Dodaj do ulubionych

"Ochotnicy" w Iraku

25.12.03, 23:36
forum.pomocprawna.info/read.php?5,93737,93737
Jak kiedyś o tym pisałem to nie chcieliście mi uwierzyć.
Obserwuj wątek
    • rectum_stretcher Jak się macie towarzysze? - zażartował Gierek 26.12.03, 03:00
      Jak się macie towarzysze? - zażartował Gierek, witając się z robotnikami.
      - Dobrze, towarzyszu sekretarzu - zażartowali robotnicy
      • rectum_stretcher Re: Jak się macie towarzysze? - zażartował Gierek 26.12.03, 03:00
        Jak się macie towarzysze? - zażartował Gierek, witając się z robotnikami.
        - Dobrze, towarzyszu sekretarzu - zażartowali robotnicy
        • marcus_crassus pytanie z ciekawosci... 26.12.03, 03:31
          od jakiegos czasu nurtuje mnie pewne pytanie :))..Twoj stosunek do W.C. jest
          Twoja prywatna sprawa i zachowuje neutralnosc w tym wszystkim :))))

          nie wypowiadam sie wiecej na temat tej sprawy..natmiast mam pytanie ktore sie
          wzielo z czegos co pozostanie tylko moim interesem i ktorego odpowiedz
          zostanie tylko dla mnie...

          *******************************************************************************

          pytanie brzmi co to jest i skad sie wzielo i dlaczego Ciebie o to pytam:

          j4K 51Ę m4ciE t0W4rZy$ze? - Z@ż4r+OwAŁ G1Er3k, wI+@JąC 5iĘ Z R08oTnIK4m1.
          - do8Rz3, +Ow@rzY$zU 53kRet4RZU - Z4ż@rtOw@Li RO80+n1Cy

          *******************************************************************************

          jak wiesz napisz mi na skrzynke i odpowiedz chocby tak/nie

          jesli nie wiesz o co mi chodzi just forget about it i przepraszam

          *******************************************************************************

          wszystkich innych przepraszam za zupelnie niezrozumialy dla postronnych post -
          > w pewnym przypadku dla jednej osoby moze sie on okazac zrozumialy...

          *******************************************************************************


          sorry za klopot...

          szczesliwego nowego roku dla wszystkich bo wtedy bede daleko :)))))
          • rectum_stretcher odpowiedz 26.12.03, 05:25
            j4K 51Ę m4ciE t0W4rZy$ze? - Z@ż4r+OwAŁ G1Er3k, wI+@JąC 5iĘ Z R08oTnIK4m1.
            - do8Rz3, +Ow@rzY$zU 53kRet4RZU - Z4ż@rtOw@Li RO80+n1Cy

            Dwie rzeczy:

            1. Pindos - obraza nie tylko mnie (ja to olewam) ale obraza 300 milionow ludzi
            i tego to ja nie olewam.

            2. Stopka w kazdym jego poscie: ot np dzisiaj. Zeby byl jakims aktywista z Koal
            Wiejskiego Mlodych Antykomunistow to bym to rozumial ale on jest studentem
            prawa we Wroclawiu, tata odsluzyl sobie (renta) ze 35+ lat w wiekszosci pod
            Jaruzelem a ten tu petak jeszcze narzeka. Jedyna zmiana to tekst stopki.
            Zobaczymy jak dlugo bedzie trwalo az nastapi poprawa. Pamietaj, ja jade na
            licie 24/7.
    • Gość: pierce Re: "Ochotnicy" w Iraku IP: *.tarchomin.pl / *.tarchomin.pl 26.12.03, 10:43
      Sprawa prosta: wojsko daje żołnierzowi możliwość rezygnacji z niebezpiecznej
      skonikąd misji, ale po co wojsku facet na którego szkolenie i utrzymanie wydaje
      tysiące zł. a ten nie chce jechać /nie krytykuję go oczywiście/.
      Moim zdaniem wszystko jasne i na miejsc. To że robi sie to po cichu inna sprawa.

      Wasołych Świąt !
      • wielki_czarownik Masz rację, ale jest jedna kwestia 26.12.03, 11:03
        Mówi się, że jadą tylko ochotnicy. Wiem, że wielu żołnierzy zanim zdecydowało się podpisać kontrakt pytało się, czy na pewno do Iraku wysyłają tylko ochotników, bo inaczej oni kontraktu nie podpiszą. I to nie byli tchórze - wielu z nich jest teraz w Afganistanie. Ale ci ludzie po prostu są przeciwko agresji na Irak (i mają do tego prawo). Nie chcieli jechać do Iraku bo to jest sprzeczne z ich zasadami - nie chcieli robić czegoś czemu są przeciwni. A skoro teraz się ich robi w konia to to jest nie fair. Nie sądzisz?
        Pozdr.
        • Gość: pierce Re: Masz rację, ale jest jedna kwestia IP: *.tarchomin.pl / *.tarchomin.pl 26.12.03, 11:45
          Jakie zasady, to jest armia. Żołnierz jest od wykonywania rozkazów a nie od
          myślenia /paroma wyjądkami oczywiście - łamanie praw człowieka i takie tam/.
          pzdr.
          • wielki_czarownik No wiesz? Mamy demokrację 26.12.03, 12:05
            Każdy ma prawo do własnych poglądów. Niektórzy nie chcą im zaprzeczać i dlatego chcą się upewnić, czy idąc do woja na pewno będą mogli żyć zgodnie ze swoimi zasadami. Najpierw im się mówi, że tak a kiedy oni podpisują kontrakt (na zasadzie "pojadę do Afganistanu ale nie do Iraku bo to się kłóci z moimi przekonaniami") to mówi się takiemu żołnierzowi "żartowaliśmy - jedziesz do Bagdadu". To tak jakbyś poszedł do marynarki na okręty podwodne a wylądował w lotnictwie transportowym.
            Pozdr.
            • Gość: grzesi To jest wojsko... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.04, 12:02
              i wszelkie tego typu "życzenia" są nie na miejscu. Jak sobie to wyobrażasz?
              Dowódca pododdziału ma mieć listę co który żołnierz lubi a co nie?
              "Ten nie godzi się na wysyłanie na patrole...", "ten nie reflektuje na służbę
              wartowniczą..." itd..?
              Czy wiedzą co podpisali?
              Inaczej rzecz się ma ze zgodą (o ile jest pisemna i podana w rozkazie) na
              kontynuację nauki.
              Każdy ma prawo do własnych poglądów... dopóki nie podpisał kontraktu... wtedy
              powinien mieć już tylko poglądy przełożonego (oficjalnie, ma się rozumieć) bo za
              to się mu płaci i na to się zgodził. Jeżeli teraz płacze i twierdzi, że to mu
              nie pasuje to należy się go pozbyć (z wojska) jako osoby nieodpowiedzialnej.
              Pozdrawiam
    • Gość: Cattaraugus Klasyczny Homo Sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 12:12
      Pewnie nie jednemu się tu narażę, ale trudno...

      Co to jest za mazgajstwo! - i w wykonaniu tego nieszczęsnego pseudożołnierza i
      obrońców jego "praw obywatelskich". Czy nie uważacie, że we wszystkich nas żyje
      przeświadczenie rodem z Układu Warszawskiego, że do wojska idzie się, bo:
      - dadzą robotę, a na rynku pracy krucho;
      - dokształcą, albo wręcz wykształcą za darmo;
      - dadzą poczucie względnej życiowej stabilizacji
      - dadzą robotę "przygodową", a względnie bezpieczną, bo przecież żadna wojna
      nie wybuchnie, nieprawdaż?
      - ...i jeszcze żonę znajdą ze świata garnizonowych barmanek

      Wszystkich urażonych przepraszam, ale nie za mocno, bo dość się takich
      pseudożołnierzy w czasach bolszewii naoglądałem.

      Skończyło się!!! Tak zbudowano, i na takich podstawach mentalnych, patologiczny
      Układ Warszawski. Teraz bracie idziesz do woja i musisz brać pod uwagę, że
      niczym francuski legionista będziesz bronić NATO-wskich, pośrednio także
      polskich, interesów polityczno-wojskowo-gospodarczych nawet na Papui Nowej
      Gwinei - przepraszam w tym miejscu Australię, bo to jej strefa wpływów, ale w
      ramach dyskusyjnej retoryki pasujące mi porównanie.
      • wielki_czarownik Nie rozumiesz 26.12.03, 12:26
        Problem polega na tym, że reguły się zmienia w trakcie gry. Najpierw się mówi, że jadą tylko ochotnicy - kontrakty podpisują ludzie przeciwni wojnie w Iraku a potem się mówi "żartowaliśmy". Jeżeli sprawa byłaby jasno postawiona od początku - jadą wyznaczeni to nie ma problemu - chciał być żołnierzem to niech cierpi. Ale skoro mówimy najpierw "a" a potem nagle "b" to jest to oszustwo. Znam przypadki, że żołnierze dopytywali się, czy na 100% do Iraku jadą tylko ochotnicy (bo oni tam nie chcą jechać) potem podpisywali kontrakt i są teraz w Afganistanie. Mazgaje? Nie - po prostu nie chcieli brać udziału w niesprawiedliwej ich zdaniem napaści na inny kraj. Nie mają do tego prawa? Podpisywali kontrakty na pewnych zasadach których nie można ot tak sobie jednostronnie zmieniać.
        • Gość: Cattaraugus Re: Nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 12:54
          Drogi Czarowniku,

          Na takie intelektualne/pseudointelektualne rozważania to możemy sobie pozwoilić
          my - klawe misie w kapciach, po świątecznym śniadanku, obserwatorzy i
          uczestnicy tego forum, sklejacze żołnerzyków z polistyrenu, czytelnicy prasy i
          literatury wojskowej, którzy sprawy wojska i naszego osobistego w nim
          zaangażowania mamy już (chyba?) nieco za sobą.

          Ja też - tak jak Ty - nie jestem zwolennikiem zmiany reguł gry podczas gry,
          szczególnie gdy dotyczy to jakichś form życia publicznego, a w pewnym sensie
          wojsko jest pograniczem życia publicznego każdego państwa.

          Ale wojo - to wojo! Nikt nie ma prawa tam iść z założeniem, że nie zmieni się
          rozkaz, nie będzie nowelizacji jakiejś "okołowojskowej" ustawy, nie zmieni się
          geopolityczna strategia państwa itp.

          Na takim właśnie "państwowotwórczym mazgajstwie" wobec poborowych straciła już
          raz Europa podczas II wojny, gdy Stany Zjednoczone w III kwartale 1944 r.
          właściwie zaprzestały poboru do wojska w celu ochrony zasobów ludzkich - czytaj
          dobrze wykształconej młodzieży, bo w US Army był olbrzymi (ok. 30-procentowy)
          odsiew poborowych nie spełniających wymogów wykształcenia.

          I co? Ano stąd właśnie te zastoje na froncie zachodnim, to dreptanie w miejscu
          z powodu braku dopływu rekruta na front, stąd kryzysowe wspieranie się
          elitarnymi dywizjami spadochronowymi, aby walczyły jak zwykła piechota. Gdyby
          nie takie rozważania "intelektualne" Amerykanów z WWII, jakie my tu teraz
          toczymy, być może nad Brama Branderburską wisiałaby inna flaga, a o PRL nikt by
          nie słyszał.

          Kto jest oburzony tym, że ten biedny żołnierzyna szuka porady prawnej na forum
          prawniczym niech zgłosi jego post do redakcji "Przekroju". Pod rządami
          Najsztuba to gazeta oparta na agresji i negacji - oni się z tym przypadkiem
          szybko rozprawią i przejadą po WP bardzo sprawnie od strony demagogiczno-
          dziennikarskiej. Tylko czy także od strony zdroworozsądkowej?

          Wesołej końcówki świąt

          C.
          • wielki_czarownik Pytanie czy na tym dobrze wyjdziemy. 26.12.03, 13:40
            Brak stabilności, zmienność reguł i procedur jeszcze żadnej organizacji na dobre nie wyszła. Już w tej chwili znam przypadki, gdzie ludzie rezygnują z kontraktów czy nawet wykształceni oficerowie ściagają mundury bo nie są pewni jutra. Bo zmienia się reguły w trakcie gry, bo nie daje im się żadnej pewności. Bo okazuje się, że kogoś wysyła się nagle do jednostki na drugi koniec Polski ale proponuje mu się mieszkanie o 30% mniejsze a o załatwieniu pracy dla żony i szkoły dla dzieci to nawet nikt w wojsku nie pomyśli - rzecz niedopuszczalna w krajach zachodnich. Tam owszem dają Ci rozkaz wyjazdu, ale wiesz, że ktoś się zatroszczy o to, żebyś na tym nie stracił - załatwi dom, pracę dla żony, szkoły i przedszkola dla dzieci etc. Nie pojedziesz w ciemno. A u nas? Przyjmujemy żołnierza na pewnych zasadach a potem mu mówimy "sorry, ale będzie inaczej". I co nam z tego przyjdzie? Fakt, że za 10 lat nie będzie chętnych do służby w wojsku. Nie będzie oficerów bo młodzi się nie będą garnąć a starzy odejdą. I co wtedy? Trzeba się zastanowić, czy takie nieuczciwe załatwianie doraźnych potrzeb nie odbije się za lat kilka krwawą sraczką i niemocą.
            Pozdr.
            • Gość: Cattaraugus Re: Pytanie czy na tym dobrze wyjdziemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 14:39
              Czarowniku Drogi,

              Ja też Cię pozdrawiam, ale spójrz poniżej - będę Ci odpowiadać wykorzystując
              nie historie zasłyszane, ale z życia (MOJEGO!) wzięte.


              wielki_czarownik napisał:

              > Brak stabilności, zmienność reguł i procedur jeszcze żadnej organizacji na
              > dobre nie wyszła.
              ŚWIĘTA RACJA - PANUJE MIĘDZY NAMI IDEALNA ZGODA!


              > Już w tej chwili znam przypadki, gdzie ludzie rezygnują z kontrak
              > tów czy nawet wykształceni oficerowie ściagają mundury bo nie są pewni jutra.
              > Bo zmienia się reguły w trakcie gry, bo nie daje im się żadnej pewności.
              TO WSZYSTKO ZGODA, TYLKO TO TAK, JAK BYM CZYTAŁ "POLSKĘ ZBROJNĄ" SZCZEGÓLNIE
              POD RZĄDAMI NOWEGO REDAKTORA, PO WYRZUCENIU MARII WĄGROWSKIEJ. W WOJSKU ZAWSZE
              ZMIENIA SIĘ REGUŁY GRY, BO NA TYM POLEGA WOJSKO. WOJSKO TO NIEUSTANNY ŻYCIOWY
              SURVIVAL I KAŻDY, KTO DECYDUJE SIĘ NA ZAWÓD WOJSKOWEGO MUSI SOBIE Z TEGO ZDAWAĆ
              SPRAWĘ I NIE BIADOLIĆ NAD SWOIM LOSEM, BO GO SOBIE SAM WYBRAŁ.
              NA PEWNYM ETAPIE ŻYCIA KOMUNA PRZEZ WIELE LAT USIŁOWAŁA ZROBIĆ ZE MNIE PILOTA
              WOJSKOWEGO I NIEMAL SIŁĄ WCIELIĆ MNIE DO DĘBLINA. POTEM PRÓBOWANO ZE MNIE
              ZROBIĆ PRZYNAJMNIEJ SPADOCHRONIARZA WOJSKOWEGO - TEŻ IM SIĘ NIE UDAŁO. A NIE
              UDAŁO IM SIĘ TYLKO DLATEGO, ŻE JAKO CZŁONEK RODZINY PILOTA WOJSKOWEGO I
              CZŁOWIEK MAJĄCY "OD ZAWSZE" KONTAKT Z ZAWODOWYMI WOJSKOWYMI DOBRZE WIEDZIAŁEM,
              CO TO ZA ŻYCIE, CHOĆ ROBOTA MOŻE I POCIĄGAJĄCA. NIE CHCĄC WYLĄDOWAĆ - JAK
              CZŁONEK MOJEJ RODZINY - JAKO PILOT NA "BRATNIEJ INTERWENCJI" W JAKIMŚ KDL-u JUŻ
              Z DEFINICJI WIEDZIAŁEM, ŻE MNIE TO NIE INTERESUJE.
              JAKO PILOT PATRZĘ NA ŻYCIE CZĘŚCIOWO JAK NA LOTNICTWO - BRAK WYOBRAŹNI POWINIEN
              BYĆ KARALNY, BO TO ON NAJCZĘŚCIEJ MŚCI SIĘ I NA LUDZIACH I NA CAŁYCH PAŃSTWACH.
              I STĄD POTEM BIORĄ SIĘ WOJSKOWI MAZGAJE, KTÓRZY PROSZĄ O PORADĘ PRAWNĄ "JAK BY
              TU NIE POJECHAĆ NA MISJĘ ZAGRANICZNĄ", BO TAKI NIEDOCZYTAŁ NIGDZIE, CZYM JEST
              WOJSKO.


              > Bo okazuje się, że kogoś wysyła się nagle do jednostki na drugi koniec Polski
              > ale proponuje mu się mieszkanie o 30% mniejsze a o załatwieniu pracy dla żony
              > i szkoły dla dzieci to nawet nikt w wojsku nie pomyśli - rzecz
              > niedopuszczalna w krajach zachodnich. Tam owszem dają Ci rozkaz wyjazdu, ale
              > wiesz, że ktoś się zatroszc zy o to, żebyś na tym nie stracił - załatwi dom,
              > pracę dla żony, szkoły i przed szkola dla dzieci etc. Nie pojedziesz w ciemno.
              NIEPRAWDA! MAM WIELU DOBRYCH ZNAJOMYCH WŚRÓD OFICERÓW SŁUŻBY CZYNNEJ US ARMY I
              WCALE TO TAK SŁODKO NIE WYGLĄDA. PODAM TYLKO JEDEN PRZYKŁAD. OD LAT PRZYJAŹNIĘ
              SIĘ Z PODPUŁKOWNIKIEM 1st AIR CAVALRY DIVISION. PO ZAMACHU NA WTC DYWIZJĘ TĘ
              ROZCZŁONKOWANO (NAWIASEM MÓWIĄC NIGDZIE SIĘ O TYM NIE PISZE). SŁUŻY ONA TERAZ
              GŁÓWNIE W TRZECH REGIONACH - RFN, KOREI POŁUDNIOWEJ I GDZIEŚ MIĘDZY
              AFGANISTANEM A IRAKIEM, GDZIE DYWIZJA ROBI RÓŻNE "RZECZY DZIWNE". MÓJ
              PRZYJACIEL, WYBITNA POSTAĆ DYWIZJI, WETERAN TRZECH US WOJEN, WSPANIAŁY STRZELEC
              I REPREZENTANT DYWIZJI NA RÓŻNYCH "GUN SHOWS" DOSTAŁ NIEDAWNO NAGŁY ROZKAZ
              PRZENIESIENIA DO RFN - PRZENIESIENIA DŁUGOTRWAŁEGO I NA DUŻO GORSZE WARUNKI
              BYTOWE. DOSZŁO NAWET DO JEGO OSOBISTEGO DRAMATU - NA SKUTEK NIEZADAWALAJĄCYCH
              WARUNKÓW LOKALOWYCH W RFN MUSIAŁ ROZSTAĆ SIĘ Z OLBRZYMIĄ CZĘŚCIĄ SWOJEJ
              KOLEKCJI BRONI, MUNDURÓW I WYPOSAŻENIA US ARMY Z WWII - NA CZYM ZRESZTĄ
              SKORZYSTAŁEM I ODKUPIŁEM OD NIEGO PIĘKNE RZECZY ZWIĄZANE ZE SPADOCHRONIARSTWEM
              US ARMY Z WWII.
              TO SĄ TAKIE MITY NAS - HOMO SOVIETICUSÓW - ŻE W NATO ŻOŁNIERZ PO PRZENIESIENIU
              DOSTAJE DOMEK Z OGRÓDKIEM, ŻONA JEST ZARAZ STOWARZYSZONA W ORGANIZACJI RODZIN
              WOJSKOWYCH, A DZIECKO DOSTAJE DOBRĄ SZKOŁĘ. MITY, CZAROWNIKU, MITY I JESZCZE
              RAZ MITY.


              > A u nas? Przyjmujemy żołnierza na pewnych zasadach a potem mu mówimy "sorry,
              > ale będzie inaczej". I co nam z tego przyjdzie?
              TO BEZ WĄTPIENIA POLSKA PATOLOGIA.


              > Fakt, że za 10 lat nie będzie chętnych do służby w wojsku. Nie będzie
              > oficerów bo młodzi się nie będą garnąć a starzy odejdą. I co wtedy?
              TU SIĘ ZGADZAM. JEDNYM Z WIĘKSZYCH SKANDALI TEGO KRAJU JEST M.IN. ZMARNOWANIE
              ABSOLWENTÓW ZAGRANICZNYCH AKADEMII WOJSKOWYCH.


              > Trzeba się zastanowić, czy takie nieuczciwe załatwianie doraźnych potrzeb nie
              > odbije się za lat kilka krwawą sraczką i niemocą.
              ODBIJE SIĘ BEZ WĄTPIENIA. DLATEGO TYM BARDZIEJ TRZEBA LUDZI Z WIELKĄ WYOBRAŹNIĄ
              SPOŁECZNO-POLITYCZNĄ, I KAŻDĄ INNĄ, ABY DOSTRZEGLI, W JAKIM KRAJU ŻYJĄ, ABY
              SZLI DO WOJSKA W PEŁNI ŚWIADOMIE, WIEDZĄC ŻE NIC DOBREGO W TAKIM OKRESIE
              NIESTABILNOŚCI I URZĘDNICZEJ NIEKOMPETENCJI SPOTKAĆ ICH TAM NIE MOŻE. W
              PRZECIWNYM RAZIE BĘDZIE WŁAŚNIE TAKIE MAZGAJSTWO PT. "MAMUSIU, JA NIE CHCĘ NA
              MISJĘ ZAGRANICZNĄ..." :-)


              > Pozdr.
              RÓWNIEŻ POZDRAWIAM I SPRÓBUJMY RÓŻNIĆ SIĘ PIĘKNIE :-)
              • wielki_czarownik Co do tych mitów. 26.12.03, 16:32
                Owszem - zapewne masz rację. W innych armiach to nie jest raj. Ale jeśli u nich jest czyściec to u nas jest piekło. Ja znam przypadek gdzie żołnierzowi powiedzieli - nowy garnizon (BEZ MIESZKANIA - internat) albo papa. I co on miał zrobić? Zwolnił się z wojska. I armia straciła wykształconego oficera - sapera. Aż strach pomyśleć co będzie jak mu jakaś mafia zaproponuje robotę.

                Ponadto armia to survival - owszem można tak powiedzieć. Problem w tym, że survival dla młodego porucznika bez rodziny to może być. Potem jednak ktoś zakłada rodzinę i oczekuje jakiejś stabilizacji - a przynajmniej podstawowej opieki i pomocy przy przerzucaniu z jednego miejsca w drugie. A u nas? Wolna amerykanka. Dostajesz rozkaz i wszystkim innym zwisa jak to zrobisz i co zrobisz ze swoją rodziną. To się może udawać przez 5 lat, 10, 20. Ale kiedyś będzie BĘC! I rzeczywiście jest mnóstwo (coraz więcej) przypadków, gdzie doświadczeni żołnierze z wieloletnią wysługą wolą zrzucić mundur niż pojechać na drugi koniec Polski, bo im się to nie opłaca - wolą mieć niską emeryturę (i dorabiać np. w agencjach ochrony) oraz pracującą żonę niż wysoką pensję i bezrobotną żonę na utrzymaniu. Nie mówiąc już o dzieciach które na jakimś zadupiu nie będą miały szans na wybicie się.
                I ja się tego boję, bo jestem pewny, że stosując wobec kadry te metody co teraz to za 15 lat będziemy mieli za przeproszeniem gówno a nie armię. Bo w Polsce się zapomina o podstawowej zasadzie organizacyjnej - możesz od podwładnych wymagać tyle ile sam im dajesz.

                Pozdr.
                • Gość: Cattaraugus Re: Co do tych mitów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 17:04
                  Tak, wiem. "Oto Polska właśnie" albo "Oto WP właśnie" rzec by można. Nowo
                  wprowadzona kadencyjność jest pod tym względem i zła, i dobra. Bo w kraju,
                  gdzie trzeba by złapać za twarz niektóre struktury decyzyjne WP nikt nie będzie
                  patrzył w dalszej perspektywie, jak 4-letnia, i gdzie by się tu później
                  załapać, albo z kim się zaprzyjaźnić, aby za te 4 lata znowu dobrze zlądować.

                  Najlepszy przykład to nowa kariera byłego rzecznika MON - tego od "Rolandów".
                  Wiesz kim jest teraz pan E.M.? Sam WIELKI CZAROWNIKU lepszej fuchy byś mu nie
                  wyczarował. Komuno wróć - stara zasada karuzeli wiecznie żywa!! Partyjni
                  towarzysze i nieformalne koterie zawsze pomogą!! No, zgaduj czarowniku - kim
                  jest teraz pan E.M., bo media jeszcze tego nie wyczaiły...

                  Serdecznie pozdrawiam
                  • wielki_czarownik Pan E.M. 26.12.03, 17:07
                    Hmmm... Znając Polskę może być:
                    1. Prezesem spółki skarbu państwa
                    2. Załapał fuchę w Sztabie Generalnym
                    3. Nie wiem ale na pewno zarabia nie mniej niż 10000 PLN

                    Pozdr.
                    • Gość: Cattaraugus Re: Pan E.M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 17:12
                      Ciepło, bardzo ciepło, bardzo bardzo ciepło..., ale jeszcze nie parzy

                      W kategoriach prestiżowych musisz szukać nieco wyżej...
                      • wielki_czarownik Oj! 26.12.03, 17:18
                        Generałem jakimś został? Dowódcą jednostki? Aż strach myśleć.
                        • Gość: Cattaraugus Re: Oj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.03, 17:34
                          A po co zaraz generałem! Miałby tylko więcej roboty, niż teraz.

                          Człek rozsądny jesteś to wiesz, że dobrnąłem do pewnej granicy i już więcej
                          napisać nie mogę. Może admin nas podgląda, to pokaże ten wątek dziennikarzom
                          GW, a oni już to dalej popilotują. Jak chcesz szukać obecnego miejsca
                          zatrudnienia E.M. to pomyśl, komu uratował skórę, czyli kto pierwszy w Polsce,
                          i z jakiego ośrodka władzy, chlapnął językiem o "Rolandach z tegorocznej
                          produkcji". Tam teraz szukaj E.M.

                          Ja naprawdę niczego od III RP nie oczekuję, choć z PRL walczyłem tak, jak
                          umiałem i takimi mikrośrodkami, jakie były mi dane. Ja mam wobec tej
                          niedoskonałej III RP cierpliwość wprost anielską, ale jak patrzę, gdzie teraz
                          pracuje E.M. to po prostu szlag mną ciska o ściany! Mam nadzieję, że media to
                          niebawem zwietrzą i obnażą system wdzięczności dla E.M. za uratowanie skóry
                          innemu panu, który już raz opinii publicznej podpadł tak okrutnie, że po raz
                          drugi te "Rolandy" zmiotłyby go ze sceny raz na wieczność. A tak E.M. wziął to
                          na siebie i teraz ma nagrodę.
                          • Gość: Ed Re: Oj! IP: *.unicity.pl / 80.51.254.* 27.12.03, 17:18
                            Eeee, Cattaragus, przecież to zadna tajemnica, że pan Mleczak wyladował w
                            Kancelarii Jaśnie Nam Panującego Aleksandra I Goleniowatego, czy cuś. Pisali
                            już o tym w gazetach.
                            • Gość: Cattaraugus Re: Oj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.03, 17:41
                              Naprawdę?!?!?!

                              Cholerka, przegapiłem! No to się Marek Siwiec cieszy po raz kolejny, że nawet i
                              tym razem media dały mu spokój po kolejnym autorskim numerze.
              • Gość: caton 1st AIR CAVALRY DIVISION ??? IP: 217.153.114.* 30.12.03, 03:54
                cóś mi sie kiedys obilo o uszy, ze 1st AIR CAVALRY DIVISION juz nie istnieje.
                wydawalo mi sie, ze teraz jez juz tylko 1st CAVALRY DIVISION, jezdzaca na
                abramsach i bradleyach. nie jestem pewien tej informacji, bylbym wdzieczny za
                potwierdzenie.
                pzdr
                • Gość: Cattaraugus 1st Cavalry Division IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 18:50
                  Oczywiście masz rację! Przepraszam. Składnik "Air" odpadł. Wiesz - to taka
                  choroba. Człowiek zawsze ma w głowie te naszywkę z koniem a z tyłu głowy
                  latające UH-1, AH-1, OH-6, CH-47. I tak to leci... :-)

                  Ale swoją drogą poza (prawie) kompletem wozów bojowych US Army oczywiście nadal
                  są tam też śmigłowce - głównie UH-60.

                  Tak na marginesie - opisywana przeze mnie postać oficera z tej dywizji to osoba
                  niezwykle barwna, mająca z pewnego powodu (nie, nie żeńskiego:-) olbrzymi
                  sentyment do Polski. Żołnierz z dziada pradziada, antykwariusz, kolekcjoner,
                  członek wielu stowarzyszeń historycznych (sam zresztą jest historykiem i
                  politologiem), pasjonat historii II wojny i kolekcjoner nietypowych wspomnień
                  amerykańskich i brytyjskich kombatantów z II wojny. Dlaczego nietypowych? Bo w
                  tych wspomnieniach jest "wojna nie książkowa", zawierająca np. opisy alianckich
                  przestępstw wojennych.

                  Zrobiłem z tym człowiekiem wywiad dla jednego z polskich czasopism wojskowych i
                  już, już miał się ukazać... ale zawaliło się WTC i mojemu znajomemu
                  przydzielono takie zadania, że jednocześnie wycofano mu pozwolenie na
                  jakiekolwiek występy w mediach, nawet sojuszniczych.

                  Pozdrawiam

                  C.
    • atob Re: "Ochotnicy" w Iraku 28.12.03, 02:12
      wielki_czarownik napisał:

      > forum.pomocprawna.info/read.php?5,93737,93737
      > Jak kiedyś o tym pisałem to nie chcieliście mi uwierzyć.
      >

      Wierzysz w wszystko co czytasz w internecie ?
      Bo ja nie ...ale to wolny kraj w koncu
      • wielki_czarownik Ja o tym już wcześniej słyszałem 28.12.03, 11:08
        A to kolejny dowód potwierdzający iż takie zdarzenia mają miejsce.
    • Gość: pierce Re: "Ochotnicy" w Iraku IP: *.tarchomin.pl / *.tarchomin.pl 29.12.03, 20:10
      Drobne uzupelnienie dla Czarownika: rozmawialiśmy o wojsku. Wrednej,
      maksymalnie NIEDEMOKRATYCZNEJ instytucji w której przekonania jakiegoś za
      przeproszeniem pacyfisty nic nie znaczą - i nie powinny bo inaczej nie byłaby
      to armia tylko kółko dydkusyjne.
      pzdr.
      • Gość: Cattaraugus Re: "Ochotnicy" w Iraku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 11:20
        Gość portalu: pierce napisał(a):

        > Drobne uzupelnienie dla Czarownika: rozmawialiśmy o wojsku. Wrednej,
        > maksymalnie NIEDEMOKRATYCZNEJ instytucji w której przekonania jakiegoś za
        > przeproszeniem pacyfisty nic nie znaczą - i nie powinny bo inaczej nie byłaby
        > to armia tylko kółko dydkusyjne.
        > pzdr.
        --------------------------------------------

        Brawo! Jak bym siebie czytał...

        pzdr
        C.
    • Gość: JOrl Re: "Ochotnicy" w Iraku IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.03, 23:05
      Jak ja slysze te jeki w koncu dobrowolnie zapisanych ludzi do wojska ze musza
      wojowac to robi mi sie niedobrze. W koncu tak naprawde nawet poborowy jak
      dostanie rozkaz jego obowiazkiem jest walczyc.
      Jak by sie mialo taka armie, gdzie wojsko moze sobie wybierac czy wojowac czy
      nie to przeciez wtedy nie ma sie panstwa!
      Od myslenia czy wojowac sa inni. A nie wojsko. Proste.
      Tak samo np. ci milicjanci w kopali Wujek jak mieli rozkaz do wykonania ich
      obowiazkiem bylo go wykonac.
      Tego nalezy oczekiwac od tych mundurowych. Po to sa utrzymywani.
      A co do wojny w Iraqu, to osobna sprawa.
      Pozdrowienia

      • Gość: Cattaraugus Re: "Ochotnicy" w Iraku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 11:24
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Jak ja slysze te jeki w koncu dobrowolnie zapisanych ludzi do wojska ze musza
        > wojowac to robi mi sie niedobrze. W koncu tak naprawde nawet poborowy jak
        > dostanie rozkaz jego obowiazkiem jest walczyc.
        > Jak by sie mialo taka armie, gdzie wojsko moze sobie wybierac czy wojowac czy
        > nie to przeciez wtedy nie ma sie panstwa!
        > Od myslenia czy wojowac sa inni. A nie wojsko. Proste.
        -----------------------------------------------------------

        Ciekawostka, że nawet rodziny żołnierzy jadących do Iraku potrafią zrozumieć
        powyższą myśl (a im przecież najtrudniej się z takim państwowotwórczym
        myśleniem pogodzić), natomiast nie mogą tego zrozumieć niektórzy szanowni
        bywalcy tego forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka