Dodaj do ulubionych

nocny telefon do dr Witowskiego

31.07.06, 13:08
Dziewczęta (:P), czy któraś z Was, w związku z nagłym startem porodowym,
dzwoniła do dr Witowskiego w nocy ?! Bo on mi chyba z 50 razy powtarzał, że
jak coś się wcześniej zacznie dziać to mam dzwonić o każdej porze dnia i nocy
i jakby nie odbierał komóry za pierwszym razem to mam dzwonić do oporu.
Tylko, że mam opory, buhahahaah
Obserwuj wątek
    • weteranka13 Re: nocny telefon do dr Witowskiego 31.07.06, 13:29
      Znowu ja ;-[!

      Cztery lata temu nagle odeszły mi wody ok. 21. Scedowałam zadania na męża,
      bo...sama miałam opory. Witowski odebrał telefon od razu. Był sympatyczny,
      powiedział, żeby przyjechać, jechać ostrożnie, bo wówczas mieszkaliśmy poza
      Bielskiem, że wszystko będzie gotowe i czekają na nas.


      Dwa lata temu miałam trzy falstarty. Na miesiąc przed porodem dzwoniłam do
      niego wieczorem (chyba też ok 21), że krwawię i co mam zrobić. Powiedział, że
      jeśli nie odczuwam skurczów i nic mnie nie boli, to żeby poczekać i dać znać
      później. Zadzwoniłam do niego o 0:30, ewidentnie go zbudziłam, żeby powiedzieć,
      że nadal krwawię, ale nic poza tym. Powiedział (bez zniecierpliwienia), żeby
      przyjechać rano na kontrolę. Potem jeszcze dzwoniłam do niego po tygodniu w
      sobotę o 7:00 rano z takimi samymi objawami. Też nie wykazał żadnego
      zniecierpliwienia.

      Co będzie w tym roku, czas pokaże? W końcu wszyscy się zmieniamy w czasie...
      Też mam opory, żeby dzwonić o każdej porze. Trzymam kciuki, żeby Tobie udało
      się wykonać ten telefon przed południem, roboczego dnia. Sobie też tego życzę.

      Pozdrwiam
      • kaoli27 Re: nocny telefon do dr Witowskiego 31.07.06, 15:20
        ja dzwoniłam o 23:45 jak odeszły mi wody.Odebrał ten drugi anestezjolog, ale przy porodzie był już Witowski

        Dzwoń bez krępacji:)
    • ladydaisy Re: nocny telefon do dr Witowskiego 31.07.06, 16:26
      ja jak zacznie sie cos w nocy dam prikaz mężowi że on ma to załatwić....myślę
      ze on bedzie miał mniejsze opory niż ja bo bedzie sie bał, że mu urodze w domu,
      więc będzie dzwonił aż do skutku .... po cos chyba mamy tych chłopów nie??? oni
      potem będą swietować pępkowe, to niech maja jakis wkład w to wszytstko, oprócz
      poczucia że "jak to nie chwaląc sie uczynił...." :D
      • luciii :DDDD 31.07.06, 16:32
        ladydaisy napisała:

        > (...)po cos chyba mamy tych chłopów nie??? oni
        >
        > potem będą swietować pępkowe, to niech maja jakis wkład w to wszytstko,
        oprócz
        > poczucia że "jak to nie chwaląc sie uczynił...." :D
        • sandra1982 Re: :DDDD 01.08.06, 18:04
          Dobrze, ze poruszylyscie ten temat :) Bo ja tez sie nad tym zastanawialam-jakos
          tak mi dziwnie kogos po nocach budzic ;););)
          Jutro zaczynam 38 tc...wiec wszystko sie moze zdarzyc :) Wydaje mi sie, ze
          brzuch mi opadl i coraz czesciej brzuch mi twardnieje - bezbolesnie narazie,
          ale niezbyt mile uczucie :/
          • mysty Re: :DDDD 01.08.06, 18:45
            a ja już temat mam z głowy bo mąż porwał wizytówkę Witowskiego :P.
            Zaczyna się dziwnie zachowywać od czasu jak mu powiedziałam, że przecież Tymek
            może będzie wcześniej chciał się pojawić :P.

            Codziennie pyta czy torba aby napewno spakowana. Ło matko, ale mam ubaw :P
            Jeszcze mu moja mama opowiedziała, jak to obudziła ojca w nocy bo jej wody
            odeszły a ten tak spanikowal, że o mało co nie uciekł z mieszkannia, buhahahaha

            Powiedziałam mu, że ma bardzo ważne zadanie do wykonania - jak wyciągną pana
            biedronka to będą mnie szyć a on ma iść i uczestniczyć w ważeniu, mierzeniu
            i 'testowaniu' Tymurka, tak, żeby nam dziecka nie podmienili ...

            Bosh, strasznie się tym przejął :P
        • ladydaisy Re: :DDDD 01.08.06, 19:47
          lucii, a twój chłop to ma chyba przechlapane za to ze cie w niedziele nie
          zabrał ze soba na tego grilla, to nie dość że bedzie dzwonił po nocy to jeszcze
          na rękach cie tam do Eskulapa zaniesie, pytając po drodze czy ci wygodnie :DDD
          • luciii nie, nie ma :P ja to jakaś cholera ugodowa jestem 01.08.06, 20:04
            co do niego, a powinnam mu zdrowo natrzaskać!

            oberwie, jak szkutek mu pospać nie da :P [tata będzie od nocnego noszenia, hehe]
            ja będę udawać omdlewającą z przemęczenia :DDDDDD

            a co do wyjazdu do Eskulapa, to coś czuję, że sama tam zajadę [bo mnie jakieś
            bóle i wstępne skurcze straszą po nocach, a on ma dwa etaty, z czego jeden na
            co trzecią nockę :(]
            albo uproszę tatę o ile będzie miał siłę, bo też cosik ostatnio się źle czuje i
            prawdę mówiąc, to się o niego boję
            jak nie, to zostanie mi taxi... o ile zdąży zajechac po mnie na tę
            wspaniałą "zapchajdziurę", na której pomiszkuję ;D

            za to wąż ma być przy porodzie, a jeśli szkutek nas oleje siczkiem prostym, to
            z rodzinnego nici, bo może być cc [dupka w dół]
            jejku! te samce to są egoisty jedne! noooo ;P
            • ladydaisy podziwiam koleżankę...ale co sie bedziesz denerwow 01.08.06, 20:43
              ała..... ja też nastawiam się na SN a moge skończyć CC więc też z rodzinnego
              nici, ale mam nadzieję że bedzie ok, moja mała juz od ponad miesiąca stoi na
              głowie, rozpycha się niemiłosiernie, ale duża baba jest, a bedzie jeszcze
              większa, więc jak się utuczy to....Krzyś poczeka za drzwiami a my damy się
              pokroić.....a wq nocy to też on będzie nosił, a co...jak bedzie pępkóweczka,
              to musi jeszcze potem poczuć że jest ojcem....a taka zołza bedę i spać bedę jak
              kamień a ten niech nosi, ja się nanosiłam mprzez 9 m-cy, spać nie mogę, bo to
              siku, to pić, to niewygodnie, a on jest nocny marek to niech łazi i tuli :-)
              • luciii z tymi nockami to jest teraz niezły cyrk :P 01.08.06, 21:47
                1.nie dość, że latam jak pokręcona do kibelka [średnio 4-5 razy na godzinę!]
                2.to do tego doszły te duchoty, mimo otwartych okien, ja zwyczajnie wikitowuję
                [śluzówka nosa wyschnięta jak sahara]
                3.przy zmianie boku stękam jak starucha, a obrót trwa masakrycznie dużo czasu
                [i nie zawsze mi się udaje]
                4.wąż zaczyna mi przeszkadzać [ledwo się mieścimy] :P hehe
                5.zaopatrzyłam się w swoją kołdrę, bo wiecznie ściągałam ją z węża
                6.jak próbuję zwlec się z łóżka, niech nikt nie próbuje do mnie podchodzić, bo
                z bólu gryzę :P
                7. nocami cierpnie mi lewa dłoń

                no to na tyle :D [na dzień dzisiejszy] hehehe
                • ladydaisy Re: z tymi nockami to jest teraz niezły cyrk :P 02.08.06, 09:34
                  u mnie też, jak kłade się spać to aż dziw że to łózko jeszcze to wytrzymuje, o
                  stekaniu to już nie mówię, bo nie łatwo sie położyć, a jeszcze gorzej potem
                  znaleźć sobie wygodną pozycję do spania, a potem meka żeby wstać, żeby to
                  zrobic to jedynie przewrotka na lewy bok i podpierając się o łóżko boczkiem do
                  góry.... spać pod kołdrą nie moge bo mi duszno i gorąco, zawsze to ja zamykałam
                  okna że niby zimno, teraz otwieram na oścież tak że chłop mi marznie, ale
                  przyzwyczaił się juz do tego że troche zmieniłam swoje preferencje
                  temperaturowe odkąd jestem w ciąży. On śpi pod leciutkoim kocem, a ja pod
                  dodatkowym prześcieradłem, które i tak najczęściej leży gdzieś luzem bo go
                  skopuję podczas snu bo tez mi pod nim za ciepło! dlatego jak juz urodzę, to mam
                  nadzieje się normalnie wyspać a chłop niech walczy z dzidzią....on spi jak
                  kamień a ja 5 razy w nocy lece do łazienki bo siku.....
                  pozdr.
                  • luciii hehehe 02.08.06, 09:54
                    ladydaisy napisała:
                    >a potem meka żeby wstać, żeby to
                    >zrobic to jedynie przewrotka na lewy bok i podpierając się o łóżko boczkiem do
                    >góry....

                    hehehe
                    jak ja to dobrze znam :))))))))))
                    wyglądam przekomicznie dla świata, choć mnie to już tak bardzo nie bawi, bo
                    czasem tak się "zastanę", że długo to trwa :P

                    a stękanie jest booooooooskie! :)
                    dobrze, że nie mieszkam w blokach, bo sąsiedzi wzieliby mnie za sexmutanta :DDDD
                    • ladydaisy Re: hehehe 02.08.06, 10:21
                      a ja mieszkam w bloku i chyba tak sasiad z dołu mnie postrzega.... :-(
                      najpierw jak sie uwalam na łóżko to jest głuchy odgłos jak łążko sie ugina od
                      ciężaru, a potem stekanie przy zmianie pozycji czy wstawaniu, mąż zawsze sie
                      pyta czy coś mi nie jest...jest, jest do cholery....brzuch taki wielki że
                      tależ, kawę i coś jeszcze można sobie na nim postawić jak na stoliku, a ten się
                      pyta czy mi nie ciężko? uffffffffffffffffff.......................
                      • sandra1982 Re: hehehe 02.08.06, 12:07
                        Hehe, wszystkie mamy podobe objawy ;) Ja juz chce mojego dzidziulka i koniec z
                        ta ciaza!! :) Czuje sie jak staruszka - szczegolnie wlasnie przy obracaniu sie
                        na drugi bok, wstawaniu i wchodzeniu po schodach. Sapie, dysze, stekam...:/ Nie
                        mam moze brzucha bardzo duzego i sama malo przytylam, bo tylko 7 kg jak
                        narazie, ale czuje sie straszliwie ociezala. Jeszcze max 3 tyg. ... Mam
                        nadzieje, ze jakos dam rade, ale po cichu licze, ze cos ruszy sie wczesniej.
                        Mam w planach porod sn, ale zastrzeglam u Witowskiego, ze w razie najmniejszych
                        watpliwosci, przedluzania sie porodu itd. odrazu niech mnie ciachaja :)
                        Tylko tak mi jakos glupio dzwonic do niego po nocach...Wolalabym w ciagu dnia :)
                        • luciii to Ty chudzinka jesteś ;D 02.08.06, 12:12
                          mi na plus poszło 27kg [choć uważałam] <buuuuuu>
                          no ale ja ani nie miałam mdłości ani wymiotów, a prawie pól ciązy jadę na
                          różnych "wspomagaczach" i pierwszy trymestr przeleżałam plackiem bez mozliwości
                          ruchu ;/

                          ja to już jak wieloryb :P stękam i kwękam i niewiele mi z tego przychodzi ;D
                          hehe
    • lechickachata Re: nocny telefon do dr Witowskiego 01.08.06, 22:39
      Dziewczyny!
      Mówi się, że dzieci rodzą się nocą lub nad ranem. I tak chyba rzeczywiście
      często jest. A więc porodowe ekipy traktują jako normalkę alarmy o nietypowych
      porach. Spokojnie dzwońcie - w końcu rodzącej należy się wyjątkowe trakowanie!

      Gosia
      Michasia
      • luciii odnośnie pór porodów ;P 01.08.06, 22:53
        ja swoją obecnie już dużą żabę urodziłam za pięć dwunasta :) i...

        ...zdążyłam na obiadek :))

        ale faktem jest, że skurcze zaczęły się nocą :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka