fanka. Skromne sniadanie zjadla przed wyjazdem, poniewaz
          wiem, ze dobrze znosi jazde.
          Samochod z klima, ustawiona na dosc niska temperature ze wzgl.na
          psa, ja, zmarzluch, musze jedzic w czapce (zart)
          • krechu Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 15:52
            "Nigdy nie wozilam psa w bagazniku, ze wzgledu na bezpieczenstwo zwierzecia. W
            przypadku uderzenia w tyl, pies ginie" Zawsze mnie pasjonowało takie podejście,
            bez obrazy ale to jest dobieranie teorii do działań. Równie dobrze można
            powiedzieć. W przypadku uderzenia w bok pies ginie. Uderzenia w tył samochodu
            najczęściej charakteryzują się najmniejszą siłą spośród ogółu wypadków -
            wynikają po prostu z niedohamowania kierowcy z tyłu - trochę już jeżdżę i sporo
            widziałem. Według mnie pies się może najwyżej trochę podrapać i przestraszyć.
            Systemy zapinania psów szelkami w samochodzi może spisują się w nowych dużych
            samochodach samochodach wyposażonych w 8 poduch i kurtyny natomiast w słabszych
            wozach najczęściej doprowadzają do połamania kończyn - system blokowania pasó w
            wozach jest dostoswany do odpowiedniej siły naciągu i wagi obiektu itp - kiedyś
            oglądałem o tym program. Poza tym jak wspomniałym podróżowanie z 40-kilogramowym
            niedojrzałym labradorem na jednej kanapie z tyłu z 10-miesięcznym dzieckiem na
            trasie to jest dopiero ryzykowne - tym razem dla dziecka. Nie tyle ze względu na
            psią złośliwość czy co tam ale podróż zawsze może zrobić na psie wrażenie.
            Wożenie psa na z przodu jest dla mnie niedopuszczalne w żadnej postaci -
            widziałem już sporo stłuczek spowodowanych takim zachowaniem.

            PS bez urazy ale rozwiązania typu hiperbezpieczne dla psa systemy pasów
            bezpieczeństwa maty i tym podobne służące do tego aby pies mógł jechać na fotelu
            są dla mnie po prostu produktem społeczeństwa sklepowego.

            Z tego co wiem to na całym świecie psy policyjne, ratownicze itd. podróżują w
            bagażnikach (mniej lub bardziej do tego przystosowanych.

            Pozdrawiam
            Krechu
            • ddb2 Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 16:33
              Zadziwiajaca jest ta twoja niezbita pewnosc co do slusznosci
              wlasnych teorii. Istnieje cos takiego, jak strefa zgniotu i bagaznik
              w modelu hatchback, w tej strefie calkowicie sie miesci. I to
              niezaleznie od tego, czy wg. poboznych zyczen, uderzenia w tyl sa
              wylacznie z niewyhamowania.
              Bagaznik stanowi przestrzen nie chroniona.
              Bora jezdzi w strefie srodkowej samochodu, chronionej 6 poduszkami.
              Podrozujemy duzym samochodem, we dwojke plus pies, wiec mam
              mozliwosc zapewnienia jej komfortowych i bezpiecznych warunkow.
              Na twoim miejscu, rowniez nie sadzalabym wesolego psa na jednym
              siedzeniu z malenstwem, ale nie dorabialabym do tego faktu zadnych
              teorii.
              • krechu Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 16:45
                Taki charakter, ale musisz przyznać, że zabawa jest lepsza niż dyskusja z osobą,
                która ciągle przytakuje i odpuszcza - ja osobiście strasznie tego nie lubię (no
                chyba, że rozmawiam z szefem) smile
                Istnieje coś takiego jak statystyka wypadków i ich skutków na samochody. Z tymi
                strefami nie jest do końca tak jak piszesz ale to inna bajka są jeszcze w
                układach samochodu części, które tych stref nie mają (a i w tych nowszych)-
                między innymi belki i podłużnice; dlatego napisałem m.in . że w dużych nowych
                samochodach ma to jakiś sens chociaż nie jestem do końca przekonany co do ryzyka
                wożenia psa w bagażniku. O ile się nie mylę poruszasz się nową primerą - to jest
                w zasadzie czołg nie samochód i daję głowę, że przy standardowym uderzeniu w tył
                do wymiany może byłby zderzak i lampy.

                Po prostu nie wiem jakim samochodem porusza się koleżanka, która rzuciła temat
                więc staram się przedstawić i różne możliwości.

                Pozdrawiam
                Krechu
                • paenka Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 19:28
                  a może ona jeździ pociągiem ? big_grin

                  czołg to był mój polonez, którym razem z Kaiserem uwielbialiśmy
                  jeździć nad Jeziorsko. PIes zawsze wtedy siedział na tylnym
                  siedzeniu a nie w bagażniku, którego po prostu nie znosił ze względu
                  na niską szybę i twardą podłogę.
                • ddb2 Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 22:07
                  Plus, ze chociaz zdajesz sobie sprawe ze swego charakteru.
                  A primere chyba przeceniasz. Z czolgiem niewiele ma wspolnego i tak
                  naprawde na drodze wazna jest rozwaga i myslenie za siebie i za
                  innych.
                  Dawno temu byla u mnie w domu bokserka, ktora uwielbiala jezdzic
                  samochodem, a jesli samochod, dewizowy fiat 127 stal w ogrodzie i
                  szyby mial opuszczone, pakowala sie przez okno do srodka, zeby choc
                  sobie posiedziec, jak w budzie.
                  Potem samochod zaczal tracic zycie, zostal sprzedany, a ojciec
                  dostal talon na syrene bosto ( kiedys, nawet majac pieniadze, nie
                  mozna bylo kupic samochodu bez tzw. talonu czyli przydzialu , tylko
                  za dewizy lub bony ). Syrena bosto byla jeszcze bardziej paskudna od
                  zwyklej syreny, ktorej nie smiem nazwac sedanem. Taka obleczona w
                  toporna i rdzewiejaca blache, mysl projektantow socjalistycznych.
                  Ktoregos dnia bosto stanela w ogrodzie z otwartymi zapraszajaco
                  drzwiami i tylem (smierdzialo i ojciec chcial ja wywietrzyc). Berta
                  nigdy do niej nie wsiadla. Do lekarza musialam ja wozic autobusem,
                  bo dostawala histerii na widok syreny bosto.
                  • krechu Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 13.06.08, 08:34
                    "Plus, ze chociaz zdajesz sobie sprawe ze swego charakteru" - Dziękuję Pani
                    doktor. Mam nadzieje, że w przyszłości dowiem się jakie powinny być kolejne
                    etapy mojego dochodzenia do "normalności" smile

                    "na drodze wazna jest rozwaga i myslenie za siebie i za innych" bardzo cenna
                    uwaga - odpukać przejechałem już ponad 1mln kilometrów stosując się do tej
                    zasady i jeszcze nie miałem poważnego wypadku - jedynie parę stłuczek (nigdy z
                    mojej winy)

                    Pozdrawiam i odrobinę więcej dystansu życzę smile
          • enzowy Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 26.06.08, 00:04
            Enzo tez jezdzi na macie w dalsze trasy i w szelkach.
            po okolicy - zawsze przypiety, nigdy nie jest "luzem"

            wytrzymuje naprawde dlugie trasy, robimy postoje w porach w ktorych zazwyczaj
            chodzi na spacery. bezposrednio przed podroza nie je, wode zawsze mamy
            przygotowana. w czasie podrozy moze dostac czasem jakis smakolyk, ale konkretny
            posilek po przyjezdzie na miejsce, albo conajmniej 2 godziny przed wyjazdem.
    • inessta Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 12.06.08, 11:26
      Dzięki za wyjaśnienia. Na krótkich trasach ( nad jeziorko ) piesek świetnie się
      bawi jadąc z tyłu. Składamy tylko tylne kanapy i otwieramy okno, żeby poczuł
      "wiatr we włosach". Nie rzuca się po siedzeniach, siedzi i patrzy na drogę. Gdy
      wracamy zazwyczaj leży, bo jest zmęczony harcami po wodzie.
    • gajenka Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu 20.06.08, 14:52
      Witam! Myślę,że nasza Tatanka (sześcioletnia biszkoptowa labradorka) jest
      wytrawną podrózniczką. Bywały lata, że dziennie "robiła" i po 600 km.Działo się
      to wówczas, gdy musiałam wracać do pracy z wakacji nad morzem i późno w ten sam
      dzień wracać, bo zostawiałam tam małe i chore dziecko. I tak działo się co
      tydzień przez dwa miesiące w roku.Przez ten czas wypracowałam metodę naszych
      podróży.
      Auto- tylko kombi(nowe - kupowane zawsze z myślą o naszym psie)- miejsca dużo i
      wygodnie, klimatyzacja też - nie otwieram okien w czasie jazdy, bo Tatanka lubi
      łeb wystawiać a ja boje się, że jakieś prósze wpadnie jej od oczu, albo będzie
      próbowała przedrzeć się przez tylne siedzienia do tegoż okna. Cała przestrzeń
      bagażnika wyłożona kocem i otulona prześcieradłami, a w centrum - tatankowe
      "łóżko" , w którym śpi w domu. Co dwie - trzy godziny postój na picie i toaletę
      (generalnie nie lubi)
      Efekt jest taki, że uwielbia jadę autem(kojarzy się jej z wolnością siódmego
      tatankowego nieba).
      W tym roku jedziemy do Kuźnicy. Obie już nie mozemy się doczekać.
      Pozdrawiam życząc wspaniałych podróży smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka