paskuda03
24.11.14, 14:49
Taki mały artykulik ze strony wp o czasach już dawno minionych i chwale oręża naszego obecnego sojusznika.
Agent Orange na Okinawie.
Aktywiści walczą o odkrycie brudnego sekretu Pentagonu
Grupa aktywistów, naukowców i dziennikarzy w Japonii walczy o ujawnienie jednego z najpilniej strzeżonych sekretów zimnej wojny - używania i składowania przez armię USA na Okinawie toksycznych chemikaliów. Jeżeli niewygodna prawda wyjdzie w końcu na jaw, może to być kolejny propagandowy cios w amerykańską obecność wojskową na wyspie.
Amerykańskie instalacje wojskowe od lat są solą w oku mieszkańców Okinawy. W bazach zajmujących ok. 10 proc. powierzchni wyspy stacjonuje połowa z prawie 50-tysięcznego kontyngentu USA w Japonii. O ile 70 proc. wszystkich Japończyków akceptuje militarną obecność Amerykanów w ich kraju, o tyle na samej Okinawie dokładnie taki sam odsetek jest jej przeciwny. Lokalni mieszkańcy mają ku temu powody, bo stacjonowanie tysięcy żołnierzy na gęsto zaludnionej wyspie jest nie tylko bardzo uciążliwe, ale doprowadziło również do wielu ponurych incydentów.
Niechciane sąsiedztwo
Amerykańska okupacja na Okinawie trwała o wiele dłużej niż w pozostałej części Japonii. Wyspa została zwrócona pod zarząd Tokio dopiero w 1972 roku. Od tamtej pory narastała niechęć mieszkańców do wojsk USA. Kulminacja antyamerykańskich nastrojów nastąpiła w 1995 roku, gdy trzech żołnierzy zgwałciło 12-latkę. W proteście na ulice wyszły dziesiątki tysięcy Japończyków. Ale później nie było lepiej - tylko w ostatnich kilkunastu latach doszło do co najmniej kilku kolejnych gwałtów. Jakby tego było mało, napięcie znów wzrosło w 2009 roku, kiedy żołnierz piechoty morskiej spowodował wypadek samochodowy, zabijając mieszkańca Okinawy i uciekając z miejsca tragedii.
Ostatni raz gorąco na Okinawie zrobiło się dwa lata temu. Przez wyspę przewinęły się wielotysięczne protesty przeciwko rozmieszczeniu w bazach USA samolotów pionowego startu i lądowania V-22 Osprey. Maszyny te budziły strach lokalnej ludności, bo były powszechnie uważane za bardzo wypadkowe. Na gęsto zamieszkałej Okinawie niemal każdy boi się, że któregoś dnia amerykański samolot spadnie mu na głowę.
Wyrazem wszystkich obaw i antypatii mieszkańców Okinawy jest ostatni wynik wyborów na gubernatora. Zwycięzcą został Takeshi Onaga, który obiecał, że pozbędzie się kontrowersyjnej amerykańskiej bazy lotniczej Futenma, znajdującej się dosłownie pośrodku miasta Ginowan. Ale nowy zarządca prefektury nie jest jedynym bólem głowy amerykańskiego dowództwa, bowiem coraz głośniej zaczyna się robić o brudnej sprawie z przeszłości, do której Pentagon nie chcę się przyznać
Czynnik pomarańczowy
W czasie wojny wietnamskiej Okinawa byłą jedną z najważniejszych baz przerzutowych, przez którą płynęła szeroka rzeka zaopatrzenia i broni dla walczących na kontynencie amerykańskich żołnierzy. Dopiero po dziesięcioleciach na jaw wyszło, że na wyspie i w okolicach siły zbrojne USA składowały i rozpylały toksyczne chemikalia, z okrytym ponurą sławą defoliantem Agent Orange (czynnik pomarańczowy) na czele.