stasi1
25.07.24, 14:18
,,Misiewicz był tylko zwykłym rzecznikiem prasowym ministra. Wcześniej rzecznicy ministrów, jak przyjeżdżali do jednostki, to spotykali się z naszymi prasowcami. Jeśli dowódca miał akurat czas, to też ich czasem przyjmował na kawę, odbywało się to zawsze w bardzo fajnej atmosferze. Rzecznicy ministrów bywali różni, byli tacy, co nosili mundur, cywile, dziennikarze. Nigdy jednak w historii żaden rzecznik prasowy nie doprowadził do zwolnienia dowódcy dywizji. To nam się po prostu w głowach nie mieściło"
Ale i tak żołnierze chwalili Macierewicza że nie robił pikników pisowskich jak Błaszczak