15.06.05, 10:56
Kiedyś w tramwaju zaczepił mnie taki na oko 19-latek z zapytaniem o ogdzinę.
Odpowiedziałam. Potem szedl za mną zkolegą. Weszlam do klatki kolega
zrezygnował. Ten małolat poszedł za mna. Nie wsiadłam do windy, tylko weszłam
na schody, a on próbował mnie zatrzymać (niew eimcz czy chodziło mu o torebkę
czynie bo ciągnąl za płaszcz). Przyłożyłam mu parasolką, ale w ostatniej
sekundzie atrzymałam "szpikulec" bo instynkownie nie chciałm zrobić mu
krzywdy. Ale i tak wystraszył się i zwiał.
Kiedyś zapytał mnie o godzine jakis menel - no nikogo nie nalezy
dyskryminować, więc odpowiedziałam. Tez polazł za mną - niedziela środek lata
godzina 18. Za nic nie moglam sie od niego odczepić. Na szczęście zwiałam,
ale rozjuszyłam go bo próbwałam się bornić, ale w oststnim momencie tez
zatrzymałam uderzenie bo moge zrobić mu krzywdę. dopadł mnie pod oknami i
zaczeliśmy sie szarpac, narobiłam wrzasku, z bloku wybiegł mężczyzna
(policjant0 i złapali go - bezczelnie siedziałna torach i czekał na rzowój
sytuacji. Zresztą jak rozmaiwalam z sasidakami to okazało sie, że od
jakiegoś czasu włóczyył się taki typ, który zaczepiał panie w sposób
powiedzmy nahalny, ale żadna z tych zaczepionych nie chciała zeznawać przed
sąsedm. Ale sąd skazal go za usiłowanie gwałtu.
Czy ja mam coś co przyciąga takie typy? No i czy są jakies kursy gdzie nauczę
się agresji? Bo dlugie lata ćwiczyłam sztuki walki i na sali doskonale
dawalam sobie radziłam (kilkalat temu przestałam bo miałam powazną kontuzję)
a w realu to nawet jakiegoś cholernego zboczeńca nie potrafię uderzyć.
Zresztą jeżdżę konno i tez mam wyrzuty sumienia, żeby szturchnąć konia
piętami, pociągnąć mocniej wodzami itp.
Obserwuj wątek
    • kosmogirl Re: napaść 15.06.05, 23:50
      Trzeba było go tą parasolką w pewne bardzo czułe miejsce uderzyc..ciekawe jakby
      zareagował?;-)a co ćwiczyłas?bo ja sie chce zapisac na jakas sztuke walki i nie
      wiem na jaka:-(
      • amb25 Re: napaść 16.06.05, 10:36
        to, że trzeba było to ja wiem.
        Problem w tym, że ja mam wpojone, żeby przeciwnikowi na macie nie zrobić
        krzywdy, a cios zatrzymać przed celem. No chyba, że ćwiczę na worku albo na
        kimś z ochraniaczami wtedy uderzam z całą siłą.
        Na macie czy zawodach to ja mogłam startować bo tam nikomu nic się nie stanie,
        a walka w semi-kontakt jest także dość bezpieczna, mimo wszystko. A dla mnie
        zawsze byl to rodzaj zabawy.
        Wiec czy znacie kursy gdzie oduczą mnie tego i będę mogła bez wyrzutów sumienia
        komuś na prawdę porządnie przyłożyć, tak żeby świadomie zrobić mu krzywdę.
        Z własnego doświadczenia - nie zapisuj się na takie sporty walki, które uczą
        walki w semi-kontakcie lub w ogóle oszczedzania przeciwnika. Chociaz to będzie
        trudne - no bo jak kopnąć w krocze np. partnera w treningach, czy włożyć mu
        palec do oka (chyba bym zemdlała z obrzydzenia gdybym to zrobiła)?
        • kosmogirl Re: napaść 16.06.05, 21:43
          No kopniak w krocze to moze bym była w stanie zadać ale włożyć napastnikowi
          palec w oko...I co bys poleciła abym umiała sie obronić w podobnych sytuacjach
          jak opisane przez Ciebie??
          • amb25 Re: napaść 17.06.05, 08:13
            ja Ci nie moge niczego polecić - możej któryś z ekspertów? - bo niestety sama
            się właściwie nie obroniłam, pomimo tego, że dużo technik znałam i na macie je
            stosowałam. Po prostu miałam szczęście. Bardzo pomaga wrzask (nie krzyk) a to
            akurat miałam opanowane do perfekcji. Wydaje mi się, że może boks byłby dobry
            (znam tylko z telewizji) byłby lepszy bo tam celem jest nokaut. Tylko, że gdyby
            nawet udało mi sie kogoś znokautowac, to chyba bym zemdlała z wrażenia albo
            skamieniała (tak mi się zdarzyło raz i przez dobrych parę minut nie mogłam się
            ruszyć ani przemówić slowa, przez przypadek zwichnęłam komuś staw) i nie wiem
            kogo by dlużej cucili.
            Sama szukam czegoś i wydaje mi się, że to "coś" powinno przede wszystkim
            wpływać na pychikę żeby mysleć przede wszystkim o sobie i CHCIEĆ kogoś poważnie
            uszkodzić. Powinno wywoływac agresję. Jeśli chcesz się obronić to Twój
            napastnik musi mysleć ze jesteś bardziej zdeterminowana niż on. I nie zawsze
            dochodzi do walki. (tak jest w świecie zweirząt, a u ludzi też chyba sie
            sprawdza).
            Kiedy byłam młoda dużo czytałam opracowan rożnych ekspertów sztuk walki.
            Niektórzy (od tych twardszych sportów) twierdzili, że jesli na treningu uczysz
            się zatrzymywać cios przed przecinikiem to w realnej walce wlaśnie przez to
            możesz przegrać. W moim przypadku to się sprawdziło.
            • dobramameha Re: napaść 20.06.05, 17:29
              amb25, mówisz, że przyciągasz takie podejrzane typy. Skoro tak czujesz, to
              pewnie tak jest. Zadaj sobie pytanie - jak ci z tym jest?

              Ja znam takie kursy, gdzie odblokowują się naturalne reakcje obronne i nie masz
              skrupułów walić z całej siły w przeciwnika. Nie ma to wiele wspólnego z walką w
              rozumieniu sportowym. Bo ta - jak miałaś okazję przekonać się - może być
              zupełnie nieskuteczna w konfrontacji z realnym napastnikiem.

              Zajrzyj sobie na stronę szkoły WSDP i popatrz na filmiki. Ta dziewczyna
              ćwiczyła zaledwie 3 miesiące. Nagranie jest rzeczywiste, nie ustawiane pod
              publiczkę. Zwróć uwagę na film nr 7. To najskuteczniejsza technika samoobronna.
              Aby się jej nauczyć nie trzeba miliona powtórzeń, jak przy rzutach na macie. Ta
              technika zawsze działa. I jest taka prosta!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka