ignorant11
18.04.07, 01:10
Sława!
www.stosunki.pl/main258526020210,2,yisvp.htm
Burska przygoda atomowa
Kmdr por. dr hab Krzysztof Kubiak | 10 kwietnia 2007
Południowoafrykański cywilny program nuklearny zainicjowano w roku 1961.
Jednakże w połowie lat siedemdziesiątych, w związku ze skokowym obniżeniem
poziomu bezpieczeństwa kraju spowodowanym przybyciem do sąsiedniej Angoli
wojsk kubańskich (wspieranych przez instruktorów z ZSRS, NRD, Rumunii, Korei
Północnej) pozyskanie broni nuklearnej stało się zadaniem pierwszoplanowym.
Uwzględniano przy tym jedynie posłużenie się nią jako czynnikiem
odstraszającym, nie przewidywano użycia jej na polu walki. Kontrola nad
projektem przejęta została wówczas przez armię.
Podkreślić przy tym trzeba, że Afryka Południowa dysponowała zarówno złożami
uranu, jak i instalacjami do jego wzbogacania oraz myślą techniczną niezbędną
do stosunkowo szybkiego zbudowania bomby atomowej. Dość powiedzieć, że już w
1948 roku, na mocy ustawy parlamentu powołano do życia The Atomic Energy
Board. Zaawansowane badania atomowe prowadzono w RPA od roku 1961. Utworzono
wówczas Pelindaba Nuclear Research Center w pobliżu Tshwane. W 1965 roku
Stany Zjednoczone dostarczyły tam pierwszy eksperymentalny reaktor, zwany
Safari–1 (później uruchomiono reaktor rodzimej konstrukcji Safari–2,
wygaszony i złomowany w roku 1970).
Istotną rolę odegrać ponadto miała podjęta w tej mierze współpraca z
Izraelem.
W latach siedemdziesiątych w RPA gościło wielu wybitnych naukowców
izraelskich, w tym, w roku 1973, zwany „izraelskim Oppenheimerem”, Ernst
David Bergmann. RPA miała odwdzięczyć się Izraelowi za pomoc dostaw 300 ton
rudy uranowej.
Program atomowy
Premier Vorster 20 lipca 1970 roku poinformował parlament, że kraj gotów jest
do zainicjowania pokojowego programu atomowego. Równocześnie w nowo
utworzonych zakładach Uranium Enrichment Corporation w Valindaba rozpoczęto
prace nad wzbogacaniem uranu. Instalacja pilotażowa dostarczyła pierwsze
gramy tego pierwiastka w roku 1974, zaś instalacja przemysłowa osiągnęła
pełną moc w roku 1977.
W 1975 roku program nuklearny był na tyle zaawansowany, że podjęto
przygotowania do przeprowadzenia próbnych eksplozji podziemnych. Na poligonie
Vastrap położonym na pustyni Kalahari rozpoczęto drążenie szybów o głębokości
około 250 m. W sierpniu 1977 roku instalacje zostały wykryte i sfotografowane
przez sowieckiego satelitę, a następnie prawidłowo rozpoznane przez
analityków. Moskwa przekazała pozyskane informacje Amerykanom. Podjęto
wówczas poufny wysiłek, by drogą presji dyplomatycznej (w działania te
zaangażowały się Stany Zjednoczone, Francja i Związek Sowiecki) skłonić RPA
do rezygnacji z przeprowadzania testu.
Mimo tego, 22 września 1979 roku amerykański satelita rozpoznawczy wykrył
silny rozbłysk. Miało to miejsce o godzinie 00:53 GMT w południowej części
Oceanu Indyjskiego, w pobliżu, należącej do RPA Wyspy Księcia Edwarda.
Wstępne szacunki wskazywały na atmosferyczną eksplozję nuklearną o mocy około
3 kT. Detekcji rozbłysku dokonano aparatem typu Vela. Satelity te zostały
skonstruowane specjalnie w celu nadzorowania przestrzegania przez ZSRS
traktatu o częściowym zakazie prób atomowych z 1963 roku. Łącznie na orbitę
wyniesiono, przy użyciu rakiet nośnych Atlas–Agena i Titan III oraz 12
satelitów Vela. Manewrowały one na orbicie oddalonej od Ziemi o 63–70 000 km.
Administracja Cartera zebrała wówczas grono wybitnych ekspertów, którzy po
zapoznaniu się z pozyskanymi danymi, przedstawić mieli ocenę wykrytego
zjawiska. Ciało to nie potrafiło jednak wypowiedzieć się jednoznacznie i
wątpliwości, czy rzeczywiście był to test nuklearny pozostały. Dzisiaj z dużą
dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że miała miejsce próbna eksplozja
nuklearna, tak zwany „test zerowy”, to znaczy praktycznie bez wydzielania
energii atomowej. Przedsięwzięcie to Afryka Południowa przeprowadziła
prawdopodobnie wspólnie z Izraelem.
Problemy polityczne
Na początku lat osiemdziesiątych sytuacja Afryki Południowej znacznie się
skomplikowała. Jeden z zatrudnionych przy programie nuklearnym naukowców,
Renfrew Christie, przekazał dane o tym przedsięwzięciu Afrykańskiemu
Kongresowi Narodowemu. Tajemnica ujrzała światło dzienne. Mimo tego, nie
bacząc na fakt, że RPA odmawia przystąpienia do Traktatu o nie
rozprzestrzenianiu broni jądrowej oraz na to, że jest ona objęta embargiem
ONZ międzynarodowe koncerny, zapewne za cichym przyzwoleniem swych rządów,
kontynuowały współpracę z Pretorią na płaszczyźnie technologii nuklearnych.
To właśnie w latach 1984–1985 pracę rozpoczęły dwa południowoafrykańskie
reaktory – ulokowano je w Koeberg w pobliżu Kapsztadu (należą one do typu
Westinghouse PWR, a ich łączna moc wynosi 1 842 MW).
Początkowo, jak już wspomniano, RPA odmawiała przystąpienia do Traktatu o
nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT, Treaty on the Non-Proliferation of
Nuclear Weapons). Dopiero w 1990 roku Pretoria złożyła oświadczenie, że
gotowa jest podpisać dokument pod warunkiem, że uczynią to inne państwa
regionu. Pod naciskiem sowieckim i amerykańskim uczyniły to wówczas Tanzania
i Zambia. W następnej kolejności, 10 lipca 1991 roku, do traktatu przystąpiła
Afryka Południowa.
W marcu 1993 roku prezydent de Klerk oficjalnie oświadczył, że jego kraj
zbudował ograniczony arsenał nuklearny, który zostanie jednak zdemontowany i
zniszczony w ramach implementacji postanowień NPT. Zadeklarował on
jednocześnie gotowość przyjęcia inspektorów Międzynarodowej Komisji Energii
Atomowej (IAEA, International Atomic Energy Agency). Po przybyciu, zostali
oni dopuszczeni do wszystkich instalacji oraz udostępniono im dokumentację
programu. Wyjeżdżając pod koniec 1994 roku inspektorzy stwierdzili, że RPA
jest krajem wolnym od broni atomowej. W prasie światowej ustawicznie
pojawiają się jednak stwierdzenia, że południowoafrykańska broń atomowa nie
została bynajmniej zdemontowana i zniszczona, lecz wywieziona do Izraela,
wraz z zapasem wzbogaconego uranu.
Twierdzi się również, że gwałtowna rezygnacja z ambicji atomowych nie do
końca była suwerenną decyzją Pretorii. Otóż, gdy prezydent de Klerk podjął
decyzję o odejściu od polityki aparthaidu i stopniowym przekazaniu władzy
Afrykanom (pierwszym przejawem nowego kursu było zwolnienie Nelsona Mandeli z
więzienia Polsmoor w lutym 1990 roku) Zachód zaczął obawiać się, że w pewnej
perspektywie władzę przejmie Afrykański Kongres Narodowy. Tajemnicą nie były
zaś powiązania tej organizacji z Libią, Kubą, Irakiem, Iranem i Północną
Koreą. Groziło to przejęciem broni masowego rażenia przez jedno z tych
państw. Rządowi RPA postawiono warunek likwidacji posiadanego arsenału
nuklearnego i to zanim władzę przejmie czarna większość.
Aspekty techniczne i taktyczne
Pierwsza południowoafrykańska, operacyjna bomba atomowa (uranowa) dostarczona
została siłom zbrojnym w listopadzie 1979 roku. Kolejny ładunek skończono
budować dopiero w grudniu 1981 roku. W 1985 roku rząd podjął decyzję o
ograniczeniu całego programu do sześciu bomb, ale gdy zdecydowano o
przerwaniu programu w 1989 roku, ukończone były jedynie cztery.
Jak już wspomniano południowoafrykańskie bomby były uranowe, zwano je
też „armatnimi?. Ich zasada działania sprowadza się do tego, że dwa elementy
wykonane ze wzbogaconego uranu wstrzeliwuje się w siebie, w celu osiągnięcia
stanu nadkrytycznego. Jest to rozwiązania proste i tak niezawodne, że
decydując się na zrzucenie takiego ładunku na Hiroszimę, Amerykanie
zrezygnowali nawet z przeprowadzenia pełnego testu. Wadą takiego rozwiązania
jest bardzo małą wydajność energetyczna bomby. Little Boy zrzucona na
Hiroszimę zawierał aż 64 kg uranu, a moc eksplozji oceniono na 13