jack79
06.08.13, 12:30
z nieoficjalnych źródeł wydobyłem informację że potężne zakupy broni nie są spowodowane strachem przed sąsiadami i napięciami w regionie, lecz przed.... interwencją amerykańską
to się wydaje niedorzeczne, ale przecież tam rządzi tzw. "reżim"
wystarczy tydzien nagonki medialnej i przedstawienia faktów z życia tego kraju by "światowa opinia publiczna" zrozumiała że "saudowie musza odejść"
w związku z tym saudowie kupują broń na lewo i prawo dbając o to by realizacja kontraktów (i płatności!) była mocno rozciągnięta w czasie co z jednej strony chroni ich dzięki powiżaniu gospodarczemu z ewentualnymi agresorami (suma zysków i strat może wyjść ujemna przez straty gospodarcze)
z drugiej strony chroni ich militarnie bo te ilości sprzętu da się pokonać, jak każde inne, ale koszt ich rozbicia też byłby spory
co prawda obecnie saudowie i zachów to wielcy przyjaciele, ale kadafi też był przyjacielem i nagle się to zmieniło
co ciekawe, według tego artykułu
szczesniak.pl/2442
stosunki z syrią i libią ulegały ociepleniu zanim się zaczeła nagonka na nie
"Tuż przed wojną panowała tam gorączka inwestycyjna z powodu polepszenia stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, które po prawie 30 chłodnych latach (łącznie z sankcjami w 2004 r.) ociepliły trochę stosunki, zmiękczając sankcje i przysyłając swojego ambasadora. Bardzo podobnie jak z Libią. Dla tych krajów odpowiednie będzie przypomnienie łacińskiego powiedzenia „Timeo Danaos et dona ferentes”.
więc saudowie dmuchaja na zimne i nie zbroją się jak podpowiada zdrowy rozsądek przeciwko sąsiadom, a przeciwko swoim przyjaciołom z europy i USA :)