Dodaj do ulubionych

To nie labrador???

22.06.07, 12:25
Witam wszystkiech labradoromanów:
Czy ktoś może mi odpowiedzieć? Kupiłam (podobno) labradorka bez rodowodu. Ma
wszystkie cechy tej rasy poza tym, że jest stanowczo za mały. Za tydzien
skonczy 3 miesiace - a jego waga to 4 kg. Nasz weterynarz stwierdzil, że się
nieproporcjonalnie rozwija, ma za krótkie łapki w stosunku do reszty, ale
podobno psy mają różne fazy wzrostu i to się może wynormować. Zalecił
podawanie większych ilości witamin+raz w tyg jajko. Co o tym myślicie, może
daje mu za mało jedzenie? Proszę o opinie - pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mekej Re: To nie labrador??? 22.06.07, 12:37
      tak to jest z kupowaniem pieska bez rodowodu, nigdy nie ma się pewności, co z
      niego wyrośnie, ale cóż Twój wybór
      niezależnie od wszystkiego 3 miesięczny LABRADOR tyle ważyć nie powinien
      tutaj masz przegląd wagi i wzrostu labradoraw poszczególnych miesiącach życia:
      labradory.info/viewtopic.php?t=1558
    • mekej Re: To nie labrador??? 22.06.07, 12:40
      jak wynika z tego zestawienia 3 miesięczy labrador waży minimum 10kg -
      indywidualny rozwój indywidualnym rozwojem, ale między 4 a 10 kg jest duża
      przepaść, więc weterynarz kompletnie nie wie co mówi...
      • mamamartysi Re: To nie labrador??? 22.06.07, 13:51
        Dzięki za odp, nigdzie nie moglam znalezc informacji o wadze labkow
        kilkutygodniowych, bardzo pomocny link. Zastanaiam sie jeszcze czy nie robie
        blędów w jego diecie - moze to moja wina ze nie rosnie-moze jest biedaczek
        niedozywiony? Nie chce jesc suchej karmy, a probowalam juz wielu. I jeszcze
        jedno: jak go kupowalismy, wlasciciel twierdzil, ze piesek ma 6 tyg. -
        natomiast po wizycie u weterynarza okazalo sie ze wazy 1,5 kg i powiedzial, ze
        wiek jest zawyzony - czy 6 tyg. labek powinien wazyc ok 3 kg?? Troche szkoda,
        mimo ze piesio jest slodkim rozrabiakom to zawsze chcialam miec duzego. A moze
        to jakies skrzyrzowanie z jamnikiem - te jego kroctkie lapki - nawet troche
        smiesznie wyglada... sad(
        • mekej Re: To nie labrador??? 22.06.07, 17:40
          nawet jeśli odebrałaś pieska w wieku 6 tygodni, to z tego, co kojarze i tak za
          wcześnie, bo zdaje się, że powinno się to robić najwcześniej w 7 tygodniu
          rozumiem, że nie dostałaś też książeczki zdrowia i nie masz pewności czy i w
          jaki sposób był poddawany opiece weterynaryjnej przed zakupem??
      • mamamartysi Re: To nie labrador??? 22.06.07, 14:01
        OOOOOOOOOO. Jak dokładnie przeanalizowalam tabelę z wagą, to sie okazalo, ze są
        przypadki mniejszych piesków, np: Simba 7,5tyg -2,35kg; Mila 10tyg - 3,5kg
        Dzieki az mi sie humorek poprawil.
      • mamamartysi Re: To nie labrador??? 22.06.07, 14:03
        Jest tu jakas niescislosc (w tabeli): Piesek Simba 11tyg.-waga 5kg i ta sama
        Simba 12 tyg - waga 8,5kg. Czy w ciagu tyg. piesek moze przytyc 3,5 kg??
        • paenka Re: To nie labrador??? 22.06.07, 14:58
          Wagi sa rozne. Bylam w przedszkolu dla labow i moj byl najmlodszy a najwiekszy w wieku 3 miesiecy. Suczki sa duuzo mniejsze od psow ale to tez nie jest regulawink Karma sucha jest bardziej kaloryczna niz karma mokra ( z puszek). Psiak mlody powinien dostawac srednio 3 - 4 posilkow w zaleznosci od rodzaju pokarmu i zalecen producenta na opakowaniu. Naucz psa jedzeni karmy suchej. Napierw ja rozdrabniaj w mikserze i dodawaj np ryezu i rob papke a potem stopniowo coraz mniej papki. Jak sie bedzie nadal upieral ze sucha nie to mu po prostu nic innego nie dawaj to sam w koncu zje. Psy potrafia byc chimeryczne i dyktowac swoje upodobania. CZasami psiak bez problemu jada sucha karme i nagle mu cos odbija i strajkuje.

          Zoltko dobra rzecz. Nie cale jajko! Bialko szkodzi. Ja swojemu gdy byl szczeniakiem, chyba!!!, codziennie podawalam po jednym surowym zoltku. Ale pokroic sie nie dam za codziennosc bo to dawno bylo;p W zoltku jest duzo witamin potrzebnych pieskowi. Nie przesadzaj z odywkami zwapniem bo mozesz przedobrzyc.
        • mekej Re: To nie labrador??? 22.06.07, 15:57
          nieścisłości, a raczej błędy się mogą w tabeli pojawić, gdyż jest ona dosyć
          spora i pewnie robiona przez 1 osobę smile
          nie pamiętam ile mój piesek ważył w wieku Twojego, więc nie jestem w stanie
          powiedzieć jaki jest tutaj margines tolerancji...

          ja też uważam, że powinnaś spróbować pieska przekonać do suchej karmy, bo ważne
          jest, żeby tak młody piesek dostawał dobrze zbilansowane pożywienie smile
          • bozenka12 Re: To nie labrador??? 26.06.07, 20:04
            Kocham labki, sama jednego mam. Ale...jesli Twoj psiak jest slodki, kochany, to
            czy naprawde to az taka roznica, czy w 100% to labrador czy nie?
            Ja kocham tak samo mojego 100% labka jak i moja pitbullice, ktora jednak tak w
            100% pitbullem nie jest. Ma czegos tam domieszke.
            • mamamartysi Re: To nie labrador??? 27.06.07, 10:35
              Doga Bozenko:
              Oczywiscie ze kocham swoją psinę nawet jak wyrośnie z niego jamnik i nie
              zamienilabym go na rzadnego innego 200%-go z rodowodem. Jest ślicznym,
              zwariowanym szczeniaczkiem. Obawiam sie jednak czy nie robie mu krzywdy źle go
              karmiąc, bo gdyby był labradorkiem to powinien wazyc ok 10 kg - a on wazy
              4,200. Troche chorował po podaniu puszkowej karmy Pedigree - nie polecam!!! -
              straszne świństwo, nawet ochydnie pachnie. Pojawila sie kupka z krwią - a
              pisali, że to karma dla 6-tygodniowych psiaczków. A teraz nie chce jesc suchej.
              Pozdrawiam...
              • mekej Re: To nie labrador??? 27.06.07, 11:40
                jeśli piesek nie chce jeść suchej karmy to może pomogą rady zawarte tutaj:
                kliker.dog.pl/
                w dziale -> praktyka -> jak nauczyć psa -> niewybredności
                • mamamartysi Re: To nie labrador??? 27.06.07, 11:55
                  Dzięki mekej, bardzo ciekawy serwis.. smile)
                  • mekej bardzo proszę :):):) 27.06.07, 12:08
                    polecam się na przyszłość wink
                  • ceberka Re: To nie labrador??? 28.06.07, 17:25
                    o labradorku marzyłam od 10 lat, dostałam na urodziny w grudniu ub. roku- i tez
                    okazało się,ze nie labrador. Kupilismy od hodowcy, w domu mieli sunię
                    biszkopta, ojciec ponoc rodowodowy, matka nie- gdyż drugi miot w roku.. i moja
                    Dorcia jak się okazało- nie jest labradorem.. Poczatkowo wygladała identycznie
                    jak prawdziwy labrador, w miare upływu tygodni coraz bardziej kundelkowo-
                    jamnikowato, tez były witaminki, wizyty u lekarzy, nawet u sedziego
                    kynologicznego, który ostatecznie orzekł, że jest śmiesznota, ale labradora z
                    tego nie bedzie.. Hodowca miał do powiedzenia tyle,zeby przywieźc psa, a on
                    zwróci pieniadze.. Tylko jak oddać psa, którego zdązyło sie pokochać, nie będac
                    pewnym jego dalszego losu. Rodowód nie miał dla mnie znaczenia, teraz rozumiem
                    jego zasadność.
                    • kawuel Re: To nie labrador??? 28.06.07, 18:45
                      ceberka napisała:
                      > Hodowca miał do powiedzenia tyle,zeby przywieźc psa, a on zwróci pieniadze..
                      > Tylko jak oddać psa, którego zdązyło sie pokochać, nie będac pewnym jego
                      > dalszego losu.
                      > Rodowód nie miał dla mnie znaczenia, teraz rozumiem jego zasadność.

                      Tylko trochę szkoda że tak późno to zrozumiałaś.
                      Potwierdza się stare przysłowie, że Polak mądry po szkodzie, i nie pomagają
                      głosy rozsądku wielokrotnie przedstawiane na tym oraz innych forach.
                      Większość ludzi i tak wie swoje, a potem wielu z nich tego żałuje.
                      • ddb2 Re: To nie labrador??? 29.06.07, 08:18
                        Sa ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, rozmnazajacy bez sensu psy,
                        oszukujacy innych. I sa tacy, ktorzy daja sie oszukiwac, wdeptuja na mine i...
                        zakochuja sie w swoich psach. I bardzo dobrze, ze tak to jest poukladane na
                        tym swiecie, ze te psiaczki tez znajduja swoj dom i kochajace ludzkie serca.
                        • kawuel Re: To nie labrador??? 29.06.07, 20:30
                          ddb2 napisała:
                          > Sa ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, rozmnazajacy bez sensu psy,
                          > oszukujacy innych. I sa tacy, ktorzy daja sie oszukiwac, wdeptuja na mine
                          > i... zakochuja sie w swoich psach. I bardzo dobrze, ze tak to jest
                          > poukladane na tym swiecie, ze te psiaczki tez znajduja swoj dom i kochajace
                          > ludzkie serca.

                          Niestety nie wszystkie znajdują, i lepiej by to było poukładane gdyby tych min
                          do wdeptywania wogóle nie było. Chociaż zdaję sobie sprawę, że takie życzenie
                          to czysta utopia, bo ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, i oszukujący
                          innych zawsze byli na tym świecie, są, i prawdopodobnie będą.
                    • mamamartysi Re: To nie labrador??? 29.06.07, 08:32
                      Droga ceberko:
                      Też zastanawiałam się nad kontaktem z hodowcą, ale chyba nie ma sensu.
                      Ewentualnie mogłabym tylko mu powiedzieć, żeby nie robił ludzi w konia. Ciekawa
                      jestem jak duży będzie mój piesio. Napisz jaka jest twoja Dorcia, jak teraz
                      wygląda i ile waży...
                      • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 09:24
                        Bożenko, moim zdaniem jest to jedyny powód, dla którego warto się skontaktować,
                        nie chodzi o odzyskanie pieniędzy, ani o oddanie im psa, tylko o przekazanie
                        informacji. Pierwszy nasz kontakt, po tym jak dowiedzieliśmy się , że z cała
                        pewnościa nie jest to labradorek, był bardzo nieprzyjemny. Kobieta wręcz na nas
                        krzyczała. Po pewnym czasie zadzwoniła, tłumacząc, że nie jest oszustka i to
                        pierwszy taki przypadek- w co nie wierzę, w końcu Dorunia nie była jedynym
                        szczeniakiem w miocie. Istnieje co prawda u psów mozliwośc, że część
                        szczeniaków - tych po tatusiu labradorze, urodziłaby się labradorkami, a część-
                        po jakims miejscowym kundelku, który "dopłodniłby" sukę- kundelkami. Podobno
                        nawet moga byc przypadki zawirowań genetycznych. Ale moim zdaniem prawda jest
                        taka, że nie upilnowali suki i tyle.. Pomijając tą kwestię- myslę, że kontakt z
                        hodowca w celu uswiadomienia mu co robi, jest potrzebny. O ile tej świadomości
                        nie ma. Daje to nadzieje, że w przyszłości będzie bardziej uważał na swoja
                        suczkę. Dla mnie rodowód nie był wazny, tym bardziej ,ze jak mówiłam, psiak był
                        niespodzianka urodzinową, miałam tylko wybrać, który. Nie sądze tez, że gdybym
                        sama miała podjąć decyzje o kupnie psa, rodowód byłby dla mnie istotny.
                        Dorcia wedle prognoz sędziego kynologicznego miała osiagnąc wzrost ok. 35-40 cm
                        i być miniaturka labradorka. Osiagnęła wzrost 30 cm, wyglada jak mały
                        labradorek, miniaturka nie jest jedynie pod wzgledem swojej zywiołowosci, bryka
                        niesamowicie i strasznie kocha dzieci. Jest sprytnym , bardzo madrym i kochanym
                        psiakiem.
                        • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 09:36
                          ale nie będe ukrywac, że jakiś zal w sercu pozostaje. W ubiegłym roku zmarła
                          moja poprzednai sunia, nie chciałam juz innego psiaka. Poza labradorem własnie,
                          ale za dłuugi czas. O labradorze marzyłam od 10 lat. I gdybym miała swiadomie
                          podjąc decyzję, dokonać wyboru- kupić małego psiaka kundelka, czy labradora-
                          wybrałabym labradora. Zadnego innego. I to sa rozterki, miedzy tym co okazuje
                          się byc, i co się pokochało, a swoimi marzeniami.. Tez strasznie zamartwiałam
                          się o Dorę, gdy zauwazyłam, że zaczyna coraz bardziej odbiegać od normy, słabo
                          rośnie, obwiniałam sie,że może ja cos nieodpowiednio robie. Pocieszałam sie,że
                          są rózne labradorki, drobniejsze, a tym bardziej, że to sunia.. I ze tak
                          naprawde do pół roku piesek rośnie, wiec na pewno urosnie.. Może spróbuj
                          skontaktowac się w miejscu swojego zamieszkania, ze związkiem kynologicznym,
                          może ktoś obejrzy psiaka, jesli chcesz sie upewnic lub rozwiać watpliwości.
                          • inkapek Re: To nie labrador??? 29.06.07, 10:15
                            Moja suńka też jest miniaturką. Najprawdopodobniej tatusiem jej był labrador i
                            jeszcze jakiś kundelek. Wyglada jak pół roczny szczeniak i waży tylko 21 kg. im
                            była starsza tym coraz bardziej zaczęło wychodzić na jaw jej pochodzenie nie
                            labradorowate. Jest ślicznym biszkoptem którą jak się potem okazało kupiłam w
                            fabryce psów a nie hodowli,ale cieszę się że ją z tamtąd wyrwałam bo nie
                            wiadomo co by się z nią stało.Charakterek ma typowo labiszowaty no wygląd
                            jednak nie. Co nie którzy jak widzą ją pierwszy raz to mówią że jaki śliczny
                            szczeniak a ona ma już 18miesięcy. Dopiero niedawno przestała już rosnąć i się
                            zmieniać więc w laba już napewno się nie zmieni ale i tak ją kocham bo przecież
                            to takie moje malutkie cudeńko. A ja też mam żal w sercu bo chciałam laba
                            takiego dużego laba a mam miniaturkę no cóż mam nauczkę i naukę na przyszłość.
                            A skąd brałyście swoje labki bo może ze Zbąszynia? Ja właśnie tam kupiłąm swoją
                            i też pani zażekała się że to taki pierwszy przypadek.
                            • mamamartysi Re: To nie labrador??? 29.06.07, 11:40
                              Drogie kobietki;
                              Tez mam żal w sercu, że to nie labradorek, chociaż jest kochany. Swojego pieska
                              kupiłam w Będzinie. Facet, który go sprzedawał wyglądał na jakiegoś typka. Ale
                              pojadę tam i powiem co o nim myślę. Jakbym miała kupować kiedyś psa to tylko z
                              rodowodem. Teraz to już za późno i momo że piesek jest kochany to zawsze jest
                              jakieś rozczarowanie. A na koniec coś fajnego: Atos jest taki słodki, że jak
                              się kładę na dywanie to przynosi mi swoją kość i kładzie mi dokładnie na buzi,
                              jakby chciał, żebym sobie pogryzła, za każdym razem tak robi. I jak tu nie
                              kochać takiego smile)
                              • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 14:14
                                mamomartysi smile przepraszam za pomyłkę, nazwałam Cie Bożenką. Dorcie kupilismy
                                w jakiejś miejscowości za Tarnobrzegiem, ale kompletnie wypadła mi teraz z
                                głowy jej nazwa , od małzeństwa bardzo kochajacego psy- no tak przynajmniej o
                                sobie wzajemnie sie wyrażali podczas nieobecności któregos ze wspołmałzonków w
                                pokoju. Troche uszedł mojej uwadze tez fakt, że prowdzą równiez hodowlę yorków.
                                Teraz myslę, że po prostu dla kasy- yorki tez sa ostatnio "modnymi" pieskami.
                                Posmeraj Atoska i jedź do goscia od którego go kupiłas. No chyba że.. to jednak
                                labrador?
                                • inkapek Re: To nie labrador??? 29.06.07, 16:14
                                  No widzicie kobietki takich oszustów jest wielu. Mam nadzieję że twój atos
                                  wyrośnie na laba(moja już niestety nie)bo przecież ma jeszcze duuużo czasu aby
                                  rosnąć i rosnąć. Mój śliczny klocuszek właśnie chrapie....hmmm chyba zaraz i ja
                                  się położe koło niej i posmyram po brzuszku. Napewno za to dostanę całuska
                                  zimnym noskiem.
                        • kawuel Re: To nie labrador??? 29.06.07, 18:40
                          ceberka napisała:
                          > Dorcia wedle prognoz sędziego kynologicznego miała osiagnąc
                          > wzrost ok. 35-40 cm i być miniaturka labradorka. Osiagnęła wzrost 30 cm,
                          > wyglada jak mały labradorek, miniaturka nie jest jedynie pod wzgledem swojej
                          > zywiołowosci, bryka niesamowicie i strasznie kocha dzieci.
                          > Jest sprytnym , bardzo madrym i kochanym psiakiem.

                          Na waszym miejscu to ja bym się cieszył z tego że wasze psiaki nie wyrosły tak
                          jak mój Onyks który waży ponad 45 kg i ma siłę konia pociągowego. Nie ma w domu
                          przedmiotu, rzeczy ani uchwytu do którego można by go "zakotwiczyć" aby się nie
                          wyrwał i nie skakał na każdego kto przyjdzie do domu. Wszystko powyrywa,
                          zdemoluje, poprzewraca i zniszczy gdy jego szalony i niemożliwy do okiełznania
                          temperament da o sobie znać. Raz nawet przywiązany do haka holowniczego
                          samochodu zaparkowanego na podjeździe do garażu gdy zobaczył kota po drugiej
                          stronie ulicy, to tak się szarpnął, że zerwał gruby łańcuch w swojej obroży
                          która była obliczona na psa o wadze do 80 kg, i pogonił za tym kotem który
                          natychmiast uciekł na pobliskie drzewo. Teraz ma obrożę nylonowo skórzaną, a w
                          smycz jest wpięta mocna sprężyna amortyzująca szarpnięcia, żeby sobie nie
                          zrobił krzywdy lub nie wyrwał mi ręki gdy trzymam za drugi koniec smyczy.
                          Tak więc nie macie pojęcia jakie spotkało was szczęście, że wasze pieski z
                          racji swej wagi i gabarytów nie mają tak niszczycielskiej siły która w
                          połączeniu z nieobliczalnym, szalonym i spontanicznym temperamentem labów daje
                          naprawdę wybuchową mieszankę mogącą wyrządzić wiele szkód.
                          • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 20:06
                            Opis niemalże jak z "Marley i ja" wink
                            • kawuel Re: To nie labrador??? 29.06.07, 20:17
                              ceberka napisała:
                              > Opis niemalże jak z "Marley i ja" wink

                              Bo Onyks to czarna kopia Marley'a.
                              Czasem wydaje mi się że jest on jeszcze gorszy od tego książkowego potwora.
                              • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 20:54
                                w końcu czarny kolor, jak czarny charakter- do czegos zobowiązuje smile Zimą
                                zatrzymałam się w momencie, gdy Marley jest chory i nie mogę się przemóc zeby
                                czytać dalej.. Generalnie niezbyt pozytywne wrażenia towarzyszą mi przy jej
                                lekturze... mimo iz o labradorku.
                                • kawuel Re: To nie labrador??? 29.06.07, 21:30
                                  ceberka napisała:
                                  > ...Zimą zatrzymałam się w momencie, gdy Marley jest chory i nie mogę się
                                  > przemóc zeby czytać dalej.. Generalnie niezbyt pozytywne wrażenia towarzyszą
                                  > mi przy jej lekturze... mimo iz o labradorku.

                                  To dobrze napisana książka, wywołująca w czytelniku bardzo ambiwalentne
                                  wrażenia, i myślę że głównie dlatego odnosi tak wielki sukces wydawniczy.
                                  Choroba Marley'a, a później jego odejście, to niewątpliwie te najsmutniejsze
                                  fragmenty jego biografii ale niestety życie polega na ciągłym przemijaniu i los
                                  Marley'a także podlega temu nieubłaganemu prawu natury. Chcemy czy nie, musimy
                                  się z tym pogodzić, a najłatwiej to zrobić nabierając do tego dystansu.
                                  Ja patrzę na to w ten sposób, że Marley dzięki wybitnemu talentowi i
                                  wrażliwości swojego pana, Johna Grogana zyskał nieśmiertelność na którą swoim
                                  niezwykłym życiorysem z całą pewnością zasłużył.
                                  • ceberka Re: To nie labrador??? 29.06.07, 21:45
                                    hmm.. może słuszne podejście.. aczkolwiek gdybym wykresliła " wybitnemu
                                    talentowi" zgadzałabym sie bardziej smile. Ja zapewne zbyt emocjonalnie odbieram
                                    niektóre kwestie. I tak sobie myślę, jak to dobrze czasami doszukiwac się
                                    plusów- gdybym miała 45-kg. psiaka, wazyłby tyle co ja wink... i kto kogo
                                    prowadzałby na smyczy...
                                    • kawuel Re: To nie labrador??? 30.06.07, 01:00
                                      ceberka napisała:
                                      > hmm.. może słuszne podejście.. aczkolwiek gdybym wykresliła "wybitnemu
                                      > talentowi" zgadzałabym sie bardziej smile.

                                      Być może polskie tłumaczenie tej książki nie jest najlepsze.
                                      Ja mieszkam w ojczyźnie jej autora i czytałem oryginalną wersję językową
                                      czując, że mam do czynienia z wybitnym talentem pisarskim, ale nie jestem
                                      krytykiem literackim, i może się mylę.
                          • mekej kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 29.06.07, 21:54
                            i bez względu na to co nam o nim tu piszesz i tak wiemy, że nie możesz bez
                            niego żyć i nie zamieniłbyś go na żaden inny egzemplarz smile
                            taką pewność daje mi lektura wątku o jego zaginięciu jakiś czas temu i Twoich
                            rozpaczliwych poszukiwań go
                            • kawuel Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 29.06.07, 22:00
                              mekej napisał:
                              > i bez względu na to co nam o nim tu piszesz i tak wiemy, że nie możesz bez
                              > niego żyć i nie zamieniłbyś go na żaden inny egzemplarz smile

                              Tak, to prawda, i w tym całe nieszczęście, a może wręcz przeciwnie... całe
                              szczęście, kto to wie?
                              • paenka Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 00:32
                                ;} a moj ostatnimi czasy smierdzi;p musz ego wykapac ale i tak z nim sypiam w
                                lozku big_grin hrhrhrhrhrh cudny smierdzioch ;p
                                • ddb2 Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 07:36
                                  Smierdza, jak ma padac deszcz. Zwroccie na to uwage.
                                  • inkapek Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 10:44
                                    Moja pomimo bardzo drobnej budowy to mnie wyprowadza na spacer a nie ja ją.
                                    Sąsiedzi się strasznie z tego śmieją gdy widzą mnie biegnącą za swoim psiakiem.
                                    Jogging mam zawsze na każdym spacerze(póki się nie zmęczy choć trochę-ale i tak
                                    bardzo szybko się regeneruje).A co do książki to łezka się w oku kręci co jakiś
                                    czas.
                                  • paenka Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 11:13
                                    No popatrz, nie wiedziałam. A to jest jakieś naulowe stwierdzenie czy coś?
                                    • ddb2 Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 14:12
                                      Naukowe to nieeee..
                                      Po prostu cialo szybciej reaguje na zmiany pogody, niz te zmiany daja sie
                                      zuwazyc. Jednym z objawow jest intensywniejsze wydzielanie zapachu skory.
                                      • kawuel Re: kawuel bez względu na to co Onyks, by zrobił 30.06.07, 18:20
                                        ddb2 napisała:
                                        > Naukowe to nieeee..
                                        > Po prostu cialo szybciej reaguje na zmiany pogody, niz te zmiany daja sie
                                        > zuwazyc. Jednym z objawow jest intensywniejsze wydzielanie zapachu skory.

                                        A ja myślę, że to po prostu lepsza propagacja woni w wilgotnym powietrzu daje
                                        taki efekt.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka