Dodaj do ulubionych

"Powstańcy z Getta walczyli o honor"

15.04.08, 16:27
Sława!
www.rp.pl/artykul/121050.html
"Powstańcy z Getta walczyli o honor"
EB 15-04-2008, ostatnia aktualizacja 15-04-2008 14:50

Apelem poległych, odmówieniem kadiszu i modlitwy ekumenicznej za zmarłych oraz
odśpiewaniem psalmu "El Malle Rachamim" uczczono pamięć poległych w powstaniu
w Getcie Warszawskim. Uroczystości 65. rocznicy wybuchu powstania odbywają się
pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie.
autor zdjęcia: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Uroczystości pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie
autor zdjęcia: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Uroczystości pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie
+zobacz więcej

* Tutaj odpocznij...
* Marek Edelman odznaczony Legią Honorową

Modlitwę ekumeniczną za zmarłych odmówiło trzech ordynariuszy polowych WP:
biskup polowy WP gen. dyw. Tadeusz Płoski, ewangelicki biskup polowy gen.
Ryszard Borski oraz prawosławny biskup polowy gen. Miron Chodakowski.

Jako wyraz hołdu dla poległych w powstaniu w Getcie Warszawskim złożono wieńce
od powstańców Getta Warszawskiego, prezydentów Polski Lecha Kaczyńskiego i
Izraela Szimona Peresa, od Sejmu i Senatu RP, rządu RP, korpusu
Dyplomatycznego, Wojska Polskiego, Wojewody Mazowieckiego, władz Warszawy,
organizacji żydowskich i kombatanckich, prezydentów miast polskich i merów
miast europejskich, od uczniów polskich i izraelskich.

Walczyli o honor

- Żołnierze warszawskiego Getta nie walczyli o zwycięstwo, walczyli o honor.
Podjęli walkę w warunkach beznadziejnych, walczyli z wyjątkowym bohaterstwem -
mówił prezydent Lech Kaczyński.

W imieniu swoim i Polaków prezydent złożył "pokłon" żołnierzom Warszawskiego
Getta.

- Powstanie w Getcie upadło, mimo prób pomocy ze strony polskiego podziemia.
Ocaleli żołnierze walczyli niejednokrotnie dalej, walczyli również w Powstaniu
Warszawskim, ale pamięć po nich pozostanie w nas za zawsze - podkreślił Kaczyński.

- Choć powtórzenie holokaustu wydaje się niemożliwe, to musimy to być czujni -
ostrzegał prezydent. - Czas zagłady, czas holokaustu jest dzisiaj odległy o
dwa pokolenia, ale także i dzisiaj nie możemy zapomnieć o tym, co zdarzyło się
wtedy - powiedział prezydent.

Prezydent przypomniał, że w 1948 roku powstało państwo Izrael. - Dokonał się
akt dziejowej sprawiedliwości - oświadczył.

Peres: pokój to nasza zemsta

- Pragniemy zemsty, ale innego rodzaju. Po zagładzie i wojnach my pragniemy
pokoju. To jest nasza zemsta - powiedział prezydent Izraela Szimon Peres.

- Powstało Żydowskie Państwo, przodujące w świecie w rolnictwie, medycynie i
nowoczesnych technologiach - to jest nasza zemsta - podkreślił.

Metaforyczną zemstą, według Peresa, było również to, że gdy Izrael był
"atakowany przez sąsiadów 7 razy w ciągu 60 lat, nie został pokonany".

Jak podkreślił, "pragnienie pokoju po zagładzie i wojnach jest zemstą synów
światła nad synami mroku".

- Straciliśmy w powstaniu naszych najlepszych synów i córki, ale ich światłość
rozniesie się w przyszłości jak promień odwagi nie z tego świata - mówił.

Prezydent przypomniał, że większość powstańców getta zginęła, przegrali walkę.
Ale - jego zdaniem - z punktu widzenia historii jeszcze nie było takiego
zwycięstwa.

- Współczesne Niemcy zastanawiają się jak zmierzyć się z pamięcią o czynach
jej ówczesnych synów. My widzimy w historycznych bojownikach getta historyczne
bohaterstwo, przewyższające każdą legendę, które nasze dzieci będą nosić z
dumą w sercach - podkreślił Peres.

Muzeum Historii Żydów Polskich

Prezydenci Polski i Izraela, Lech Kaczyński i Szimon Peres, obejrzeli miejsce
w pobliżu Pomnika Bohaterów Getta w Warszawie, gdzie powstanie Muzeum Historii
Żydów Polskich.

Zgodnie z planami, będzie miało ok. 4 tys. m. kw. Na górnym poziomie będą
m.in. sala kinowa i konferencyjne, pomieszczenia centrum edukacyjnego oraz
wystawy okresowe. Stała ekspozycja ma zająć dolną, podziemną kondygnację.
Autorem koncepcji placówki jest fiński architekt Rainer Mahlamaki.

Koncepcja Muzeum Historii Żydów Polskich narodziła się 10 lat temu; w 2005 r.
muzeum formalnie powstało. Główne prace budowlane odbędą się w 2008 i 2009 r.
Stała ekspozycja ma zostać otwarta w 2010 roku.

26 czerwca 2007 r. w obecności prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego oraz
byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera odbyło się uroczyste
wmurowanie aktu erekcyjnego Muzeum Historii Żydów Polskich.

19 kwietnia 1943

Powstanie w Getcie Warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 r., było próbą
powstrzymania ostatecznej likwidacji getta przez Niemców. W walkach wzięło
udział ok. tysiąca słabo uzbrojonych powstańców. Niemcy przeciwstawili im
ponad 2 tys. żołnierzy Wehrmachtu, SS oraz pomocniczych oddziałów ukraińskich,
litewskich i łotewskich. Użyto pojazdów opancerzonych, artylerii, a także
lotnictwa.

Powstańcy walczyli do 16 maja. Tego dnia gen. SS Juergen Stroop ogłosił koniec
akcji pacyfikacyjnej i na znak zwycięstwa rozkazał wysadzić Wielką Synagogę na
Tłomackiem. Według raportów gen. Stroopa, od 20 kwietnia do 16 maja 1943 roku
w wykrytych i zlikwidowanych bunkrach znajdowało się ponad 56 tys. Żydów.
Około 6 tys. zginęło na miejscu w walce, na skutek pożarów lub zaczadzenia. 7
tys. Żydów zamordowano na terenie getta, tyle samo wysłano do Treblinki.
Pozostała grupa ok. 36 tys. została wysłana do innych obozów, głównie do
Auschwitz i Majdanka.
Źródło : PAP


Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Cisnie sie analogia 15.04.08, 16:29
      Sława!
      Z poźniejszym o rok juz "aryjskim" Powstaniem.


      W nim szanse byly bardzo nikłe, nawet na granicy podobnej beznadziejnosci jak w
      Getcie.

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • mosze_zblisko_daleka Slawa I Honor Polakom. 15.04.08, 23:09
        Wiemy i pamietamy tez jak w Polskim Powstaniu zginelo okolo 300,000 ludzi i
        bojownikow o wolnosc. Tylko swiat cos zawodzil i zapomial...
        • psychomaszyna Re: Slawa I Honor Polakom. 16.04.08, 14:08
          Mosze - wielkie dzieki za dobre slowa.

          Niech w naszej pamieci pozostanie heroizm powstańców w gettcie.
          • ignorant11 Re: Slawa I Honor Polakom. 16.04.08, 14:47
            psychomaszyna napisał:

            > Mosze - wielkie dzieki za dobre slowa.
            >
            > Niech w naszej pamieci pozostanie heroizm powstańców w gettcie.


            Sława!

            Mysle,że nie musimy sobie wzajemnie dziekowac za pamiec o wspolonej historii.

            W watku o wspołpracy z Izraelem napisałem o badaniach tego wspolnego dziedzictwa
            i pomysł kierowałem nie tylko do kól oficjalnych ale równiez do diaspory aby
            były one zywsze.

            Warto tez sprostowac liczbe ofiar, bo mocno ja zawyzyłes.

            Wspłoczesni historycy mówia o ok 15O tys.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
        • odyn06 Re: Slawa I Honor Polakom. 17.04.08, 14:15
          Mosze. Od niepamiętnych czasów rozpoczynano powstania, aby wygrać i
          przeżyć. Powstańcy w gettcie warszawskim rozpoczęli powstanie, aby
          umrzeć godnie z bronia w ręku, bo wygrać nie mogli. Tym większy jest
          szacunek dla ich heroizmu, odwagi i męki.
          Przedwczoraj polska TV pokazywała z Warszawy uroczystości "na żywo".
          Był tam i ceremoniał, łzy starszych ludzi, Legia Honorowa dla
          Edelmana przejmujący kadisz Malowanego przed pomnikiem przeklinający
          oprawców oraz widok młodych żołnierzy IDF z kwiatami i lampkami pod
          pomnikiem.
          W takich momentach jesteśmy sobie bliżsi, bo jednoczy nas tragiczny
          w przeszłości los.
          Wieczorem w TV wasza Orkiestra Symfoniczna pod dyrekcją Mechty
          wykonała 3. Symfonię Beethovena która jest "łzą i modlitwą do
          cieniów.."
          Szalom
    • windows3.1 ale pod jaką flagą? 16.04.08, 14:04
      pytałem o to dwa lata temu, rok temu, to zapytam i teraz.

      Jak wiadomo z przekazów, Atleci Śmierci wywiesili dwie flagi: polską
      i żydowską. Co do polskiej sprawa jasna. Ale czy ktoś wie, jak
      wyglądała owa "flaga żydowska"?
      • azyata Podobno 16.04.08, 14:23
        Nie było zadnych flag, tylko taka legenda.

        Bodaj czy nie tak twierdził Edelman w "Zdążyć przed Panem Bogiem".

        Natomiast jeśli była żydowska, to podobna do dzisiejszej
        izraelskiej. Która wzoruje się na tej fladze z Getta, albo na opasce
        noszonej przez Żydów w Getcie.

        pzdr
        • ignorant11 Re: Podobno 16.04.08, 14:50
          azyata napisał:

          > Nie było zadnych flag, tylko taka legenda.
          >
          > Bodaj czy nie tak twierdził Edelman w "Zdążyć przed Panem Bogiem".
          >
          > Natomiast jeśli była żydowska, to podobna do dzisiejszej
          > izraelskiej. Która wzoruje się na tej fladze z Getta, albo na opasce
          > noszonej przez Żydów w Getcie.
          >
          > pzdr


          Sława!

          Zatem flaga Izraelska ma polskie pochodzenie????

          A nie jest flaga jakos zwiazana z ruchem syjonistycznym?


          Przy okazji kiedys znalazłem materiały o kwestionowaniu zyciorysu Marka Edelmana
          i chyba wypływało ze żródel zydowskich...

          Czy coś wiecej na ten temat?

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • al9 ignorant co przy okazji sugerujesz???? 16.04.08, 16:07
            Przy okazji kiedys znalazłem materiały o kwestionowaniu zyciorysu
            Marka Edelmana
            i chyba wypływało ze żródel zydowskich...

            Czy coś wiecej na ten temat?
            --------------
            był agentem gestapo?

            skoro na publicznym forum "zadajesz pytania" , to prosze o więcej
            rewelacji...
            al
            • ignorant11 Re: ignorant co przy okazji sugerujesz???? 17.04.08, 01:10
              al9 napisał:

              > Przy okazji kiedys znalazłem materiały o kwestionowaniu zyciorysu
              > Marka Edelmana
              > i chyba wypływało ze żródel zydowskich...
              >
              > Czy coś wiecej na ten temat?
              > --------------
              > był agentem gestapo?
              >
              > skoro na publicznym forum "zadajesz pytania" , to prosze o więcej
              > rewelacji...
              > al


              Sława!

              Moze nie az tak ostro, ale ze jego rola jest przeceniana...

              Oczywiscie nie chce odbrązawiac, szukam prawdy.



              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
        • azyata Lepiej sprawdzić 16.04.08, 14:53
          Okazuje się, że flaga syjonistyczna (gwiazda Dawida na tałesie)
          powstała pod koniec XIX wieku. Zatem taka flaga mogłaby powiewać nad
          Gettem.

          pzdr
          • ignorant11 Re: Lepiej sprawdzić 16.04.08, 15:10
            azyata napisał:

            > Okazuje się, że flaga syjonistyczna (gwiazda Dawida na tałesie)
            > powstała pod koniec XIX wieku. Zatem taka flaga mogłaby powiewać nad
            > Gettem.
            >
            > pzdr


            Sława!

            Tak to właśnie sobie wyobrażałem,ze dla Getta nie tworzyli nowej flagi.


            A opaska hitlerowska dla Zydów tez inspirowana syjonistyczna symbolika?

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
        • wladca_pierscienii Re: Flaga polska i żydowska w getcie warszawskim 17.04.08, 12:11
          azyata napisał:

          > Nie było zadnych flag, tylko taka legenda.
          >
          > Bodaj czy nie tak twierdził Edelman w "Zdążyć przed Panem Bogiem".
          >
          >

          te flagi wywiesił ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy)
          pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowski_Zwi%C4%85zek_Wojskowy
          zaś Marek Edelman to ŻOB (Żydowska Organizacja Bojowa)
          pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowska_Organizacja_Bojowa

          ŻZW był prawicowy
          ŻOB była lewicowa
          dlatego te organizacje się nie lubiły
          w powstaniu walczyły osobno
          i NIE miały wspólnego dowództwa
          więc "Marek Edelman - ostatni dowódca Powstania w Getcie
          Warszawskim" to kłamstwo - on był ostatnim dowódcą ŻOB

          jak komuniści przez kilkadziesiąt lat rządzili Polską to preferowali
          lewicowy ŻOB


          Marek Edelman się do tego przyzwyczaił,
          dziennikarze też się przyzwyczaili
          • ignorant11 Re: Flaga polska i żydowska w getcie warszawskim 17.04.08, 13:40
            wladca_pierscienii napisał:

            > azyata napisał:
            >
            > > Nie było zadnych flag, tylko taka legenda.
            > >
            > > Bodaj czy nie tak twierdził Edelman w "Zdążyć przed Panem Bogiem".
            > >
            > >
            >
            > te flagi wywiesił ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy)
            > pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowski_Zwi%C4%85zek_Wojskowy
            > zaś Marek Edelman to ŻOB (Żydowska Organizacja Bojowa)
            > pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowska_Organizacja_Bojowa
            >
            > ŻZW był prawicowy
            > ŻOB była lewicowa
            > dlatego te organizacje się nie lubiły
            > w powstaniu walczyły osobno
            > i NIE miały wspólnego dowództwa
            > więc "Marek Edelman - ostatni dowódca Powstania w Getcie
            > Warszawskim" to kłamstwo - on był ostatnim dowódcą ŻOB
            >
            > jak komuniści przez kilkadziesiąt lat rządzili Polską to preferowali
            > lewicowy ŻOB
            >
            >
            > Marek Edelman się do tego przyzwyczaił,
            > dziennikarze też się przyzwyczaili


            Sława!

            NO właśnie miałem na mysli te kontrowersje.

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
      • panzerviii Re: ale pod jaką flagą? 16.04.08, 15:55
        w Wyborczej w wydaniu papierowym był wczoraj dodatek o powstaniu.
        Tam napisano, że "flaga zydowska" była biało niebieska. nie pisano
        nic o Gwieździe Dawida. sadze, ze poprostu zamiast czerwonego paska
        był niebieski.
        • mosze_zblisko_daleka Brygada Zydowska 2 WS... 17.04.08, 08:13
          Tutaj jest link o brygadzie i byla tez flaga.

          pl.wikipedia.org/wiki/Brygada_%C5%BBydowska_(1944-1946)
          en.wikipedia.org/wiki/Jewish_Brigade
          www.olinfilms.com/brigade/
          home.sandiego.edu/~woods-05/jewish_brigade.html
          • mosze_zblisko_daleka Re: Brygada Zydowska 2 WS... 17.04.08, 08:17
            jeszcze kilka:

            www.izrael.badacz.org/historia/syjonizm6.html
            www.dws.xip.pl/td/Dolina_Padu_1.html
            • windows3.1 dzięki za linki, ale jaka była ta flaga? 17.04.08, 10:28
              na podanych linkach jest ikonografia związana z żydowskimi
              jednostkami służącymi w wojskach alianckich, ale jak wyglądała flaga
              wywieszona (wywieszana?) przez Maccabi Muranów?

              Swoją drogą sugestia, że nie było żadnych flag i to tylko legenda,
              wydaje mi się prawdopodobna. Trudno mi sobie wyobrazić gdzie i jak
              mieliby te flagi wywieszać. Żeby pomóc zawodnikom Borussi Warschau w
              znalezieniu właściwej uliczki?
              • mosze_zblisko_daleka Alicja Kaczynska, polska pisarka... 17.04.08, 17:19
                Opisala pamietnik gen. Stroopa, ktory prowadzil operacje zaglady
                Getta i powstania opisuje tutaj...

                Only scant documentation is available regarding the fighting in the
                following days and weeks. Dr.Yosef Kermish, at the time head of the
                Yad Vashem archives, wrote in 1965 in his preface to a collection of
                documents on the Warsaw Ghetto revolt: "As for the revolt itself and
                the actual preparations for it, the Jewish and Polish sources are
                regretfully not sufficiently adequate . As for the development of
                the revolt, these sources only describe the street-fighting of the
                first days that occurred in the area, and unfortunately even these
                reports are no more than fragmentary What is missing in the Jewish
                and Polish sources regarding the revolt must necessarily be
                complemented from German sources that were written by the enemy
                himself. The most important of the German documents regarding the
                revolt are the reports of SS Brigadefuehrer Juergen Stroop, that
                were written at the time of the events themselves".

                STROOP WAS the archetypal Nazi - a sadistic anti-Semite who took joy
                in hunting Jews, whom he considered sub-humans. He remained
                unrepentant right up to his execution in Warsaw, after being
                convicted of war crimes. In the Warsaw Mokotow prison awaiting his
                trial, he regaled his cellmates with stories of how he had succeeded
                in liquidating the Warsaw Ghetto. One of them, Kazimierz Moczarski,
                a Pole accused of activity against the Polish Communist regime,
                relates in his book Conversations With The Hangman, that when
                describing how he had dynamited the great synagogue on Tlomackie
                Street his eyes sparkled with enthusiasm.

                "What a wonderful sight! I called out Heil Hitler! and pressed the
                button. A terrific explosion brought flames right up to the clouds.
                The colors were unbelievable. An unforgettable allegory of the
                triumph over Jewry. The Warsaw Ghetto has ceased to exist. Because
                that is what Adolf Hitler and Heinrich Himmler wanted."

                Stroop was awarded the Iron Cross first class, for his suppression
                of the Warsaw Ghetto revolt.

                Stroop sent daily reports on the action in the ghetto to Krueger. A
                summary report was written by Stroop on May 16 and read on May 18 in
                Krakow before an assembly of SS and police chiefs presided over by
                Krueger. It is from these reports that a picture begins to emerge on
                the course of the revolt.

                In examining Stroop's reports one's attention is drawn to the
                following statement that appears in his report: "The main Jewish
                combat group in which participated also Polish bandits, retreated
                already on the first or second day to a place called Muranowska
                Square. There it was reinforced by a significant number of Polish
                bandits. The group wanted to fortify itself in every way possible in
                order to prevent us from penetrating. On the roof of a concrete
                building they raised the Jewish flag and the Polish flag, as a
                signal of war against us . In this firefight with the bandits fell
                SS Untersturmfuehrere Demke."

                Stroop returns to this battle in his conversations with Moczarski in
                the Warsaw prison cell: "The matter of the flags was of great
                political and moral importance. It reminded hundreds of thousands of
                the Polish cause, it excited them and united the population of the
                General-Government, but especially Jews and Poles. Flags and
                national colors are a means of combat exactly as a rapid-fire
                weapon, like thousands of such weapons. We all knew that - Heinrich
                Himmler, Krueger, and Hahn [Obersturmbannfuehrer Ludwig Hahn,
                commander of the Security Police in Warsaw]. The Reichsfuehrer
                [Himmler] bellowed into the phone: 'Stroop, you must at all costs
                bring down those two flags.'

                www.freeman.org/m_online/may03/arens.htm
                Jest tez od Google:

                ŻYDOWSKI ZWIĄZEK WOJSKOWY W GETCIE WARSZAWSKIM – SYNTEZA -
                7:03amAlicja Kaczyńska, Obok piekła, Gdańsk 1993, s. 74−75. .....
                opisała swoją reakcję na ten fakt Alicja Kaczyńska: „Patrzcie,
                patrzcie chorągiew żydow− ...
                www.ceeol.com/aspx/getdocument.aspx?logid=5&id=6C18A00D-C9A3-4767-
                ABF8-593A7B24730A - Similar pages - Note this

                • marcowsky Re: Alicja Kaczynska, polska pisarka... 17.04.08, 17:26
                  Chwala powstancom z getta!Bo byl to boj bez nadziei na szczesliwe zakonczenie.
                  I jak pokazuje rok pozniejsze powstanie warszawskie AK nawet obecnosc wojsk
                  wielkiego mocarstwa nie stanowila gwrancji ze powstancy skoncza swoja walke
                  zwyciesko.
                  Co do Stroopa ta Mosze moze nie wiesz ale po wojnie komunisci zamkneli Stroopa w
                  wiezieniu razem z jego przeciwnikiem z czasow okupacji szefem Biura Informacji i
                  Propagandy Armii Krajowej Kazimierzem Moczarskim.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Moczarski
                • ignorant11 Polecam Moczarskiego 17.04.08, 18:15
                  Sława!

                  Kazimierz Moczarski "Rozmowy z katem"

                  Kazimierz Moczarski szef Kedywu siedział za komuny w jednej celi ze.. Stroppem.

                  Na czym polega wielkość tej ksiazki?

                  Na tym,ze Kazimierz Moczarski prowadzi dialog z człowiekiem, którego miał rozkaz
                  zabic i nawet przygotowywał stracenie go, które nie udało sie ze wzgledów
                  technicznych.

                  Moczarski nie potepia Stroopa, ale wyciaga maximum prawdy o tym bandycie,
                  traktuje go jak robaka, który jest przedmiotem swoistej wiwisekcji studium
                  zbrodni i zbrodniczej osobowosci.

                  On Moczarski wznosi sie tu na wyzyny medotyki badawczej cos w rodzaju studium nt
                  dzikich ludozerców.

                  Ta ksiazka powinna by szerzej znana w Izraelu i srodowiskach zydowskiej diaspory...

                  Forum Słowiańskie
                  gg 1728585
                  • ignorant11 Re: Polecam Moczarskiego 18.04.08, 00:50
                    Sława!

                    pl.wikipedia.org/wiki/Rozmowy_z_katem
                    Wiecej o ksiązce Moczarskiego

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                  • ignorant11 Jurgen Stroop 18.04.08, 00:51
                    Sława!

                    pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCrgen_Stroop
                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                • windows3.1 a więc jednak flaga żydowska była. jaka? 17.04.08, 19:49
                  czy faktycznie po prostu biały i niebieski pas?
              • wladca_pierscienii Re: dzięki za linki, ale jaka była ta flaga? 18.04.08, 12:01
                flaga była biało-niebieska

                po niedzieli zamieszczę fragment wspomnień bojownika ŻZW - nie
                opisywał jej dokładnie - więc musiała mieć wygląd typowy


                należy pamiętać że przed wojną niektórzy polscy Żydzi-syjoniści
                przygotowywali się do osiedlenia w Palestynie
                więc flagę musieli mieć już opracowaną

                patrz w forumowej wyszukiwarce "Hagana" "Haganie" "Zeev Żabotyński"
                • wladca_pierscienii ŻZW, flagi i J. Eisner - cz. 1 23.04.08, 08:41
                  Jack Eisner: "Przeżyłem!" (tytuł oryg.: "The Survovor")
                  ---------------------------------------------------------------------

                  Przepaść między nowym a starym pokoleniem pogłębiała się. Żadna
                  strona nie chciała ustąpić, ale my wiedzieliśmy, że mamy rację
                  stawiając opór. I życie w getcie toczyło się dalej. I każdy czekał
                  na dzień ostateczny, dzień porachunków.
                  Moja banda i ja dalej robiliśmy wyprawy szmuglerskie z jeszcze
                  większym zapałem. Kupowaliśmy karabiny, butelki zapalające, benzynę
                  i inne rzeczy pierwszej potrzeby do naszego bunkra.
                  W marcowy dzień Artek zebrał całą grupę, aby oznajmić nam z dumą
                  ważną nowinę:
                  - Od dzisiaj jesteśmy bojowcami Beitar, Żydowskiego Związku
                  Wojskowego, pod dowództwem Rodala i Frenkiela. ŻZW nie jest liczny
                  jak ŻOB, którego komendantem jest Anielewicz, ale członkowie są
                  bardziej zdeterminowani, gotowi na wszystko i uzbrojeni. Nawiązali
                  kontakty z polskim podziemiem, z AK. Postanowiłem przyłączyć się do
                  ŻZW. Jestem pewien, że zgadzacie się ze mną.
                  Artek podjął decyzję i nie pozwolił na żadną dyskusję.
                  Zawsze podziwiałem Beitar. W wieku dwunastu lat należałem
                  istniejącej przy nim organizacji młodzieżowej i myśl, że będę
                  należał do głównej gałęzi żydowskiego Ruchu Oporu podobała mi się.
                  Nie byli już tylko małą grupką. Halina uśmiechała się. Pogratulowała
                  Artkowi i obiecała walczyć tam, gdzie będzie potrzebna.
                  Grupa Artka liczyła teraz czterdziestu członków. Już dawno wchłonęła
                  moją małą bandę. Dowodziłem nią bezpośrednio przy szmuglu, a poza
                  tym działaliśmy pod dowództwem Artka.
                  Ale teraz wiele naszych towarów wędrowało prosto do kwatery głównej
                  ŻZW przy placu Muranowskim. Ustalono, że w razie pełnej mobilizacji
                  grupa Artka stawi się do dyspozycji Komendy Głównej Frenkiela i
                  Rodala.

                  Na wiosnę 1943 roku dowództwo niemieckie zrozumiało, że czas gra na
                  ich niekorzyść. “Hołota", która została w getcie, wykorzystywała
                  każdy dzień na umocnienie swych pozycji. Oczywiste było, że
                  styczniowa próba zlikwidowania “żydowskiego motłochu" nie powiodła
                  się.
                  Przysłano do Warszawy generała SS Jurgena Stroopa, specjalistę od
                  walk partyzanckich, z zadaniem wytępienia “żydowskiego robactwa”, W
                  połowie kwietnia ściągnął tysiące żołnierzy niemieckich, czołgów i
                  wozów pancernych i ustawił pod murem getta niezliczone stanowiska
                  artyleryjskie.
                  Czekali tylko na rozkaz Stroopa, by przystąpić do ataku.

                  23

                  W niedzielę 18 kwietnia, w przeddzień Wielkiejnocy, Halina i ja ze
                  zbiórki pieniędzy w tunelu,
                  Artek przywitał nas i poważnym, pełnym napięcia głosem powiedział:
                  - AK poinformowało nas, że SS zamierza dziś w nocy otoczyć kordonem
                  getto. Mają użyć dywizji pancernych.

                  Halina i ja zbledliśmy i popatrzyliśmy na siebie w
                  milczeniu. - To pewne czy tylko pogłoska? — wykrztusiłem.
                  - Nie wiem — odpowiedział Artek. — Chodźmy do Kwatery
                  Głównej. Teraz pewnie wiedzą coś więcej.
                  Nie tracąc czasu poszliśmy na plac Muranowski, gdzie w
                  bunkrze mieściła się Kwatera Główna ŻZW.
                  - Znowu wybrali żydowskie święto, by nas zniszczyć — mówił
                  Frenkiel, gdy przechodziliśmy przed młodymi ludźmi o poważnych
                  twarzach, którzy pilnowali wejścia do “sklepiku". — Może chcą nam
                  coś powiedzieć. Może chcą nam pokazać, że Bóg ich nie pokarze.
                  Było to moje drugie spotkanie z kierownictwem ŻZW. Frenkiel zrobił
                  na mnie miłe wrażenie. Był to pierwszorzędny strateg. Ale duszą
                  organizacji wydawał się Rodal, dawny chasyd. Nie miał trzydziestu
                  lat, był gwałtowny i elokwentny, oczy jego nie znały lęku i były
                  stale czujne. Od dawna należał do Beitaru i on na ogół przemawiał.
                  Na niedawnym spotkaniu z okazji przyjęcia nas do organizacji
                  przedstawił główny cel ŻZW.
                  Musimy walczyć z Niemcami, nie tylko dlatego, że zabijają i
                  torturują nasz lud. Nie tylko dlatego, że są brutalnymi sadystami.
                  Nie tylko dlatego, że są uosobieniem zła. Musimy walczyć z nimi, aby
                  pokazać potomności, że nawet wobec nieuchronnej śmierci garstka
                  Żydów, niemal bez broni, miała dosyć odwagi, by stawić opór
                  potężnej armii niemieckiej.
                  Rodal wyglądał wtedy jak natchniony. Teraz zresztą też. Potwierdził
                  wiadomość AK i poprosił, aby zbliżająca się bitwa była dla każdego
                  ostatnią chwalebną walką.
                  — Drogo każemy im zapłacić za każdą pozycję, za każde
                  żydowskie życie. Z placu Muranowskiego uczynimy płonący znak naszego
                  wyzwania.
                  Później tego samego wieczoru Artek w swoim bunkrze przekazał nam
                  ostatnie instrukcje.
                  — Jacek, pójdziesz ze swoją grupą na Zamenhofa 44. Zbierz
                  butelki zapalające, karabiny, żywność, naftę i przenieś to wszystko
                  do głównego schronu ŻZW. Nie będziemy walczyć tu na Miłej. Zostawimy
                  ten teren oddziałom ŻOB-u. My skoncentrujemy nasze siły na placu
                  Muranowskim. Spotykamy się tam przed wschodem słońca.
                  Wiadomość o bliskiej i nieuniknionej walce szybko rozeszła się po
                  getcie. Niespokojni i zrozpaczeni ludzie kręcili się po ulicach
                  nawet po godzinie policyjnej. Większość już schroniła się w bunkrach
                  albo udała się na stanowiska bojowe.
                  Wróciwszy do domu przygotowałem rodziców do życia w bunkrze. Pani
                  Grinbergowa, Halina i Mala, i wszyscy, którzy mieli schronić się w
                  bunkrze, ćwiczyli jak używać wejścia ukrytego w ubikacji.
                  Kiedy zaczęliśmy szykować się do wyjścia, mama nagle się
                  zaniepokoiła.
                  - Dokąd idziecie? To zupełnie zwariowany pomysł. Co macie zamiar
                  zrobić? Jakes was pozabijają. Ta walka nie ma sensu. Toż to
                  prawdziwe samobójstwo!
                  - Nie, mamusiu. Nie ma innego wyjścia. Przypomnij
                  zrobili Helci i innym. Tym razem nie pójdzie im tak łatwo. Wrócę,
                  jak tylko będę mógł. Musimy po prostu zająć się zaopatrzeniem.
                  Wyszliśmy przed świtem i kierowaliśmy się w stronę skłądu
                  przy Zamenhofa. Na niebie migotało jeszcze kilka gwiazd.
                  - Rudy i cała reszta, zaczekajcie na końcu tunelu na
                  rikszę - powiedziałem. — Tam się spotkamy.
                  W składzie Halina i ja wślizgnęliśmy się niepostrzeżenie
                  przez dachy i strych do budynku. Wyjrzeliśmy na podwórze.
                  Zaniepokoił nas widok dwóch żandarmów. Pakowali swoje rzeczy na
                  wózek.
                  - Musiano o nich zapomnieć — szepnąłem. Szykowali się już do
                  wyjścia na ulicę. Poznałem ich. — Muszę odebrać im broń i mundury.
                  - Zejdę po schodach — powiedziała Halina zdejmując buty.
                  — A ty zaskoczysz ich na podwórzu.
                  — Dobra. Zajdziemy ich z dwóch stron. Muszą pomysleć,
                  że jest nas dużo więcej.
                  Po chwili Halina, boso i cicho, była już na dole.
                  - Hande hoch! Halt! — Wykrzyknąłem.
                  Niemcy opuścili broń i podnieśli ręce. Wyszedłem.
                  -Nie ruszać się! Kein Tritt!
                  Mierzyliśmy z pistoletów prosto w Niemców. Wyglądali na
                  wystraszonych i zaskoczonych. Bezgłośnie poruszali wargami, jak
                  gdyby chcieli coś powiedzieć. Myśleli pewnie, że nadeszła ich
                  ostatnia chwila.
                  Ale nie mogli w to uwierzyć. Przez ostatnie miesiące byli
                  strażnikami w głównym magazynie. Decydowali o życiu lub śmierci
                  Żydów i nagle sytuacja się odwróciła.
                  Znaliśmy ich dobrze; pochodzili z bawarskich małych miasteczek, byli
                  ojcami i dziadkami. Nigdy nie okazali okrucieństwa, ale byłem pewny,
                  że gdyby otrzymali taki rozkaz, zabijaliby i torturowali. Halina
                  odwróciła się do mnie.
                  - Chcesz ich zabić? — spytała niepewnie. Widziałem, że wzdraga się
                  na samą tę myśl.
                  - Nie jeśli oddadzą nam broń i mundury, puścimy ich. – Odetchnęła z
                  ulgą, ja też. Zabijanie nie było naszą specjalnością. Osłaniała
                  mnie, kiedy zbierałem karabiny, pasy i pistolety. Popchnąłem ich do
                  piwnicy.
                  - Zdejmijcie mundury! Szybko! Nie zmuszajcie mnie, bym was zabił! –
                  zaczęli się rozbierać. — Szybciej! Los\ Bo zedrę je z was!
                  Widziałem w ich oczach, że mają się na baczności. Nie wierzyli mi.
                  Byli pewni, że ich zabiję. Nie mogli wyobrazić sobie innego wyjścia.
                  Nagle jeden cisnął we mnie butami, a drugi rzucił się w stronę
                  Haliny. Otworzyła ogień. Niemiec upadł na schody. Z j
                  • wladca_pierscienii Re: ŻZW, flagi i J. Eisner - cz. 1 23.04.08, 08:43
                    Jack Eisner: "Przeżyłem!" (tytuł oryg.: "The Survivor")
                    ---------------------------------------------------------------------

                    Widziałem w ich oczach, że mają się na baczności. Nie wierzyli mi.
                    Byli pewni, że ich zabiję. Nie mogli wyobrazić sobie innego wyjścia.
                    Nagle jeden cisnął we mnie butami, a drugi rzucił się w stronę
                    Haliny. Otworzyła ogień. Niemiec upadł na schody. Z jego brzucha
                    trysnęła fontanna krwi, a on sam stoczył się po schodach.
                    Rzuciłem się na drugiego. Nacisnąłem na spust i opróżniłem cały
                    magazynek prosto w jego pierś. Krzyknął i runął na ziemię tuż przede
                    mną. On także stoczył się do piwnicy.
                    Spojrzałem na Halinę. Drżała. Po raz pierwszy zabiła człowieka.
                    - To nie takie łatwe — wyszeptała. — Jak oni mogą codziennie to
                    robić? Dlaczego tak łatwo zabijają? Czy naprawdę są inni niż my?
                    - Osłaniaj mnie, ja tymczasem sprawdzę — przerwałem jej. – Mamy
                    jeszcze robotę.

                    Związałem obu ciężko rannych żandarmów i zostawiłem ich własnemu
                    losowi. Szybko załadowaliśmy ich rzeczy na wózek i ruszyliśmy na
                    umówione spotkanie.
                    - Dwa karabiny i amunicja! — powiedziałem. — Zobaczymy, co powie
                    Artek! — Rudy skakał z radości, gdy zobaczył naszą zdobycz.
                    Przez następne dwie godziny pracowaliśmy gorączkowo i załadowaliśmy
                    wszystko, co według nas mogło się przydać. O świcie z uginającymi
                    się pod ciężarem rikszami przyszliśmy na plac Muranowski.
                    Wykonaliśmy powierzone nam zadanie.

                    Dowództwo ŻZW wybrało kamienice po stronie południowej placu
                    Muranowskiego, na rogu Nalewek, na główną linię obrony.
                    Z dachów tych na ogół cztero-, sześciopiętrowych budynków
                    mieszkalnych rozpościerał się rozległy widok na cały plac. Osłaniały
                    też Miłą i Muranowską, od północnego wschodu zamknięte przez mury.
                    Do kamienic przy Nalewkach można się było dostać jedynie przez
                    dachy, co było korzystne z punktu widzenia strategicznego. Obrona
                    ich nie przedstawiała zbytnich trudności i zabezpieczały nasze tyły.

                    Zadanie, jakie Artek powierzył Halinie, mnie i jeszcze dwudziestu
                    innym bojowcom, polegało na osłanianiu dachów i strychów kamienic
                    pod numerami 5, 7, 9 i 11. Później Frenkiel poprosił Artka o dwójkę
                    młodych. Artek ani chwili się nie wahał. Odwrócił się do mnie i do
                    Haliny.
                    — Hej! Cwaniaki, przejdziecie do historii! Wdrapcie się na
                    pod siódemką. Rudy idź za nimi. Osłaniaj dom pod piątką po prawej
                    stronie. Wywiesimy pierwszy podczas walk żydowski sztandar, może
                    pierwszy od dwóch tysiącleci.
                    W głosie jego brzmiała duma.
                    — Brońcie tego sztandaru nawet za cenę waszego życia - powiedział
                    Frenkiel patrząc nam prosto w oczy. — Strzeżcie go, nawet jeśli
                    będzie w strzępach.
                    Uzbrojeni w pistolety i butelki zapalające weszliśmy po schodach na
                    szóste piętro domu pod siódemką, a stamtąd na dach. Był to najwyższy
                    budynek w okolicy. Im wyżej wspinaliśmy się, tym bardziej czuliśmy
                    się uskrzydleni.
                    Widok z dachu zapierał dech. Świeciło wiosenne słońce. Na niebie ani
                    chmurki. Pod nami spokojne morze dachów.
                    Garstka młodych chłopców i dziewcząt zaczęła, przywiązywać naszą
                    flagę do komina. Zrobili w dachu dziurę, żeby zamocować drzewce. Po
                    chwili biało-niebieski sztandar powiewał nad Warszawą.
                    Halina rzuciła się, by go pieszczotliwie dotknąć. Palcami
                    przejechała po gwieździe Dawida.
                    - Jestem taka dumna, Jacku. Mam gęsią skórkę, jakby to
                    cząstka mnie samej.
                    Przyciągnąłem ją do siebie. Popatrzyliśmy na siebie, potem na
                    sztandar i pejzaż dachów. Artek podszedł od tyłu.
                    - Bardzo dobrze, dzieci. Ale mamy robotę. Teraz potrzebny nam rozum,
                    a nie uczucia.
                    - Tak, rozumiem - Halina otarła oczy. - Ja... ja po raz pierwszy
                    widzę żydowski sztandar.
                    Artek stanął tuż przy nas.
                    - Wiem, co czujesz. To nie tylko sztandar. To wszystko to razem.
                    Niedługo się skończy.
                    - Ale ja chcę żyć! - wykrzyknęła.
                    Wszyscy obrócili się w jej stronę.
                    - Będziemy żyć, Halina. Ty, ja i Polska niepodległa. Dal
                    Niemcom w kość. Przeżyjemy. Zobaczymy na własne oczy, jak zginą pod
                    swymi własnymi ruinami.
                    Przytuliła się do mnie i głęboko westchnęła. Potem się uśmiechnęła.
                    - Masz rację. Będziemy walczyć i przeżyjemy.
                    Rodal, Frenkiel i Janek Złoto sprawdzili zamocowanie sztandaru.
                    - Gdybyśmy mieli aparat fotograficzny - powiedział Frenkiel. -
                    Zdjęcie obiegłoby cały świat!

                    19 kwietnia dla grup ŻZW-u minął bez specjalnych incydentów. Tego
                    pierwszego dnia walczyły głównie oddziały ŻOB-u. Walki toczyły sięw
                    różnych miejscach na terenie całego getta. Plac Muranowski pozostał
                    w rękach Żydów, a niebiesko-biały sztandar z gwiazdą Dawida łopotał
                    na wietrze.
                    Przez cały dzień Halina i ja nasłuchiwaliśmy odgłosów walki z
                    terenu szop szczotkarzy. Pod wieczór Niemcy nie czując się zbyt
                    bezpieczni wycofali się za mury getta.
                    Wieczorem w bunkrze rodziców na Niskiej 4 zjawiliśmy się podczas
                    sederu, uczty paschalnej, upamiętniającej wyjście naszych przodków z
                    Egiptu. I choć wiedzieliśmy, że nasza ostatnia walka zakończy się
                    śmiercią, a nie wolnością, piliśmy za życie. Lechaim.
                    Historia Mojżesza i niewoli egipskiej była bajką w porównaniu
                    niebezpieczeństwem grożącym nam w tej chwili.
                    - Przydałby się nam nowy cud — z nutą ironii w głosie powiedział
                    Rudy.
                    - Jeżeli choć jedno z nas przeżyje, by wszystko opowiedzieć -
                    odpowiedziałem — to już będzie cud.
                    Wyszliśmy z bunkra i wracaliśmy na nasze pozycje w fortecy ŻZW. Po
                    drodze zatrzymał nas Artek.
                    - Otrzymaliśmy wiadomość od AK. Wrze u nich, że obok sztandaru
                    żydowskiego nie łopoce flaga polska.
                    - Co mamy zrobić? — spytałem. — Mają rację. Co można na to poradzić?
                    - Mieliśmy spotkanie w kwaterze głównej i wszyscy są zdania, że
                    biało-czerwona flaga musi znaleźć się na górze. AK przyśle nam ją
                    jutro w południe.
                    Artek przeczesał ręką włosy.
                    - Jacek, ty najlepiej znasz kanały. Przeprowadzisz łącznika.
                    Zatrmał się i popatrzył na Halinę. Po czym znów spojrzał na mnie.
                    - Pójdziesz sam. Halina i reszta zostaną na swych stanowiskach na
                    dachach.

                    We wtorek rano w getcie rozgorzały zacięte walki. Był to drugi
                    powstania. Ale Niemcy nie zaczęli jeszcze prawdziwego szturmu na
                    plac Muranowski.
                    Koło dziesiątej ucałowałem Halinę i wyruszyłem wykonać zadanie. Z
                    pistoletem w dłoni zszedłem do kanału przy placu Muranowskim. Byłem
                    doświadczonym szmuglerem, ale nigdy nie zapuściłem się do kanałów w
                    tej części miasta.
                • wladca_pierscienii ŻZW, flagi i J. Eisner - cz. 2 04.06.08, 08:29
                  Musiałem dotrzeć na Konwiktorską przy wejściu na stadion piłkarski
                  nie opodal szpitala psychiatrycznego. Miejsce łatwe do znalezienia,
                  bo oświetlone światłem z ulic i niedaleko od muru getta. Gdy
                  zszedłem do kanału, zawiesiłem od wewnątrz studzienki lampę naftową,
                  żeby ułatwić sobie powrót, i z bijącym sercem powoli ruszyłem
                  śmierdzącym tunelem. Po jakimś czasie rozpoznałem drogę, ale poziom
                  błota i wody już sięgał mi powyżej kolan. Tego nie pamiętałem. Coś
                  się nie zgadzało. Za każdym zakrętem, za każdym złączem brnąłem
                  coraz głębiej w brudnej wodzie. Posuwałem się wolniej, ale zmysły mi
                  się wyostrzyły. Walczyłem ze strachem i starałem się panować nad
                  sobą, żeby nie wpaść w panikę.
                  Ogarnęło mnie przerażenie na myśl, że zginę utopiony niczym szczur,
                  ale byłem zdecydowany dojść do wyjścia i wrócić z polską flagą.
                  Nagle usłyszałem jakiś hałas - jakby szloch, jęk. Wstrzymałem
                  oddech. Czyżby kot? Nie, żaden kot nie przeżyłby tu. Wyjąłem
                  pistolet i zapaliłem latarkę. W smudze światła zobaczyłem młodą
                  dziewczynę, całkiem wycieńczoną, rozpaczliwie uczepioną wilgotnej
                  ściany kanał Wokół pasa miała przywiązaną grubą linę, której koniec
                  pływał w błotnistej wodzie.
                  - Kim jesteś? Co tu robisz?
                  Dziewczyna nie odwróciła się. Zanurzyła się głębiej, jak gdy) kucała
                  czy siadała i ze śmierdzącej wody wyłaniała się tylko jej głowa i
                  ramiona.
                  - Nie jestem Żydówką - powiedziała. - Mój wujek jest
                  księdzem na Pradze. Proszę mnie uratować, błagam. Jestem chora. Nie
                  chcę tu umrzeć. Dłużej tu nie wytrzymam.
                  Chwyciłem ją za włosy i odwróciłem do siebie. Nie Żydówka? Może,
                  pomyślałem. - Blondynka, zielone oczy.
                  - Skąd się tu wzięłaś?
                  Nie odpowiedziała, chwyciła mnie tylko kurczowo za szalik.
                  - No, dalej, chodź - powiedziałem. - Idziemy. Trzymaj się mnie.
                  - Nie mogę. Jestem jak sparaliżowana. Nie czuję już nóg.
                  Podniosłem jej głowę i spojrzałem prosto w oczy.
                  - Amchut Swoja?
                  Poczułem, jak zadrżała.
                  - Tak, Żydówka. Jestem tu od poniedziałku. Chciałam wyjść
                  z getta. Wszystko się paliło. Nasz dom. Bunkier. Rodzice mają
                  przyjaciół Polaków na Pradze. Pomyślałam, że może uda mi się przejść
                  na aryjską stronę. Proszę, pomóż mi tam dojść. Zgubiłam się. Umrę.
                  Poczułem że puszcza szalik. Zamknęła oczy. Uderzyłem ją kilka razy
                  po twarzy.
                  - Nie zasypiaj i trzymaj się mnie mocno.
                  Z pistoletem w jednej ręce, latarką w drugiej i dziewczyną na
                  plecach posuwałem się z trudem. Lepka woda sięgała mi niemal pasa.
                  Ilekroć przystawałem odpocząć, dziewczyna chwytała mnie za szyję.
                  - Proszę cię, nie zostawiaj mnie tu. Błagam cię. Umrę.
                  W pewnej chwili zaczęła opowiadać.
                  - Na imię mi Sala. Mam szesnaście lat. Esesmani zabili rodziców i
                  zostałam sama. Boję się. Nie chcę tu zginąć.
                  Sala, jestem twoim bratem i przyjacielem. Będziesz żyła. Powiem moim
                  przyjaciołom, że jesteś aryjką i pomogą ci dostać się na Pragę.
                  Powoli brnąłem naprzód kierując się słabymi światełkami wpadającymi
                  przez otwory studzienek. Za każdym razem przystawałem i
                  nasłuchiwałem. Wreszcie usłyszałem język polski i poznałem odgłosy
                  ruchu ulicznego. Wiedziałem, że jesteśmy po aryjskiej stronie
                  Warszawy.
                  Zobaczyłem w dali ostre światło przebijające ciemności. Byłem
                  pewien, że to zdjęta pokrywa studzienki. A może to zasadzka? Czy
                  czekają tam na mnie esesmani? Odpędziłem obawy i ruszyłem ku
                  światłu. Nagle usłyszałem głos i powtarzające echo:
                  - Kazik.
                  Głęboko odetchnąłem i czekałem. Na to imię czekałem. Ruszyłem Znowu
                  głos i echo.
                  - Pozwól mi przygotować broń - szepnąłem do Sali, która w panice
                  przywarła do mnie kurczowo. Nie miałem jeszcze całkowitej pewności,
                  że jestem bezpieczny.
                  Spojrzałem do góry i zobaczyłem wyrostka, który zaczynał zsuwać się
                  przez świetlisty otwór. Chłopiec nie mógł w ciemności mnie widzieć,
                  ale ja go widziałem doskonale.
                  - Kazik - zawołał.
                  - Kazik - powtórzyłem.
                  Prawdziwe imię nie wystarczyło. Musiał pokazać mi sztandar, rozpiął
                  koszulę i zobaczyłem chude ciało owinięte w biało-czerwoną tkaninę.
                  - A to co? - Przywykłszy do ciemności ręką pokazał na Salę. - Miałeś
                  być sam.
                  - To drobiazg - odpowiedziałem. - To polska dziewczyna, znalazłem ją
                  w kanale.
                  - Matko Boska Częstochowska! Co za numer!
                  - Jest z Pragi i zajmuje się szmuglem - tłumaczyłem. - Zgubiła się w
                  kanałach.
                  - Dobra. Zajmiemy się nią. Wyjrzał na ulicę.
                  - Hej! Wacek! Znaleźliśmy dziewczynę na dole. Potrzebuje pomocy.
                  Trzeba odprowadzić ją na Pragę.
                  I kiedy wyciągaliśmy Salę na górę, uśmiechałem się do niej
                  Porozumiewawczo.
                  - Niech Matka Boska ma Cię w swojej opiece – powiedziałem tak, by
                  wszyscy usłyszeli. - I nie zapomnij pomodlić się w kościele.
                  Kiedy odeszła, zaczęliśmy z Kazikiem swobodnie rozmawiać. Byliśmy
                  dwoma wyrostkami, którzy mają to samo zadanie. Kazik dostał rozkaz
                  dostarczenia osobiście sztandaru do getta. Nie chciał mi go oddać.
                  Zeszliśmy więc obaj do kanału.
                  Ostrzegałem go przed wszystkimi niebezpieczeństwami.
                  - Plac Muranowski może być pełen Niemców.
                  Ale to Kazika zupełnie nie wzruszyło. AK dała mu rozkaz doręczenia
                  sztandaru jako symbolu pomocy dla walczącego getta i chciał wykonać
                  rozkaz dosłownie!
                  Podziwiałem jego strój. Miał na sobie ubranie pracownika miejskiej
                  służby kanalizacyjnej. Tak zresztą jak i jego koledzy na zewnątrz.
                  Wszyscy wyglądali na miejskich robotników.
                  W długiej drodze powrotnej zaprzyjaźniliśmy się. Znaliśmy tych
                  samych ludzi, szmuglerów, handlarzy z czarnego rynku, zwłaszcza z
                  Kercelaka.
                  Doszliśmy do migocącej lampy. Artek kazał czekać, aż przyjdą nas.
                  Niecierpliwiliśmy się. Żadnych odgłosów. W dali kilka strzałów.
                  Zbliżała się szósta wieczorem, kiedy usłyszeliśmy głosy. Płyta
                  drgnęła. Pchnąłem ją, przez otwór wspiąłem się do góry i zobaczyłem
                  czekającą na mnie Halinę. Objęła mnie i całowała. Artek pociągnął
                  mnie za sobą. Cuchnąłem i byłem brudny, ale Halina się tym nie
                  przejmowała. Przedstawiłem Kazika, który musiał jak najszybciej
                  wyruszyć z powrotem.
                  - Musi dojść na aryjską stronę przed godziną policyjną, a zostało mu
                  tylko trzy godziny - tłumaczyłem.
                  Artek natychmiast zaprowadził go na dach pod siódemką. Po kilku
                  minutach biało-czerwona flaga polska powiewała obok biało-
                  niebieskiej żydowskiej.
                  Dwa symbole oporu wobec przeważających wrogich sił!
                  --
                  Wątki niesłusznie usunięte na tym forum,
                  są mile widziane na Forum Militaria i Historia
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=56801
              • wladca_pierscienii Re: dzięki za linki, ale jaka była ta flaga? 18.04.08, 15:48
                windows3.1 :

                > Trudno mi sobie wyobrazić gdzie i jak
                > mieliby te flagi wywieszać.

                GDZIE?
                na dachu najwyższej kamienicy na (nieistniejącym dziś) Placu
                Muranowskim
                dachu, który było widać z "aryjskiej strony" Warszawy

                JAK?
                normalnie

                DLACZEGO?
                a choćby dlatego, że Niemcy tego zabraniali




                > Żeby pomóc zawodnikom Borussi Warschau w
                > znalezieniu właściwej uliczki?

                ci "zawodnicy" i tak mieli wszystkich Żydów wysłać do Treblinki

                • windows3.1 no to jesteśmy coraz bliżej 23.04.08, 09:47
                  dzięki za fragmenty. No to już wiemy, że:

                  1) flaga miała dwa kolory: biały i niebieski
                  2) była na niej gwiazda Dawida

                  ktoś wie jeszcze więcej? Jaki był układ kolorów, w którym miejscu
                  była gwiazda?
    • ignorant11 Dzisiaj u Pospieszalskiego... 18.04.08, 00:48
      Sława!

      Było o Żydowskim Związku Zbrojnym
      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowski_Zwi%C4%85zek_Wojskowy
      I o zakłamywaniu jego historii w czasach prlu równiez przez działaczy ZOB.



      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 Edelamnowi nie podobaja sie opaski... 19.04.08, 16:55
      Sława!

      Ale to znowu nie jest "kolejny" przejaw polskiego antysemityzmu, ale symbolika
      nawiazujaca do tamtych dni i jak widac konsultowana z Zydami i szanujaca ich
      wrazliwosc. I we wspołpracy z Zydami.

      Coraz wieksza niechecia darze Edelmana zreszta jak wszystkie pompowane
      "autorytety moralne".

      I moze czas juz skończyc z dyzurnymi Zydami zawłaszczajacymi wszleka tematyke,
      podobnie jak dyzurnymi "autorytetami"- dyktaorami moralnymi...



      Haniebne sa dla mnie sklerotyczne wypowiedzi Edelmana.
      Czas skończyć z nadawaniem im rozgłosu.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5136065.html
      Edelman: Uroczystości rocznicy powstania w getcie okryły się hańbą
      rik
      2008-04-19, ostatnia aktualizacja 2008-04-19 16:32
      Zobacz powiększenie
      Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
      Marek Edelman nazwał uroczystości 65. rocznicy likwidacji getta hańbą. Chodzi o
      rozdawane opaski z gwiazdą Dawida, które miały symbolizować dziś łączność i
      solidarność z narodem żydowskim. W zamierzeniu organizatorów każdy miał poczuć
      się Żydem.
      Zobacz powiekszenie
      Fot. Bartosz Bobkowski / AG
      Marek Edelman
      Zobacz powiekszenie
      Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
      więcej zdjęć
      ZOBACZ TAKŻE

      * Getto walczyło o honor (16-04-08, 01:00)
      * Hołd gettu (16-04-08, 01:00)

      Czytaj o dzisiejszych obchodach rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim

      - To hańba, że w Polsce, która jest wolna podaje się znak niewoli jako symbol
      Żydów - powiedział specjalnie dla TOK FM Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca
      powstania w Getcie Warszawskim. - Widocznie ten rząd jest podległy, wszystkie
      rządy muszą naród trzymać za mordę i dają im i pogardzają nimi, każą im wkładać
      opaski hańby! I to ma być uczczenie zwycięstwa nad Niemcami? Bo to było zwycięstwo!

      Zdaniem Edelmana opaska z gwiazdą Dawida była narzucona Żydom przez Niemców.
      Według słynnego dowódcy powstania w getcie lepszą formą uczczenia pamięci ofiar
      byłby jakiś znak wolności, np. gołąbek pokoju.

      Gouda Tencer: Opaska to powód do chwały

      - Opaska to powód do chwały, a nie hańba - powiedziała Radiu TOK FM Gouda
      Tencer, szefowa Fundacji Szalom, która organizowała obchody. - Ci którzy chcieli
      założyli je. Ja dziś cytowałam Juliana Tuwima. "Opaski, które nosiliście w
      getcie, będą większe niż wszystkie odznaczenia." I to właśnie był dziś dla mnie
      symbol. To nie myśmy wymyślili, to już przed nami wymyślili - mówiła.

      Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum



      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 Pierwszy holokaust tez od dziczy germanskiej 20.04.08, 02:57

      Sława!

      www.rp.pl/artykul/120717.html
      Forum Słowiańskie
      gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka