Dodaj do ulubionych

Gdyby Francja ruszyła w 1939?

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 19:00


Bardzo interesujacym zagadnieniem jest
pytanie: czy w przypadku wywiazania
sie sojusznikow w 1939 z umowy
o wzajemnej pomocy, Polska odparlaby Niemcy?

Moim zdaniem jest wysoce mozliwe ze
w przypadku uderzenia na Niemcy na
zachodzie Polska miala duze szanse
na zatrzymanie Niemcow.

Ale polemizujac, nasuwa sie stwierdzenie ze
Stalin widzac pomoc dla Polski ze strony zachodu
nie wywiazalby sie z paktu Ribentrop-Molotow
bo nie chcialby sia angazowac, czekalby jak
sie "zachod" sam wystrzela i osłabi.

Niemcy we wrzesniu 1939 na zachodnich granicach
mieli bardzo slabe silby bo wszystki co sie
dalo wysłano z cała siła na Polske.
Wiedzieli ze Polska to nie Czechoslowacja
i tu nikt sie nie bedzie im kłaniał i bał się.

Atuty takie jak:
-zaskoczenie
-wojna błysakwiczna
-dominująca w zwyciestwie rola lotnictwa...

...powalila by każdego, nawet lepiej wyposarzonych
niz Polaków mam na mysli Francje a nawet Anglie gdyby
nie lezala na wysepce. Polacy nie mogli sie obronic sami
przeciw dwóm najpotęzniejszym armią świata w tym czasie.
Francuzi mieli tylko jednego wroga, nikt im nie wszedl
"na plecy" i nie byli sami. Byli jeszcze:Anglicy, Belgowie,
Holendrzy i cala masa oddziałow pomocniczych z zamorskich
kolonii i posiadłości. Majac przewage - haniebnie przegrała Francja.

Pytanie jest: gdyby Francuzi wywiazali sie z podpisanego
porozumienia zaatakowali we wrzesniu 1939 Niemcy to
czy Polska by zatrzymala Niemców.

Moim zdaniem tak. Uwazam ze w przypadku pomocy zachodu
Stalin by nie wkroczyl a "rajd" i "impet" sil niemieckich
z czasem siła rzeczy musiałby zwolnic.
Polska miala na wschodzie sporo wojska i sprzetu
i wojna by przeszla w pozycyjna z "Blitzkriegu"
A Polski zolnierz bilby sie do konca...

pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: axx Re: dobra lewatywa z koniaku IP: 209.136.102.* 28.05.03, 00:07
      Gdyby ruszyla koniec bylby zalosny(Francji)
      W 1812 tez ruszyla i nawet doszla do Moskwy
      W armii francuskiej w tym czasie oficerom przyslugiwala lewatywa z koniaku ,ale tylko w drodze do Moskwy.
    • Gość: J. T. Radosny Re: Gdyby Francja ruszyła w 1939? IP: *.local.pl / 172.16.202.* 28.05.03, 03:06
      Gość portalu: ERYK napisał(a):

      >
      >
      > Bardzo interesujacym zagadnieniem jest
      > pytanie: czy w przypadku wywiazania
      > sie sojusznikow w 1939 z umowy
      > o wzajemnej pomocy, Polska odparlaby Niemcy?
      >
      > Moim zdaniem jest wysoce mozliwe ze
      > w przypadku uderzenia na Niemcy na
      > zachodzie Polska miala duze szanse
      > na zatrzymanie Niemcow.
      >
      > Ale polemizujac, nasuwa sie stwierdzenie ze
      > Stalin widzac pomoc dla Polski ze strony zachodu
      > nie wywiazalby sie z paktu Ribentrop-Molotow
      > bo nie chcialby sia angazowac, czekalby jak
      > sie "zachod" sam wystrzela i osłabi.
      >
      > Niemcy we wrzesniu 1939 na zachodnich granicach
      > mieli bardzo slabe silby bo wszystki co sie
      > dalo wysłano z cała siła na Polske.
      > Wiedzieli ze Polska to nie Czechoslowacja
      > i tu nikt sie nie bedzie im kłaniał i bał się.
      >
      > Atuty takie jak:
      > -zaskoczenie
      > -wojna błysakwiczna
      > -dominująca w zwyciestwie rola lotnictwa...
      >
      > ...powalila by każdego, nawet lepiej wyposarzonych
      > niz Polaków mam na mysli Francje a nawet Anglie gdyby
      > nie lezala na wysepce. Polacy nie mogli sie obronic sami
      > przeciw dwóm najpotęzniejszym armią świata w tym czasie.
      > Francuzi mieli tylko jednego wroga, nikt im nie wszedl
      > "na plecy" i nie byli sami. Byli jeszcze:Anglicy, Belgowie,
      > Holendrzy i cala masa oddziałow pomocniczych z zamorskich
      > kolonii i posiadłości. Majac przewage - haniebnie przegrała Francja.
      >
      > Pytanie jest: gdyby Francuzi wywiazali sie z podpisanego
      > porozumienia zaatakowali we wrzesniu 1939 Niemcy to
      > czy Polska by zatrzymala Niemców.
      >
      > Moim zdaniem tak. Uwazam ze w przypadku pomocy zachodu
      > Stalin by nie wkroczyl a "rajd" i "impet" sil niemieckich
      > z czasem siła rzeczy musiałby zwolnic.
      > Polska miala na wschodzie sporo wojska i sprzetu
      > i wojna by przeszla w pozycyjna z "Blitzkriegu"
      > A Polski zolnierz bilby sie do konca...
      >
      > pozdr

      Witam.Zacznijmy od tego, ze prawda jest taka, ze Francja miała lepiej
      wyposażoną armię niż III Rzesza.Oczywiście oglądając "ciekawe" programy np na
      Discovery mozna wywnioskować co innego.Lektura kilku sensownych opracowań,
      wypowiedzi prawdziwych ekspertów i mamy faktyczny obraz:nawet w sprzęcie
      pancernym wykreowanym na super specjalność niemiecką (trzeba przyznać, ze tak
      po 43 roku gdy weszły Tiger i Panther to była w sumie prawda) francuzi mieli
      przewagę, przede wszystkim jakościową (no moze poza lotnictwem).Ich czołgi były
      lepiej uzbrojone i opancerzone ale w przeciwieństwie do szybkich niemieckich
      czołgów te francuskie żółwie nie bardzo się nadawały do szybkiego ataku.Poza
      tym co z tego, ze Francuzi mieli wielką, nowoczesną (bardzo dużo sprzetu Niemcy
      po klesce francuskiej w 40 r wcielili do swych jednostek)armię skoro koncepcja
      jej użycia narodziła się w głowach panów którzy dowodzili w latach 1914-18.Czy
      naprawdę myslicie, ze Francuzi byliby w stanie we wrzesniu 39 roku
      przeprowadzić w miarę szybką i skuteczną akcję ofensywną przeciwko III Rzeszy?
      Nawet jeżeli by tak było (tzn jezeli Francuziki zdecydowałyby się pierwsi
      zaatakowac a nie czekac na atak Niemców) to musiałoby trochę (długo) minąć
      zanim ustawili by taktykę i fizycznie samą armię na tryb "atak" (jak armia
      gotowa do wielkiej ofensywy radzi sobie w obronie widzieliśmy gdy hitler wszedł
      jak w masło w armię czerwoną - tak, tak uposledzenie radzieckiej obrony nie
      wynikało tylko z ogólnego zacofania i błędnego dowodzenia ale przede wszystkim
      z faktu, ze Rosjanie byli w "blokach startowych" do ataku na Niemcy) a i wtedy
      byłaby to zapewne jedna z doktryn ofensywnych rodem z I wojny
      światowej.Brytyjski korpus ekspedycyjny włączony w te działania zapewne tez nie
      wykazałby sie jakąś super taktyką.Oczywiście w razie (nawet nieudolnego i zle
      przygotowanego) ataku Francji we wrześniu na Niemcy Polska odetchnęłaby
      (pytanie tylko na jak długo) i przeorganizowałaby obronę.Zgadzam się z tobą, ze
      wtedy ZSRR by raczej nie zaatakował, choć kto wie.Stalin miał przecież pakt
      Ribbentrop - Mołotow (konkretnie jego tajną część) i swój kąsek Polski już miał
      i tylko musiał po niego sięgnąć.Stalin tak jak Hitler nie mógł byc do konca
      pewny czy Francja i wlk Brytania poprzestaną tylko na wypowiedzeniu wojny
      Hitlerowi.Myśle, ze w razie ofensywy francuskiej Armia Czerwona i tak mogłaby
      wejść, zająć pewien teren Polski (zapewne nieco mniejszy niż ustalony w pakcie
      R-M - to było kurczę w sumie prawie pół owczesnej Polski) a pózniej w razie
      udanej ofensywy Francji (i udanej obrony Polski lewego brzegu wisły) ZSRR
      mógłby politycznie argumentować swój atak w ten sposób, ze granica wschodnia
      Rzeczypospolitej została ustalona siłą - wojna 1920 - Rosjanie zabierają tylko
      to co ich.Pzdr
    • Gość: zwiadowca Re: Gdyby Francja ruszyła w 1939? IP: 141.18.6.* 28.05.03, 09:30
      Niekoniecznie Polska zatrzymalaby Niemcow, niestety. O ile dobrze pamietam na
      zachodzie Niemiec pozostaly bardzo szczuple sily, wiec predzej spodziewalbym
      sie innego scenariusza. Francuzi (gdyby mieli ducha walki) zajeliby wiekszosc
      terytorium Niemiec ustawiajac Whrmacht w bardzo dziwnej pozycji... Niemcy
      musieliby myslec o obronie wlasnego terytorium, ale w tym momencie byloby juz
      po herbacie. Wobec kleski Niemiec ZSRR nie wkroczylby do Polski. Dalej byloby
      tak: Na Niemcy spadlaby podobnie jak po pierwszej wojnie swiatowej lawina
      represji, reparacji, ograniczen zborej itd., a po jakims czasie na tej biedzie
      znowu wyrolby jakis Hitler. I zabawa od nowa. No chyba, ze juz wtedy
      wymyslonoby to co zrobiono po wojnie - denazyfikacje, odbudowe i asymilacje.
      • Gość: jarek Francja ruszyła w 1939 na Niemcy. IP: *.fastres.net 28.05.03, 09:59
        I bardzo szybko zajela tez kawalek (Niemcy siewycofali bez walki) , ale ich dowodcy naczelni kazali im sie wycofac spowrotem do Francji.
        • byt Re: Francja ruszyła w 1939 na Niemcy. 28.05.03, 16:16
          Francuzi nie mieli dostatecznej motywacji do prowadzenia wojny. Kiedy premier
          Daladier, wracając po podpisaniu układu w Monachium, wylądował na lotnisku w
          Paryżu, sądził, że oczekujący tłum go zlinczuje. Tymczasem spotkały go owacje.
          Francuzi nie byli gotowi do wojny przede wszystkim z dwóch powodów:
          - duży upływ krwi w I wojnie światowej
          - wpływ propagandy komunistycznej.
          O tej ostatniej pisał Kisiel. Był w sierpniu 1939 w Paryżu. W knajpie dla
          kierowców głośno udowadniał nieuchronność wojny i konieczność wspólnej walki z
          Niemcami. Spotkał się z wrogością, że musiał się salwować ucieczką. Francuz
          jest też autorem hasła: Czy warto umierać za Gdańsk?
    • Gość: barnaba Re: Gdyby Francja ruszyła w 1939? IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 28.05.03, 16:12
      Myślę, że realny scenariusz wyglądałby tak:
      Francuzi wkraczają nie napotykając w pierwszych dniach większego oporu. Zmusza
      to do przerzucenia części sił niemieckich na zachód (na początku lotnictwa), co
      znacznie odciąża front polski. Stabilizuje się mniej więcej 7 IX- być może
      dochodzi do klęski północnego zgrupowania armii "Prusy", ale to wszystko.

      ZSRR nie wkracza (Stalin wie, że Armia Czerwona nie jest w pełni przygotowana
      do wojny- dlatego też w 1939r. czekal aż do 17 IX). Wykorzystując wojnę na
      zachodzie zajmuje kraje bałtyckie, a być może i Finlandię.

      Dalszy scenariusz mógłby wyglądać tak: wojska francusko-brytyjskie utykają na
      zachodzie, niemieckie na wschodzie i mamy powtórkę z I wojny światowej. Cieszy
      się ZSRR, który po zakończeniu walk byłby nietknięty przez działania wojenne.

      pozdrawiam
      • dreaded88 Cieszy się? 28.05.03, 16:42
        1. Nie zbiera doświadczeń wojennych, pozostając najprawdopodobniej na poziomie
        zaprezentowanym w Finlandii 1939/40.
        2. Nie dostaje w wyniku wojny transferu technologii anglosaskiej i niemieckiej
        (silniki tłokowe wielkiej mocy, silniki i samoloty odrzutowe, pociski
        rakietowe).
        3. Nie zdobywa pozycji strategicznej w Europie i Azji.
        4. Sympatia świata jest sporo mniejsza, ogranicza się do grupy najbardziej
        zatwardziałych komunistów, co poniekąd ogranicza możliwości działalności
        agenturalnej.
        W tej sytuacji, jeśliby Stalin nie spróbował zrealizować planu uderzenia na
        cały Zachód zajęty sobą, po wojnie Sowiet pozostałby potęgą regionalną a nie
        supermocarstwem.
        • Gość: barnaba Re: Cieszy się? IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 28.05.03, 17:07
          dreaded88 napisał:

          > 1. Nie zbiera doświadczeń wojennych, pozostając najprawdopodobniej na
          poziomie
          > zaprezentowanym w Finlandii 1939/40.

          Wyższym. W Finlandii walczyła armia o bardzo niskim morale, z kadrą oficerską
          zdziesiątkowaną czystkami.

          > 2. Nie dostaje w wyniku wojny transferu technologii anglosaskiej i
          niemieckiej
          > (silniki tłokowe wielkiej mocy, silniki i samoloty odrzutowe, pociski
          > rakietowe).
          > 3. Nie zdobywa pozycji strategicznej w Europie i Azji.

          Zdobywa- choćby dlatego, że może spokojnie rozbudowywać armię- szkoloną zresztą
          do ataku. W Europie nie mogą z ZSRR rywalizować wykrwawione Francja, Anglia i
          Niemcy, a USA prawdopodobnie pozostają w izolacji.

          > 4. Sympatia świata jest sporo mniejsza, ogranicza się do grupy najbardziej
          > zatwardziałych komunistów, co poniekąd ogranicza możliwości działalności
          > agenturalnej.

          Największy wzrost nastrojów rewolucyjnych nastąpił właśnie po I wojnie
          światowej.

          > W tej sytuacji, jeśliby Stalin nie spróbował zrealizować planu uderzenia na
          > cały Zachód zajęty sobą, po wojnie Sowiet pozostałby potęgą regionalną a nie
          > supermocarstwem.

          Zostałby mocarstwem na skalę europejską. Ponadto nie wykluczam, że Armia
          Czerwona spróbowałaby marszu na powojenną Europę, zwłaszcza, jeśli wzrost
          nastrojów rewolucyjnych byłby taki jak po I wojnie światowej.

          Poza tym historia pokazuje, że na długotrwałych wojnach najbardziej zyskiwali
          sąsiedzi państw walczących.

          pozdrawiam
          • Gość: dzidek Re: Cieszy się? IP: 80.48.38.* 29.05.03, 11:49
            Cześć, nareszcie ciekawa i rzeczowa dyskusja.
            Moim zdaniem Sowieci nie wzmocniliby się po oczywistej przegranej Niemiec bo
            brakło by zachodniej tachniki, którą uzyskali w ramach wielkiej koalicji.
            Nie mogli by też za bardzo liczyć na europejskich komunistów, bo przecież ci
            zdrajcy wzrośli w siłę dopiero na fali zwycięzstwa Stalina w 1945, wcześniejsze
            pokolenie działaczy sam Stalin wykończył w ramach czystek.
            Jeśli wojna potrwała by z pół roku to my byśmy na tym bardzo dużo zyskali
            dzięki dozbrojeniu lotnictwa - pierwsze spitfire'y już płynęły do Konstancy.
            Innym bardzo ciekawym problemem jest, jak potoczyły by się dzieje konfliktu
            Japonia - USA.
            A w ogóle najlepiej było słuchać Piłsudskiego i pójść na Berlin w 1933 lub
            1934. wtedy obyło by się bez łaski Francuzów, była to ostatnia zaprzepaszczona
            okazja...
            • dreaded88 Re: Cieszy się? 29.05.03, 18:19
              Spitfire płynął cały jeden, jeśli chodzi o ścisłość.
              Pytanie, jak gospodarka polska z przemysłem zbrojeniowym na czele zniosłaby
              długotrwałą wojnę, przy prawdopodobnym odcięciu od wielu surowców (rudy żelaza,
              manganu, wanadu, kauczuk, paliwa itp.).
              Konflikt USA-Japonia uległby zapewne inhibicji z uwagi na brak momentu
              upadku/osłabienia metropolii kolonialnych, samuraje na pewno by się nie rzucali
              na wariata na Anglosasów, Francuzów i Holendrów, nie wiem co musiałby Roosvelt
              wykombinować, żeby ich sprowokować. Może spróbowaliby ponownie szczęścia w
              bitkach z ZSRS, a najpewniej zajęliby się głównie Chinami.
              • Gość: bridge1(dzidek) Re: Cieszy się? IP: 80.48.38.* 30.05.03, 15:39
                Miałem na myśli wojnę co najwyżej półroczną, bo tyle Niemcy by może wytrzymali.
                Jeśli chodzi o dostawy dla naszego lotnictwa myśliwskiego, wystarczyłoby w tym
                okresie 250 spitfire'ów by zapewnić panowanie w powietrzu na froncie polskim,
                tylu zresztą było do dyspozycji pilotów. Co do Pacyfiku - nie wierzę w teorie,
                że ta wojna byłaby potrzebna Rooselveltowi, gdyby nie było wojny w Europie.
                Japończycy już Chinami się zajmowali, Amerykanie też tam już ćwiczyli swoich
                lotników i marines - pewnie taka ograniczona wojna w Chinach potrwała by aż do
                wynalezienia bomby atomowej, czyli w tych hipotetycznych realiach z 15 lat.
                A kto by tę bombę wynalazł pierwszy, tak na spokojnie, bez noża na gardle ....
                • dreaded88 Re: Cieszy się? 30.05.03, 15:59
                  250 Spitfire'ów byśmy za cholerę nie dostali, RAF Anglicy darzyli chyba
                  większym sentymentem niż lotnictwo polskie... Morane'y, trochę Hurricane'ów, CR-
                  714, może odrobina D.520 - to wszystko, na co można by było liczyć.
                  Pacyfik - to temat na osobny wątek.
              • Gość: barnaba Re: Cieszy się? IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 31.05.03, 18:27
                dreaded88 napisał:

                > Pytanie, jak gospodarka polska z przemysłem zbrojeniowym na czele zniosłaby
                > długotrwałą wojnę, przy prawdopodobnym odcięciu od wielu surowców (rudy
                żelaza,
                >
                > manganu, wanadu, kauczuk, paliwa itp.).

                Odcięcie nie jest takie pewne. Przy zaangażowaniu w wojnę mocarstw zachodnich,
                Rumunia najprawdopodobniej nie upierałaby się przy neutralności. Wystąpienie
                zbrojne wprawdzie jest wątpliwe, ale zgodę na tranzyt rząd rumuński
                prawdopodobnie by wydał.

                pozdrawiam
                • dreaded88 Pytanko 02.06.03, 18:43
                  A jak było z wydolnością rumuńskich kolei itp.? Droga morska, przez Bałtyk była
                  chyba jednak lepsza...
                  Czyli może nie odcięcie, ale ograniczenie.
                  • Gość: barnaba Zgoda (n/t) IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 02.06.03, 18:53
                    • Gość: ERYK c IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 21:01
                      kiedys ogladałem taką inscenizacje
                      historyczna w polskiej telewizji
                      o czasach okolo 1936 roku.
                      Jednak nie moge w tej chwili
                      przypomniec sobie tytulu tego
                      filmu,

                      Sytuacja przedstawiala okres
                      dyplomacji europejskiej w tym czasie
                      w swietle rodzacej sie potegi
                      nazistowskiej w Niemczech.
                      Pokazano tam rozmowy pomiedzy
                      Francuzami, Brytyjczykami, Niemcami,
                      Polakami.

                      Chodzilo o to ze Francuzi nie wiedzieli
                      jak zachowac sie w stosunku do Niemiec.
                      Pytali sie Anglikow o zdanie w sprawie
                      interwencji razem z Polakami w Niemczech.
                      Wszystko skonczylo sie na tym ze
                      chcieli raczej dogadac sie z Hitlerem,
                      oraz zostawic Polske samej sobie.
                      Pojawilo sie tam taki zdanie:
                      "niech Niemcy wyładują swoje
                      kompleksy na wschodzie"
                      Chodzilo oczywiscie o poczucie
                      upokorzenia Niemców po I WŚ.
                      Cala sprawa wogole stala
                      sie "słyszalna" po wojnie.

                      W moim rozumieniu to Anglicy nas
                      wystawili nie w chwili wybuchu
                      II WŚ ale kilka lat wcześniej.
                      Oczywiście nigdy sie do tego nie
                      przyznaja ale znajac ich sławe
                      w intrygach politycznych to jestem
                      tego pewien w 99%
                      Myśle ze jest to okropne bo
                      pokzauje jak w dyplomacji rozjeżdza
                      sie słabszych.

                      pozdr
      • Gość: Francuz Czasy zmianaly ;;; IP: *.w193-249.abo.wanadoo.fr 07.06.03, 11:30
        Wijna sie konczyla juz 50 temu i Niemcy sa nasze sojuzniki
        (i - pociesznie - wasy tez - Ha Ha)i wrog jest indzej i nie na wchodzie

        Ile czasu bedzie potrzebowal aby wlozyc to w wasz twardy disk.

        Wiadamo ze polacy sa oparcy ...
        • Gość: zwiadowca Re: Czasy zmianaly ;;; IP: 141.18.4.* 10.06.03, 08:20
          OOOOO!!! Pojawil sie nasz niesympatyczny kretynek z domeny *.wanadoo.fr Taka
          wielka szkoda, ze zapomnialem po wyzwoleniu Iraku spytac tego becwala co mysli
          (o ile potrafi)... Ale on uciekl stad wstydliwie.

          WON!!!
          • Gość: Er Re: Czasy zmianaly ;;; IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.03, 10:25
            Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

            > OOOOO!!! Pojawil sie nasz niesympatyczny kretynek z domeny *.wanadoo.fr Taka
            > wielka szkoda, ze zapomnialem po wyzwoleniu Iraku spytac tego becwala co
            mysli
            > (o ile potrafi)... Ale on uciekl stad wstydliwie.
            >
            > WON!!!

            Mógłbyś być bardziej grzeczny. "Kretynek" ma rację - czasy się zmieniły, tyle
            tylko, że nie zauważył (być może z powodu słabej znajomości j. polskiego), że
            dyskusja ma charakter "political fiction" i tyle samo ma wspólnego z
            rzeczywistością.
    • windows3.1 mielibyśmy szansę 10.06.03, 11:43
      Zakładam, że Francja ruszyłaby naprawdę, a nie prowadziła na pół gwizdka
      niezdecydowane ataki, rozrywana debatami politycznymi i wahająca się między
      separatystycznym pokojem a zajęciem Saary. W takiej sytuacji... w takiej
      sytuacji myślę, że różnie mogłoby być.

      Załóżmy, że zgodnie ze swoimi zobowiązaniami sojuszniczymi armia francuska
      podejmuje akcje ofensywne w 3. dniu mobilizacji (czyli, o ile się nie mylę, 3
      września). Ponieważ niemiecka granica zachodnia jest praktycznie nie broniona,
      Francuzi posuwają się w takim tempie, jakby ruszyła przewidziana dopiero na 15.
      dzień mobilizacji ich wielka ofensywa. Prędkość francuskiego pochodu jest w
      najgorszym wypadku równa tempu marszu francuskiego piechura, bo o walkach nie
      ma praktycznie mowy: Akwizgran pada tego samego dnia, Essen, Kolonia,
      Koblencja, Mannheim i całe zagłębie Ruhry w 2 dniu ofensywy czyli tak około 5-6
      września. Francuzi osiągają Frankfurt i Stuttgart w 3. dniu ofensywy.

      Co wtedy? Myślę, że Adolf załamałby się psychicznie, a nawet gdyby nie, to i
      tak w ciągu godzin a najwyżej dni poszedłby w odstawkę. Nowy kanclerz (pewnie
      ktoś z pierwszych szeregów NSDAP) poprosiłby o zawieszenie broni (obustronne
      lub jednostronne, ale Francja wymusiłaby obustronne). Ale idźmy dalej i
      załóżmy, że Adolf tylko pogłaskał Blondi i splunął z pogardą w kąt, po czym
      zabrał się za wojnę na dwa fronty, a aparat partyjny, wojskowy, administracyjny
      i bezpieczniacki strzelił obcasami. Co wtedy?

      Kończy się pierwszy tydzień wojny polskiej. Rydz wydał już rozkaz wycofania na
      linię Narwii, Wisły i Sanu, ale Niemcy przekraczają już Narew i zaraz zaczną
      przeć na Białystok, rozbijają właśnie armię Rómmla, otwierają sobie drogę na
      Warszawę i oskrzydlają Łódź, wkraczają na kielecczyznę, przekraczają Wisłok i
      zbliżają się do Sanu. OKW w pospiechu rozpoczyna jednak wyjmowanie dywizji z
      frontu, plany strategiczne można wyrzucić w polskie błoto, grupy armii stają
      się armiami a korpusy dywizjami. Myślę że w tych warunkach powstanie w miarę
      stabilnej linii frontu na Bugu, Wiśle (z przedmościem warszawskim) i Sanie
      byłoby całkiem realne; zakładam, że armiom „Poznań”, „Modlin”, „Karpaty”
      udałoby się wycofać za rzeki, być może również częściom armii „Pomorze”, „Łódź”
      i „Kraków”. Przy szybkiej mobilizacji w Niemczech oraz słabości francuskiej
      armii fakt że po pierwszych bitwach na zachodzie front mógłby ustabilizować się
      w poprzek Hanoweru, Hesji i Bawarii.

      Czy Sowiety by wkroczyły? Nie sądzę. Jak już było powiedziane, Stalin po to
      czekał do 17 września żeby mieć pewność, że idzie na gotowe. Czekałby dalej i
      zacierał ręcę patrząc, jak kapitaliści podrzynają sobie gardła – na to przecież
      grał zawierając w sierpniu pakt z Hitlerem; wkrótce na Kremlu przyjmowałby
      Niemców i Anglo-francuzów obiecujących złote góry. Zgadzam się z barnabą i nie
      zgadzam z dreaded88, że dla Ziutka Słoneczko to byłaby wymarzona sytuacja.
    • Gość: Lechu Re: Gdyby Francja ruszyła w 1939? IP: *.dip.t-dialin.net 10.06.03, 13:54
      ...to dostałaby takiego samego, albo jeszcze większego łupnia.
      Polski już dawno by nie było (no, Hubal jeszcze by był), kiedy nastawiona wyłącznie na defensywę armia francuska skończyłaby koncentrację na pozycjach wyjściowych, na której koniec Niemcy nie czekaliby bezczynnie.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka