niewygodny
07.04.08, 10:16
Z góry uprzedzam - jestem laikiem militarnym (choć nie pacyfistą),
całe moje wojskowe doświadczenie sprowadza się do "strzelania do
szkopów" w dziedziństwie gdy bawiliśmy się w "4 pancernych"
obejrzenia od casu do czasu jakiegoś filmu i poczytwania tego forum.
Temat więc może być nieco idiotyczny ale nie zabijajcie od razu ;)
Do rzeczy:
Otóż właśnie wróciłem z integracji firmowej gdzie głównym punktem
były zawody paint-ballu.
Gdyby to były prawdziwe kule nikt nie wyszedł by z tej jatki żywy.
I tak sobie myśle, jeżeli taka żelowa kulka wystrzeliwana z karabinu
którego celność jest bardzo średnia, a prędkość i zasięg kuli
całkiem nieszkodliwa, czyni takie "spustoszenia" - mam na myśli
bardzo częste jednak docieranie do celu - to jak to możliwe że
ktokolwiek przeżywa jakąkolwiek realną wojnę ??
Nawet jeżeli używałoby się w niej tylko karabinów maszynowych (nie
wspomnę już o wszystko - z punktu wiodzenia laika - rozpirzających
bombach, garanatch i pociskach artyleryjskich)
Może mam coś z wyobraźnią, albo wiedzą techniczną i wybaczie jeśli
ten temat jest bardziej na forum "harcerstwo" ale tak się
zastanawiam i szczerze mówiąc lekko się przeraziłem ;)
Po tym doświadczeniu zaczynam podejtrzewać, że wojnę przeżywają
tylko wielcy szczęściarze albo "dekownicy" ;)