yoga22
03.09.07, 22:37
ostatnio w ogródku moich rodziców pojawiła się młoda synogarlica, która
podobno jak tata stwierdził ma skrzydło złamane. Siedzi sobie biedna na murku
i nie może polecieć do gniazda, które z resztą jest na naszym świerku.
Synogarlice założyły tam gniazdo jakieś 2-3 lata temu, nikt im nie
przeszkadza, dla tego spokojnie się zadomowiły. Tata położył jej ziarno i wodę
do picia, ale mimo wszystko się o nią martwię. Rozważałam, czy może zawieźć ją
do weterynarza. Nie znam się na tych sprawach, dla tego kombinuję. Co myślicie
na ten temat?