antyk-acap
31.03.14, 22:07
Azja Centralna z racji swojego strategicznego położenia i cennych surowców stała się przedmiotem rywalizacji światowych potęg i regionalnych mocarstw. Wciąż głównym graczem pozostaje tutaj Rosja, ale o poszerzenie swoich wpływów w tej części świata walczą też USA, a zwłaszcza Chiny - pisze Robert Cheda dla Wirtualnej Polski. O tym, że Azja Środkowa jest kluczem do całej Eurazji, wiedział dobrze już Czyngis-chan, twórca imperium Mongołów. Podbijając region, przejął kontrolę nad siecią Jedwabnych Szlaków, bo dzisiejszy Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Turkmenistan to strategiczne skrzyżowanie dróg między Europą, Bliskim i Środkowym Wschodem oraz Indiami i Chinami. Doskonale rozumieli to Anglicy i Rosjanie, którzy w XIX w. prowadzili niewypowiedzianą wojnę o panowanie nad regionem. Współcześnie Azja Środkowa, nazywana umownie poradziecką, nie straciła na znaczeniu, a wręcz przeciwnie, bo oprócz bawełnianych plantacji znajdują się tam ogromne zasoby ropy naftowej, gazu oraz innych cennych surowców. To także geopolityczna zapora przed zalewem radykalnego islamu, którego źródłem pozostaje Afganistan.
Dlatego lista obecnych pretendentów do spadku po Czyngis-chanie jest dłuższa niż dwieście lat temu. Głównym aktorem pozostaje Rosja, miejsce Wielkiej Brytanii zajęły USA, do których dołączyły Chiny. Swoje zainteresowanie sygnalizuje także Unia Europejska oraz nowe regionalne mocarstwa - Iran i Turcja.
Klucz do korony imperium
Gdy w połowie XIX w. imperium rosyjskie sięgnęło Azji Środkowej, zaniepokojenie innego europejskiego mocarstwa, Wielkiej Brytanii, nie miało granic. Rosja parła do brzegów Oceanu Indyjskiego, co zagrażało Indiom, nazywanym perłą w brytyjskiej koronie. Pisarz Rudyard Kipling, rosyjsko-brytyjską rywalizację o centralną część Azji, nazwał The Great Game - Wielką Grą. Sami Rosjanie używali terminu Turnir Tieniej - Zawody Cieni, zważywszy na skryte najczęściej działania obu mocarstw.
ZSRR utrwalił rosyjską dominację w regionie, ale potem ją zaprzepaścił. Militarna interwencja w Afganistanie, z którego można dokonać inwazji na środkowo- i bliskowschodnie pola naftowe, okazała się tak kosztowna, że zachwiała całym imperium i przyniosła republikom środkowoazjatyckim niepodległość. Na początku lat 90. XX w. wydawało się jednak, że poradziecka Azja Centralna pozostanie dla świata zapomnianym obszarem. Nawet krwawa wojna domowa w Tadżykistanie rzadko gościła w światowych mediach.
Wbrew temu region szybko powrócił do kluczowej roli w eurazjatyckiej grze, czemu wyraz dał, m.in. Zbigniew Brzeziński w książce pt. Wielka Szachownica. Trzeba bowiem pamiętać, że w okresie radzieckim w Azji Środkowej rozpoczęto eksploatację bez mała całej tablicy Mendelejewa. Dlatego współcześnie Kazachstan, Turkmenistan i Uzbekistan dysponują rozpoznanymi zasobami ropy naftowej i gazu, szacowanymi na kilka procent światowych rezerw. Wraz z Tadżykistanem i Kirgistanem są także liderami w zasobach złota, miedzi i uranu. W Kirgistanie i Tadżykistanie znajdują się kluczowe dla całego kontynentu rezerwuary wodne, niezbędne dla rozwoju energetyki i rolnictwa. Obecna rywalizacja międzynarodowa dotyczy rzecz jasna, także opanowania szlaków komunikacji dla wywozu miejscowych bogactw. Przez poradziecki Kaukaz lub Rosję, do Europy. Albo w stronę Chin oraz Pakistanu i Indii.
Wojna radziecko-afgańska, z niemałym udziałem USA i Chin, uczyniła region podatnym na wpływy radykalnej ideologii islamskiej. Po 11 września 2001 r. Azja Środkowa stała się co prawda, główną bazą dla wojsk koalicyjnych, ale Dolina Fergańska oraz Wschodni Pamir są cały czas areną walk ze zbrojnymi islamistami. Dlatego rola środkowoazjatyckich republik nie ulegnie zmniejszeniu w 2014 r. po wycofaniu z Afganistanu sił koalicji. Wręcz przeciwnie. W ocenie rosyjskich ekspertów, Azja Środkowa może stać się głównym obiektem ataku Talibanu, pełniąc tym samym rolę swoistej zapory przed eksportem religijnego fundamentalizmu.
Wreszcie poradzieckie republiki to dziś oczko w głowie światowego syndykatu zbrodni. Azja Środkowa, włącznie z Afganistanem, jest najważniejszym bodaj producentem narkotyków i przemytniczym szlakiem we wszystkich możliwych kierunkach. Według ocen rosyjskiej agencji antynarkotykowej, liczone w tonach dostawy środkowoazjatyckiej heroiny, to 90 procent wszystkich narkotyków na rosyjskim rynku.
Nic dziwnego, że wszyscy uczestnicy wielkiej gry o spadek po Czyngis-chanie opracowali strategie obecności w regionie i pokonania rywali.