08.09.07, 07:21
Kasa w supermarkecie, młoda kasjereczka (na moje oko ma nie więcej niż 25 lat)
skasowala mnie, ja się pakuję, ona kasuje kobiecinę za mną. W kolejce staje
następna kobieta (tak około 50 lat). Zaczyna szczebiotać do kasjerki "och, jak
ja cie dlugo nie widziałam... bla,bla,bla ... co u mamy?
Dziewczyna zrobiła się czerwona i mówi cichutko "mama nie żyje... już 5 lat".
Mnie zamurowało. Kobieta baknęła 'przepraszam' i szczebiotała dalej "a co u
brata? ożenił się? a Ty wyszłaś za mąż? A dalej tam mieszkasz?"
Nie zazdroszczę sytuacji, ani kobiecie, ani tej dziewczynie.
Jednak wydaje mi się że gdybym była na miejscu tej kobiety, po przeprosinach
zamilkłabym. Choć nie jestem pewna własnej reakcji

"wiemy o sobie tyle, ile nas sprawdzono"
Obserwuj wątek
    • mpd3 Re: 'fopa' 08.09.07, 07:30
      No tak, nienajciekawiej to wypadło. Ale w zasadzie, skoro kobiety się znały i
      nagle spotkały po latach, nie dziwi mnie że ta strasza wypytywała młodszą. Gafa
      wynikła z braku świadomości, a niekoniecznie z braku taktu. I właściwie to
      zastanawiam się czy milczenie nie byłoby jeszcze bardziej przykre w tej sytuacji.
      • lotos.flower Re: 'fopa' 08.09.07, 07:39
        dlatego fopa dalam w cudzyslów - nie wiadomo jak się zachować...
        a druga sprawa - miejsce sytuacji - chyba zupełnie inaczej by to wypadło gdyby
        nie spotkały się w sklepie, tylko gdzies w miescie, same, a tu przy kasie obcy
        ludzie...
        • baska121 Re: 'fopa' 08.09.07, 12:15
          Sama znalazlam sie kiedyś w takiej sytuacji .Pytam znajoma z pracy jak tam Twój
          maz a ona -jak to nie wiesz umarl dwa lata temu .Powiedziałam -bardzo mi przykro
          nic nie wiedziałam .Głupio sie poczułam ale skad miałam wiedzieć .A propo rozmów
          w publicznych miejscach pracy to mnie krepuja .Stoje w poradni do rejestracji a
          pani opowiada innej o swoim dziecku ,o mezu że mial wypadek a jak to sie
          pokłocili bo wziąl zdjecie z przedszkola za 8 zl a ona nie zamawiala itp.Zamiast
          rejestrowac pacjentów opowiada życiorys tak żeby wszyscy slyszeli .A ja nie
          umiem zwrócic uwagi takiej osobie .
    • luciii myślę, że mimo wszytsko nie, dlatego że 08.09.07, 23:21
      naturalnym jest, że jeśli się spotyka kogoś po latach, ot tak,
      całkiem przypadkowo /jak wnioskuję z opisu zdarzenia/ i nie ma
      możliwości/okazji do spotkania później i np w innym miejscu, to z
      ciekawości ludzkiej czy też zwykłej grzeczności o takie sprawy się
      pyta...
      podejrzewam, że mogło być tak, iż kobiecie pytającej było tak
      głupio, że dalszym szczebiotaniem próbowała wybronić sytuację /jak
      widać z miernym skutkeim, choć prawdę mówiąć kto byłby w stanie
      wybronić się jakkolwiek z takich "opałów"

      ja przeżyłam podobną sytuację z koleżanką moją

      poznałyśmy się leżąc na patologii ciąży/ tam też poznali się nasi
      mężowie
      ja straciłam dzieciaczka, ona urodziła, spotykaliśmy się czasem i
      klachaliśmy, ale potem ja zaszłam znów w ciążę i urodziłam, no i
      jakiś czas się nie widzieliśmy...
      pewnego dnia spotkaliśmy ją w ich sklepie, no i pytamy o to o tamto,
      no i jak tam D., a ona na nas się spojrzała i mówi "D. nie żyje od 3
      misięcy"...
      my na nią wielkie gały, uśmiech półgębkiem i tekst: "nie żartuj
      sobie!", no ale jak się okazało, to nie był żart...
      nam było potwornie głupio, ale skąd mieliśmy wiedzieć, zresztą nie
      wyglądała na zmartwioną, ale to pewnie działąly uspokajacze...
      przpraszaliśmy, ale to było jak sypanie soli na otwartą ranę, więc
      ciężko jest określić kiedy przekracza się tę cieniutką granicę,
      kiedy należy zamknąć dziub,a kiedy lepiej kłapać nim dalej,
      starając się zatrzeć ślad potknięcia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka