meiske
17.05.10, 14:15
"Gwałcili kobiety i mężczyzn".
Bitwa o Monte Cassino to dla Polaków symbol odwagi i patriotyzmu.
Włochom to starcie kojarzy się dużo gorzej.
I to bynajmniej nie dlatego, że przegrali. W 1944 roku Włochy stały
już oficjalnie po stronie aliantów (chociaż nadal istniała
sprzymierzona z Rzeszą tzw. Republika Socjalna rządzona przez
Mussoliniego) . Pod Monte Cassino przeciwnikiem wielonarodowej
koalicji byli Niemcy.
Jak wszyscy wiemy, decydujący atak na pozycje Wehrmachtu
przeprowadzili w dniach 12-18 maja 1944 żołnierze polskiego II
Korpusu. 18 maja, wczesnym rankiem, nad klasztorem Monte Cassino
zawisnął biało-czerwony sztandar.
W tym samym czasie front przełamały także oddziały francuskie.
Dlatego Francuzi również przypisują sobie kluczową rolę w
zwycięstwie. Tyle tylko, że oni o Monte Cassino powinni raczej
zapomnieć. Portal "Rzeczpospolitej" przypomina dziś o hańbie, jaką
na alianckie wojska sprowadzili marokańscy żołnierze sił Wolnej
Francji:
Arabowie (12 tys.) po przedarciu się przez niemieckie linie
mordowali, rabowali i gwałcili jak wojsko Dżyngis-chana. (…) Według
ostrożnych szacunków zgwałcili ponad 5 tysięcy kobiet, a także
mężczyzn w wieku od 5 do 85 lat.
Zbrodni i gwałtów dokonali Marokańczycy, ale Włosi podejrzewają, iż
zrobili to na rozkaz jak najbardziej europejskich i cywilizowanych
francuskich oficerów. "Rz" przytacza cytowane często we włoskich
opracowaniach przemówienie generała Juina, dowódcy Francuskiego
Korpusu Ekspedycyjnego. Tak instruował on swych żołnierzy:
Za tymi górami, poza żołnierzami wroga, których zabijecie, jest
rozległa ziemia, bogata w kobiety, wino i domy. Jeśli przejdziecie
te góry, wasz generał przysięga wam, że to wszystko, te kobiety, te
domy, to wino, wszystko, co znajdziecie, jest wasze. Przez 50
godzin. Możecie zabrać wszystko, zniszczyć wszystko i robić
wszystko, co wam się żywnie podoba.
Marokańczycy zabili wrogów, przeszli góry i wzięli sobie wszystko co
chcieli – łącznie z kobietami (a nawet mężczyznami). W efekcie
pośród wzgórz Lacjum rozegrały się sceny jak w Prusach Wschodnich,
gdy wkraczała tam Armia Czerwona. Włosi stworzyli specjalną nazwę na
te wydarzenia: Marocchinate.
W takim kontekście duma z osiągnięć polskiego wojska powinna być
wśród nas jeszcze większa. Naszym oficerom nie przyszłoby do głowy
nakazywać żołnierzom plądrować i gwałcić. Z drugiej strony warto
zauwazyć, że Francuzi nigdy nawet nie pomyśleli, by Włochów za
Cassino przeprosić. Generał Juin został po wojnie dowódcą wojsk
NATO.
Cóż, kolejny raz potwierdza się zasada, że niektóre państwa nie
muszą pokutować za swoje zbrodnie