wiarusik
01.06.12, 22:43
znalazłem taką wypowiedź na innym forum i co o niej myślicie:
"Tylko po co wątek artyleryjski, jeśli dyskusja ma się opierać na rażącej niewiedzy dyskutantów ? Skuteczna powierzchnia odbicia dla typowego pocisku 155mm jest tak między RCS F-22 a F-35. Dlatego Rosjanie w swoich najbardziej nawet wyuzdanych materiałach reklamowych nie piszą o zasięgu wykrywania radarów artyleryjskich ponad 30km. A to oznacza, że aby tylko wykryć artylerię strzelającą amunicją o zasięgu ponad 40km, musieliby puścić swoje radary kilkanaście kilometrów przed czołgami ! A to przecież dopiero początek problemów. Namierzanie, wyliczanie, nawiązywanie łączności z artylerią która przecież nie będzie zapieprzać na pierwszej linii, musi gdzieś stać, gdzieś się dowiązać. Potem artyleria przeciwnika musi namiary obrobić, musi wycelować. Trzy minuty jak obszył. Zasięg rosyjskiej artylerii lufowej jest żałosny, więc muszą strzelać Smierczami. Rakieta z czegoś takiego leci na odległość 50 km 3 minuty. Razem 6 minut od momentu gdy szarżujące radary artyleryjskie zauważą strzelające Kraby do upadku pocisków. W tym czasie Kraby mogą wystrzelać pół magazynu amunicji, wyczyścić lufy i umajone w maki i bławatki odjechać ze dwa kilometry na inne stanowisko. Dlatego pomysł, że po jednej salwie trzeba spieprzać, pochodzi z dokładnie tego samego koszyka co szarże radarów artyleryjskich na pierwszej linii.
No ale demokracja jest - większość wie lepiej."