Gość: Slav
IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl
06.02.04, 12:44
Gość portalu: kpt. Żbik napisał:
> PS. Jeszcze ciekawostka co do 4-panc. Jak dla mnie, to oni już w trzecim
> odcinku powinni zostać aresztowani i rozstrzelani (a przynajmniej do
karnego
> batalionu) za dezercję. Jeżdżą sobie tym czołgiem gdzie im się żywnie
podoba.
> Sporadycznie tylko operują w ramach jakiejś zwartej jednostki. Choćby
> batalionu. Sami są sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A im bliżej Berlina
tym
> gorzej. ;-)
Co prawda wciąż "gonią brygadę"... I są w stałym kontakcie z jej(?) dowódcą.
Z tego, co pamiętam, to w książce nie występuje w ogóle postać Olgierda.
Tutaj
zagadka:
Jak w wersji książkowej nazywa się pierwszy dowódca załogi "Rudego"?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Witam,
Na początek przepraszam Admina i zainteresowanych że przesunąłem 4P&p do
osobnego wątku, ale miesza się z Klossem ponizej.
A tak do rzeczy:
Zgadzam się z przedmówcą z Klossa w 100% !!! Faktycznie jacyś dekownicy ale
za to „stale w kontakcie z brygadą” hehe. (raz tylko się
zapomnieli „kwadrans po nieparzystej” i efekt wiadomy – mało Lidki w stodole
Niemcy nie zgwałcili).
Pewnie ze względu na ciągłe „gonienie brygady” dlatego chłopaki w ogóle
przeżyli wojnę, bo strzelali do nich wszystkiego coś ze 4 razy, z czego
zdaje się 2 celne. Aha, i raz ich swoi załatwili wiązką granatów na
przyczółku i biedny Szarik leciał do serwisu po pompę paliwową. Pamiętam też
że po drodze zagryzł jakiegoś rozpoznawczo-dywersyjnego wyżła, boxera czy
owczarka niemieckiego w obcych barwach.
Raz strzała dostali w Warszawie i raz jak chłopaki byczyli się w szpitalu, a
Rudy z Olgierdem i nową załogą zdobywał Kępę Oksywską. Wtedy Rudego
trzepnął (zdaje się) niemiecki Pak/Flak ’88 ale o dziwo się tylko zapalili
(???). Wtedy też zginął Olgierd.
„Porucznik wyskoczył z gaśnicą na pancerz (sic!) zbił płomień i wtedy go z
ckm-u przez pierś....”
Cytuję z pamięci i chyba niedokładnie, ale ideę przekazałem. Biedny Olgierd,
zamiast sp&^%$lać dolnym włazem to mu się jeszcze gasić zachciało.
Popłakałem się na tym odcinku....
A w ogóle to zdaje się cała polska Brygada Pancerna zakończyła szlak bojowy
właśnie nad morzem, nie ? To jakim cudem i za czyje pieniądze dalej jechali
żeby się załapać na forsowanie Odry ??? Toż to dezercja w czystej postaci !!!
(a tak w ogóle to czołgi na tyłach zdaje się jeżdżą koleją, bo godzina pracy
silnika za drogo kosztuje...)
Potem zdaje się dopiero dostali w Berlinie z Panzerfausta.
„Dostaliśmy po żaluzjach silnika. Grześ zamknięte miałeś ?
- zamknięte”
A ja się pytam: i co z tego ??? przecież po takim strzale to nawet harmoszka
Tomusia nie miała prawa ocaleć. A tu proszę – jeszcze parę odcinków potem
chłopaki pod wodę wjechali i demolowali Hitlerowi jakiś „abteilung” w
metrze :o)))
A w filmie jest Olgierd Jarosz; w xsiążce Wasyl Semen. I ma zegarek z
napisem TACINSKA – znaczy bohatersko się odznaczył na podejściach pod
Stalingrad w II fazie bitwy jak bodajże Hoth się przebijał do Paulusa.
Nie no piątek jest, rozpisałem się w zasadzie nie na temat – miałem pisać o
czym innym.
Dobra, niech leci jak jest.
PS: Dawniej na tym forum bywał Misza i bardzo lubiałem te posty. Rzeczowe i
kompetentne.
Miszka: szło w ogóle u was „czietyrie tankisty i sabaka ? Taki sam hit jak w
Polsce ?