mister1
18.10.07, 13:05
Podczas I wojny sw. Stanisław Skarżyński został ranny w kolano.
Lekarze zawyrokowali - noga będzie sztywna. Nie mógł się z tym
pogodzić. Zdecydował się na operację - jedną, drugą, trzecią. Po
każdej musiał leżeć miesiącami, walczyć z trudnym do zniesienia
bólem. Dopiero ósma operacja (!) dała pomyślne wyniki.
Skarżyński chciał wrócić do wojska, a do tego - być w lotnictwie. Po
wielu miesiącach starań i mimo licznych odmów dostał się jednak do
szkoły pilotów. Jak wszyscy uczniowie wykonywał prace i ćwiczenia na
lotnisku, nie przyznając się, że każdy krok jest dla niego ogromnym
wysiłkiem.
W 1931 roku pilot Stanisław Skarżyński przeleciał wraz z A.
Markiewiczem na polskim samolocie PZL Ł-2 dookoła Afryki, pokonując
25 050 km. W maju 1933 roku wystartował z Warszawy do Północnej
Afryki na polskim jednomiejscowym samolocie RWD-5bis, którego masa
bez pilota i paliwa wynosiła niecałe 450 kg. Następnie z zachodnich
wybrzeży Afryki (St. Louis w Senegalu) wystartował do "skoku przez
Atlantyk", Francuzi z obsługi lotniska byli przerażeni, że
Skarżyński leci w takiej łupince... i do tego bez radia, spadochronu
i łodzi gumowej. Po ponad 20 godzinach lotu, pełnych zmagań ze
zmęczeniem i przeleceniu 3582 km, wylądował 8 maja 1933 roku w
Maceio w Brazylii w Ameryce Południowej.
Kierownik lotniska z początku nie uwierzył, że samolot który
właśnie wylądował, przyleciał z Afryki. Dopiero po chwili, gdy
sprawdził, że samolot o znakach SP-AJU miał przelecieć Atlantyk,
pogratulował pilotowi. Przyznał się, że nie mogło mu się zmieścić w
głowie, aby tak mały samolot mógł pokonać taką trasę. Warto dodać,
że RWD-5bis jest najmniejszym samolotem, jaki kiedykolwiek
przeleciał Atlantyk.
Skarżyński był pierwszym Polakiem, który dokonał "skoku przez
Atlantyk". Swym przelotem ustanowił międzynarodowy rekord
odległości. Za wyczyn ten otrzymał od Międzynarodowej Federacji
Lotniczej Medal Bleriota przyznawany za duże osiągnięcia w
dziedzinie lotnictwa.
W czasie II wojny światowej Stanisław Skarżyński był komendantem
szkoły lotniczej w Anglii, a następnie pilotem w polskim 305.
Dywizjonie Bombowym. W czasie powrotu z lotu bojowego nad Niemcy, 26
czerwca 1942 roku samolot Wellington został zestrzelony i wodował na
Morzu Północnym. Cała załoga uratowała się w nadmuchiwanej łodzi
gumowej. Skarżyński zginął porwany przez fale wzburzonego morza.