grogreg
27.11.08, 19:38
Piractwo w Somalii zaczęło się od ...... samoobrony.
Somalia jako państwo nie funkcjonuje. Zatem nie ma kto bronić interesów
obywateli, a właściwie osób mieszkających w Somalii.
Miedzy innymi w dupę dostawali Somalijscy rybacy. Kto chciał łowił sobie na
wodach terytorialnych Somalii, albo wywalał tam różne świństwa. Rybacy w końcu
zaczęli się wkurzać. A że broń w tym rejonie to nie problem więc swoją
frustrację wyładowali w postaci ostrzału rabujących i trujących ich wody
jednostek. Z czasem udało się im zająć jedną, drugą, trzecią.....i co z tym
zrobić? A niech armator zapłaci. Będzie to zadośćuczynienie za nasze krzywdy.
No i zapłacił....łatwy pieniądz. Rybacy skumali się z bojownikami (ci lepiej
dokonują abordażu) i ze spryciarzami (ci zajęli się organizacją biznesu).
Teraz to jest kwitnący biznes w pewnym sensie zastępujący państwo.
Wnioski? Armatorzy są sobie sami winni.