odyn06
29.05.09, 15:12
Rząd czechosłowacki jeszcze przed Konferencją w Poczdamie w nocie do czterech
wielkich mocarstw w dniu 23 maja 1945 roku powiadomił je o podjętych
działaniach dla zajęcia ziemi kłodzkiej do czasu rozstrzygnięcia jej
przynależności państwowej. W dniu 20 czerwca tegoż roku rząd czeski debatował
nad memoriałem szefa Sztabu Generalnego gen. Bohumila Bočka, który proponował
przebieg wschodniej granicy czeskiej wzdłuż Odry do Krapkowic i na zachód do
Nysy pozostawiając po stronie czeskiej Góry Bardzkie, Ziemię Kłodzką,
Wałbrzych, Jelenią Górę, Kamienną Górę, Lubań i Zgorzelec. Podobne pretensje
wysuwano pod adresem Raciborza i Głubczyc. Na tematy te toczyły się negocjacje
polsko – czeskie w ambasadzie polskiej w Moskwie. Samo miejsce tych negocjacji
jest wiele mówiące, gdyż dotąd Sowieci zawsze sprzyjali swoim czeskim
sojusznikom. Tym razem było jednak inaczej. Negocjacje te zakończyły się
fiaskiem, a czeski premier Fierlinger będąc pewnym poparcia zwrócił się do
Stalina i Mołotowa z prośbą o rozstrzygniecie tego sporu. Stalin roszczeń tych
jednak nie poparł nie chcąc sobie wiązać rąk przed Konferencją w Poczdamie.
Działania militarne
Czesi nie poprzestawali na działaniach dyplomatycznych. Starali się też
realizować politykę faktów dokonanych. Do Raciborza w dniu 10 maja weszła
uzbrojona grupa operacyjna, równocześnie z dotarciem tutaj polskiej
administracji. Dwa dni później radziecki komendant wojenny przekazał miasto
Polakom, co zmusiło Czechów do wycofania się. Miesiąc później podjęli oni
próbę zajęcia południowej części Opolszczyzny wkraczając czołgami do Chałupek
i zajmując 14 dalszych miejscowości. Cztery dni później po interwencji władz
radzieckich wycofali się z nich. Dzień później przybyli jednak pociągiem
pancernym do Kłodzka. Skąd tak samo po kilku dniach musieli ustąpić.
Niezależnie od prób interwencji wojskowych podejmowali oni na szeroką skalę
próby opanowania tych terenów przez zorganizowane oddziały swojej milicji,
która licznie pojawiła się w rejonie Kudowy Zdroju oraz w pobliżu Głubczyc. W
połowie czerwca zajęła ona część powiatu nyskiego (Kałków, Jarnołtówek i
Jasienica Górna) a także część ziemi Kłodzkiej z Międzylesiem, Lewinem
Kłodzkim i kilkoma sąsiednimi miejscowościami. Działania te spowodowały, że
natychmiast w rejonach tych rozlokowano polskie oddziały wojskowe. Były to
dwie brygady pancerne i jeden pułk piechoty. Te zaprawione w operacjach
wojennych drugiej wojny światowej pod każdym względem górowały nad nadającymi
się tylko do demonstracji oddziałami armii czeskiej. decyzją gen. Żymierskiego
jednostki te scalono w 10 dywizję piechoty pod dowództwem płka Strauca.
Stacjonowały w Kłodzku (górne forty), Raciborzu i Głubczycach.
Od tego czasu zaniechano wszelkich akcji militarnych ze strony czeskiej.
Wojna dyplomatyczna
Można powiedzieć, że Czesi nigdy nie pogodzili się z utratą ziem, do których
rościli pretensje. Jeszcze po Konferencji w Poczdamie prezydent Beneš
nieustannie w wywiadach dla prasy krajowej i zagranicznej upominał się o
przyznanie Republice Czechosłowackiej ziemi kłodzkiej i południowych obszarów
Śląska Opolskiego. Pomimo tego sporu polskie osadnictwo na tych ziemiach
akceptowało obecność rodzin czeskich nie prowadząc przeciw nim żadnej akcji
przesiedleńczej itp. Jeszcze rok później rząd w Pradze w dniu 24.04. 1946 roku
wystosował memorandum do Rady Ministrów Spraw Zagranicznych zwołanej w Paryżu
wysuwając swe postulaty do Raciborza, Głubczyc i Koźla na Śląsku Opolskim oraz
do Paczkowa, Kamieńca Ząbkowickiego, Nowej Rudy, Wałbrzycha i Jeleniej Góry
wraz z obszarem Żytawy. Rada jednak nie podjęła tego tematu. Ostatecznie pod
względem formalnym pretensje te wygasły po zawarciu w Warszawie pod radziecką
presją polsko – czeskiego układu o przyjaźni w dniu 10 marca 1947 roku, który
podpisany został przez premierów Klemensa Gottwalda i Józefa Cyrankiewicza. W
układzie zawarto klauzulę o uregulowaniu wszelkich sporów w ciągu najbliższych
dwóch lat. Jednakże dopiero w 1958 roku zrezygnowano ostatecznie ze wzajemnych
roszczeń terytorialnych. Polityczne zabiegi naszych sąsiadów w tym zakresie
szeroko wspierała ich prasa, radio i wydawnictwa książkowe. Być może, że
również z tego powodu przez wiele długich powojennych lat trudno było obu
stronom nawiązać równoprawne kontakty ze wzajemną korzyścią.
Stanowisko Kościoła katolickiego
Ziemia Kłodzka i pozostałe terytoria, do których pretensje zgłaszali Czesi, w
administracji Kościoła katolickiego od ponad tysiąca lat podlegały jurysdykcji
arcybiskupa Pragi. Był to jeden z argumentów politycznych mających uzasadnić
przynależność tych ziem do Czechosłowacji. Tymczasem prymas polski kardynał
August Hlond otrzymał od papieża Piusa XII specjalne uprawnienia Stolicy
Apostolskiej do podejmowania w jej imieniu wszelkich decyzji administracyjnych
na ziemiach zachodnich. Korzystając z tych możliwości w dniu 10 września 1945
roku poinformował on wikariusza generalnego Pragi (1941 – 1946 w Pradze trwał
wakat na stolicy biskupiej) o powierzeniu z dniem 1 października 1945 roku
zarządzania parafiami na ziemi kłodzkiej i pozostałych terenach Dolnego Śląska
administratorowi apostolskiemu ks. Karolowi Milikowi we Wrocławiu. Parafie
opolskie odpowiednio podlegały ks. Bolesławowi Kominkowi w Opolu. Czeski
wikariusz Theofil Oparny złożył protest w tej sprawie do papieża Piusa XII.
Dalsze burzliwe losy wzajemnych sporów kościelnych ucichły dopiero po
wygaszeniu sporów politycznych w 1947 i 1958 roku. Stanowcza postawa ks.
kardynała Augusta Hlonda nigdy nie była kwestionowana w Rzymie.
Tymi zagadnieniami zajmuje się dr Piotr Pałys. Napisał ciekawą książkę na ten
temat.