amb25
15.06.05, 10:56
Kiedyś w tramwaju zaczepił mnie taki na oko 19-latek z zapytaniem o ogdzinę.
Odpowiedziałam. Potem szedl za mną zkolegą. Weszlam do klatki kolega
zrezygnował. Ten małolat poszedł za mna. Nie wsiadłam do windy, tylko weszłam
na schody, a on próbował mnie zatrzymać (niew eimcz czy chodziło mu o torebkę
czynie bo ciągnąl za płaszcz). Przyłożyłam mu parasolką, ale w ostatniej
sekundzie atrzymałam "szpikulec" bo instynkownie nie chciałm zrobić mu
krzywdy. Ale i tak wystraszył się i zwiał.
Kiedyś zapytał mnie o godzine jakis menel - no nikogo nie nalezy
dyskryminować, więc odpowiedziałam. Tez polazł za mną - niedziela środek lata
godzina 18. Za nic nie moglam sie od niego odczepić. Na szczęście zwiałam,
ale rozjuszyłam go bo próbwałam się bornić, ale w oststnim momencie tez
zatrzymałam uderzenie bo moge zrobić mu krzywdę. dopadł mnie pod oknami i
zaczeliśmy sie szarpac, narobiłam wrzasku, z bloku wybiegł mężczyzna
(policjant0 i złapali go - bezczelnie siedziałna torach i czekał na rzowój
sytuacji. Zresztą jak rozmaiwalam z sasidakami to okazało sie, że od
jakiegoś czasu włóczyył się taki typ, który zaczepiał panie w sposób
powiedzmy nahalny, ale żadna z tych zaczepionych nie chciała zeznawać przed
sąsedm. Ale sąd skazal go za usiłowanie gwałtu.
Czy ja mam coś co przyciąga takie typy? No i czy są jakies kursy gdzie nauczę
się agresji? Bo dlugie lata ćwiczyłam sztuki walki i na sali doskonale
dawalam sobie radziłam (kilkalat temu przestałam bo miałam powazną kontuzję)
a w realu to nawet jakiegoś cholernego zboczeńca nie potrafię uderzyć.
Zresztą jeżdżę konno i tez mam wyrzuty sumienia, żeby szturchnąć konia
piętami, pociągnąć mocniej wodzami itp.