Dodaj do ulubionych

Aresztowano rosyjskiego szpiega

IP: 62.233.216.* 31.12.03, 12:06
Właśnie usłyszałem w "Trójce", że aresztowano oficera WP szpiegującego na
rzecz Rosji. Znacie jakieś szczegóły?

Jaki stopień? jakie materiały przekazywał (jakiego typu), no i dla kogo
szpiegował dla GRU czy dla czeksitów? Od kiedy szpiegował?

Pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: kpt. Żbik Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: 62.233.216.* 31.12.03, 12:09
      Sory!
      Z przyczyn technicznych (niezależnych ode mnie) niechcący narobiło się tych
      postów!
      Wybaczcie ;-)
      • Gość: Cattaraugus Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 12:33
        To porucznik. Wczoraj oficjalnie zapewniano, że krajem, dla którego szpiegował
        nie była Rosja. A dziś już mówią, że Rosja. Miał rzekomo informować o procesie
        przenoszenia do Polski baz amerykańskich. To dość osobliwe, bo na szczeblu
        porucznikowskim to jak wiadomo informaacje z zakresu państwowej geopolityki i
        strategii ma się wprost oszałamiające.
        • Gość: Piekielny P. Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.zwnet.bmj.net.pl / 212.106.191.* 31.12.03, 13:58
          BZDURA
          • Gość: Cattaraugus Zły porucznik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 14:26
            Gość portalu: Piekielny P. napisał(a):

            > BZDURA

            ...że porucznik, czy że dla Rosji? Czy może całe zdarzenie jest niebyłe?
            • pulkownick Porucznik to taki co dostaje poruczenie... 31.12.03, 15:02
              Bzdura zeby porucznik mial cokolwiek do powiedzenia na temat. Wie tylko rozklad
              na najblizszy tydzien no i zna podzialeke mapy ale to tylko jak jest w
              Artylerii.

              Jeszcze kilka lat i bedzie sie mowilo ze jest bohaterem narodowym jak ten
              zdrajca Kuklinski.

              Szlag trafi porucznika i media ale pytanie jest ilu pracownikow wojska i
              milicji jest zatrudnionych na drugim etacie i Bylego Brata. Jak to jest?
              Rodziny mozna nie kochac ale z rodzina trzeba zyc?!

              Dlaczego w Polsce nie ma stopnia 'lejtnanta' a jest jakis 'porucznik' od
              poreczania. Jak moze byc k. aspirant i inspektor to powinien byc lejtnant.
              • Gość: Cattaraugus Re: Porucznik to taki co dostaje poruczenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 15:07
                Właśnie to wyśmiałem powyżej - jak wiadomo wiedza poruczników w kwestii
                najważniejszch spraw państwa jest wprost przeogromna :-)
                • Gość: Misza Re: Porucznik to taki co dostaje poruczenie... IP: 195.208.237.* 02.01.04, 10:27
                  Gość portalu: Cattaraugus napisał(a):

                  > Właśnie to wyśmiałem powyżej - jak wiadomo wiedza poruczników w kwestii
                  > najważniejszch spraw państwa jest wprost przeogromna :-)

                  Wszystko zalezy od tego czym sie zajmowal. Wiesz, ze najwaznejsze materialy
                  dla bomby atomowej dostala sekretarka :)) ? Moj kolega majac stopien
                  lejtenatna sluzyl w sztabie SKWO (Pln. Kawkaski Okreg Wojskowy) i wiedzial
                  wszystkie _rzeczywiste_ dane o wojnie w Czecznie - dyslokacje jednostek,
                  wydatki, straty. A to dlatego ze byl administratorem sieci komputerowej
                  SKWO ;))
                  Wiec jesli ten wasz (nasz ? ;)) porucznik pracowal pzy komputerze i mial roche
                  wiedzy komputerowej to mogl wiedziec co nieco :))
                  • wielki_czarownik Misza - to nie u nas. 02.01.04, 18:22
                    U nas administrator sieci wewnętrznej - niejawnej to ktoś wyższy stopniem. Porucznik u nas to po poligonie biega albo kawę robi. Tym bardziej, że są odpowiednie procedury NATO dotyczące przyznawania dostępu do informacji niejawnych.
                    • Gość: Misza Mylisz sie IP: 195.208.237.* 02.01.04, 20:28
                      wielki_czarownik napisał:

                      > U nas administrator sieci wewnętrznej - niejawnej to ktoś wyższy stopniem.

                      A to dlaczego ?! Zalezy od umejetnosci a nie od stopnia. Jesli 20paru-letni
                      lejtenant zna sie na kompach lepiej niz50 letni pulkownik to jest
                      administratorem. To logicznie. nadawanie mu wysokiego stopniu nie ma sensu, bo
                      kieruje mala liczba ludzi (1-2). Zwykle wystarcza ze podpisuje umowe o dostepu
                      k informqcje pod gryfem scisle tajne lub jak tam u was sie nazywa i tyle. Sam
                      w sobie stopien nic nie zmienia. Zdradzic moze i szeregowy i general...

                      > Poru
                      > cznik u nas to po poligonie biega albo kawę robi.

                      A kto w takim razie u was platunami dowodzi ? :)) Kapitany i sierzanty ? ;))

                      • wielki_czarownik Re: Mylisz sie 02.01.04, 20:40
                        U nas teraz etat (stanowisko) zależy od stopnia - mamy reformę w armii i robią się straszne głupoty. Więc dlatego taki administrator ma wyższy stopień - bo musi (albo dostaje awans albo idzie do cywila). Wcześniej to u nas pułkownik dowodził dywizją!! Widzisz jaki zdolny? ;) Wy takich nie macie ;)
                        A zdradzić każdy może - i każdy powinien za to dostać kulkę w łeb.
                        A porucznicy to właśnie biegają z żołnierzami po poligonach albo jako nasi albo udają Irakijczyków i "atakują" nasze "patrole".
                        Pozdr.
                • Gość: Mariusz Re: Porucznik to taki co dostaje poruczenie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.01.04, 10:40
                  Kto byl w wojsku wie ze najwazniejszy jest PISARZ KOMPANI:).W latach 80
                  zolnierz sluzby zasadniczej z taka fucha(jedna belka na pagonie)to byl KTOS:).W
                  mojej jednostce taki koles robil grafik sluzb kadry...Trzeba bylo widziec jak
                  kadra probowala mu nie podpasc.Ci ktorzy sie ,,burzyli" mieli wyjatkowo czesto
                  sluzby w niedziele..:))..Kto wie co robil ten porucznik ;)))..
                  • Gość: Misza No wlasnie ;)) IP: 195.208.237.* 02.01.04, 20:37
                    Gość portalu: Mariusz napisał(a):

                    > Kto byl w wojsku wie ze najwazniejszy jest PISARZ KOMPANI:).W latach 80
                    > zolnierz sluzby zasadniczej z taka fucha(jedna belka na pagonie)to byl
                    KTOS:).W
                    >
                    > mojej jednostce taki koles robil grafik sluzb kadry...Trzeba bylo widziec
                    jak
                    > kadra probowala mu nie podpasc.Ci ktorzy sie ,,burzyli" mieli wyjatkowo
                    czesto
                    > sluzby w niedziele..:))..Kto wie co robil ten porucznik ;)))..

                    Moj kolega robil polowe pracy w sztabie - pisal raporty, zatrzebowania,
                    wnioski, plany cwiczen itd. A to wszystko dlatego ze robil to szybciej niz
                    pulkownicy czy majory ;))) Mowi ze na poczatku jego troche zdziwil taki stan
                    rzeczy ale potem "wciagnal sie" - zawsze lepiej "byc w kursie spraw" ;)))
        • Gość: wojciech j. Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.03, 19:16
          to podobno oficer lotnictwa. To jest grubymi nicmi szyte.
          Raz. O planach amerykanow w polsce mozna przeczytac w kazdej gazecie.
          Po drugie dzisiaj w telewizji przyznano ze sluzby specjalne na gwalt
          potrzebowaly sukcesu.
          A tak na marginesie to ta histeria antyterroryczna to inny odcinek tego samego
          serialu. Jak nie bedzie zamachu, a na 99,9% nie bedzie to oczywiszciee
          specsluzby i SLD odtrabia wielki sukces.
    • Gość: Kuba Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.konin.tvknet.pl / 80.51.40.* 01.01.04, 23:09
      Tak, dokładnie, dziwna sprawa... ABW szuka za wszelką cenę sukcesu, by pokazać
      jak czujne i sprawne są rachityczne służby Barcikowskiego ?! W związku z ta
      sprawą możnaby pokazać jak medialnie wygłupiły się służby... To, że media mają
      prawo tropić i informować jest poza wszelką dyskusją. Gdyby sprawa
      była "czysta" to media by nic nie wiedziały albo, poproszone o to, by
      milczały, do czasu, oczywiście... a tak mamy dziwny misz-masz, jeszcze
      przyjdzie oficjalnie Rosjan przepraszać :)
      • Gość: zwiadowca Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.marwit.gliwice.pl 02.01.04, 00:27
        Nie sadze, zeby chodzilo o sztuczny sukces, toz dzieci w przedszkolach wiedza,
        ze aresztowanie szpiega to porazka... O wiele lepiej go kontrolowac tak zeby
        nic o tym nie wiedzial. Jest wtedy cenniejszy niz gdyby w pierdlu siedzial.
        • Gość: kpt. Żbik aresztowanie to porażka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.01.04, 09:41
          Zgadza się. Aresztowanie to ostateczność. Zamiast aresztu i pierdla lepiej dać
          mu "propozycję nie do odrzucenia". Ale w sumie, może i tak właśnie było.
          Sprawa jest przecież tajna i prasa może co najwyżej spekulować.

          Ale ale... Właśnie sobie przypominałem. Co ze sprawą 'Olina'? Skoro nie
          Oleksy to kto?
          Pozdr
        • Gość: wojciech j. Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.04, 14:05
          No właśnie!
          MOŻE WIĘC TO WCALE NIE BYŁ SZPIEG.
          Banda SLD-PZPR jest w stanie posunąć się do każdej niegodziwości dla własnych
          korzyści. 50 lat to przerabialiśmy i przerabiamy dalej.
    • marcus_crassus ciekawostka 02.01.04, 01:06
      informacje o aresztowaniu szpiega w warszawie ukazala sie w sporej liczbie
      zachodnich serwisow poswieconych wojskowosci - zreszta podobnie jak nasz zakup
      od izraela "spike-a"

      a jesli chodzi o jego stopien to wydaje mi sie ze nie tyle stopien jest tak
      bardzo wazny ale to gdzie pracowal - bo to jest kwestia do jakich dokumentow
      mial dostep - sam stopien niewiele mowi...
      • wielki_czarownik Znowu bzdura 02.01.04, 18:18
        Do pewnych dokumentów dostęp masz dopiero po x latach służby. Porucznik to mógł znać rozkład zajęć swojego pododziału na najbliższy tydzień a jeżeli był w jakimś sztabie to mógł wiedzieć np. która kancelaria należy do której strefy bezpieczeństwa, albo który major/pułkownik pije kawę z cukrem a który bez. Żadnych tajnych informacji nie mógł mieć.
        • marcus_crassus przepraszam - sugerujesz ze nie jest istotne gdzie 03.01.04, 08:46
          pracowal???

          to ineteresujace WC...

          ps- wiesz co - wlasnie udalo mi sie trafic na materialy o wsparciu lotniczym w
          iraku...

          wiesz ze wykorzystuja bardzo czesto f-16???

          i to do bliskiego wsparcia???

          to tak na marginesie naszych milych pogaduszek ;))))

          niestety,nie udalo mi sie trafic na zadne materialy dotyczace uzycia
          peacemakerow...najwidoczniej specjalisci z tego cholernego west point sa tak
          samo durni jak ja ;)))))))

          jeszcze jakies kwestie do poruszenia ???:)))
          • wielki_czarownik Nie jest 03.01.04, 11:54
            Bo mógł pracować nawet w Sztabie Generalnym ale jeśli jako porucznik to co najwyżej jako dowódca oddziału wartowniczego albo coś w tym stylu. Teraz do dostępu do informacji niejawnych są potrzebne specjalne certyfikaty a porucznik tuż po szkole oficerskiej ich nie dostanie.
            A materiałami o wsparciu może się podzielisz?
    • Gość: axx Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: 207.191.243.* 03.01.04, 01:43
      Tkwicie panowie i panie w schematach. Pelna mozliwosc poruszania sie po terenie,mozliwosc rozmow ze wszystkimi posiada
      oczywiscie kapelan. Dodatkowo jeszcze kadra i szeregowcy czesto szepcza mu do ucha. Posluguje sie komputerem.
      Awans zalezy od niego (czasami) Jest lokalnym autorytetem. A jezeli jeszcze lubi krotko przystrzyzonych chlopcow to jest wlasciwym czlowiekiem
      Dobrze zapikowany kapelan to polowa sukcesu FSB. Prosze zwrocic uwage ze nawet ABW i inne sluzby jawne,tajne i dwuplciowe
      posiadaja swoich ukochanych kapelanow. To jest slabostka o istnieniu ktorej panowie z FSB wiedza.(niewatpliwie)
      Historycznie znani sovieccy agenci byli homoseksualistami. A i rodzimego chowu SB rowniez ten temat miala opanowany.
      (Akta ksiezy informatorow zostaly przekazane do dyspozycji Koscola)
      • Gość: axx Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: 207.191.243.* 07.01.04, 19:23
        A wiec fakty; najciemniej pod latarnia - porucznik pracowal w WSI, wynosil materialy (czy pod sutanna?), brak informacji o preferencjach seksualnych.
        Soviecki agent z reguly musi byc homoseksualista. Historia to potwierdza niejednokrotnie.
        • Gość: axx Re: Aresztowano rosyjskiego szpiega IP: 207.191.243.* 18.06.04, 23:27
          Prawdopodobnie chodzi o tego samego ptaszka.
          Okazuje sie ze nie wynosil pod sutanna ale wywozil w bagazniku samochodu.
          Byl w seminarium duchownym. Chcial zostac ksiedzem podobnie jak Oleksy. (sledztwo w toku)
          Protegowany przez samego generala-biskupa (stad jego dobra pozycja)
          Preferencje seksualne podobno nieustalone ale domniemywac nalezy ze chyba krypto homoseksualista.
          Czyli wszystko zgodnie z wytycznymi FSB.
    • Gość: . A jednak zły porucznik, choć nie z WLiOP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 01:20
      Szpieg z WSI pracował dla Rosjan dla pieniędzy

      Wojciech Czuchnowski 07-01-2004, ostatnia aktualizacja 06-01-2004 21:47


      Rosyjski szpieg aresztowany 30 grudnia jest porucznikiem Wojskowych Służb
      Informacyjnych - dowiedziała się nieoficjalnie "Gazeta"

      Informację potwierdziliśmy w dwu źródłach. 30-letni oficer pracował w jednym z
      podwarszawskich ośrodków WSI. Współpracę z wywiadem Federacji Rosyjskiej podjął
      dla pieniędzy. Wynosił im tajne dokumenty. Wcześniej pisaliśmy, że wywiad
      rosyjski zainteresowany jest przede wszystkim planami rozmieszczenia w Polsce
      baz NATO.

      Sprawa szpiega zdominowała wczorajsze posiedzenie sejmowej komisji ds. służb
      specjalnych. Jej przewodniczący Konstanty Miodowicz oraz prokuratura wojskowa
      odmawiają podania szczegółów dotyczących działalności szpiega. - Było to
      zagrożenie poważne, przecięcie tej sytuacji jest sukcesem służb specjalnych -
      uważa poseł Miodowicz.

      Według naszych informacji chociaż szpiega zatrzymały wspólnie ABW i WSI, to
      służby wojskowe zawiadomiono na samym końcu. Posłowie mówili wczoraj o
      konieczności weryfikacji WSI, sprawdzenia kryteriów naboru do tej służby. - To
      kolejny w ciągu ostatnich kilku lat agent rosyjski w strukturach WSI.
      Bulwersuje fakt, że to człowiek młody, wcześniej zatrzymywani byli oficerami
      starszymi, których kontakty z Rosją miały bardziej naturalny charakter -
      relacjonuje jeden z naszych rozmówców.

      Posłowie zarzucali też przedstawicielom ABW i prokuratury wojskowej, że
      aresztowanie nie było sukcesem, ponieważ nie złapano osoby, która była
      łącznikiem z drugiej strony, i nie próbowano szpiega "odwrócić", tak by
      pracował dla nas. ABW i prokuratura zapewniali, że chociaż oficjalnie śledztwo
      wszczęto 29 grudnia, to szpieg rozpracowywany był przez kilka miesięcy.
      Członkowie komisji interesowali się też przeciekiem informacji o zatrzymaniu
      szpiega do mediów. Według Miodowicza przeciek świadczy m.in. o tym, "iż służby
      i prokuratura nie panują do końca nad istotną informacją", należy więc wykryć
      jego sprawców.
    • Gość: gaduła Re: Rosyjskie nieruchomości w centrum Warszawy ? IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 07.01.04, 11:40
      "GP": Rosyjskie nieruchomości w Warszawie
      Za rządu Jerzego Buzka polskie służby specjalne podjęły próbę przejęcia
      rosyjskich nieruchomości w Warszawie - pisze w najnowszym numerze "Gazety
      Polskiej" Tomasz Sakiewicz.
      Podstawione spółki miały wynająć budynki, oferując bardzo korzystne warunki
      finansowe, a potem przestać płacić czynsz. Rosjanie mieliby problem z
      uzyskaniem odszkodowania, gdyż nie mogliby dostatecznie uzasadnić swoich praw.
      Nie wiadomo, czy planowana akcja doszła do skutku
      Sprawa rosyjskich nieruchomości w Polsce, z których gros znajduje się w
      Warszawie, jest jednym z najbardziej tajemniczych wątków stosunków polsko-
      rosyjskich w ostatnich latach i niemal ostatnim tak bardzo widocznym elementem
      dawnej zależności PRL od ZSRR.
      W maju 1996 r. "Gazeta Polska" opisała po raz pierwszy całą historię. Od tego
      czasu stała się ona nie tylko przedmiotem dziesiątek tekstów prasowych, ale
      także negocjacji pomiędzy stroną polską i rosyjską.
      Wokół nieruchomości rosyjskich w Polsce co rusz wybuchają nowe skandale.
      Ostatni wywołała „Rzeczpospolita”, opisując imieniny byłego skarbnika SdRP i
      PZPR Wiesława Huszczy, które solenizant wyprawił w kamienicy należącej od 1946
      r. do Federacji Rosyjskiej (ul. Szucha 8). Na przyjęciu u Huszczy pojawili się
      Jerzy Jaskiernia, Tadeusz Iwiński, były szef UOP Andrzej Kapkowski oraz Mariusz
      Łapiński, a także Maciej Skórka jeden z bohaterów afery hazardowej.
      W kwietniu 1996 r. do redakcji "Gazety Polskiej" zgłasza się pragnący zachować
      anonimowość informator. Opowiada, że w podwarszawskim Karczewie Rosjanie mają
      kilkuhektarową działkę, na której stoi ogromny budynek.
      Mówi, że państwo polskie nie ma nad nieruchomością żadnej kontroli. Przynosi
      dokumenty, które potwierdzają jego słowa.
      Gazeta rozpoczęła dziennikarskie śledztwo. W urzędzie miasta Warszawy
      dzeinnikarzom udało się dotrzeć do dokumentów opisujących co najmniej kilka
      następnych tego typu nieruchomości. Zdobyli pierwsze adresy.
      Ale pojawia się kolejna trudność – jedna z nieruchomości została zlokalizowana
      przy ulicy, której jeszcze nie wytyczono, inna – pod nigdzie nie odnotowanym
      adresem.
      W poszukiwaniach dziennikarzom "Gazety Polskiej" pomógł doświadczony warszawski
      taksówkarz. Zawiózł dziennikarzy tam, gdzie najczęściej jeżdżą Rosjanie.
      Niektóre adresy zgadzały się z tymi z teczki.
      Najpierw znaleziono kompleks budynków przy ul. Bobrowieckiej 2 b. To duże
      osiedle strzeżone przez polskich strażników. Nie chcieli z dziennikarzami
      rozmawiać. Z półsłówek wynikało, że zostali wynajęci przez firmę
      podporządkowaną biuru radcy handlowego ambasady rosyjskiej.
      Firma ma siedzibę na terenie innej rosyjskiej nieruchomości, przy
      Ostrobramskiej 101. To duży biurowo-handlowy budynek. Podobnie jak na
      Bobrowieckiej – bez przepustki wstęp wzbroniony.
      Niemal identyczny obiekt stoi przy Połczyńskiej 10.
      Odnalezione zostały kolejne nieruchomości – wielokondygnacyjne budynki albo
      duże obiekty handlowe. Na tych przy Ostrobramskiej i Połczyńskiej widnieją
      reklamy znanych zachodnich koncernów, bo Rosjanie część powierzchni wynajmują,
      chociaż prowadzenie działalności komercyjnej na terenie eksterytorialnych
      obiektów jest prawnie zabronione.
      Kolejna nieruchomość to kamienica przy alei Szucha 8. Strzeże jej lita metalowa
      brama i kamera. Dziennikarz "Gazety Polskiej" wślizguje się do środka razem z
      innymi Rosjanami. Udawał zagranicznego turystę, który szuka rodzinnych korzeni
      w Warszawie.
      Przygodna Rosjanka początkowo chętnie opowiada mu o kamienicy – mówi, że należy
      do biura Radcy Handlowego Federacji Rosyjskiej. Wkrótce jednak
      ciekawość "turysty" wzbudziła jej podejrzliwość i wezwała ochronę.
      Budynek przy Szucha 8 znajduje się tuż przy polskim Ministerstwie Spraw
      Zagranicznych i Kancelarii Premiera. Rozmieszczenie rosyjskich nieruchomości
      przy ważnych obiektach państwowych i głównych trasach wylotowych ze stolicy
      budzi poważne obawy ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem państwa.
      9 maja 1996 r. "Gazeta Polska" opublikowała pierwszy tekst na ten temat. Po
      kilku artykułach sprawą zaczęły się interesować inne media.
      Ruch Odbudowy Polski, będący w tym czasie najwyżej notowaną w sondażach partią
      opozycyjną, domaga się od rządu (koalicja PSL-SLD) zdecydowanych działań. Szef
      ROP Jan Olszewski twierdzi, że kiedy jako premier prowadził rozmowy z Rosjanami
      na temat baz poradzieckich w Polsce, w ogóle nie został poinformowany o
      problemie rosyjskich nieruchomości w Warszawie.
      MSZ i Urząd Ochrony Państwa odpowiedziały "Gazecie Polskiej", że istnienie tak
      wielu nieruchomości rosyjskich w Warszawie nie stanowi zagrożenia dla
      bezpieczeństwa państwa.
      Z bardzo lakonicznego pisma rzecznika UOP wynika jednak, iż służby specjalne
      się nimi interesowały. Później, już za rządu Jerzego Buzka, zaczęły je nie
      tylko uważnie obserwować, ale podjęły próbę ich przejęcia przez kontrolowane
      przez siebie polskie spółki. Miały wynająć budynki, oferując bardzo korzystne
      warunki finansowe, a potem przestać płacić czynsz.
      Rosjanie mieliby problem z uzyskaniem odszkodowania w polskich sądach, gdyż nie
      mogliby w pełni uzasadnić swoich praw do budynków. Nie wiadomo, czy planowana
      akcja doszła do skutku. Pewne jest jednak, że nieruchomości ciągle pozostają w
      rękach rosyjskich.
      W lipcu 1997 r. po interpelacji poselskiej Ministerstwo Spraw Zagranicznych w
      liście do marszałka Sejmu Józefa Zycha ujawniło listę rosyjskich nieruchomości
      w Warszawie sporządzoną na podstawie dostępnych resortowi informacji. Okazało
      się potem, że nie była to pełna lista.
      Rosjanie przejęli na własność budynek ambasady przy ul. Belwederskiej 49 oraz
      przy ul. Litewskiej 1 (róg Szucha) i Szucha 8 w Warszawie.
      W Konstancinie – budynek przy ul. Żeromskiego i Piłsudskiego 3. Budynek
      ambasady został przejęty na podstawie umowy z 1972 r. – pismo MSZ nie
      precyzowało, w jaki sposób Rosjanie weszli w posiadanie pozostałych obiektów.
      Jedną nieruchomość, według MSZ, Rosjanie przejęli na podstawie umowy o
      długoletniej dzierżawie: do 2005 r. wydzierżawili działkę w Skubiance o
      powierzchni ponad 45 tys. mkw.
      Jest też kilka nieruchomości, które Rosjanie uważają za własne, a strona polska
      ma co do tego poważne wątpliwości. Dotyczy to kamienic w Gdańsku przy ul.
      Batorego 13 i 15. W PRL – decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej – zostały
      przekazane Rosjanom, ale nie znalazło to żadnego odzwierciedlenia w dokumentach
      notarialnych. W księdze wieczystej widnieje informacja, że właścicielem działki
      przy Batorego 15 jest Skarb Państwa, a budynku według wpisu z 1936 r. – kupiec
      Isbert Adam.
      Jeszcze ciekawsza okazuje się historia dwóch innych nieruchomości. Pierwsza z
      nich, również w Gdańsku przy ul. Elbląskiej 74, należy do Rosjan – według nich
      samych – już od 1809 r. Jednak w księgach wieczystych nie ma na to śladu dowodu.
      Kolejna, o której w swoim piśmie informowało MSZ, to budynek przy ul.
      Kieleckiej 45 w Warszawie. Według zapisów hipotecznych był on własnością Jana
      Kiepury. W 1950 r. budynek przejęło Ministerstwo Obrony Narodowej, a w 1953
      przekazało go w wieczyste użytkowanie ambasadzie rosyjskiej. Według MSZ umowa
      ta nie miała żadnych skutków prawnych.
      MSZ poinformowało posłów, że znaczną część nieruchomości przekazano Rosjanom na
      podstawie kilku umów zawartych między ZSRR a PRL w latach 1974-85 r. Rosjanie
      otrzymali w Warszawie prawie 1,5-hektarowe działki przy Belwederskiej 25 i
      Ostrobramskiej, niemal 0,5-hektarowe przy Sobieskiego 100 i Beethovena 3, ponad
      1-hektarową przy Połczyńskiej i hektarową przy Bobrowieckiej. W Karczewie pod
      Warszawą obdarowano ich 4 ha gruntu. Na tych działkach stanęły gmachy biurowe
      lub mieszkalne.
      W zamian Polska miała otrzymać działki na terenie Związku Radzieckiego. ZSRR
      nie wywiązał się z tych umów.
      Po objęciu władzy przez koalicję AWS-UW w 1997 r. sprawą rosyjs
      • Gość: gaduła cały tekst ! IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 07.01.04, 11:53

        "GP": Rosyjskie nieruchomości w Warszawie

        Za rządu Jerzego Buzka polskie służby specjalne podjęły próbę przejęcia
        rosyjskich nieruchomości w Warszawie - pisze w najnowszym numerze "Gazety
        Polskiej" Tomasz Sakiewicz.
        Podstawione spółki miały wynająć budynki, oferując bardzo korzystne warunki
        finansowe, a potem przestać płacić czynsz. Rosjanie mieliby problem z
        uzyskaniem odszkodowania, gdyż nie mogliby dostatecznie uzasadnić swoich praw.

        Nie wiadomo, czy planowana akcja doszła do skutku

        Sprawa rosyjskich nieruchomości w Polsce, z których gros znajduje się w
        Warszawie, jest jednym z najbardziej tajemniczych wątków stosunków polsko-
        rosyjskich w ostatnich latach i niemal ostatnim tak bardzo widocznym elementem
        dawnej zależności PRL od ZSRR.

        W maju 1996 r. "Gazeta Polska" opisała po raz pierwszy całą historię. Od tego
        czasu stała się ona nie tylko przedmiotem dziesiątek tekstów prasowych, ale
        także negocjacji pomiędzy stroną polską i rosyjską.

        Wokół nieruchomości rosyjskich w Polsce co rusz wybuchają nowe skandale.
        Ostatni wywołała „Rzeczpospolita”, opisując imieniny byłego skarbnika SdRP i
        PZPR Wiesława Huszczy, które solenizant wyprawił w kamienicy należącej od 1946
        r. do Federacji Rosyjskiej (ul. Szucha 8). Na przyjęciu u Huszczy pojawili się
        Jerzy Jaskiernia, Tadeusz Iwiński, były szef UOP Andrzej Kapkowski oraz Mariusz
        Łapiński, a także Maciej Skórka jeden z bohaterów afery hazardowej.

        W kwietniu 1996 r. do redakcji "Gazety Polskiej" zgłasza się pragnący zachować
        anonimowość informator. Opowiada, że w podwarszawskim Karczewie Rosjanie mają
        kilkuhektarową działkę, na której stoi ogromny budynek.

        Mówi, że państwo polskie nie ma nad nieruchomością żadnej kontroli. Przynosi
        dokumenty, które potwierdzają jego słowa.

        Gazeta rozpoczęła dziennikarskie śledztwo. W urzędzie miasta Warszawy
        dzeinnikarzom udało się dotrzeć do dokumentów opisujących co najmniej kilka
        następnych tego typu nieruchomości. Zdobyli pierwsze adresy.

        Ale pojawia się kolejna trudność – jedna z nieruchomości została zlokalizowana
        przy ulicy, której jeszcze nie wytyczono, inna – pod nigdzie nie odnotowanym
        adresem.

        W poszukiwaniach dziennikarzom "Gazety Polskiej" pomógł doświadczony warszawski
        taksówkarz. Zawiózł dziennikarzy tam, gdzie najczęściej jeżdżą Rosjanie.

        Niektóre adresy zgadzały się z tymi z teczki.

        Najpierw znaleziono kompleks budynków przy ul. Bobrowieckiej 2 b. To duże
        osiedle strzeżone przez polskich strażników. Nie chcieli z dziennikarzami
        rozmawiać. Z półsłówek wynikało, że zostali wynajęci przez firmę
        podporządkowaną biuru radcy handlowego ambasady rosyjskiej.

        Firma ma siedzibę na terenie innej rosyjskiej nieruchomości, przy
        Ostrobramskiej 101. To duży biurowo-handlowy budynek. Podobnie jak na
        Bobrowieckiej – bez przepustki wstęp wzbroniony.

        Niemal identyczny obiekt stoi przy Połczyńskiej 10.

        Odnalezione zostały kolejne nieruchomości – wielokondygnacyjne budynki albo
        duże obiekty handlowe. Na tych przy Ostrobramskiej i Połczyńskiej widnieją
        reklamy znanych zachodnich koncernów, bo Rosjanie część powierzchni wynajmują,
        chociaż prowadzenie działalności komercyjnej na terenie eksterytorialnych
        obiektów jest prawnie zabronione.

        Kolejna nieruchomość to kamienica przy alei Szucha 8. Strzeże jej lita metalowa
        brama i kamera. Dziennikarz "Gazety Polskiej" wślizguje się do środka razem z
        innymi Rosjanami. Udawał zagranicznego turystę, który szuka rodzinnych korzeni
        w Warszawie.

        Przygodna Rosjanka początkowo chętnie opowiada mu o kamienicy – mówi, że należy
        do biura Radcy Handlowego Federacji Rosyjskiej. Wkrótce jednak
        ciekawość "turysty" wzbudziła jej podejrzliwość i wezwała ochronę.

        Budynek przy Szucha 8 znajduje się tuż przy polskim Ministerstwie Spraw
        Zagranicznych i Kancelarii Premiera. Rozmieszczenie rosyjskich nieruchomości
        przy ważnych obiektach państwowych i głównych trasach wylotowych ze stolicy
        budzi poważne obawy ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem państwa.

        9 maja 1996 r. "Gazeta Polska" opublikowała pierwszy tekst na ten temat. Po
        kilku artykułach sprawą zaczęły się interesować inne media.

        Ruch Odbudowy Polski, będący w tym czasie najwyżej notowaną w sondażach partią
        opozycyjną, domaga się od rządu (koalicja PSL-SLD) zdecydowanych działań. Szef
        ROP Jan Olszewski twierdzi, że kiedy jako premier prowadził rozmowy z Rosjanami
        na temat baz poradzieckich w Polsce, w ogóle nie został poinformowany o
        problemie rosyjskich nieruchomości w Warszawie.

        MSZ i Urząd Ochrony Państwa odpowiedziały "Gazecie Polskiej", że istnienie tak
        wielu nieruchomości rosyjskich w Warszawie nie stanowi zagrożenia dla
        bezpieczeństwa państwa.

        Z bardzo lakonicznego pisma rzecznika UOP wynika jednak, iż służby specjalne
        się nimi interesowały. Później, już za rządu Jerzego Buzka, zaczęły je nie
        tylko uważnie obserwować, ale podjęły próbę ich przejęcia przez kontrolowane
        przez siebie polskie spółki. Miały wynająć budynki, oferując bardzo korzystne
        warunki finansowe, a potem przestać płacić czynsz.

        Rosjanie mieliby problem z uzyskaniem odszkodowania w polskich sądach, gdyż nie
        mogliby w pełni uzasadnić swoich praw do budynków. Nie wiadomo, czy planowana
        akcja doszła do skutku. Pewne jest jednak, że nieruchomości ciągle pozostają w
        rękach rosyjskich.

        W lipcu 1997 r. po interpelacji poselskiej Ministerstwo Spraw Zagranicznych w
        liście do marszałka Sejmu Józefa Zycha ujawniło listę rosyjskich nieruchomości
        w Warszawie sporządzoną na podstawie dostępnych resortowi informacji. Okazało
        się potem, że nie była to pełna lista.

        Rosjanie przejęli na własność budynek ambasady przy ul. Belwederskiej 49 oraz
        przy ul. Litewskiej 1 (róg Szucha) i Szucha 8 w Warszawie.

        W Konstancinie – budynek przy ul. Żeromskiego i Piłsudskiego 3. Budynek
        ambasady został przejęty na podstawie umowy z 1972 r. – pismo MSZ nie
        precyzowało, w jaki sposób Rosjanie weszli w posiadanie pozostałych obiektów.

        Jedną nieruchomość, według MSZ, Rosjanie przejęli na podstawie umowy o
        długoletniej dzierżawie: do 2005 r. wydzierżawili działkę w Skubiance o
        powierzchni ponad 45 tys. mkw.

        Jest też kilka nieruchomości, które Rosjanie uważają za własne, a strona polska
        ma co do tego poważne wątpliwości. Dotyczy to kamienic w Gdańsku przy ul.
        Batorego 13 i 15. W PRL – decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej – zostały
        przekazane Rosjanom, ale nie znalazło to żadnego odzwierciedlenia w dokumentach
        notarialnych. W księdze wieczystej widnieje informacja, że właścicielem działki
        przy Batorego 15 jest Skarb Państwa, a budynku według wpisu z 1936 r. – kupiec
        Isbert Adam.

        Jeszcze ciekawsza okazuje się historia dwóch innych nieruchomości. Pierwsza z
        nich, również w Gdańsku przy ul. Elbląskiej 74, należy do Rosjan – według nich
        samych – już od 1809 r. Jednak w księgach wieczystych nie ma na to śladu dowodu.

        Kolejna, o której w swoim piśmie informowało MSZ, to budynek przy ul.
        Kieleckiej 45 w Warszawie. Według zapisów hipotecznych był on własnością Jana
        Kiepury. W 1950 r. budynek przejęło Ministerstwo Obrony Narodowej, a w 1953
        przekazało go w wieczyste użytkowanie ambasadzie rosyjskiej. Według MSZ umowa
        ta nie miała żadnych skutków prawnych.

        MSZ poinformowało posłów, że znaczną część nieruchomości przekazano Rosjanom na
        podstawie kilku umów zawartych między ZSRR a PRL w latach 1974-85 r. Rosjanie
        otrzymali w Warszawie prawie 1,5-hektarowe działki przy Belwederskiej 25 i
        Ostrobramskiej, niemal 0,5-hektarowe przy Sobieskiego 100 i Beethovena 3, ponad
        1-hektarową przy Połczyńskiej i hektarową przy Bobrowieckiej. W Karczewie pod
        Warszawą obdarowano ich 4 ha gruntu. Na tych działkach stanęły gmachy biurowe
        lub mieszkalne.

        W zamian Polska miała otrzymać działki na terenie Związku Radzieckiego. ZSRR
        nie wywiązał się z tych umó
      • Gość: gaduła koniec tekstu ! IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 07.01.04, 11:56
        W zamian Polska miała otrzymać działki na terenie Związku Radzieckiego. ZSRR
        nie wywiązał się z tych umów.

        Po objęciu władzy przez koalicję AWS-UW w 1997 r. sprawą rosyjskich
        nieruchomości zajął się rząd – m.in. ówczesny wiceminister spraw zagranicznych,
        Radosław Sikorski.

        Według informatorów "Gazety Polskiej" Urząd Ochrony Państwa miał ostrzegać, że
        z nieruchomości znajdujących się w pobliżu Kancelarii Premiera i Ministerstwa
        Spraw Zagranicznych Rosjanie mogą prowadzić podsłuch.

        Powołano polsko-rosyjską komisję ekspertów, która miała rozstrzygnąć status
        rosyjskich budynków w Warszawie. Sprawa tych nieruchomości stała się też
        tematem rozmów pomiędzy premierami Polski i Rosji. Mimo wysiłków strony
        polskiej do dziś nie znalazła pozytywnego finału.

        Dziennikarzom "Gazety Polskiej" udało się dotrzeć do tajnego dokumentu
        rządowego na temat zagrożeń, jakie niesie działalność Rosjan na terenie ich
        nieruchomości w Polsce. Z dokumentu można było się dowiedzieć, że są one ważnym
        zapleczem finansowym dla sprzyjających polityce Rosji polityków i biznesmenów.

        21 grudnia 2000 r. "Rzeczpospolita" poinformowała, że jeden z warszawskich
        urzędów rejonowych wydzierżawił spółce Fart część rosyjskich nieruchomości.

        Nie wiadomo, dlaczego podjęto taką decyzję, wiadomo natomiast, że Rosjanie,
        ignorujący do tej pory decyzje polskich władz w sprawie nieruchomości, tym
        razem skwapliwie się jej podporządkowali. Mało tego – kamienicę przy Szucha 8
        wydzierżawili Fartowi sami Rosjanie.

        W spółce wśród założycieli znaleźli się m.in. Aleksander Findziński, Janusz
        Tokarzewski, Andrzej Brach i Józef Hołownia oraz Tadeusz Rusiecki. W większości
        byli to w latach 90. wysocy dygnitarze państwowi odpowiedzialni za zawieranie
        uzależniających nas od rosyjskich dostaw kontraktów gazowych. Prezesem spółki
        był wtedy mający wydany w ZSRR paszport Ramaz Dimitriewicz Mczelidze.

        Przekazanie Fartowi nieruchomości poważnie osłabiło pozycję strony polskiej
        wobec Rosjan w negocjacjach na temat ich nieruchomości w Warszawie.

        Bogusław Majewski, rzecznik MSZ, poinformował "Gazetę Polską", że sprawa
        rosyjskich nieruchomości znajduje się obecnie w tzw. komisji polsko-rosyjskiej
        ds. trudnych, a przedstawiciele rządu Federacji Rosyjskiej twierdzą, iż kwestia
        ta wymaga pilnego rozstrzygnięcia.

        Pytany przez "Gazetę Polską", na ile wiarygodne są te deklaracje, odpowiedział:
        rosyjski to piękny język i wiele ładnych rzeczy można w nim powiedzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka