Dodaj do ulubionych

Rejon Zagłębiowski

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 13:47
Ciekawi mnie jakeie realne efekty będą z utworzenia nie tak dawno
Subregionu Załębiowskiego. Czy będzie to tylko kolejny dokument na którym
gromadzić się będzie tylko kurz?



nie śmiej się ze mnie bo słoma wcale mi z butów nie wystaje
Obserwuj wątek
    • piotrdudala Re: Rejon Zagłębiowski 21.11.04, 09:31
      Jestem gorącym zwolennikiem powstania takiego subregionu i dobrze się stało, że
      powstał. O dziwo, władzom wojewódzkim trudno przełknąć nazwę Zagłębie (dziwne?)
      wolą region sosnowiecki. Niby dobrze, ale? Nam powinno jednak zależeć na tym,
      żeby jednak było to Zagłębie. To jest już jakiś znak rozpoznawczy i przeciwaga
      dla silenizacji regionu. Nikt nie czułby się pokrzywdzony czy pominięty.
      Właśnie w tym kierunku powinna iść nasza promocja. Zagłębie odręby region z
      własną historią i kulturą. Sosnowiec, największe miasto i stolica tego regionu.
      Tak to widzę.
      • michaelus Re: Rejon Zagłębiowski 21.11.04, 12:09
        piotrdudala napisał:

        > O dziwo, władzom wojewódzkim trudno przełknąć nazwę Zagłębie (dziwne?)
        >
        > wolą region sosnowiecki.

        Dziwne! Przecież Zagłębie ma tam nader liczną reprezentację!
      • Gość: MIŚ Re: Rejon Zagłębiowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 15:52
        ja również jestem za tym aby powstał tegion zagłębiowski. Tylko dobrze by
        było, aby rzeczywiście miasta wchodzące w jego skład jednoczyło wspólne
        działanie zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. I tu przypomina mi
        się takie ciekawe powiedzenie "...w grupie jest raźniej...". A ja osobiście
        przerobił bym je na następujące "...w grupie będzie łatwiej". I nie tylko
        chodzi tu o pokonywanie bieżących problemów, ale również łatwiej będzie
        promować nasz region. W końcu gdy każde miasto wchodzące w skład regionu dołoży
        się do promocji przejawiającego się uczetnictwem w równego rodzaju imprezach
        promocyjnych, wtedy po pierwsze będzie taniej, a po drugie będzie można więcej
        zdziałać /na przykład będzie można uczestniczyć w większej liczbie imprez
        promocyjnych/.
    • blajpios Cieszę się - zaczynają się głosy podobne 22.11.04, 00:10
      Już od pewnego czasu podkreślam znaczenie "szerokiego dopełnienia integracji Zagłębia" (czyli łącznie, nie tylko po Zawiercie, ale i aż do okręgu Olkusza, z Jaworznem). Niemniej - ciężko często zdobyć od razu zrozumienie dla takich idei. Dlatego cieszy, że zaczynają się pojawiać podobne głosy - o łączeniu w Zagłębiu tego szczególnego, zagłębiowskiego poczucia jedności, wolności: aż po Olkusz, Jaworzno itp. Sądzę, że sam proces wyłaniania tożsamości Zagłębia jest jeszcze historycznie niedokończony, był "przeszkodzony" przez wojny, rozbiory, komunizm itp. Przez to nawet ta już wytworzona tożsamość zaniknęła, nawet "w sercu" Zagłębia. Trzeba na nowo ją powoływać - jak w wielu zresztą regionach. Na terenach "obrzeżnych Zagłębia" świadomość ta była najmniejsza (Olkusz, Jaworzno - dla niektórych nawet była ona dyskusyjna). Dlatego: te dwa "wymiary" (odnowienia tożsamości i dopełnienia jej wykształcenia) - mogą się łączyć, powinny się łączyć. Stwarza to szansę wzmocnienia tej tożsamości, czyli w konsekwencji w ogóle jest to szansa wzmocnienia tego regionu. Jest on tak mały wobec sąsiadów dużych, że nie może sobie pozwolić na "zgubienie kogoś". Niemniej trzeba pamiątać - że na tych obrzeżach jest trudniejsza ta świadomość. W jakiej mierze trzeba ją "promować", wręcz "proponować" do przyjęcia, drobnymi krokami, pokazując zarazem, że to "sukces" wszystkich. Inaczej bowiem - tym bardziej te obszary "obrzeżne" pozostaną "poza" jakąś wyraźną przynależnością gdziekolwiek. Choć więc jest to labilne (Zagłębie czy bardziej środek Małopolski) - to tym bardziej stratą i dla nich jest nie podjęcie tej tożsamości Zagłębiowskiej, bo znajdą się poza, jakby na rozdrożu. Niemniej na przykład przypominanie, że historycznie Zagłębie to Małopolska Zachodnia: jest taką właśnie "formą proponowania" scalenia. Można mówić - obecnie, połączona w organizmy administracyjne ze Śląskiem, Ziemia Zagłębia nie zapomina o korzeniach Małopolski, choćby i dla łatwiejszego integrowania się. Podobnie funkcjonować może - np. odwołanie się do intuicji Papieża tworzącego diecezję.Trzeba mieć świadomość, że u wielu ludzi na tych terenach przynależność do konkretnej części Małopolski, czyli też do Zagłębia - nie jest jasna.
      Rozumując życzliwie względem działań Urzędu Wojewódzkiego czy innych władz nadrzędnych - to mogą być przyczyny oporu uznania faktu subregionu zagłębiowskiego u władz województwa katowickiego. (Nie zapomnijmy tak pisać, gdzie się da - "katowickie": bo czy jest jakieś wojew. śląskie? - biorąc pod uwagę skład?).
      Władze te mogą się obawiać tych napięć i oporów wobec nazwy "zagłębiowski" tam, gdzie nie jest jasna świadomość zagłębiowska. Władze te, jakby "nie chcąc nic na siłę", mogą wręcz działać z pobudek "naprawienia wyrzutów sumienia", że na siłę ześląszczają większy jeszcze obszar ("pokazują", jak to są "przeciw" siłowemu włączaniu regionu). Nie mniej, dla Zagłębia to może być też piękne wyzwanie: nie na siłę, jak toczy się ześląszczanie, tylko na zasadzie wzajemnego odkrywania wspólnoty, jedności - tak wprowadzać w "zagłębianizację". Cały region - i ten bardziej już mający wykształconą tę świadomość i te rejony z mniej wykształconą świadomością potrzebuje "zagłębiacji" ("zagłębianizacji"?). Zagłębie jeszcze się rodzi, jeszcze nie doszło kresu. Wszyscy niech odkryją tę radość, wzajemnie się potrzebując. (Tu potrzeba też przełamania stereotypów - np w regionach z "dawniej zdobytą tożsamością", gdzie często np kibice z wrogością odnoszą się do tych innych rejonów "Pełnego Zagłębia). Odruchowo bowiem, tam gdzie "mały" jest zagrożony - zamyka się na tych obok: tymczasem potrzeba ("racja stanu" krzyczy, wręcz wymusza działać tu w przeciwny sposób. Trzeba się otworzyć, by razem zobaczyć swoją jedność i większe szanse rozwoju dla wszystkich, które się zrealizują jedynie, jeżeli tę jedność doprowadzimy do efektu, we wzroście tożsamości.
      Reasumując. Cieszę się, że te głosy zbieżne do mojego się pojawiają. Zdecydowanie jestem za "dokończeniem zdobywania tożsamości całego Zagłębia, także w tych regionach jeszcze nie do końca wykształconych". Tam, gdzie nie jest to oczywiste - trzeba, by stawało się to oczywiste tak, jak w "rdzennym" Zagłębiu - trzeba to jednak robić z wzajemnym zrozumieniem, w duchu proponowania nawzajem tego dobra, którym jest owo jedno, "Pełne Zagłębie".
      Stąd nawet przejściowo i oficjalna nazwa "sosnowiecki" czy "zagłębiowski" subregion nie jest tak ważna, jak to, by integracja szła w porozumieniu: wystarczy, że w tym rozumieniu "zagłębiowski" będzie rozwijał się ten subregion w faktach, w sercach ludzi, z wzajemnym poszanowaniem. To szansa tego regionu. Zagłębia. Całego - i tego, które na obrzeżach i tego w "rdzeniu". Taka sama - bo tego samego Zagłębia.
    • barthez_06 kiepsko widzę współprace 22.11.04, 10:05
      Najbardzie kuleje współpraca między miastami. W sprawach kultury Sosnowiec jest
      traktowany "per noga" szczególnie przez władze Dąbrowy Górniczej. Mam wrażenie
      że to niestety zazdrość. Inne przypadki to Całoroczne Centra Narciarskie w
      Sosnowcu, Będzine( góra Dorotka)oraz Czeladzi i słynne już stwierdzenie rajców
      czeladzkich "musimy zdążyć przed Sosnowcem" po przeczytaniu którego w DZ
      myślałem że mnie "krew zaleje". Zamiast myśleć przez pryzmat regionu - w każdym
      mieście inna atrakcja - rodzi sie niepotrzebna rywalizacja która nic dobrego
      nie przyniesie. Inne innwestycje w miastach zaktywizowały by mieszkanców do
      poruszania się po regionie. Jeśli w każdym mieście będzie górka narciarska,
      aquapark, multikono itp. wszyscy będą siedzieć u siebie.
            • Gość: PioSt wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 00:44
              o to, że taki temat pojawia się na tym forum. Napisze kilka osób - i usycha. Potem pojawi się na Nowym Sosnowcu, w dużej mierze te same osoby. Znów - parę wypowiedzi, zanik. W gruncie rzeczy tematy podobne: integracja Zagłębia, odnowa tożsamości. Potem - powstaje strona walki ze ześląszczaniem, czy silenizacją. Też parę, paręnaście osób. Potem - np. strony kibicowskie Zagłębia, sosnowiec.info.pl, inne strony, także zagłębiowskie, jak Będzin czy Dąbrowa. I co rusz - odzywa się i zamiera. O to mi chodziło. O to, że takie powstawanie głosów, tematów, świadczy, że nam leży na sercu kwestia - ale jednka wciąż kilka osób się wypowie i zanika. Kilka tu, kilka gdzie indziej - co z tym zrobić? Sam nie mam do końca konceptu. Zaapelować, by "podzielić tematy" na portale? Czat wspólny wszystkich środowisk ogłosić w określonych porach, w miarę dostępnych, na przykład w II dzień świąt pod wieczór (bo to już dzień mniej rodzinny - a potem powtórzyć przed południem dla tych "co w pracy mogą"?) Pomyśleć o akcji "niech nas zobaczą" - czyli przygotować dzień Zagłębiowskiej, Sosnowieckiej propagandy? Piknik czy Dni Sosnowca ale przygotowane jako integracja dla tych, co się chcą angażować? Nie do końca wiem, więc tak rzucałem.
                • Gość: PioSt tak, ale... ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 15:56
                  To znaczy - nie ma ale, co do samego rozgłosu poprzez propagowanie w różnych miejscach danych idei. To dobrze, iż ci, co powtarzają swoje idee, czy raczej, jak mam nadzieję, po prostu wiedzę o faktach i idee (sam do nich należę) - w ten sposób trafiają do tych, co gdzie indziej nie zaglądają. Rzecz w tym, że oprócz tego są to w każdym wypadku, jeżeli chodzi o sprawy Zagłębia, grupki dość małe, w których dość szybko więc dyskusja wygasa - i dopiero po paru miesiącach coś się znów na krótki czas podzieje. W "międzyczasie" znów w innym miejscu coś się podzieje - i też zagaśnie. Zastanawiam się - bo to moje wcześniejsze to jeszcze nie była do końca "pewnie wypracowana" propozycja - zastanawiam się więc, czy takie "ponadportalowe akcje", choćby nawet "pozawirtualne proklamowania", które wyszłyby z tych środowisk połączonych w jakiejś akcji: nie byłyby wyraźnym krokiem do przodu?
                  Tak tu odnoszę się w tym myśleniu do wydarzenia, które czas jakiś temu miało miejsce. Nowy Sosnowiec ogłosił "czatowanie" na jakiś temat, może nie najlepiej dobrany czas, czyli nie dla wszystkich dogodny, także trochę z dnia na dzień: były też przyczyną nieobecności paru osób, które zwykle tam się "odzywają". No i to pomniejszone grono - "czat" był średnio udany - i do teraz nie ma żadnej już takiej inicjatywy. Tak zastanawiam się, czy wciągnięcie właśnie takiej szerszej liczby nie dałoby ciekawszej dyskusji, po której doszłoby znowu do ochoty na następne. Przecież wiele portali organizuje takie dyskusje i na ogół chętni są, do zwykłego przepytania ludzi ciekawych, co dopiero przy jakiejś żywotnej idei. Dlatego, że skierowany pomysł do tak wielu, którzy o nim wiedzą, że nawet jeżeli nie wszyscy mogą wejść, to dyskusja jest żywa. Zapis takiej dyskusji w tym wypadku, zagłębiowskim - mógłby np. być wnioskiem obywatelskim, czy jego wsparciem, w jakiejś sprawie?
                        • Gość: sosn Re: tak, ale... ;-) IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 15.07.05, 00:19
                          cover_wielki napisał:

                          > Taaaaaa.. może ze dwóch dwa razy do roku.

                          Sam nie wierzysz w to co piszesz... :)
                          A nawet jeśli odbywa się to częściej (zakładając, że w ogóle tak jest), to o
                          liczeniu się ze zdaniem szarych maluczkich mowy być nie może. Jedynym aktywnym
                          wydaje mi się naciskający na UM Pan Piotr Dudała i ew. Grzegorz Borowiecki,
                          za z tego miejsca można im tu podziękować :)
                          • cover_wielki Re: tak, ale... ;-) 15.07.05, 23:36
                            Wierze w to co pisze, bo gdziś, kiedyś ktoś sie nawet podpisał imieniem i
                            nazwiskiem ale było to dawno i nie pamiętam o co chodziło. To, że nie zaglądaja
                            tu władze to mnie nawet nie dziwi skoro wogóle niewielu mieszkańców tu zagląda.
                          • Gość: sosnowiczanin1 Re: tak, ale... ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.05, 15:37
                            Gość portalu: OLE(K) napisał(a):

                            > jeśli by nie czytali, to by się w pracy chyba zanudzili:)

                            :))

                            Może warto by dogadać się z katowicką (tyską) redakcją GW, by artykuły związane
                            z Sosnowcem i Zagłębiem lądowały Z A W S Z E na tym forum!?

                            To zwiększyłoby frekwencje tego niemrawego zadupia, i choć nie mam nic do
                            wpisywania komentarzy do artykułów na FKatowice to wolałbym, by zawsze były one
                            tutaja nie gdzie indziej. Nie obawiałbym się też, żeby mało kto się tu
                            wpisywał, bo gros czytelników GW wpisywałaby się głównie z poziomu artykułu,
                            a ich wnioski dla potomności miałoby nasze FSosnowiec...

                            Co Wy na to???

                            --
                            O stworzeniu osobnej sosnowieckiej/zagłebiowskiej redakcji możemy pomarzyć.
                            Na liście kilkunastu największych miast byłoby czymś znacznym i
                            niebezpodstawnym (14 miasto w Polsce).

                            Tylko kto na to by poszedł? Być może nawet znaleźliby się zagłębiowscy
                            dziennikarze do podjęcia się tego projektu, lecz obawy o poziom istotności
                            informacji nie są całkiem bezpodstawne...
                            - O duperelach byłoby pewno. Ale czy aby pewno?

                            Jak Wy to widzicie?????
    • blajpios co z Zagłębiem - na rozdrożu? 29.07.05, 22:24
      Kto nie pierwszy raz spotyka się z moim tekstem, może wręcz będzie miał na początku wrażenie, że nie piszę nic nowego w porównaniu z wcześniejszymi tekstami. Ba, jednocześnie: można jakby mieć mniej lub bardziej - pozornie - uzasadniony zarzut, że i do tematu wątku, w którym tekst umieszczam, to pisanie "nie odnosi się wprost". Sądzę jednak, że - całościowo patrząc - nowe elementy są w znaczeniu istotnym tu ujęte. Powtórzenia zaś, to po prostu, cóż, konieczność, by w końcu dotarły - jak również są one jednak, zważywszy nowy kontekst: jakąś nowością. Najprościej pisząc, powtórzę tezę, że działania jednoczące, dynamizujące i konsolidujące Zagłębie, muszą wyraźnie rozszerzyć się, zdynamizować, pójść w wielu kierunkach. Przede wszystkim, na pewno w sposób znaczniejszy niż dotąd – muszą wykroczyć poza internetowe utyskiwania.
      Do tego - trzeba wykorzystywać wszystko, co może być pozytywną okazją na jakimkolwiek poziomie. W tej chwili na pewno dla konsolidacji niekorzystną cechą jest, że jedyną instytucją dostrzegającą Zagłębie jest Kościół. Był takim Jan Paweł II, który stworzył diecezję Zagłębia - i tak o niej mówił. W tym Kościele też - diecezja sosnowiecka, zagłębiowska, odnalazła już swoje dobre miejsce, była jedną z najszybciej organizujących swe życie nowych diecezji. Warto więc i to docenić i z tego korzystać. Wiadomo wszakże, że poza tym wymiarem jednak rzeczywistość współczesna podobnych szans Zagłębiu za dużo nie daje. Wręcz je niszczy - gdyby popatrzeć np. na skalę państwową. Stąd liczy się nawet wszystko, co tej tendencji się przeciwstawia. Dlatego cenna np. była inicjatywa budowy stadionu regionu Zagłębia. Dlatego warto wykorzystać wszelkie ślady administracyjne stwarzające choćby ślad, okazję do przyczółka jedności: bo w wymiarze administracji państwowej wiadomo, że takiego myślenia nie ma - i trzeba tylko "przyczółki przechwytywać". Takimi "przyczółkami", choćby wbrew woli decydentów, którzy likwidują z założenia Zagłębie: są np. jednostki statystyczne, które po prostu musieli uczynić mniejszymi; podobnie widzieć należy strefy ekonomiczne, biznesowe rozumienie regionów np. przez Panoramę Firm itp. W sposób szczególny takim przyczółkiem są też - właśnie teraz dochodzące do głosu obwody wyborcze! Na pewno, jak wiemy, tendencja oficjalna, począwszy od szczebla państwowego jest inna: Zagłębie zlikwidowano i ma być likwidowane. Niemniej - nawet, jeżeli wola państwowa jest inna, to wszelkie okazje, które z konieczności choćby podziału administracyjnego państwo tworzy: koniecznie ile się da, jako prozagłębiowskie trzeba wykorzystywać! Wszakże - do tego choćby trzeba zmusić posłów, by mieli świadomość, że wybrani są tylko dlatego, że są posłami z Zagłębia. W przeciwnym razie będzie jak jest. Jak żenujące było, gdy kilka dni temu, przy okazji debaty o górnikach, to bodaj posłanka z Łodzi (sic!) reprezentująca Ruch Katolicko Narodowy potrafiła wytknąć postkomunistom likwidacje kopalń w Zagłębiu - a nie żaden poseł zagłębiowski!
      Oczywiste jest, że polityka - czy też prawdziwa wspólnota, jaką dają z kolei wspólnotowe, kościelne ogólne działania, to jeszcze nie wszystko. Liczy się też wiele drobniejszych sfer. Liczy się po prostu wszelkie wykorzystywanie szans prozagłębiowskich w wielu wymiarach.
      Wykorzystywanie szans - musi być realistyczne i coraz bardziej wchodzić w wymiar realny. Owszem, cieszą gdzieniegdzie nowe inicjatywy, cieszy internetowy portal Zagłębia, rubryki do innych miejsc Zagłębia odnoszące się w miejskich forach czy portalach. Dobrze, że tak jest. Jednocześnie jednak - kończy się to wszystko na utyskiwaniach internetowych. Ba, nawet i w tym internetowym wymiarze: tematy bywają zdublowane jednak bez współpracy portali. Tak, że - na jeden temat w jednym portalu wypowie się pięć osób, w drugim 10 w trzeciem 7. Łącznie - np. 14. Żadnego wzajemnego odniesienia między nimi. Tak, nie pomyliłem się w liczbach nawet: bo przecież kilka osób wypowie się w więcej niż jednym portalu, pisząc na nowo to samo wobec konieczności z braku powiązań - choć gdyby 14 głosów było w jednym miejscu, brzmiałoby to silniej a ci aktywniejsi mogliby wymyślać więcej nowych argumentów. Nie, nie chodzi o łączenie portali. Cieszą te portale wprowadzające nowe elementy w ramach patrzenia na konkurencję. Chodzi jednak zdecydowanie o przekroczenie wymiaru "wygadania się na ulubionej ławce wirtualnego parku", po czym się "wstaje się i idzie wygadanym". Bez przekroczenia tych ograniczeń, bez wyjścia aktywnie ponad działalność komentatora narzekającego w internecie - przyszłość konsolidacji jest bardzo marna. Kiedyś takie hasło padło: "potrzebna jest akcja typu niech nas zobaczą" - w realnym wymiarze, nie wirtualnym.
      Jest jeszcze więcej warunków skutecznej konsolidacji. Na przykład - zaprzestanie wzajemnego ignorowania określonych środowisk, które mają nawet ideę owszem, łączenia Zagłębia, ale jedynie wśród swoich kolesiów, odcinając sią często nawet już od tych z pobliskiej partii, frakcj - ale nie dokładnie "swoich". Tych drugich więc - ignoruje się, zdecydowanie. Przykładem są: wszystke akcje typu "o rozwój dla Zagłębia", "Strategia rozwoju" "Komitet Rozwoju Zagłębia" itp. Typowe... "jedno o drugim nic nie wie" - choć przecież zna się od lat dobrze. Jedno i drugie jednak - wciąż myśli, jak się wykluczyć nawzajem.
      Podobnie - zadziorność jest potrzebna. Walka o zdynamizowanie tej świadomości. Już w najstarszych rejonach (4 miasta) duża część mieszkańców się nie identyfikuje "zagłębiowsko". Bez mądrego działania, bez tej "zadziorności dumy zagłębiowskiej" - coraz więcej takich będzie.
      Podobnie warunkiem jest - konsolidacja "włączająca", działająca w kierunku zjednoczenia w oparciu o łączącą historię i wspólnotę obecnej sytuacji w Zagłębiu, które jako ongiś Małopolska Zachodnia, ma tożsamość i w pewnym oddzieleniu od niej - i w sposób szczególny, jako granica, ziemia oddzielona od Śląska. W świadomości Polaków, w naturalny sposób, przyporządkowania regionalne idą na poziomie dzielnic wielkości Śląska, Małopolski, Wielkopolski itp - taka jest świadomość. Nie łudźmy się - jeżeli nie będzie takich przyporządkowań, na poziomie dużych regionów, to w skali kraju nie zaistnieje inaczej niż dziwoląg Zagłębie. To Zagłębie, które może być tym realnie obecnym, nie dziwolągiem, ale mającym realne miejsce musi się odnosić do wspomnianych rzędów wielkości, wobec nich musi być usytuaowane. Zarazem - to musi być region zwarty i niemały nawet, jeżeli "stopień niżej" w tej skali ogólnej umocowane. Czyli, pamiętajmy, takie Zagłębie, to Zagłębie sięgające poza Zawiercie, w Jurę, Olkusz, Jaworzno, zwarte, z dokończonym "samookreśleniem" poprzez te rejony dotąd mniej związane.-
      Tak samo - chodzi o mądrą strategię, umiejącą cieszyć się dobrymi ideami w całym kształcie regionu, czyli w granicach wyżej wymienionych: a nie o strategię dającą odczuć obcość czy mniejszość innym. Nie chodzi więc o strategię cieszenia się w gruncie rzeczy z zaściankowości "maleńkiej historii maleńkiej naszej grupki ludzi zaścianka", którzy "nie pozwolą" by dołączyli się ci choćby, co mieszkają 5 kilometrów dalej. Niestety, taką mentalność niedawno zaprezentowali nawet aktywniejsi na rzecz Zagłębia społecznicy, przy okazji stadionu. To bodaj jedyna ambitniejsza myśl jaka ostatnio związana jest z Zagłębiem, idea dynamiczna, budująca Zagłębie w sposób zauważalny dla innych, w skali całej Polski. Czyli: mogła to być lokomotywa. Mogły być więc profity, już nie piszę o pieniężnych, lecz szczególnie ważne, propagandowe. Wtedy co robią "starzy mądrzy (czyt.: zaściankowo głupi) Zagłębiacy"?: zapierają się, by tylko ewentualnej perspektywy zysków nawet ani Olkusz ani choćby Zawiercie czy Jaworzno nie "liznęli"! Bo przecież - "Zagłębie prawdziwe, to my! Chudopachołcy!"
      Chodzi jeszcze nade wszystko: o budowanie charakteru, specyfiki - pozytywnie, jako wypadkowa dobrych cech wszystkich: a nie jedynie jako przeciwstawienie się, że to nie Śląsk, które ma być niby charakterystyką. Przecież zaś, jak dotąd - tak wygląda
    • Gość: BUC Re: Rejon Zagłębiowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 21:50
      Ostatnio słyszałem, że teren inwestycyjny obok M1 w Czeladzi został wyróżniony
      jako drugi co do atrakcyjności w Województwie Śląskim. Dlatego nie wiem czy niw
      warto by wyjść z nim na "szersze wody" i na przykład przedstawić go w Agencji
      PAIZ. Dlaczego na przykład nie mógłby zostać podobnie zagospodarowany jak ten w
      Kobierzycach, gdzie ma powstać inwestycja firmy LG-Philips. Czym on się różni
      od tego w Kobierzycach? Wydawać by się ,że niczym, no może poza zakresem i
      formą promocji.
      • Gość: Blajpios trochę ogólniej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 02:49
        Przepraszam, bo z góry zamierzam wkleić tę samą wypowiedź w kilku tematach, które się zazębiają. Sam sobie się dziwię, bo raczej dość sceptycznie podchodziłem ostatnio do tego wypowiadania się w tematach poruszających kwestie tożsamości zagłębiowskiej. Podchodziłem tak do tego tematu zwłacza po ostatniej IV Sesji Zagłębiowskiej, na której polonista mylił się w odmianie słowa Zagłębie (chcąc coś zadedykować "Zagłębiowi"), Prezydent Miasta mówił wyraźnie o tym, że jest to Śląsk a prelegentka określała się za pomocą skalkowanego "Zagłębiaczka" - co wszystko razem koreluje zresztą dobrze z faktem, że mozolnie w ostatnich latach wydawany polski 50-cio tomowy słownik języka polskiego nie zna ni Zagłębia Dąbrowskiego ni Zagłębiaka i Zagłębianki (podobnie PWNowski, który w wersji internetowej, żeby było śmieszniej, na przykład Zagłębia Węglowego podaje Dolnośląskie Zagłębie, niemniej nic z Zagłębiem Dąbrowskim nie kuma).
        Tak się jednak stało, mimo wszystko, że tych parę przez niektórych ostatnio wypisanych głosów, znów mnie podkusiło, by powtórzyć parę tez, które zdają się oczywiste, tyle że jakoś nie zbliżamy się do zaangażowania w nie ponadwirtualnego.
        Tezy te, to m.in. stwierdzenie, że potrzebne jest ponadhobbystyczne, ponadfolklorystyczne rozumienie Zagłębia, bo inaczej wobec faktu zadekretowanej przez rząd likwidacji specyfiki Zagłębia, stanie się ono takim folklorystycznym związkiem. Jeżeli tak miałoby się stać rzeczywiście, to lepiej zaś od razu chyba włączyć się jako Ślązacy w wykasowanie zagłębiowskiej specyfiki - można bowiem zająć wtedy lepsze pozycje w strukturach. _
        Dalej. Od dawna też powtarzam, że dla wykształcenia realnie znaczącego poczucia Zagłębia, konieczne jest przekroczenie granic mentalnościowych, mówiących jedynie, iż "Zagłębie to nie Śląsk": a trzeba wykształcić pozytywną, własną charakterystykę Zagłębia, nie tylko przez zaprzeczenie Śląska. Względem Śląska zresztą nie tylko nie chodzi o wrogość, nie tylko nie chodzi o odcinanie się - ale potrzebne jest znalezienie modus vivendi. W skrócie powyższe pytania, to mniej więcej teza: przyjaźń wobec Śląska? - tak, to oczywiste. Niemniej trzeba odpowiedzieć: wewnątrz, czy w sąsiedztwie Śląska? Jeżeli nie wewnątrz, obok - to konieczne jest i przeciwstawienie się ześląszczaniu, które przemożnie jest realizowane, począwszy od czynników oficjalnych. Trudno jednak o nim mówić, gdy wspomniany Prezydent Miasta mówi, jak to wyżej przytoczyłem a Miasto pod jego zarządem, np. jakby się uparło, by wyższej edukacji u siebie nie wspierać innej niż śląska: tylko uczelnie z tą nazwą przewidziane są w miejskim budżecie.
        Tymczasem, gdyby chcieć jednak rozwoju Zagłębia, jako Zagłębia, trzeba dookreślenia tego, jakim Zagłębie się w historii stawało - i to Wielkiego Zagłębia. Nie ostanie się region, jeżeli zbudowany miałby być na 3 lub 4 miastach najwyraziściej postrzeganych, bo będących granicą ze Śląskiem. Potrzeba doprecyzowania tej tożsamości zagłębiowskiej we wszystkich granicach, które historycznie przez Zagłębie się przewijają, czyli aż poza Zawiercie, Olkusz, Jaworzno. Czyli, jak wyżej: potrzeba Wielkiego Zagłębia. Potrzeba też sięgnięcia nie tylko w przestrzeni ale i w historii szerzej: czyli ponad jedną tradycją robotniczą w 4 miastach z przełomu XIX i XX wieku: trzeba Wielkiego Zagłębia, czyli sięgającego i korzeni tych terenów w Księstwie Siewierskim, dumnego, że na jego terenach są jedne ze starszych nawet w skali europejskiej śladów kultury ludzkiej. Jak również i w innych wymiarach historii między Jurą, Ziemią Chrzanowską i Śląskiem trzeba umiejętnie do korzeni sięgnąć - opierając się na fakcie Małopolski Zachodniej, która jest historycznymi korzeniami Zagłębia. Umiejętne wykorzystanie tego faktu, który jest prawdziwy, jako nadawanie owej głębi historycznej, bynajmniej nie musi oznaczać zrywania czy wrogości wobec Śląska.
        Przede wszystkim zaś - potrzeba zdynamizowania pośród ludzi, którzy tu żyją, potrzeba zdynamizowania zagłębiowskiego. Tymczasem, jak jest - to tak jak z koniem. "Każdy widzi". No cóż - lub mamy z drugiej strony inną perspektywę, wniosek, jaki się może nasuwać, że należy zacząć dzieci, wnuków uczyć mówić: "słuchajcie, jako Ślązacy, którymi jesteście z dziada pradziada"... To bowiem może być roztropne posunięcie?
      • Gość: Misiek Re: Rejon Zagłębiowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 17:33
        Sosnowiec ma również ciekawsze tereny inwestycyjne, tylko brak jest inicjatywy
        aby je zagospodarować. A może by tak powalczyć o nową inwestycję firmy Cadburry
        Schweppes, która chce wybudować fabrykę gum do żucia wartą ponad 100 mln USD.
        Jedną z lokalizacji branych pod uwagę są powrocławskie Kobierzyce. Ale czemu
        nie wystawić któryś z naszych terenów? Może być również ten obok Reala.
            • ziemia.czestochowska Re: Rejon Zagłębiowski 20.03.06, 00:26
              Witam naszych braci z Zagłębia)))Powiedzcie kto o takim czymś mówił jaki Region
              Północny? Województwo ma sens oczywiście tylko z Zagłębiem i nie pod
              nazwą "częstochowskie" oraz tylko z podzialem stolicy województwa i siedziby
              sejmiku i marszałka miedzy Częstochowe i Sosnowiec! Jesli Zagłębie nie poprze
              tego pomysłu to dla nas jedynym ratunkiem są Kielce oby dalej od tego śląskiego
              gó...!!!Pozdrawiam z Częstochowy zawsze bliskich nam Zagłębiaków jesteśmy
              jednymi braćmi z Małopolski zachodniej pod hanyskim butem zróbmy coś wreszcie
              razem aby juz ten nowotwór pod nazwą "śląskie" nas powoli nie toczył!!!
              • ziemia.zaglebiowska Re: Rejon Zagłębiowski 20.03.06, 00:43
                Uważam, że jest to bardzo rozsądna propozycja połączenia Zagłębia Dąbrowskiego z Częstochową i wspólnego powrotu do korzeni, czyli województwa staropolskiego. Wiadomo powszechnie, że ze Śląskiem łączy nas tylko granica na Brynicy, a jakiekolwiek układy, związki, itp. z tym regionem potrzebne są tylko politykom dla spełniania ich marzeń. Mieszkańcom w pierwszej kolejności potrzebne są natomiast inwestycje gospodarcze, a na te wiadomo, że w aliansie ze Śląskiem liczyć co nie mamy. Dlatego popieram ideę silnego regionu o wspólnej przeszłości, wspólnych interesach i bez antagonizmów. Nie ma znaczenia, czy jego stolicą będą Kielce (co historycznie patrząc jak najbardziej się temu miastu należy), czy Częstochowa - przeciętny obywatel i tak nie ma potrzeby wizytowania urzędu wojewody czy marszałka. Ważne, żeby ci ostatni dbali jednakowo o rozwój całego, podległego im obszaru.
                • Gość: Oli Re: Rejon Zagłębiowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 19:04
                  Najpierw trzeba sobie odpowiedziec na pytanie po co nam jest region a odpiero
                  później można go tworzyć. Osobiście uważam, że dla mnie nie ma znaczenia czy to
                  są Katowice, czy też Częstochowa w temacie przynależnaości. Natomiast jako
                  mieszkaniec regionu interesuje mnie ile km mam do jednego czy drugiego urzędu,
                  jaką infrastrukturą dysponuje stolica regionu /przykadowo hala wystawiennicza
                  jaką jest Spodek, w którym można organizowac wiele imprez promocyjno-
                  wystawienniczych nie tylko regionu. Sama przynależność jest dla mnie tematem
                  trzeciorzędnym.
                    • blajpios to nie "kwiatek"... 28.03.06, 22:58
                      Zresztą gdzieś już sygnalizowałem w jakiejś odpowiedzi w którymś portalu. To nowy wygląd stron "naszego miasta". Czy to Sosnowiec, czy Dąbrowa Górnicza itd. Mniejsze litery, co logiczne (choć z intensywniejszymi barwami) - jest konkretne miasto. Większymi natomiast literami, logiczne - region, który współstanowi dane miasto. Cóż.
                      Ktoś powie, że nudne. No i chyba już będzie trzeba przestać pisać to, co oczywiste - przecież sytuacja jaka jest, znaczy, że ludzie wybrali. Administracyjnie, rząd, władze województwa katowickiego, za tym też idą: Zagłębie jest zlikwidowane, stąd konsekwentnie idzie akcja ześląszczania (obejmuje ona też Żywiecczyznę, Ziemię Częstochowską, nawet w pewnym sensie Śląsk Cieszyński, bo "Śląsk ma być śląski=górnośląski".
                      Ta akcja będzie się toczyć, na początku czasem budząc gdzieś żywiołowe, emocjonalne odpowiedzi, jak ta, na którą odpowiadam. Z czasem - te emocje będą mniejsze, dojdzie akcja skutku. Jeżeli Zagłębie nie pójdzie drogą intensyfikacji, dookreślenia świadomości, podejmując ją jako Wielkie Zagłębie - aż poza Jaworzno, Olkusz, Zawiercie, czyli na miarę jednostki zauważalnej w skali kraju (diecezja, NUTS, okręg wyborczy): praktycznie nie widać możliwości, by ta zadecydowana likwidacja Zagłębia nie osiągnęła, w przeciągu dwóch pokoleń, skutku.
                      Jeżeli tak to wygląda, jeżeli to wiadomo - a ludzie reagują, jak reagują, jest, jak jest: to znaczy, że wybrali, by tak rzeczywiście się stało. Co więc "czepiać czy rzucać". Emocjonalne reakcje, żołądkowanie czy zżymanie przy bardziej widocznych, dokuczliwych przejawach siłowego ześląszczania - niewiele dadzą.
                      • Gość: heniek d Proszę Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 02:40
                        >Zresztą gdzieś już sygnalizowałem w jakiejś odpowiedzi w którymś portalu<

                        Własnie , właśnie - Ksiądz zaczyna się już gubić w tych portalach i
                        odpowiedziach. To może dałby mam ksiądz trochę odpocząć od siebie i w tym
                        czasie popracował trochę nad stylem. Bo to co sprawdza się na ambonie, tutaj
                        bywa nieco nieczytelne.

                        Wyszukiwarka wyrzuciła mi tak olbrzymią ilość postów Ksiedza, w olbrzymiej
                        gamie tematów - że bardzo poważnie się martwię czy taka aktywność w internecie
                        nie odbije się na jakości pracy duszpasterskiej ksiedza.

                        Przecież wiadomo że internet to wymysł szatana...
                        • Gość: Blajpios Proszę Siostry Muzułmanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 12:19
                          W zasadzie tylko tyle warto na temat treści przez Kolegę przedstawionej wpisać. Każdy może sobie ile chce i co chce natworzyć rozmaitych domysłów o innych użytkownikach i je prezentować. Wartość ich jest właśnie taka, jak Kolegi wywody. Natomiast ciekawiej byłoby - po prostu tematu się trzymać. Kolega Kelo zaproponował pewną treść. Dopowiadam do niej swoje spojrzenie. Kolega nic sensownego nie ma chyba do napisania w tych kwestiach. Mogą też nie pasować takie poglądy. Toteż proszę coś z dziedziny argumentacji, myślenia zaprezentować. Fantazje co do osób - to właśnie takie wypowiedzi Kolegi jako Siostry Muzułmanki: tyle warte. Lepiej naprawdę coś sensownego...
                            • Gość: Blajpios Koledze Kelo o co zaś chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 15:43
                              Każdy patrzy przez swój punkt widzenia i rozumiem, że i Kol. Kelo może się zapominać, być nie do końca obiektywny lub coś mu "nie pasi"... ale coś za daleko się posunął. Śmiało proszę cytować. Jeżeli Kolega czegoś nie zrozumiał - może się wyjaśni przy okazji. Chciałbym mieć nadzieję, że to tylko to - a nie nieuczciwe podejście. O nim - rzeczywiście już należałoby powiedzieć "jakie to małe": tyle tylko, że w tym wypadku byłoby to diametralnie różne niż sposób, w jaki tym określeniem szafuje Kol. Kelo... Byłoby to jak najbardziej słuszne. Ufam jednak, że nie jest tak, by z jakiejś przewrotności pisał Kolega, lecz że pisze z tego niezrozumienia... A swoją drogą, aż zdziwił mnie Kol. Kelo, że aż nagle teraz tu się odezwał, bynajmniej nie merytorycznie, choć wzmacniałem jego głos rzeczywiście mówiący o temacie - tylko "tak jakoś się wpisał". No, cóż.
                              • kelo Re: Koledze Kelo o co zaś chodzi? 29.03.06, 16:28
                                No bo tak mi to jakoś "nie pasi" Jak Blajpios pisać o kimś, choćby i brednie, to
                                dobrze. Ale jak o Blakpiosie pisać to Blajpios mówi, że to źle. A może tak się
                                Blajpios określi co w końcu jest dobre, a co złe bo się Blajpios w kozi róg
                                zapędził. Polecam jeszcze raz lekturę tych pseudopsychologiczo - socjologicznych
                                bredni, któreś o mnie wypisywał. I zacznij wreszcie wyrażać się jasno.
                                • Gość: Blajpios więc niech dziecko pomyśli. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 23:38
                                  Miały być cytaty i co? Ja tam drugi raz nie potrzebuję czytać, bo choćby pamiętam, jak w kilku razach w tamtym wątku czytałem przed napisaniem odpowiedzi to, co pisał niejaki Kelo, by nie pozostać na swoich pierwszych wrażeniach, które mogą przekłamywać - i rzeczywiście, zmieniałem zamysł albo odcinałem się od niektórych innych opinii. Cóż, gdyby niejaki Kelo uczciwiej tu podszedł, to i byłbym gotowy się nie czepiać i żal wyrazić z powodu niepotrzebnych negatywnych emocji, które mogły skutkiem nieporozumień się tworzyć. Tylko,że - nie jest to możliwe, przy diametralnie różnej postawie z drugiej strony, gdy zamiast takiej postawy, rzuca się oskarżenia tego typu, jakby licząc na efekt propagandowy, "że uwierzą", skoro napisane...
                                  Rzecz w tym, że różnica między tekstami kol. Heńka a moimi była widoczna choćby w tym: ja analizując np. jakąś postawę odnosiłem się do tematu i tekstów napisanych w danym wątku przez daną osobę, pozostając w tym zakresie i wskazując, gdzie takie a nie inne wnioski są ukryte. To właśnie też znajdzie ten, kto zechce do tych tekstów jeszcze zajrzeć (co może byłoby i warto dla przemyślenia pewnych kwestii). Kol. Heniek - nic nie odnosił się do tekstów a swoje "analizy" brał chyba z wyobraźni, ze skojarzeń z jakimiś wyszukiwarkami i przy takim rozumowaniu, że mój wniosek, iż jest Siostrą Muzułmanką, pozostawał wielokrotnie bardziej logiczny. Cóż, kończę tę wymianę, bo jeżeli już ma się na coś czas używać, to wolę na merytoryczną dyskusję, jak choćby w tym wątku: o regionie. Kto myśli - to już sobie wyciągnął zapewne wnioski - a więcej, to nie ma co tych pobokaliów tu wkładać, choćby dlatego, że niektórzy tak chyba chcą wątki rozmywać. Pozdrawiam.
                                  • Gość: heniek d Re: więc niech dziecko pomyśli. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 00:25
                                    >Cóż, kończę tę wymianę... to wolę na merytoryczną dyskusję... tych
                                    pobokaliów tu wkładać... <

                                    Proszę Księdza - trzymamy za słowo.

                                    Rzecz w tym iż nie wszedzie potrzebna jest opieka duszpasterska. Jakoś sobie
                                    poradzimy bez Ciebie, Twych ocen, pouczeń i demonstracyjnego patentu na
                                    nieomylność. Chyba że przestaniesz się siebie tak zapierać, zaczniesz pisać
                                    normalnie jak człowiek, jasno i czytelnie artykułując o co Ci chodzi,z jakich
                                    pozycji piszesz, przedstawiając Swoje zdanie bez nachalnego udowadniania że
                                    tylko Ty masz jedynie słuszną rację a reszta to błądzące barany - tu i w każdym
                                    innym temacie forum.

                                    I na koniec - na codzień współpracuje z duchownymi, spotykam wspaniałych
                                    madrych rzeczowych ludzi, niosących swą misje pod własnym imieniem i
                                    nazwiskiem. Prędzej czy później, gdy się spotkamy, powiem Ci to w twarz.
                                    Dlatego nie nazywaj mnie w swych postach - Kolegom.
                                    • kelo Re: więc niech dziecko pomyśli. 30.03.06, 09:14
                                      Bardzo ładnie to ująłeś heniek. Nic dodać, nic ująć. Facet urządza sobie
                                      osobiste wycieczki, zamiast odpisać poprostu na post i w jego mniemaniu są one
                                      dobre, bo niosą jakąś myśl. Myśl jest wspaniała, bowiem pochodzi od samego
                                      Blajpiosa. Myśl ta nie podlega dyskusji bowiem narodziła się w umyśle Blajpiosa.
                                      Używa przy tym języka, którego nie powstydziłby się mistrz Yoda. Myślę, że
                                      Blajpios prześcignął nawet i jego. I posłuchaj Blajpios nieważne jaka myśl
                                      przyświecała twemu światłemu umysłowi, kiedy płodziłeś ten bełkot, który w
                                      linkach poniżej, ważne że wysiliłeś się na mentorstwo i moralizatorstwo, którego
                                      nikt na tym forum od ciebie nie oczekuje. To forum nie potrzebuje księdza
                                      kapelana. Może uda ci się przez te pseudointelektualne pokręcone analizy twojego
                                      autorstwa przejśc jeszcze raz i wtedy zrozumiesz że powinieneś sobie odpuścić.
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=264&w=35793871&wv.x=2&a=35883069
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=264&w=34969266&wv.x=2&a=35399256
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=264&w=34969266&wv.x=2&a=35444990
                                      PS. I jeszcze raz łopatą na koniec, jeśliś do tej pory nie zrozumiał com chciał
                                      ci powiedzieć. Językiem prostym i zrozumiałym. Odpisuj jedynie na posty, jeśli
                                      masz coś do powiedzenia. A jeśli nie masz nic do powiedzenia to nie pisz nic, a
                                      nie płodż analiz cudzej osobowości. Zajmij się swoją. One były potrzebne tylko
                                      tobie. Jeszcze raz ci napiszę, bo może nie dotarło. Załóż sobie BLOGA, tam
                                      będziesz mógł potomnym swój bełkot zachować.
                                      Usprawiedliwiając się, zawsze możesz napisać: "W końcu w tym najdłuższym poście
                                      są tylko trzy zdania."
                                      • kelo Jeszcze jeden off-topic skuli Blajpiosa 30.03.06, 20:27
                                        Tak długo nie odpowiadasz że pomyślałem, albo nie możesz przebrnąć przez własny
                                        tekst, albo Ci linki nie działają. Zapodam więc Twoje odpowiedzi na temat
                                        rządów PiS.
                                        >>Apel PO o ciszę w tych dniach nie trafił do niego - albo może słucha dopiero
                                        apeli SLDowskich? (choć z innych wpisów wydawało się,że niby wobec SLD ma
                                        nietylko dystans, ale dużo zdrowego osądu, odcina się; a jednak...?) W każdym
                                        zi" itp - by już nie wchodzić tutaj w subtelniejsze rzeczy, ewidentne ukazanie,
                                        jaką naprawdę "przenikliwość" sądzenia ma ktoś, kto na argumenty odpowiada, że
                                        to "porażający absurd" albo kto realną przenikliwość stratega politycznego
                                        dyskredytuje uwierzywszy propagandowym chwytom i dochodząc do wniosku, że "ani
                                        jednego ruchu nie potrafi ten znany
                                        strateg przewidzieć"... To jest właśnie - ten styl - coś wartego dla niektórych,
                                        by zawsze było pod ręką; nie rozważanie, nie argumenty, nie równoważenie w
                                        emocjach. A szkoda. Miałem trochę nadzieję, że - ów "cieniasowy" wątek, który
                                        początkowo jeszcze niektórzy próbowali naprowadzić na dyskusje, wykorzystując te
                                        elementy argumentacji, jakie były - skoro przybrał taki rozwój, jak
                                        to później poszło: to teraz już się wyciszy całkiem, zaniknie w wirze wydarzeń
                                        rozmaitych. Myślałem, że trochę pomoże i ten trochę prowokujący wątek "dla nie
                                        lubiących PiSu". Po prostu - "oba razem" się uspokoją. Niestety jednak. Kol.
                                        Kelo, choć ma przecież zdolności do rozsądnej dyskusji, co nieraz udawadniał -
                                        uznał, że ujście dla bluzgów dużo większych i bezpardonowych na nie
                                        pasujących mu ludzi: musi być i sukcesywnie chce je odświeżać.
                                        Nie, nie olewa co napiszę - bo przecież tyle mi napisał, starając się tym razem
                                        nie rzucać samych inwektyw, lecz nadać im bardziej
                                        obiektywną formę. Choćby to cieszy, że taki długi jak na Kol. Kelo wywód, jakim
                                        mnie zaszczycił: to jednak coś bardziej subtelnego intelektualnie, niż jego
                                        zwyczajowe "ignor głupku" czy "Twoje chamstwo bijące z każdego Twojego postu
                                        jest porażające(na Boga nie proś o cytaty, racz się po prostu jeszcze raz
                                        przeczytać po napisaniu)". Już te więc argumenty ukazane przeze mnie na początku
                                        niniejszego wpisu, wystarczą za moją tezą o "nie olewaniu przez ola".
                                        Ba - ale nie wystarczy tyle napisać. Bo tak w ogólę, to cieszę się pomimo tego
                                        sprostowania głoszonej opinii kol. Kelo: cieszę się, że jednak napisał. Cieszę
                                        się z dużo większej jeszcze ilości powodów, najwięcej zaś, że jednak jakoś
                                        konkretnie się do siebie odnosimy. Cieszę się, że odzywa się - opieram się na
                                        tym, co wyznaje kol. Kelo - będąc jednym z aktywniejszych forumowiczów i to
                                        także zasłużonym dla forów zagłębiowskich; sam sobie wyrzucam, że czasem za mało
                                        gdzie indziej się zagląda, dlatego byłbym zwolennikiem ożywiania jednak forum
                                        całego Zagłębia. Cieszę się, że odzywa się po dłuższym czasie, a także - nawet
                                        jeżeli sądzę, że mylnie pewne rzeczy interpretuje: cieszę się, że odzywa się
                                        "dla obrony zagrożonych forumowych wartości".
                                        Tym bardziej jednak wobec powyższego: i podtrzymuję pewne rzeczy napisane
                                        poprzednio i dodaję jeszcze więcej. Tym bardziej bowiem dziwię się, że zaplątał
                                        się w wypowiedzi obraźliwe, inwektywy, że zaplątał się w pomieszanie pojęć
                                        podstawowych na forum, jakby broniąc stanowiska że jednym (np miłośnikom GazWyb,
                                        lewakom itp) wolno prowokować, obrażać, osądzać i skazywać (ignor głupku) w
                                        przekonaniu w dodatku, że to są argumenty - wszystkim innym zaś nie wolno. Tym
                                        bardziej dziwię się, skoro miałby być rzeczywiście uczciwym forumowcem, ukrytym
                                        przechwałkom lub groźbom i w połączeniu z brakiem dyskrecji (cytat: "Uważajcie
                                        proszę, co piszecie, forum tylko na pozór jest rajem dla bezmyślności. Pierwszy
                                        Barthez06 już się przekonał, że nawet na forum trzeba być szczerym").
                                        Cytat mógłby zwrócić Kol. Kelo i do siebie. W każdym razie, jak tak bardzo dba o
                                        formy na forum: to nadużycie popełnił, kierując się w wypowiedzi do mnie - a
                                        następnie nie ujawniając, że już przestał pisać do mnie, tylko do tych, którzy
                                        mieli wg niego być tu bezmyślni, nieszczerzy itp (pomijając inne fakty, co do
                                        których piszę też w odpowiedzi dzisiejsze do kol. MonikiWandy: nie mógł
                                        tego, co zarzuca, autorytatywnie stwierdzić choćby mylnie w odniesieniu do mnie,
                                        skoro czytał tylko 4 zdania, maleńką część mojej wypowiedzi). Ba, jeżeli się nie
                                        znamy - to w jaki zgrabny sposób przeszedł do bezpośredniej formy "ty", jakbyśmy
                                        mieli kiedyś okazję do tego? Owszem, wiem, że łatwiej obrażać w formie
                                        bezpośredniej, więc sobie być może chce kol. Kelo to ułatwić: ale czyż
                                        nastawienie na bezmyślność, w dodatku z obrażaniem, to nie jest coś, przed czym
                                        przestrzega? Gdyby kol. Kelo był dokładniejszy,
                                        wiedziałby, że nie osądzam osób, tylko zarzucam im jakieś postawy osądzające,
                                        wyrażone tu na forum, np gdy rzucają inwektywy: a co do kol. Kelo w dodatku
                                        piszę w sytuacji szczególnej i dodatkowo dystansując się od jednoznacznego
                                        zaszeregowania jego postaw. Ba, ale takiej dokładności jakoś kol. Kelo nie chce
                                        wyrażać - woli więc osądzać "ot, tak sobie"? Ba, z tekstu, na który odpowiadam,
                                        zdaje się w końcu wynikać, że kol. Kelo, wydając swoje opinie, sądy i radząc
                                        myślenie: przekonany jest, że nie szafuje bezmyślnie
                                        opiniami - choć sam swoje emocje i przekonania ubiera w słowa, być może
                                        przekonany, że to jest bezstronny opis faktów. Zapewne,
                                        jak wspomniałem, jest to subtelniejsze niż "ignor, głupku", niemniej to tylko
                                        tyle... Czemu piszę tyle?
                                        Bo jednak mam nadzieję, że uda się wychodzić poza postawy obrzucania inwektywami
                                        czy pospiesznymi wnioskami - po prostu w kierunku lepszego funkcjonowania forum.
                                        Zdaję sobie sprawę, że pospieszne moje pisanie obfituje w składnię trudną,
                                        niemniej bywają to choćby wymagania czasu. To Publiczność - na tym właśnie
                                        polega też forum - ma okazję wybrać, jednym pasuje rzodkiewka, innym
                                        półgęsek, innym gorzoła lub wino. Szanuję tych, co szanują mój trud, także tych,
                                        co odnoszą się mądrze i dobrze do innych, niezależnie od tego, czy chcą
                                        korzystać z okazji do pomyślenia "na moją modłę nad moimi myślami" - a
                                        oczywiście i szczególnie szanuję tych, co chcą korzystać z tych moich
                                        propozycji. Natomiast istotne jest przedstawianie tych różnych propozycji na
                                        forum: i tylko bezmyślności a jeszcze bardziej złośliwości, zakłamaniu,
                                        zacietrzewieniu, zaślepieniu, nieszlachetności bądź wręcz
                                        nieuczciwości przeciwtawić się należy, któremu to hasłu (całemu) staram się być
                                        wierny. Nie chodzi o to, że daje kol. Kelo rady.
                                        Mogłem ja - może i on. Chodzi tylko o to, że nie byłoby dobrze, gdyby sądził,
                                        jak sugeruje, że to co On nazwie bezmyślnością, jest nią: a reszta nie. Co jest
                                        jego radą - to OK!; co innych: to głupota, bezmyślność. Niby przeciwstawia się -
                                        ale w niektórych miejscach: czy nie temu, co prezentuje? Tak to bywa, że często
                                        człowiek radząc innym, w gruncie rzeczy mówi o środkach skutecznych
                                        a ocenach prawdziwych nie wobec innycj a wobec niego samego (Nie chcę przytaczać
                                        całości skandalicznej oceny "Twoje chamstwo", wystarczy końcówka: "przeczytaj,
                                        co napisałeś" - doskonała rada i dla kol. Kelo). Spróbujmy więc, także i Kol.
                                        Kelo: nie dać się wciągnąć w tę pułapkę emocji, spróbujmy pójść obok niej dalej,
                                        bo na pewno obecność każdego oparta na myśleniu, odpowiedzialności, uczciwości,
                                        przejęciu się Zagłębiem, są ważne - na swój sposób obojętne, czy to w
                                        dziedzinie uroków krajobrazu, drobiazgów życia, założeń gospodarki i uczciwej
                                        polityki, czy to choćby w dziedzinie radości i dobroci dzieci, sąsiadów, innych
                                        ludzi pośród nas. Mam wrażenie - tak by wynikało z podpisów - że to dwa różne
                                        loginy tej samej osoby, które z różnych racji bywają zrozumiałe.
                                        Przepraszam, jeżeli jest inaczej, choć nie przypuszczam - wszakże zbieżne te
                                        głosy to razem potraktowane mogą być zupełnie dobrze.
                                        Cóż, choć za chwilę ostatni raz dam odpór przyjmując za dobrą monetę ten styl,
                                        jaki we wspomnianych wypowiedziach był zawarty, to jednak najpierw chciałbym
                                        odwołać się w nich do tego, co budzi nadzieję, co mogłoby być elementem
                                        kontynuacji dyskusji
                                        • Gość: Oli Re: Jeszcze jeden off-topic skuli Blajpiosa IP: *.pl / 83.16.16.* 31.03.06, 19:37
                                          nie bardzo wiem o czy tak sobie rozprawiacie. Przez te kilka ostatnich postów
                                          zupełnie odbiegliście o tematu. A w końcu chodzi tu na Region Ragłębiowski, za
                                          którym oczywiście jestem, podobnie jak za Okręgami Jednomandatowymi. Co nie
                                          oznacza, można się publicznie wyzywać na tym forum.

                                          Również i mnie troszkę męczą te wypowiedzi Kelo, no ale na tym chyba właśnie
                                          polega demokracja:)
                                  • Gość: Blajpios Kelożek-blog i Siostra Muzułmanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 21:25
                                    Za jedno mogę podziękować: za przywołanie cytatów, które potwierdzają, co napisałem, że moje analizy oparte były na dyskusji w zakresie wątku a Siostra Muzułmanka wyskoczyła poza. Zaś jeszcze w dodatku mamy potakujących nawzajem - w serialu "Kelożek-blog. Już odważniej niż wcześniej - idzie poza sugestie, by go założyć: już ten blog swoich wypowiedzi założył.
                                    Jakim prawem się wcina tylko w ten wątek "Rejon Zagłębiowski"?
                                    Co prawda wszystko to pokazuje oblicze tych dwóch (?) osób - i ile warto się zajmować ich wypocinami oraz fobiami, wg których chcą sobie tu poszarogęsić, wskazywać jak i kiedy i kto ma się wypowiadać: bo "dwóch takich, co nie zdołali ukraść księżyca" nie zniesie, by ktoś śmiał myśleć czy pisać niezależnie od ich widzimisię... Nikt się nie przejmie tym a co najwyżej pośmieje:
                                    proszę jednak wreszcie coś na temat napisać i nie kraść nam tego - i innych - wątku! Skończyłem - marnować czas na odpowiedzi na takie głosy. Co nie znaczy, że skończyłem domagać się uczciwości, trzymania się wątku itp.
                                    • kelo I forumowy NARCYZ Blajpios 02.04.06, 14:05
                                      Kiedy wreszcie zrozumiesz bukowa głowo, że temat wątku brzmiał "cieniasy z PiSu"
                                      a nie "co myślę o Kelo". Robię z tym wątkiem to samo co ty zrobiłeś z tamtym.
                                      Tylko, że ty NARCYZIE tego nigdy nie zrozumiesz. Jesteś tak zakochany we własnej
                                      tzw. stylistyce, że już chyba sam się przestałeś kontrolować i czytać powtórnie
                                      to co napisałeś. Nikt normalny przez to nie przebrnie, a skoro tobie się
                                      udało...wniosek wyciągnij sam. I przestań marnować czas. Załóż bloga i daj
                                      adres. Tak będzie lepiej z pożytkiem dla ciebie i dla świata.
    • czefan Rejon Zagłębiowski plus Ziemia Częstochowska 01.04.06, 11:46
      Chociaż dziś 1.IV. to nie jest żart. Jestem za powstaniem województwa
      Zachodniomałopolskiego ze stolicami w Częstochowie i Sosnowcu (odpowiednio
      wojewoda i sejmik).
      Reszta pseudo "śląskiego" województwa niech się przyłączy do opolskiego. Ilość
      województw pozostanie 16.
      Katowice, sztucznie rozszerzone miasteczko na granicy z Zachodnią Małopolską,
      nie zasługują na miano stolicy żadnego województwa.
      Wiem, że na "Śląsku" jest praca, czy wspólne przedsiębiorstwa, ale to ma się
      akurat nijak to podziału administracyjnego.
      Czy jesteście za województwem Zachodniomałopolskim ?
      Pozdrawiam z Częstochowy Zagłębie Dąbrowskie.
        • czefan Re: Rejon Zagłębiowski plus Ziemia Częstochowska 01.04.06, 15:38
          W takim województwie bylibyśmy u siebie. Teraz jesteśmy "okupowani" przez
          Śląsk, albo, to brzmi może lepiej "jesteśmy gośćmi" na Śląsku.
          Jesteśmy razem Zachodnią Małopolską, a nie Śląskiem.
          Dla Ślązaka zdanie: Jestem Ślązakiem brzmi dumnie.
          Dla mnie zdanie: Mieszkasz w woj.Śląskim = na Ślasku = jesteś Ślązakiem jest
          największą obrazą.
          Jest takie powiedzenie: KASA Misiu KASA.
          Ale nie samą kasą MISIU człowiek żyje.
          My nie mamy zamiaru dać się ześlązaczyć. Mam nadzieję, że Wy też nie.
          To obecne "województwo" zbudowane jest na kłamstwie i krzywdzie dlatego nie
          przetrwa.
          Temu ma służyć woj.zachodniomałopolskie. Chce wykonywać swoją pracę u siebie a
          nie w woj."śląskim".
          Pozdrawiam Sosnowiec.
          • Gość: LimonKa Re: Rejon Zagłębiowski plus Ziemia Częstochowska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.06, 17:51
            Czy w takim razie wszystkie filie Uniwersytetu Śląskiego znajdujące się w
            Sosnowcu przejdą pod Wyzszą Szkołę Pedagogiczną w Częstochowie? Dalej, co
            będzie z Akademią Medyczną oraz innymi przedstawicistwami śląskich Szkól
            znajdujących się w Sosnowcu lub w Dąbrowie Górniczej. Poza tym co z Lotniskiem
            w Pyrzowicach, czy mają byc w Województwie Sląskiem, czy może w tym nowym. Jest
            wiele pytań tego typu, na które należy sobie odpowiedzieć.

            PS: Hutę Katowice również proponuję przeminaować, przy czym na tę chwilę to
            jeszcze nie mam konkretnej propozycji:)
            • czefan Re: Rejon Zagłębiowski plus Ziemia Częstochowska 03.04.06, 16:40
              Podział administracyjny nie powinien mieć wpływu na strukturę uczelni. Uczelnie
              są niezależne. Jeśli Uniwersytet Śląski chce mieć dalej filie w Małopolsce to
              proszę bardzo. Czy Akademia J.Długosza w Cz-wie chce mieć filie w Sosnowcu ?
              Nie wiem. Od dłuższego czasu trwają próby utworzenia Uniwersytetu
              Częstochowskiego. Jeśli jest Uniwersytet Śląski to dlaczego nie Uniwerytet
              Zachodniomałopolski?
              Tak jak oddziały różnych firm, każdy może mieć oddziały wszędzie. Bank Śląski
              działa w całej Polsce.
              Przyznam się, że myślałem iż Pyrzowice leżą na Śląsku, na granicy.

      • blajpios trudnowskazać przyszłość, ale realizm teżpotrzebny 01.04.06, 21:58
        Cieszę się, że ktoś dalej posunął sensownie wątek. Najogólniej odpowiadając napisałbym: rozumiem i w pewnym sensie popieram ten kierunek i zarazem nie wydaje mi się, by - całościowo biorąc - taki właśnie miał być kierunek i taka konkluzja, jaką zaproponowano. (Napisałem "w pewnym sensie popieram", bo już od lat żyjąc poza regionem, przede wszystkim rozumiem, że to ci, co żyją na co dzień decydują - i dlatego też szczególnie by się chciało "obudzić" to, czego na co dzień i z bliska może i mają trudno dostrzec).
        Otóż - tak gwoli prawdy, to trzeba by do Małopolski Zachodniej jeszcze zaliczyć, skoro idzie się tu za podziałem geograficznym, także Żywiecczyznę, czyli na wschód od rzeki Białej. Wzmacniałoby to zresztą na pewno taki postulowany twór.
        No, tak - ale tym samym zarazem byłoby to jeszcze jedno pokazanie trudności takiej koncepcji! Tak przecież, jak już samo Zagłębie mocno jest połączone różnymi relacjami ze Śląskiem - tak jeszcze bardziej widać to właśnie w tej południowej części Małopolski Zachodniej: to już nawet jedno miasto, Bielsko-Biała! Jak więc rozdzielać? To wszystko pokazuje razem: historia nowsza też jest czynnikiem istotnym ;-) i trudno pewne rzeczy rozdzielić.
        Druga zaś rzecz, ale podstawowa, co do sceptycyzmu względem propozycji: realne możliwości.
        Jakie one są, na utworzenie takiego tworu, nawet jeżeli włączyć jeszcze "Małopolskę Północną", Kielce?
        Sytuacja jest taka, że ześląszczenie jest zadekretowane, państwo poszło tą drogą, "pasuje" to często i na Górnym Śląsku, często jest po śląskiej stronie praktycznie wykorzystywane - choć tego i Zagłębiacy próbują, częściej jednak chyba także raczej w niesmaczny sposób, czyli z kolei dla prywatnych interesów, nie bacząc, że reszta Zagłębia płaci. Staram się więc uprzytomnić w moich wpisach, że tu czasu nie ma, decyduje się to już teraz: czy szybko te efekty ześląszczające przyjdą, czy w ogóle przyjdą.
        Nie wystarczy wszakże czasem emocjonalnie poutyskiwać, nazwać głupim kogoś, kto np nie zna granic, gdzie leży Śląsk gdzie Zagłębie (to dotyczy zwłaszcza "tych z dalsza") - i tak samo nie wystarczy głupcem nazwać tego, kto udaje, że tych granic nie zna a de facto świadomie manipuluje, by osiągnąć cel ześląszczania, nazywając jako "Śląsk" to, co jest tym "docelowym" Śląskiem. Reakcja bowiem niewystarczająca - jest też wzmacnianiem tego ześląszczania, choćby ktoś się żołądkował. Wydaje się, że nie ma innej drogi, Zagłębie musi pójść w kierunku "dookreślenia" tożsamości jako Wielkie Zagłębie aż poza Olkusz, Zawiercie i Jaworzno - i to szybko. Inaczej - proces silenizacji po prostu postępuje, mocą wymieszania ludzi, faktycznych związków i tych zadekretowanych decyzji likwidujących Zagłębie - i będzie jak z Małopolskim niegdyś Bytomiem. Owszem, to, że są inne czasy, inna świadomość, dłuższa odrębność - to są jakieś elementy, które mogą to zmniejszać, ale...
        To wszystko jednak, mimo wszystko - nie prowadzi do wniosków, jakie tu padły.
        Najpierw jednak - trochę odcięcia z mej strony od postawy "największa obraza, gdy nazwą Ślązakiem". No, aż tak, to może nie - choćby z racji także istotnych walorów Ślązaków. Owszem, rozumiem więc, że raczej chodziło o wyrażenie tego, co się wtedy czuje: nazwanie tak wprost Śląskiem, to jedna z rzeczy - także z racji odczuwanego tu lekceważenia - bardzo przykro i dogłębnie poruszających Częstochowian, Zagłębiaków, czy innych, nawet chyba i Ślązaków Cieszyńskich czasem.
        Wracając jednak do kwestii wątpliwości wniosków sugerujących jakieś takie województwo.
        Sądzę, że po prostu siły, jak pisałem, do przeprowadzenia takiej operacji nie ma - choćby i z racji takiego pytania: co dać by mogło ono całej Polsce, o ile ona tego potrzebuje? - nawet włączając ewentualność wrócenia na ślady przedwojenne, czyli z Kielcami tworząc taką Małopolskę Zachodnią (cóż, wtedy centrum, licząc i po Żywiecczyznę - to byłoby Zagłębie; dla Zagłębia nieźle).
        Tak więc - nie zapuszczajmy się za bardzo w fantazjowanie już naprawdę horrendalne. Takiego "dobra" tej koncepcji chyba nie ma po prostu i na poziomie "tego, co tkwi w ludziach" regionu: poczucie tej jedności ludzi w województwie nie odbiegałoby chyba od poziomu występującego w ramach obecnego województwa katowickiego (gdzie tak samo poczucia tej jedności brak - a wielu będzie dyskutować, czy rzeczywiście brak). Trzeba byłoby naprawdę zmobilizowania dużego potencjału pobudzania świadomości regionalnej - a tego z kolei brakuje nawet na poziomie poszczególnych regionów, które wchodziłyby tu w grę. Tak więc - wydaje się mało nieść szans taka koncepcja.
        Wydaje się więc, że tu raczej większe szanse może nieść walka - jeżeli taki będzie wybór poszczególnych regionów angażujący wyraźną część mieszkańców - w kierunku przynajmniej przywrócenia prawidłowej nazwy (katowickie), a jeszcze lepiej wraz z domaganiem się zmiany logiki zarządu województwa, że nie jest ono tylko śląskie. Tu właśnie, w tej kwestii - najłatwiej chyba, by spotkały się te patriotyzmy lokalne wspomnianych regionów, nawet może i ze Śląskiem Cieszyńskim. Choć zarazem pytanie - czy rzeczywiście uda się tak zjednoczyć?
        Kiedyś, gdy jeszcze nie było zadekretowane, jak będą wyglądały podziały województw - starałem się zapalić nawet do idei wyraźniejszego pokazania logiki tego nowego województwa nie jedynie śląskiego poprzez próby nazw w stylu: "Górnych Rzek Polski" (Odra i Wisła), "Nowopolskie", "Źródeł Polski" - ale oczywiście mógł to być bardziej zapalnik prowokacyjny, choć szkoda, że potrzeby takiej refleksji się nie dostrzegało wtedy - podobnie, jak nie dostrzega się obecnie tego, co jest konieczne do zachowania wyrazistości poszczególnych regionów, choćby nawet pozostając przy koncepcji dotychczasowego terytorium województwa i we współpracy ze Śląskiem.
        Ta bowiem koncepcja terytorialna województwa, jaka jest dotychczas w katowickim: jest po prostu chyba najłatwiejsza do pomyślenia, jako wyłaniająca się obecnie w naturalny sposób. W naturalny więc też sposób - tak będzie chyba przebiegać ewolucja, biorąc pod uwagę "naturalne ciążenie i bieg historii siłą także bezwładu". Pytanie jedynie - czy samoświadomość poszczególnych regionów wzrośnie i wymusi trudniejsze zmiany ("ewolucja kierowana większą ideą") - czy pójdzie, jak to w materialiźmie: siłą rozpędu, "najmniejszego oporu" itd, na co liczą urzędowi ześląszczacze, będący zresztą być może i przekonani, że po prostu wsłuchują się w naturalny bieg historii.
        Tworzenie fantazjowań zupełnie irrealnych: to bynajmniej nie jest przeciwstawienie się tej sile ewolucjonizmu żywiołowej. Czyli inaczej pisząc w tym wypadku - jest to po prostu dalsze przyłączanie się do ześląszczania, bo takie fantazjowanie nie jest realną przeszkodą. Już jakieś myślenie o wzroście siły zaangażowania lokalnych patriotyzmów stawia pytanie, czy nie jest to fantazjowanie - stąd tym bardziej odnosiłem te obawy przed pustym fantazjowaniem - do myślenia o województwie zachodniomałopolskim. Po prostu - wydaje mi się, że braknie na to siły. Łatwiej ją może być znaleźć - w kierunku przekształcania katowickiego. Niemniej, naprawdę nie rozstrzygam. Rozstrzygnięcie - przyjść musi przez świadomość tych wszystkich żyjących tutaj "w całej masie społecznej" - i jeżeli naprawdę byłyby jakieś szanse pójść drogą przypomnienia Małopolski Zachodniej, to byłoby to możliwe - ale "trochę wątpię".
        Może warto więc jednoczyć się w tym, co bardziej prawdopodobne?
        Tyle tylko - że to musi pójść drogą odczucia przez wielu, we wspólnocie, czy to w Wielkim Zagłębiu, czy w Ziemi Częstochowskiej, na Żywiecczyźnie, Kielecczyźnie, Śląsku Cieszyńskim. Obawiam się, czy już takie oczekiwania - to nie za dużo, jak choćby pokazuje to rozwój i dyskusji w tych wątkach.
        • Gość: Głosica 1 trudnowskazać przyszłość, ale realizm teżpotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 14:42
          To jaki jest właściwie główny temat - REGION czy REJON Zagłebiowski. To jednak
          duża róznica pojęciowa.
          Może jestem mało rozgarnięta, dlatego, prośba, czy mógłby ktoś w miarę prosto i
          krótko wyjasnić, choć ogólnie - o co chodziło autorowi poprzedniego wpisu.
          On w końcu, jest za czy przeciw. Skoro za, to co proponuje. Jeśli przeciw, to
          dlaczego. Jeśli, jednoczesnie za i przeciw,to dlaczego wątpi w to co sam
          proponuje w tym samym tekście wyżej. Wszak prawdą jest Tworzenie fantazjowań
          zupełnie irrealnych: to bynajmniej nie jest przeciwstawie nie się tej sile
          ewolucjonizmu żywiołowej. Czyli inaczej pisząc w tym wypadku jest to po prostu
          dalsze przyłączanie się do ześląszczania, bo takie fantazjowanie nie jestrealną
          przeszkodą. Już jakieś myślenie o wzroście siły zaangażowa nia lokalnych
          patriotyzmów stawia pytanie, czy nie jest to fantazjowanie - stąd tym bardziej
          odnosiłem te obawy przed pustym fantazjowaniem. Najogólniej odpowiadając
          napisałbym: rozumiem i w pewnym sensie popieram ten kierunek i zarazem nie
          wydaje mi się, by - całościowo biorąc - taki właśnie miał być kierunek i taka
          konkluzja, jaką zaproponowano. Napisałem "w pewnym sensie popieram", bo już od
          lat żyjąc poza regionem, przede wszystkim rozumiem, że to ci, co żyją na co
          dzień decydują - i dlatego też szczególnie by się chciało "obudzić" to, czego
          na co dzień i z bliska może i mają trudno dostrzec.Wracając jednak do kwestii
          wątpliwości wniosków sugerujących jakieś takie województwo. Sądzę, że po prostu
          siły, jak pisałem, do przeprowadzenia takiej operacji nie ma - choćby i z racji
          takiego pytania: co dać by mogło ono całej Polsce, o ile o na tego potrzebuje?
          ale "trochę wątpię".
          Może warto więc jednoczyć się w tym, co bardziej prawdopodobne? Tyle tylko - że
          to musi pójść drogą odczucia przez wielu.ale "trochę wątpię". Wzmacniałoby to
          zresztą na pewno taki postulowany twór. No, tak - ale tym samym zarazem byłoby
          to jeszcze jedno pokazanie trudności takiej koncepcji! Tak przecież, jak już
          samo Zagłębie mocno jest połączone różnymi relacjami ze Śląskiem. Napisałem "w
          pewnym sensie popieram", bo już od lat żyjąc poza regionem, przede wszystkim
          rozumiem, że to ci, co żyją na co dzień decydują - i dlatego też szczególnie by
          się chciało "obudzić" to, czego na co dzień z bliska może i mają trudno
          dostrzec).Tudnowskazać przyszłość, ale realizm teżpotrzebny !

          • Gość: BUC Re: trudnowskazać przyszłość, ale realizm teżpot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.06, 18:58
            Mnie się wydaje, że najlepszym rozwiązaniem dla Zagłębia będzie stworzenie
            Regionu, który zaistniałby na mapie nie tyle Śląska, co bardziej Europy. A poza
            tym to Zagłębie ma podobne problemy co Śląsk, czyli spadek po restrukturyzacji
            przemysłu wydobywczego, hutniczego oraz lekkiego. Dla mnie samo Województwo
            Śląskie to podział typowo administracyjny i niewiele znaczący. Owszem ma on do
            dyspozycji środki, które wykorzystuje bardziej lub mniej po myśli mieszkańców
            Zagłębia. Jednakże osobiście jestem za Regionem, który byłby silny w temacie
            pozyskiwania środków unijnych, wspólnej polityki gospodarczej czy też promocji
            regionu. Natomiast uczelnie akademickie oraz inne wspólne jednostki
            administracji zostawiłbym w spokoju.
            Sama przynależność do takiego czy innego województwa niewiele znaczy i tym
            samym nie bardzo jestem za tworzeniem jakchś sztucznych tworów, które w wileu
            obszarach na pewno nie będą samowystarczalne.
          • Gość: Blajpios z dozą humoru a na poważnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 20:00
            Najpierw - dzięki za tę właśnie pewną dozę humoru, którą dostrzegłem w wypowiedzi Kol. Głosicy. Z pewnością, wdzięczny jestem za podjęcie trudu przedarcia się przez trudny tekst, pozostając przy tym w postawie życzliwości - no i mam przy tym nadzieję, że nie pobudziłem za dużo "rozsierdzenia" tym tekstem, a życzliwość pozostała... Zarazem - poruszane są przecież ważne sprawy.
            Najogólniej - zgodnie z życzeniem - tłumacząc więc "o co chodziło", zacytuję sam z siebie, dodając może ze trzy słowa dla uwypuklenia tej myśli, by już naprawdę było oczywiste to przesłanie:
            "rozumiem i w pewnym sensie popieram ten kierunek i zarazem nie wydaje mi się, by - całościowo biorąc - najlepszym do przeprowadzenia taki właśnie miał być kierunek i taka konkluzja, jaką zaproponowano". Przypominam: to jest odpowiedź na propozycję streszczającą się w temacie wpisu: "Rejon Zagłębiowski plus Ziemia Częstochowska".
            Cała reszta mojego wpisu jest rozważaniem różnych aspektów tej syntetycznie podanej na początku opinii, m.in: dlaczego na przykład należy nie "ściąć jako idiotyczny" głos Ziemi Częstochowskiej, dlaczego ważne jest dostrzeżenie sensowności i teoretycznych możliwości takiej koncepcji. Jednocześnie dalej piszę - dlaczego jednak wydaje się to zbyt trudne. Dotychczasowy bieg historii, wytworzone związki z regionem śląskim (na które potem słusznie wskazuje na przykładach kol. Kelo), także brak odpowiednich sił i inne czynniki - wskazują, że ta koncepcja Zagłębie + Częstochowskie plasuje się raczej wśród irrealistycznych, przez to nawet przyczyniających się do ześląszczania. Dalej - jeszcze jest mowa o kierunkach możliwych działania na rzecz wzmacniania tożsamości Zagłębia tak, by była to działalność skuteczna. Do tego jednak należy koniecznie zdobyć się na uświadomienie sobie (co w swej odpowiedzi zdaje się zaniedbywać kol. Kelo) - iż zupełnie realne i pożądane jest np postawienie kwestii przynależności regionalnej choćby Pyrzowic, uczelni śląskich w Zagłębiu itd. Może nie koniecznie chodzi o przynależność do hipotetycznego woj. zachodniomałopolskiego - ale do Zagłębia, nawet jeżeli w województwie katowickim. W kilku już miejscach np na stronach sosnowieckich przypominałem, jak to jest też kwestia doniosłej wagi: czy uczelnie śląskie na terenie Zagłębia kształcą "przyszłych Ślązaków", mieniących się na razie Zagłębiakami, czy też uczelnie w Zagłębiu nie będą jedynie jako śląskie funkcjonować i nie będą jako po prostu śląskie postrzegane. Tymczasem - np. władze Sosnowca, jeżeli jakieś wsparcie wykazują uczelniom, to tylko tym, które w nazwie mają "śląski".
            Tych aspektów spraw jest rzeczywiście ogromnie dużo, ale decyzja stojąca przed Zagłębiakami, czy świadomie włączają się w bycie Ślązakami czy świadomie są Zagłębiem domaga się takiej pogłębionej analizy. Inaczej - bieg historii pójdzie sobie drogą inercji, czyli pora zacząć już uczyć dzieci, jak się mają prezentować jako "Ślązacy z dziada pradziada".
            Jeszcze jedno dodam - cieszę się z pytania o precyzję: region, czy rejon. Zakładam, że region jest sprawą nadrzędną, pisywałem zwykle w paru miejscach mniej więcej w takim duchu: Region Zagłębia - rejony np. olkuski, zawierciański, jaworznicki, no i oczywiście "Zagłębia wyjściowego" (w znaczeniu stanu, od którego świadomość startuje, wychodzi).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka