Boston Dynamics i robot Atlas...

02.04.11, 03:39
Nie spodziewałem się, że to aż tak szybko idzie. Wystarczy nie śledzić przez kilka czy kilkanaście miesięcy awangardowych firm i ich programów, projektów, a można być nagle naprawdę zszokowanym postępem prac, nowych technologii i poszczególnych rozwiązań technicznych. Jakiś czas temu pisałem pisaliśmy tu z Browcem o spodziewanej robotyzacji i droidyzacji armii, zwłaszcza w najbardziej interesującym wątku dotyczącym maszyn zbliżonych budową i mechaniką do ludzi oraz zwierząt. Do tego analogie odnośnie fikcji literackiej i filmowej, vide choćby motywy i rozwiązania rodem ze "Star Wars". Najbardziej intrygowały mnie tzw. egzo-szkielety, nakładane na/zakładane przez żołnierzy, piechurów, zwiększające ich wydajność i udżwig. Np. projekt HULC. O androidach/cyborgach rodem z Terminatora nawet się nie zastanawiałem zbytnio, posiadając wątpliwości co do szybkiego opracowania i wdrozenia tego typu projektów. Pomimo wiedzy o następcach przełomowego, humanoidalnego Asimo firmy Honda. Każdy z następców sylwetką bardziej upodabniał się do człowieka a jego ruchy stawały się stabilniejsze i dynamiczniejsze. Droga do celu w postaci filmowego Terminatora wydawała się jednak daleka. Aż tu nagle firma Boston Dynamics, znana z wcześniejszych awangardowych projektów różnych robotów, w tym chodzących czworonogów, zapowiedziała model Atlas, będący w praktyce prawie że kopią T-800! Tak, tak, filmowego "Terminatora". Nie wiem jak wy oceniacie ten model, ale na mnie robi wrażenie i budzi jakiś dystans czy wręcz lekką trwogę... Wedle zapewnień BD ów robot ma być wykorzystywany do działań w trudnych warunkach operacyjnych, np. ostrzał czy skażone środowisko (cassus obecnej sytuacji w Japonii) i ograniczać własne działanie do wykonywania prostych prac czy dzwigania zaopatrzenia i broni piechurów, choćby Marines dokonywujących gdzieś na globie inwazji... Tu jednak postawię pytanie, a co przeszkodzi temu, aby dać takiemu robotowi w łapy M16, Javelin'a czy nawet jakąś mini wersję wielolufowca i wysłać do boju... zamiasty tych Marines, hę?! Jakiś to problem zamiast natłuć np. 100 takich maszyn do obsługi ludzkiego oddziału, natłuć 300 czy 500 i z nich utworzyć ów oddział?!

Nie spodziewałem się, że za mojego życia doczekam zapowiedzi tak udanych rozwiązań. Oczywiście, te wszystkie informacje mogą być marketingową ściemą firmy, chcącej pozyskać państwowe czy prywatne pieniądze na dalszy byt, prace badawcze, jednak projekt wygląda na wysoce zaawansowany.

Przyjrzyjcie się temuż Atlasowi:
www.rp.pl/galeria/55385,1,636245.html
- w pełni humanoidalna sylwetka, nie obciążona żadnymi zbędnymi czy nadmiarowymi układami,
- w pełni ruchliwe ręce i nogi,
- chwytne ludzkie ręce i stopy,
- możliwość udżwigu ekwipunku i broni,
- możliwość biegu(sic!), gdzieś o tym czytałem.
Zastanawiają mnie tylko dwie kwestie, które są ciągle problemem tego typu maszyn:
- odpowiednie zasilanie, umożliwiające przynajmniej kilkugodziną aktywność w warunkach bojowych,
- odporność na wrogi ostrzał, odporność materiałów i danych układów.

www.rp.pl/artykul/636245_Mechaniczni-zolnierze-.html
technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,9170643.html
en.wikipedia.org/wiki/Boston_Dynamics
www.bostondynamics.com/
bigdogrobotvideos.com/
    • browiec1 Re: Boston Dynamics i robot Atlas... 04.04.11, 18:36
      Ja osobiscie to (nie wykluczajac naszych mlodszych mechanicznych braci w wierze oczywiscie:) bym jednak stawial wlasnie na pancerze wspomagane,docelowo jak te z Fallouta:) Takie chodzace czolgi.
      Sprawa zasilania to albo pojawi sie cos nowego(moze nawet jakies wydajne zasilania sloneczne albo pozyskiwanie czegos w rodzaju biopaliwa z otoczenia),bo nie wiem czy na obsluge takiej zabawki w dluzszym czasie wystarcza jakies baterie,albo (znowu fallout;) jakies mikroogniwa jadrowe-ale to juz odlegle s-f:)
      A patrzac na sprawy bardziej realnie to wiadomo,roboty beda sie ciagle rozwijac 9i to coraz szybciej co widzimy) i wykonywac coraz wiecej zadac,w tym bojowych. A czy taliba posla do piachu stojac na dwoch nogach,jadac na kolach,gasienicach czy wiszac w powietrzu to juz mniej znaczaca kwestia:)
Pełna wersja