Gość: mieszkanka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.08.13, 07:53
Witam. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami po wydarzeniach z 4 sierpnia kiedy to rano odkryliśmy z moim mężem ogromne rysy na naszych samochodach zaparkowanych pod blokiem, zrobione ostrym narzędziem. Od niedawna mieszkamy na Osiedlu Beskidzkim i bardzo chwaliliśmy sobie lokalizacje naszego mieszkanka jako niezwykle spokojną i sympatyczną. Aż do niedzieli - 4 sierpnia 2013 rano. Na całej ulicy jakiś gnojek przerysował siedem samochodów na całej długości samochodu a na sąsiednim parkingu podobnie potraktował kolejnych 9 aut. Wezwaliśmy policję, która stwierdziła iż prawdopodobieństwo znalezienia sprawcy jest niemalże równe zeru, zwłaszcza iż najbliższa kamera monitorująca znajduje się na budynku przychodni i nie wiadomo czy działa...A mieszkańcy jak to mieszkańcy, lepiej takich rzeczy nie widzieć, więc świadków nie ma. Oczywiści złożyliśmy na policji wniosek o ściganie przestępstwa. Mam nadzieję że jakimś cudem sprawca się znajdzie... szkoda, że nie można ukarać go np. odcięciem prawej ręki... tak dla przykładu i przestrogi dla innych... Póki co to przygotowujemy się do walki o kasę z ubezpieczenia AC... naprawa szkód w naszych obu samochodach wyceniona została na 3500 zł. I żyj tu sobie człowieku spokojnie, nikomu nie przeszkadzasz, nie wadzisz a ktoś dla żartu robi Ci takiego psikusa... Można się załamać.