Dodaj do ulubionych

długo mnie tu nie było, ale ..... już po wszystkim

16.08.06, 19:11
moja mała już jest z nami od 11.08.2006....poszłam na KTG i takim to sposobem
po godzinie od KTG byłam mamą.....jak było napiszę jak zbiorę siły, mała
przyszła na świat przez CC, boli jeszcze ale i tak wiem że jestem
najszczęśliwszą kobietą na świecie.... Zosia urodziła się o 10.55 ważąc
3550g,
wzrost 56 cm i oczywiście 10 puktów. Ma śliczną czuprynkę jak na takiego
maluszka, nic tylko kucyki robić....cudo, mówię wam.... :-) od poniedziałku
jesteśmy już w domku, mała jest świetna, tylko mamy jeden
problem....karmienie, ale to na inna bajka.....
goniu, jeśli to czytasz, wiem już co czułaś......:-(((
Obserwuj wątek
    • magda_bb1 Gratulacje!!! Wracaj do sił szybciutko!! 16.08.06, 19:32
      Całuski dla małej Zosi!! Co do karmienia - na to trzeba czasu - mnie akurat nie
      wyszło i mały jest na modyfikowanym mleczku ale jest zdrowy i rośnie i to jest
      najważniejsze ;-) pamiętaj o tym :-)
      • lotos.flower Re: Gratulacje!!! Wracaj do sił szybciutko!! 16.08.06, 19:51
        serdeczne gratulacje
        ucałuj malutką
        :)
      • gonia28b oj, to jest nas więcej :-) 17.08.06, 21:45
        Mój też jest na butli, chociaż przez sześć tygodni walczyłam o karmienie
        cycem :)
    • luciii jejciu! najserdeczniejsze gratulki i cmokasy w 16.08.06, 19:58
      stópki malutkiej :)))
      cieszcie się sobą :)*

      a co do karmienia - na poczatek nie żądaj od siebie za dużo
      powolutku i cierpliwie

      najważniejsze to podchodzić do tego jak najspokojniej, nawet, gdy nachodzą nas
      wątpliwości i bóle piersi

      ja dostałam pokarm po 4 dobach [w pierwszej ciąży nie karmiłam naturalnie -
      bałam się, że tym razem się sytuacja powtórzy]
      przeszłam już nawał pokarmu i okłady z mrożonej tłuczonej kapusty
      brodawki mam tak zmaskarowane, że nawet wąż syczał z bólu, jak zobaczył, jak
      bardzo są porozrywane
      ale zaciskam zęby, smaruję mlekiem, bepantenem i powolutku zaczynam karmić z
      uśmiechem
      [dziś, ponieważ malutki jest w E. na naświetlaniu, karmiłam z tej potwornie
      poranionej piersi i jakoś nawet do głowy mi nie przyszło rozczulać się na
      bólem, za bardzo się skupiałam na Lucku :) ]

      bądź dobrej myśli!
      i powolutku do przodu
      trzymam kciuki :)**
      • sandra1982 Gratulacje! 16.08.06, 20:07
        Ogromne gratulacje!
        Buziaczki i usciski dla maluszka!
        • kinga299 Re: Gratulacje! 17.08.06, 09:35
          Moc serdecznych uścisków i całusków dla malutkiej Zosi i dla dzielnej Mamusi!!
          Trzymajcie sie cieplutko i dzielnie i szybciutko wracaj do pełni sił, bo teraz
          będzą Ci potrzebne w podwojonej postaci:))
          Pozdrawiam:))
          • kaoli27 Re: Gratulacje! 17.08.06, 10:05
            dużo zdróweczka dla Was:)))
            całuski od Kubusia dla Zosieńki
    • weteranka13 Re: długo mnie tu nie było, ale ..... już po wszy 17.08.06, 11:04
      Hej, witam!

      Przede wszystkim gratulacje, dzielne kobiety i wszyscy zaangażowani! Wracajcie
      do sił, cieszcie się tymi cudownymi chwilami. Niech życie nie szczędzi Zosi
      tego, co w nim najpiękniejsze. A Wam...Tego samego.

      W wątku "Do Lucii" opisałam swoje obecne (to znaczy już byłe) problemy z
      karmieniem. Znalazłam pomoc w E. również w tym zakresie. Ja mam przekonanie, że
      czasem warto zasięgnąć porady nawet w takiej sprawie. Tak było w przypadku
      mojego najstarszego syna. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam!
    • mysty Re: długo mnie tu nie było, ale ..... już po wszy 17.08.06, 11:36
      Congratulations !!!

      Trzymajcie się cieplutko, szybkiego powrotu do pełni sił i samych radosnych
      chwil w życiu !!! :))

      A z karmieniem - ja dzięki wspaniałej i wyrozumiałej położnej pani Bożence z
      Euromedica wprowadzam powoli cyca. Jak widać, pewne sprawy można przekazać w
      sposób miły i spokojny zamiast wrzaskiem i oburzaniem się (fanaberie,
      fanaberie, buhahahaha). Życzymy sukcesów i na tym polu :)
      • kami_an Re: długo mnie tu nie było, ale ..... już po wszy 17.08.06, 13:29
        Gratulacje dla Ciebei i córeczki,obie byłyście dzielne:)Mam nadzieje,ze
        przezwyciezycie wszystkie trudnosci:)Pozdrawaimy i sciskamy Was mocno!!! Ania i
        Maja
    • ciri_77 Serdeczne gratulacje 17.08.06, 17:42
      Duzo zdrowia dla dzielnych kobiet :)
      I spokoju dla karmiacej mamy - powolutku, daj sobie troche czasu, po cc bywają
      problemy z karmieniem piersią. Mnie pomaga wyobraźnia, przywołuję z pamieci
      obrazy miejsc gdzie byłam spokojna i szczęśliwa i tak uspokojona przytulam moje
      dwa słoneczka i się karmimy (a początki były, hmm - takie sobie). Troszkę wiary
      w tsiebie ze możesz i potrafisz, trochę wiary w Zosię ze będzie się jej chcialo
      z Toba współpracować i za kilka dni będzie juz ok
    • ladydaisy wielkie dzięki za gratulacje :-) 17.08.06, 18:47
      strasznie wam wszystkim dziękuję za gratulacje i wszystkie ciepłe słówka
      skierowane pod moim i zdresem Zosi. Jak pisałam jej przyjście na świat mimo że
      bardzo już tego chciałam bardzo mnie zaskoczyło....na ten dzień miałam trochę
      inny scenariusz, ale po kolei.
      Jak pisałam w którymś z postów 10 sierpnia wybierałam się na KTG, standard
      tydzień przed terminem. Przyjechałam na 9-ą ale musiałam poczekać bo Witowski
      miał konsultacje przed jakimis zabiegami. Około 9.30 podpieli mnie do maszyny i
      leżałam sobie ciechutko wsłuchując się w tętno maleńkiej...jejku jak ono szybko
      biło!!! Nagle usłyszałam jak zwalnia chyba o połowę, ale po chwili wszystko
      wróciło do normy. Po jakiś 20 minutach przyszła pielęgniarka i zapytała czy
      mała kopała w maszynę bo jej się wykres nie podoba...powiedziałam że nie, bo
      taka była prawda, usłyszłałam że muszą to skonsultować i kazali znów czekać bo
      Kawulok miała CC a innego lekarza nie było....byłam tam z mężem który musiał
      jeszcze dojechać tego dnia na spotkanie do Gliwic i spieszył się trochę, a i
      tak wszystko się mocno poprzedłużało, poprosiliśmy żeby w takim razie
      zadzwonili do nas jak coś bedzie wiadomo, a mąż miał mnie odwieźć do domu.
      Pielegniarka zaczęła wtedy wręcz prosić żebyśmy czekali i nigdzie się nie
      ruszali, wiedziała chyba jak się to skończy....jakaś inna poleciała na górę z
      wykresem z KTG, po chwili schodzi Witowski i zaczęło się, jak mi powiedział, że
      mała ma zaburzenia tętna bo jest owinięta pępowiną i trzeba mnie natychmiast
      ciąć żeby mała się nie udusiła nogi ugięły się przedemną......jak stałam
      wyprowadzili mnie na górę, potem wszystko potoczyło się jak w przyspieszonym
      tempie....dostałam butlę kropplówy, biały kitelek na salę operacyjną, wkłucie
      wenflonu......za chwilkę leżałam na sali i już wkłuwali mi znieczulenie do
      kręgosłupa, po chwili cięcie....i krzyk małej....ryczałam jak bóbr.....
      Dzięki Bogu wszystko było z Zosią w porządku. Potem dochodzenie do siebie
      wspominam juz kiepsko, środki przeciwbólowe nie działały, tak że wyłam z bólu
      jak znieczulenie pusciło, jak mi przynosili małą do karmienia za chiny nie
      mogłyśmy się dopasować, Zosia się denerwowała, bo chciała sssać a pierś była
      niestety pusta.....podali jej sztuczną mieszankę, bo w końcu dziecko musi
      jeść....teraz walczę od kilku dni z laktacją, Zosia zakosztowała butelki i
      teraz nie łatwo jej zabrać się za pierś, rozchulałam laktację herbatakami,
      ciągłymi masażami piersi, odciąganiem pokarmu laktatorem, ale mimo tego że mała
      chętnie pije mój pokarm, jak tylko przystawiam ją do cyca zaciąga dwa, trzy
      razy a potem płacz.....pokarm leci jej do dziobka a ona nie chce
      ssać.....poddaję się już i podaję jej mleko które odciągam na okrągło, dzień i
      noc i teraz myślę jakie mu dać imię, bo jak się z kimś spędza tyle czasu co ja
      z nim to chyba wypada.........
      Wszystkie te trudy rekompensuje jednak Zosia...to aniołek, płacze niewiele,
      tylko głównie przy tym nieszczęsnym karmieniu, śpi ładnie, je sporo więc
      dlatego ciągle ten laktator i laktator....nawet położna na patronażu
      stwierdziła że nie wie jak nam pomóc....
      a teraz już kończę bo znów zbliża się pora "duszenia cyca" i kąpanko....
      jeszcze raz dzięki wam za wszystkie ciepłe słowa
      pozdrawiam ja i mój czupurek, stópki wycałowałam od wszystkich forumowych mam i
      ich maluszków, postaram się wkleić jakieś zdjecie, zaobaczę czy mi wyjdzie, ale
      to innym razem :-)
      • gonia28b Gratulacje ogromniaste :)))) 17.08.06, 21:43
        Dopiero teraz tu dotarłam...

        Super, że już po wszystkim :)
        Przeczytałam Twój opis... rzeczywiście, Twoja sytuacja jest bardzo podobna do
        tej jaką ja miałam.
        Mój Kubuś też był owinięty pępowiną (dwukrotnie!), ale w Wojewódzkim
        dowiedziałam się o tym dopiero jak już wydostawał się na drugą stronę brzucha.

        A z tym karmieniem... oj, biedna Ty... Współczuję.
        Ja tak wytrzymałam 6 tygodni. Ale może Tobie się jeszcze uda - nie wiem...
        Teoretycznie do 7 tygodnia życia dziecko może nauczyć się ssać pierś.

        A mnie ostatnio nawet przyszło do głowy, żeby założyć forum prywatne o
        karmieniu butelką - bez "cyckowego" terroru i bez tendencyjnych odpowiedzi :)
        Oczywiście istnieje redaktorskie forum eksperckie o karmieniu butelką.
        Raz tam tylko założyłam wątek i więcej tego nie zrobię. Pierwsza odpowiedź była
        wyjątkowo tendencyjna.

        Trzymajcie się. Ściskam gorąco Ciebie i Twoją Zosieńkę :)
      • kami_an Ladydaisy 18.08.06, 23:27
        Z tego,co opisujesz, to masz takie same problemy z kamrieniem jak ja
        miałam...Maja ma teraz juz osiem miesciey,wiec juz troche o tmy zapomnilam,ale
        kiepsko to wspominam.Ja pokarm dostałam po 3 dnaich i w ciagu tych pierwszych 3
        dni Maja probowala przyssac sie,ale bylo pusto, na dodatek jakos w ogole nie
        umila sei zabarac do tego ssania, nawet polozne nie mogly mi pomoc, na siel
        dociagaly Mai łepek do moich piersi, a ona tylko wtedy wrzesczala,wrr...az masz
        gesia skorke jak sobie to przypomne.Z laktatorem, podobnie jak Ty wlaczylam o
        kazdej porze dnia i nocy.Pokarmu mi starczylo na 6 tyg. potem juz zeby uzbierac
        jedna nieweilka porcej musialm caly dzien odciagac:(Zdecydowalam,ze dluzej to
        juz nie ma sensu,meczenie siebie i mnie.Byly nawet u mnie specjalistki od
        lkatacji,ale niewile mi pomogly, nie mogly zrozumiec,jak to jest,ze dziecko nie
        che pic z piersi,a moja Maja po prostu reagowala histerycznym placzme na sam
        widok cyca,a nawet jak jej wtryskiwalam pokarm do buzi to nie chciala:( Zle
        wspominam te pierwsze tyodnie,niestety:(
        Noa tak na pocieszenie,Maja od 6 tyg zycia jest tylko na mleku modyfikowanym,
        rozwija sie super wzorowo, jest pogodna ruchliwa, kochana, razmila tylko katar
        i raz biegunke,nie chorowalo powaznei ani razu (tfu tfu odpukac).Wiec nie
        zlamuj sie jak CI sie ni uda wytrwac albo sknczy sie pokarm.Chociaz 3mam za
        Ciebie kciuki,ze moze coreczka jednak przekona sie do piersi i bedzie ciagnac
        cyca jak sie patrzy:D Pozdrawiam Was i sciskam mocno.3majcie sie dziewczyny:)))
        • ladydaisy Re: Ladydaisy 19.08.06, 14:27
          hej kami, jak przeczytałam co napisałaś to miałam wrażenie jakbym to sama
          pisała....Zosia reaguje tak samo!!! Wybieram się z nią w poniedziełek do
          poradni laktacyjnej ale powiem szczerze że bez przekonania czy to coś
          pomoże....na razie z laktacją jest ok, piję herbatkę na laktację, duuuużo wody,
          staram się jeśc baaardzo regularnie.....
          pokarmu mam coraz więcej, na początku odciągałam ledwo 10-20 ml, teraz na
          jednym półgodzinnym posiedzeniu jest czasem nawet 60 ml, a ściągam tak co 2
          godziny....jak na początku musiałam jeszcze dać potem mleko modyfikowane żeby
          była najedzona, to np. wczoraj wystarczyło jej to co z siebie "utoczyłam" i
          tylko raz podałam jej 60 ml mieszanki, bo za szybko zgłodniała i nie miałam na
          tyle pokarmu. W nocy jest za to kanał, bo mnie "zalewa" a zmęczenie od ciągłego
          wstawania daje znać o sobie....dobrze że choć Zosia dobrze sypia i nie marudzi
          nocami, naprawdę w tym wszystkim mam szczęście że urodziłam sobie takiego
          aniołka :DDD żeby tylko chciała zassać i potem nie płakać.....
          • kami_an Re: Ladydaisy 19.08.06, 23:20
            Ha, a ja jak daniami iocami odaciagalm pokarm to myslam ze jestem jedyna,ze
            nikt nie ma problemow z karmieniem,bo to przeceiz jest tak naturalne i na pozór
            nie ma wtym zadnej trudnosci...No wlasnie na pozór,bo co zrobic jak dziecko za
            nic nie che sie przystawic i wrzeszczy jak opetnae,gdy przystawia si je do
            cyca???
            Wieszja w pewnym momencie mialm tez ogromniasta laktacje, sciagalam nawet
            jednorazowo po 90-100 ml,ale potem jakos zaczleo byc coraz mniej tego
            pokarmu...:(No i przetslam sciagac w nocy,bo juz bylam u kresu sil:(Od tego
            momentu chyba wlsnie ilosc pokarmu zaczea sie zmniejszac.Wiec jak wykarzesz sie
            tak zelazna konsekwencja jak teraz to bardzo prawdopodobne,ze uda Ci sie dlugo
            utrzymac laktacje:) Ja jednak 3mam kciuki za Was obie:DTobie zycze cierpliowsci
            a Zosi udanych posiedzen pitnycb przy cycu:) #majcie sie cipelutko:)Buziaki od
            Majeczki-łobuziaczki:)
    • madida Wielkie gratulacje 19.08.06, 10:11
      A po cc to boli ale tydzień minie i będzie o.k.pozdrowionka
      • ladydaisy Re: Wielkie gratulacje 19.08.06, 14:30
        hej madida, tydzien minął, mnie wczoraj "rozsznurowali" i rzeczywiście mniej
        boli :DD dziś śmigam po domu w pasie poporodowym i jest ok, czasem tylko gdzieś
        zakłuje ale to jak się naciągnę za bardzo albo chcę podnieść coś z ziemi jak mi
        upadnie, a nikogo nie ma w zasięgu żeby pomógł....
        podroweinia dla cibie i twojego maleństwa
        :)****
        • mpd3 Re: Wielkie gratulacje 19.08.06, 17:28
          dolaczam sie do ogromniastych gratulacji i porzadnych cmokow dla dzidziusia :)

          zdaje sie ze jestem kolejna w klubie pt. "rozterki cyca". Moj Natanek wydziera
          sie przy piersi jakby to bylo cirpienie nie z tej ziemi. Odciagam i karmie z
          butli tym co uzbieram + modyfikowane. Narazie odciaganie jest bolesne i bardzo
          male ilosci kapia. Ale wciaz licze na poprawe. Moze w koncu uda sie malemu zassac...
          Naszczescie to jedyny problem jaki z nim mam. Jest przeslodki i grzeczniutki,
          zdrowy i sliczny.
          Trzymam kciuki za nas wszystkie, mamy walczace z cycem.
          • ladydaisy Re: Wielkie gratulacje 19.08.06, 19:56
            mpd3, taki nasz los....nie poddawaj się, bo jakoś bedzie mi raźniej jak będę
            siedziała po nocy z tym moim "dusiecielem cyca" w łazience, że mecze się nie
            tylko ja, ale dla jakiego celu!!!! Na bolące piersi ja stosowałam masaż, bo
            zaczynały mi się robić zastoje, np.gdzieś pod pachami. Dawałam ciepły kompres z
            mokrej pieluszki, zmieniała ze 3 razy zanim zaczynałam odciagać, potem
            głaszczącymi ruchami ściagałam pokarm w dół. Na początku bolało jak diabli, ale
            teraz te złogi już mi się tam nie robią. Mi udało się rozchulac laktację w
            tydzień, teraz naprawdę mała może się tym najeść co nazbieram na jednym
            odciąganiu. Pij dużo, nawet podczas odciagania (mi 2 szklanki wody nawet
            schodzą) i polecam herbatkę HIPP dla karmiacych. Całuski dla Natanka....od
            forumowej ciotki i oczywiscie od Zosi :)*** i dużo powodzenia dla mamy !!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka