12.02.07, 18:35
Przeprowadzam się na drugi koniec Polski. Mam 14-letnią kotkę, która będzie
musiała tę podróż przeżyć (ok. 10 godzin w pociągu). Ludzie doradzają mi, abym
przez wyjazdem poszła do weterynarza po środki uspokajające dla niej. Czy mają
rację? Czy to coś pomoże? I czy jest bezpieczne? Jak kot będzie się po takich
środkach zachowywał?
Dodam, że kotka jest całkowicie zdrowa, wg weterynarza "pociągnie jeszcze
drugie tyle" ;), nic jej nie dolega, jest po sterylizacji. Jest raczej
spokojna i radzi sobie ze stresem, jeździła samochodami i autobusami, 3 razy
zmieniała mieszkanie, ale tak daleko nie jeździła jeszcze nigdy.
Dziękuję za ewentualne porady.
Obserwuj wątek
    • mama007 Re: Kot w PKP 12.02.07, 18:55
      jesli kotka jezdzila i nic jej nie bylo to nie dawaj nic, wez na wszelki wypadek
      ze soba talbetki uspokajace (lub zastrzyki jesli umiesz podac) i w droge. pociag
      jest najlepszym srodkiem transportu dla kota moim zdaniem (wzilam koty juz
      wszystkim chyba oprocz samolotu, rozne koty, naprawde...)
      powodzenia i pozdrawiam
      aga

      aha, kot jedzie bez biletu :)
      • miss10 Re: Kot w PKP 12.02.07, 22:11
        Owszem, bez biletu. Ale wyobraźcie sobie, że konduktor w pociągu zażądał kiedyś
        ode mnie zaswiadczenia o szczepieniu kotki przeciw wściekliźnie. Oczywiście nie
        miałam czegoś takiego i zaczęłam się z nim sprzeczać, że to w przypadku kotów
        nie jest obowiązkowe, a ten znowu swoje. Zaznaczam, że mój kotek nigdzie nie
        wychodzi, jest domatorem. Koniec końców konduktor dał mi spokój. Swoją drogą to
        nawet teraz nie wiem, czy kot w takiej sytuacji musi mieć szczepienie... ;)
        • iwa_ja Re: Kot w PKP 12.02.07, 22:25
          Ja nie o kotach, ale troszkę na temat. Mój pies, nawet bardzo chory, po prostu
          musi ze mną jeździć na trasie Warszawa - Kraków (2.45). Wytrzymuje, ale potem
          potrzebuje wybiegania i odsikania. Nie wiem, ale 10 godzin dla kota (jak
          powiedziałam, nie znam się na kotach) to trochę dużo. A nie możesz tego
          rozłożyć na jakieś raty?
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Kot w PKP 13.02.07, 07:48
      Jezdzilam z kotami dosc czesto pociagiem, na rozne wystawy. Jedna z kotek
      pociagiem byla przywieziona do mnie z Moskwy. Znosily to dosc dobrze, o ile nie
      musialy siedziec w transporterze. Jesli kot jest grzeczny i potrafi ladnie
      siedziec na kolankach, a wspolpasazerowie nei maja nic przeciwko to mozna nawet
      wypuscic z zalozonymi szelkami. Jedna z podrozy Lublin-Warszawa kotka
      przesiedziala caly czas w transporterze, troszke miauczala na poczatku i
      domagala sie wypuszczenia, ale pozniej sie uspokoila.
      Podroz pociagiem jest mniej stresujaca dla kotow niz samochodem. Niektore koty
      w samochodach maja ciezka chorobe lokomocyjna.
      • mama007 Re: Kot w PKP 13.02.07, 08:51
        lublin-krakow - na takiej trasie woze bardzo czesto , najczesciej kot cala droge
        w transporterze (wole miauczenie niz narazenie kota, jeszcze w dodatku nie
        mojego, czesto po przejsciach na ucieczke w pociagu albo z pociagu...)
        dla kota taka podroz to naprawde nic strasznego.... i popieram, ze lepiej
        pociagiem niz autem, narpawde....
        pozdrawiam
    • ewcia115 Re: Kot w PKP 13.02.07, 10:14
      Jeżeli jest spokojna to nie podawaj jej środków uspokajających,bo nie wiesz jak
      będzie reagowała na te specyfiki.Niektóre zwierzęta dużo gorzej znoszą te
      środki uspokajające np.wymiotują niż samą podróż.Byłabym ostrożna.
      Mój pies kiedyś po środkach uspokajających ledwo trzymał się na łapach, ale tak
      potwornie się szamotał,bo chyba nie wiedział co się z nim dzieje.Żadnych
      środków uspokajających nigdy więcej.
    • sherman-doberman Re: Kot w PKP 14.02.07, 13:42
      Kotkę w transporter, miej ze sobą zapas wody dla niej - jeść raczej nie powinna.
      Transporter wyłóż na wszelki wypadek pieluszką dla psów- miękka do spania, a jak będzie musiała się
      załatwić, masz jak znalazł. Wystarczy tylko zmienić pieluszkę: jest jak pampers. więc wszystko wsiąknie
      i transporter się nie upaprze. Jeżeli to nie wzbudzi niechęci współpasażerów, można ją co jakiś czas
      wypuścić na mały spacerek w szelkach. ale nie wiem, czy będzie potrzeba.
      Mój kociak przejechał 400km w TGV i nawet nie pisnął, spał sobie spokojnie.A już miał za sobą dłuższą
      podróż różnymi liniami metra. Wydaje się, że koty akurat na podróż pociągiem są odporne.
      Ten sam kot wrzeszczy jak na rożnie w czasie jazdy samochodem.
      • miss10 Re: Kot w PKP 14.02.07, 19:35
        Potwierdzam, że koty wolą jazdę PKP niż samochodem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka