dirloff
09.09.09, 17:56
Chciałoby się zakrzyknąć, Vive la France! Lecz się nie chce...;)
Niespodziewanie(jak dla kogo, hehe...), podczas spotkania Sarko z da Silvą,
ogłoszono wygraną Rafale. Oczywiście, jest to wygrana polityczna, czyli
zawarcie ścisłego, polityczno-militarno-gosp. sojuszu franc.-brazylijskiego.
Za nim pójdzie poważna współpraca, handel, transfer technologii, przekazania
Brazylii całego pakiety uzbrojenia, w tym okrętów podwodnych. Rafale sam w
sobie to tylko wierzchołek całej góry i pretekst do tegoż. Sama Francja w
ramach grzeczności ma kupić kilka brazylijskich Embrarerów.
Choć myślę, że dwusilnikowy Rafale, z całą paletą dedykowanego uzbrojenia -
zarówno franc. jak i sojuszniczo-NATOwskiego - mógłby spokojnie stanąć do
walki z F-18E/F. Zwłaszcza odnowiona, upgrade'wana, już w pełni ucyfrowiona
wersja franc. maszyny. Przypuszczalnie taka właśnie wersja zostanie
dostarczona Brazylii.
Linki:
www.altair.com.pl/start-3390
www.militarium.net/viewnews.php?id=761
Prywatnie napiszę, że - pomimo tego iż nie jestem Francuzem - to się
cieszę. Nawet bardzo cieszę, jako fan fajnego designe'u zbrojeniowego. Rafale
po prostu jest piękny. To dobrze, że ta franc. konstrukcja i jej rozwój nie
zostaną powstrzymane. Przypuszczalnie tak by się stało, gdyby Rafale nie
zdobył dla Francji żadnego poważnego kontraktu eksportowego. Cóż, tożsamo
jest z innym wytworem europejskiej myśli zbrojeniowej, z Eurofighterem. Dzięki
Saudyjczykom ta maszyna ma również szansę na prawdziwy rozwój. Zatem możemy
oczekiwać przyspieszonego rozwoju zarówno obu samolotów(Rafale & Eurofighter),
jak i dedykowanym im obu uzbrojeniu. Radary AESA, mocniejsze silniki, pociski
BVRAAM, broń stand-off, etc., etc. Być może wreszcie Meteor stanie się
rzeczywistością. Na marginesie, ostatnio Saudowie zamówili dla siebie
nowoczesne IRIS-T:
www.altair.com.pl/start-3387
PS. Patrząc na sprawę geopolitycznie, to widać, że coraz bardziej wymyka się
Stanom Ameryka Południowa. Zadziorna Wenezuela otoczona wianuszkiem pozujących
na antyamerykanizm przyjaciół, Brazylia realizująca swoje regionalne,
mocarstwowe interesy, zdystansowana do amer. lobby po bankructwie Argentyna,
etc., etc. USA pozostają tylko dwa proamerykańskie bastiony, czyli Chile i
problematyczna, mafijna Kolumbia. Czyżby doktryna Monroe'a upadała?